Dodaj do ulubionych

Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna?

25.10.07, 22:05
Przede mna druga rozprawa rozwodowa. Naprawde pokrótce opisze moja
sytuacje. Z męzem od poczatku nie układalo sie w małżenstwie, po
urodzeniu dziecka było jeszcze gorzej. Co ja zarzucałam jemu to:
1. Ukryty alkoholizm - pił w tygodniu, po kryjomu, znajdowałam puste
butelki na meblach, jeździł pijany samochodem
2. Toksyczni tesciowie - zyli naszym zyciem, urzadzali nam
mieszkanie, maz kupil mieszkanie zaraz obok nich, działka zaraz obok
nich, ciagle brał od nich pieniadze - emocjonalnie zwiazany z
rodzicami, nigdy sie im nie przeciwstawił w mojej obronie
3. Cały majatek (mieszkanie, samochód) kupione przez tesciów na jego
własnosc - ja pomimo ciaglej pracy przez 7 lat malzenstwa nie mialam
nic swojego czy nawet naszego malzenskiego - brak poczucia
bezpieczenstwa finansowego
4. Współzycie zakrawające o wykorzystywanie seksualne
5. Ciagle ponizanie, upokarzanie, pokazywanie ze jestem gorsza, zła
matka, zla zona - bo nie bylo tak jak on chcial. Jest osoba
apodyktyczna, wyrachowana. Czulam sie jakbym zyła w klatce..
To wszystko spowodowało ze przestałam go kochac, malzenstwo
utrzymywałam dla dziecka no i gdy poznalam kogos pozwolilam sobie na
zakochanie, romans i zdrade. Powiedzialm mezowi ze odchodze,
wyprowadzilam sie, zaczelismy pisywac do siebie maile "milosne".
Potem wracalam do meza gdy mi grozil, straszyl i probowalismy cos
ratowac ale on nic sie nie zmienil, niemalze poprzez gwałt zaszlam w
druga ciaze z mezem, chcialam dla tego dziecka ratowac malzenstwo -
nie udalo sie. Maz wiedzial ze go nie kocham, ze kocham innego,
wpadal w furie, pobil mnie gdy bylam w ciazy, potem grozil nozem,
wyrzucal z domu w nocy itd. Ja ciagle utrzymywalm kontakt mailowy
z "kochankiem". Po urodzeniu dziecka wyprowadzialm sie ostatecznie,
zwiazalam sie z nowym partnerem, zaszlam z nim w ciaze i zlozylam
pozew o rozwód bez orzekania o winie. Teraz w sadzie on ma moje
maile jako dowody zdrady, ciaza jest ewidentnym jej dowodem - żąda
wylacznie mojej winy i tego by starszy synek mieszkal z nim. Obecnie
synek spedza dnie ze mna a nocuje u niego. Czy maz ma szanse uzyskac
taki rozwód? Czy ma szanse odebrac mi dziecko? czy moje argumenty sa
w jakikolwiek sposób przeciwstawne dla zdrady której dopuscilam sie
niejako "w efekcie" jego zachowan w malzenstwie? Doradzcie cos
prosze - cala jestem w nerwach jak to bedzie na tej drugiej
rozprawie ze swiadkami... On w dodatku ciagle mnie straszy, poniza,
denerwuje, grozi - nie daje mi spokoju i wyprowadza mnie z
rownowagi.. Jesli mozecie cos doradzic bardzo prosze...
Obserwuj wątek
    • obiwe Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 25.10.07, 22:12
      moze byc Ci trudno udowodnic jego wine, a nie masz pewnie na to
      dowodów.
      • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 25.10.07, 22:26
        Dowody to jedynie zeznania mojej mamy, taty, przyjaciółki której sie
        zwierzałam, posty na forum ktore pisalam jeszcze przed zdrada, to ze
        wszystko jest jego, dwie obdukcje ale juz po mojeje zdradzie... sama
        juz nie wiem bo jak mozna udowodnic cos co dzialo sie w 4-ech
        scianach?
    • annakate Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 00:36
      Ukryty alkoholizm, czy w ogóle alkoholizm oczywiscie nie jest zaleta małzonka,
      ale punkt dla ciebie będzie wtedy, jesli uda ci sie wykazać, że zamiast znosic
      to w pokorze próbowałas cos zrobić, dac wyraz temu, że jest to dla ciebie
      sytuacja nie do przyjęcia (np korzystałas z poradnictwa psychologicznego,
      rodzinnego, szukałaś pomocy terapeuty)
      Toksyczni teściowie - argument cienki, chociaż z zyciowego punktu widzenia
      rozumiem cię dobrze jak nie wiem co - rodziców nie wybierał; argumentem może byc
      raczej to, jak mąż reagował na ich ingerencję w wasze życie
      to, że teściowie kupowali rzeczy na niego - argument żaden, mogli ze swoimi
      pieniędzmi robić, co chcą, w szczególności zaopatrywać swoje dziecko a nie jego
      żonę, której zdaje sie nie darzyli specjalna estymą
      współżycie nie takie jak bys chciała - no... argument może i dobry, tylko jak to
      wykazać? Zwierzałaś sie komuś w tej sprawie?
      natomiast nie da sie ukryć, że zdrada z twojej strony to argument nacięższego
      kalibru i dysponuje nim mąż, nie Ty. Zdrada to zdrada, złamanie fundamentalnej
      zasady w małżeństwie. Uważam, że jesli uzyskasz rozwód z winy obojga małżonków
      to będzie ok (albo bez ustalania winy). Na to, że mąz zostanie uznany za
      wyłącznie winnego nie licz.
      • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:22
        Poradnictwo psychologiczne miało miejsce wtedy gdy powróciłam do
        męża i urodziłam drugie dziecko - twedy zapisałam nas na terapie
        małżeńska, która zreszta nie dała zadnych rezultatów gdyz psycholog
        stwierdziła że z mężem nie da sie współpracowac - on nie przyjmował
        zadnych argumentów niezgodnych z jego założeniami...
        Tesciowie - mąz nigdy nie przeciwstawiał sie im, zwłaszcza gdy oni
        mnie "atakowali" - stawał po ich stronie, słuchał ich zdania w
        kazdej kwesti i nie liczył sie nigdy z moim zdaniem gdy bylo
        odmienne od ich zdania..
        To wszystko powodowało ze naprawde miałam dosc tego malżenstwa, nie
        kochałam meza i czułam ze on nie kocha ani nie szanuje mnie...
    • chalsia Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 00:49
      taki rozwód? Czy ma szanse odebrac mi dziecko? czy moje argumenty
      sa
      > w jakikolwiek sposób przeciwstawne dla zdrady której dopuscilam
      sie
      > niejako "w efekcie" jego zachowan w malzenstwie?

      nie sa przeciwstawne - mogłaś odejść wcześniej, zanim doszło do
      romansu/zdrady skoro było Ci źle w związku
      • ajmj Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 08:13
        To, ze masz obdukcje i zrobione one zostały po Twojej zdradzie, to
        bardzo dobrze! Nikt nie ma PRAWA nikogo bic, a tym bardziej,z e
        byłas w ciązy i to z jego dzieckiem!Mógł zabić takze SWOJE
        nienarodzone! Mozesz to dobrze wykorzystać.
        Jak dobrze to rozegrasz powinno być z obopólnej winy...moze adwokat?
        Pozrd.
        • ajmj Re: poprawiam 26.10.07, 08:15
          ajmj napisała:

          > To, ze masz obdukcje A zrobione one zostały po Twojej zdradzie, to
          > nie ma nic do rzeczy! Nikt nie ma PRAWA nikogo bic, a tym
          bardziej,ze
          > byłas w ciązy i to z jego dzieckiem!Mógł zabić takze SWOJE
          > nienarodzone! Mozesz to dobrze wykorzystać.
          > Jak dobrze to rozegrasz powinno być z obopólnej winy...moze
          adwokat?
          > Pozrd.
        • kammik Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:03
          > Mógł zabić takze SWOJE nienarodzone

          Nie swoje. Moim zdaniem mąż autorki ma 100% szans na orzeczenie
          rozwodu z wyłącznej winy żony i jakieś 95% szans na przyznanie mu
          opieki nad dzieckiem, którą de facto przecież sprawuje.
          • ajmj Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:13
            O ile dobrze czytam to trzecie jest nie jego...
            Ale kawy jeszcze nie wypiłam , więc...wink

            Jesli autorka pisze prawde to kawał mendy z jej męza...
            • kammik Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:18
              A faktycznie, drugie jest jego, trzecie nie. Naturalnie nic nie
              usprawiedliwia pobicia, jednak przychylam się do zdania chalsi - jak
              jest źle, to się odchodzi, a nie czeka na miękkie lądowanie w
              ramionach innego. BTW, jak sie zachodzi w ciążę "niemalże przez
              gwałt"? Bo gwałt albo jest albo go nie ma, tak jak i nie da się byc
              trochę w ciązy.
              • ajmj Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:22
                Może uznac-jak najbardziej.
                Jak był cham i Ciebie bił to jak najbardziej przyczynił sie takze do
                rozpadu rodziny... tylko o tym trzeba przekonac Sąd...
                ADWOKATA weź dziewczyno...
                • ajmj Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:26
                  Istnieje nawet orzeczenie Sądu Najwyższego, który stwierdził w nim,
                  iż "małżonek dopuszczający się cudzołóstwa nie wywołuje tym rozkładu
                  pozycia małźeńskiego, jeżeli poprzednio rozpad ten nastąpił już z
                  innych przyczyn, a zwłaszcza w skutek zachowania sie drugiego
                  małzonka"
                • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:29
                  Mam adwokata...ale ona jak zobaczyła maile to proponowała mi zebym
                  wzieła wine na siebie. Ja zaprotestowałam wiec bedzie walczyła - ale
                  nadal pozostaje przy swoim ze to dla mnie lepsze w tej sytuacji gdy
                  jestem w ciazy zeby nie sadzic sie o wine... Ale dla mnie jest to
                  cholernie trudne zeby powiedziec: tak byles cudownym mezem a to
                  wyłacznie ja rozbiłam ta rodzine, jestem winna. Całe małzenstwo
                  czułam sie wszystkiemu winna... Dlatego pytam jakie mam szanse aby
                  ten rozwód uzyskac za obopólna wina...
                  • ajmj Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:33
                    MASZ.Świadkowie, obdukcja kiedy byłas w ciąży z JEGO dzieckiem.
                    Twoja próba ratowania związku (terapia).
                    Idz po porade do drugiego adwokata...
                    A w ogóle jak teraz Twój adwokat widzi szanse na obopólna winę?
                    • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:44
                      Powiedziała ze bedzie walczyc, ze prawdopodobnie ale bez zadnej
                      gwarancji moze uda sie uzyskac obopólna wine... Pytam więc Was czy
                      macie takie doswiadczenia...bo cholernie sie boje zwlaszcza jak
                      przeczytałam wniosek dowodowy który sporzadził jego adwokat..sad
                    • julia.68 Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 17:05
                      ajmj ma rację. Skup się na udowodnieniu,że zdrada była skutkiem
                      rozpadu pożycia (z jego winy),a nie przyczyną. Nie zgadzaj się na
                      nocowanie syna w jego domu, niech się spotyka w ciągu dnia.
                      Wykorzysta to na 100 procent twierdząc, że syn jest bardziej
                      związany z nim. Dla mnie sprawa jest ewidentna: rozwód z winy obu
                      stron. Wystarczy, że udowodnisz mu 1% winy. Obdukcje,zezania
                      rodziny, być może opinia terapeuty powinny wystarczyć. Zmień
                      adwokata. Chyba, że zachowuje się w taki sposób aby wyciagnać od
                      Ciebie więcej pieniędzy: sprawa była nie do wygrania, ale dzięki
                      mnie....
              • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:25
                Niemalze przez gwałt to dla mnie wymuszenie współzycia, zmuszenie
                poprzez zastraszeni ale bez fizycznej przemocy. Zreszta to mąż sie
                zabezpieczał ale mimo to zaszłam w ciąże - znajomym mówił ze
                chciałby zebym zaszła w ciąże bo pewnie wtedy zostałabym z nim...
                • ajmj Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:28
                  Wyrok Sądu Najwyższego Izba Cywilna z dnia 24.05.2005 V CK 646/2005
                  "Jesli druga strona przyczyniła się choc w niewielkim stopniu do
                  rozkładu pozycia małżeńskiego, nie można mówić o wyłącznej winie
                  jednego tylko małżonka"
                • kammik Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:46
                  Gwałt to gwałt i nigdy nikomu nie daj sobie wmówić, że to, co
                  przeżyłaś, nie było gwałtem. Bardzo ci współczuję.
          • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:17
            Swoje nienarodzone dziecko - córka jest jego dzieckiem.
            Zanim doszło do zdrady wyprowadzilam sie do mamy - wtedy byl juz
            miedzy nami "romans" ale do fizycznej zdrady doszło juz po moim
            wyprowadzeniu sie z domu.
            "przyznanie mu opieki nad dzieckiem, którą de facto przecież
            sprawuje" - czyli nocowanie dziecka w domu to de facto sprawowanie
            nad nim opieki? dziecko od 10-11 rano do 20 jest ze mna... Tak
            wiec "de facto" maz zajmuje sie nim ok 3 godzin na dobe bo reszte
            czasu dziecko spi...
            Nie chce orzekania z wyłacznie jego winy - chcialam wogóle bez
            orzekania ale maz chce mi dowalic i stad jego żądanie. Mi chodzi o
            to czy sad moze uznac moje argumenty, które w moim poczuciu
            spowodowały trwały rozpad więzi małżeńskich, zyłam z nim jak z obcym
            a czasem wrecz jak z wrogiem...
            • kammik Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:28
              Uwierz, że nie mam na celu przekonywanie cię do czegokolwiek,
              pokazuję tylko słabiznę twoich argumnetów.

              > Zanim doszło do zdrady wyprowadzilam sie do mamy - wtedy byl juz
              > miedzy nami "romans" ale do fizycznej zdrady doszło juz po moim
              > wyprowadzeniu sie z domu.

              Romans w cudzysłowie? No proszę cię, zdrada to nie tylko - wybacz
              wulgaryzm - kopulacja. A i wyprowadzka do mamy nie spowodowała, że
              przestaliście być małżeństwem.
              Nie pojmuję, dlaczego w ogóle, skoro nie chcesz przekazywać opieki
              nad synem jego ojcu zgodziłaś się, żeby zamieszkał u niego (będę się
              przy tym upierać, bo to do domu się wraca na noc). Dla córki, jak
              rozumiem, miejsce w twoim się znalazło?
              • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 09:38
                Pisze "romans" bo dla mnie to nie romans tylko cos znacznie
                wazniejszego i to słowo mi po prostu tu nie pasuje...
                Co do syna - ma prawie 4 lata, poczatkowo mieszkalismy razem ale maz
                zaczal dziecku mowic rózne rzeczy, ze tu jest jego domek, ze mama
                chce go zabrac od taty, ze tata jest taki samotny i zeby go nie
                zostawial samego... maly zaczał plakac wieczorami ze chce wracac do
                swojego domku, ze chce spac w swoim lozeczku. widziałam jak bardzo
                to przezywa, jak bardzo jest mu ciezko w tej sytuacji wiec
                pozwolilam zeby zabral go na noc. Zwłaszcza ze gdy mieszkalam
                jeszcze w domu maz sypial z malym w jego pokoju a spałam z mala w
                sypialni. maly byl przyzwyczajony do tego ze tata z nim spi.
                Mieszkamy 2 bloki obok siebie wiec nie jest to jakas totalna
                eskapada i w lecie moze normalnie isc w kapciach do taty... Ponadto
                na tym etapie bylo mi normalnie i po ludzku żal meza, chciałam zeby
                zachował dobre relacje z dziecmi, miałam nadzieje ze rozstaniemu sie
                na poziomie i nie chciałam zeby nasz konflikt w jakikolwiek sposób
                odbijal sie na synku. Na tamta chwile myslalam ze to bylo takie
                normalne, ludzkie rozwiazanie.. teraz wiem ze on robil to wylacznie
                po to by odebrac mi syna.
            • pmwk Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 09:45
              Kochane,

              ja swojego rozwodu jeszcze nie przeżyłam, ale:

              na forum czytałam sporo wypowiedzi dziewczyn, że ich mężowie je
              zdradzają, że mają na to zdjęcia, miłosne maile itd, a sąd wcale
              tego nie uznaje!!
              Nie ma żadnej gwarancji, że rozwód będzie z Twojej winy.
              Bił Cię, może zaczął Cię bić wcześniej niż w ciąży, hm?? ....
              Może robił to od samego początku?

              Jeśli od samego początku były tego typu problemy, to ja Ci się wcale
              nie dziwię. Ja jestem wprawdzie wierna swojemu facetowi, ale...
              naprawdę Cię rozumiem.

              To, czyje trzecie dziecko jest też najpierw trzebaby chyba
              udowodnić. Jeśli oczywicie robiłaś badanie dna i są już gdzieś tam w
              Twoich papierach, to się nie da nic zrobić, ale ... rozumiem, że to
              czyje jest dziecko jest Twoim wyłacznie zdaniem?

              Dobry adwokat jest jak najbardziej wskazany.

              Żeby nie było - ja wcale nie uważam, że dobrze zrobiłaś, nei uznaję
              zdrady... ale - rozumiem Cię doskonale, problemy z teściami,
              agresja - to wszystko znam niestetysad

              Może Ci groził?? (a ty bałaś się i szukałaś pomocy i opieki... a ten
              ktoś kto Cię zaczął bronić stał się dla Ciebie kimś ważnym... aż
              kochankiem?


              W sądach jest bardzo różnie i wiemy o tym , dziewczyny, doskonale.
              Ja jak narazie przechodziłam sprawę art. 207 i sie bardzo na sądach
              zawiodłam.


              Aha, a Twój mąż ma jakieś dowody na to, że sypiałać z kochankiem?
              Maile mailami, może bawiłaś się po prostu, ale zdjecia z aktu
              seksualnego ma? Na pewno masz koleżanki, rodziców którzy mogą
              potwierdzić, że ... zawsze byłaś przykładną zoną...

              Dobry adwokat powinien Ci pomóc w tej syt, nie przejmuj się. W
              większości rozwodów to facet zdradza i wcale tak nie jest, że te
              wszystkie rozwody są z wyłącznej winy faceta.

              Popracuj nad tym, jak opisujesz sytuację, bo w taki sposób jaki to
              robisz, rzeczywiście się nasuwa, że jesteś zołza.
              A te problemy, króre miałaś przez męża są naprawdę poważne.

              Pozdrawiam i powodzenia i trzymaj się , musisz dbać o swoją gromadkę
              maluchów!
              • pmwk Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 09:49
                Aha, masz obdukcje, on rozumiem, że nie ma,

                wystap do policji / prokuratury o ściganie męża z art. 207, o
                znęcanie się psychiczne i fizyczne nad Tobą. To, że go zdradzałaś,
                nie jest usprawiedliwieniem jego bicia.

                w momencie założenia sprawy karnej, sąd może poczekać z
                przeprowadzeniem rozwodu na wynik tamtego postępowania. Jeśli
                wygrasz sprawę karną, masz duże szanse, że rozwó będzie z winy męza.

                Poradź się w tej sprawie adwokata
                • kropkakot Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 09:52
                  Jesli chodzi o obdukcje maz smieje mi sie w oczy ze sie wyprze ze to
                  nie on tylko moj kochanek mi to zrobił... A ze nie wezwałam wtedy
                  policji ani nie mam zadnych swiadków tego zdarzenia to bedzie mi
                  ciezko udowodnic ze to on dopuscil sie tej przemocy...
                  • pmwk Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 10:05
                    Na obdukcji zawsze jest napisane, kto Ci to zrobił. Obdukcja, rzecz
                    prawie święta. Nie do podważenia. Czy Twoi rodzice / koleżanki
                    widziały siniaki na Twoim ciele, czy dzwoniłaś do nich podczas tego
                    jak mąż Cię bił? Być może nie byli oni naocznymi świadkami tego
                    czynu, ale może słyszeli przez telefon tą awanturę?

                    To ciekawe jak twój mąz udowodni, ze to zrobił twój kochanek? Bo on
                    w tej sprawie to chyba nie ma żadnego dowodu w niczym.
                    • ajmj Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 10:17
                      Mój eks miał sprawę o pobicie,były groźby karalne, próba gwałtu. Ja
                      nie miałam żadnej obdukcji tylko zaświadczenie od lekarza, miałam
                      założony kołnierz na szyję. Miałam świadków, przyjaciółkę i jego
                      rodzinę, nie wiem co zeznawali(rodzina).Na resztę było moje słowa
                      przeciwko jego. komórke mi zniszczył (rozwalił o ściane z sms typu :
                      (Ku.. zginiesz)Wyrok dostał.
                      • kajda28 Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 10:42
                        Jeżeli uważasz że Twój mąż dopuścił się gwałtu, to możesz spróbować
                        mu to udowodnić przed sądem. Jeżeli tak się stanie pójdzie na 100%
                        do więzienia. Jednak jest to bardzo długi i bardzo nieprzyjemny
                        proces. Radziłabym Ci pójść do psychologa, do Centrum Profilaktyki
                        na grupe dla Kobiet Doświadczających Przemocy w rodzinie i
                        porozmawiać osobiście terapeutą który się na codzień zajmuje takimi
                        sprawami. Z tego co wywnioskowałam z mojej sprawy rozwodowej to już
                        samo wyprowadzenie się od męża jest pewną separacją, dochodzi do
                        tego czas ustania więzi emocjonalnej, gospodarczej i współżycia.
                        Myślę że dodatkowo dużo Ci pomogą dokumenty z Poradni Małżeńskiej i
                        opinia psychologa.
                        Masz o co walczyć, więc musisz to robić. Życzę powodzenia.
                        Tak na marginesie nie miałam żadnej obdukcji lekarskiej, nigdy po
                        prostu mnie nie pobił, teściowa była świadkiem że chciał+ groźby
                        karalne + znęcanie psychiczne, nie poświadczone żadnymi
                        zaświadczeniami od psychologa=rok na 3 lata w zawieszeniu= wyłącznie
                        jego wina rozpadu małżeństwa.
                        • kropkakot Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 11:49
                          Ale Ty nie dopusciłas sie zdrady a ja na skutek tego rozpadu wiezi
                          malzenskiej tak... Wiec tu sad bierze to tez pod uwage.
                          • kajda28 Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 13:45
                            A dlaczego wyprowadziłaś się od męża?
                            Nie chodziło mi o to że wtedy można zdardzać czy nie, tylko że sąd
                            uważa to za separację, więc może to troszkę zmniejszy winę.
                        • azb11 Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 11:51
                          Jesli to facet zdradza to jest s...... ale jak kobieta to była ta
                          biedna i wszyscy ją rozumieja. Skoro było zle to trzeba było
                          najpierw załatwić z mężem, rozwieść sie a potem szukac pocieszenia
                          a nie w odwrotnej kolejnosci. Sa pewne zasady w życiu których sie
                          nie łamie. A tak sama jestes sobie winna.
                          • ajmj Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 12:31
                            azb11 napisała:

                            > Jesli to facet zdradza to jest s...... ale jak kobieta to była ta
                            > biedna i wszyscy ją rozumieja. Skoro było zle to trzeba było
                            > najpierw załatwić z mężem, rozwieść sie a potem szukac
                            pocieszenia
                            > a nie w odwrotnej kolejnosci. Sa pewne zasady w życiu których sie
                            > nie łamie. A tak sama jestes sobie winna.

                            wszystko pieknie, tylko rozpad więzi jest i bywa nie tylko przez
                            zdradę...
                            i pewnie, ze tak byłoby MORALNIEJ jak piszesz, lecz zycie pisze
                            różne scenariusze...
                            • chalsia Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 26.10.07, 13:46
                              > wszystko pieknie, tylko rozpad więzi jest i bywa nie tylko przez
                              > zdradę...
                              > i pewnie, ze tak byłoby MORALNIEJ jak piszesz, lecz zycie pisze
                              > różne scenariusze...


                              ale to my jesteśmy ludźmi, moralność jest (lub nie) w nas i mamy
                              wolną wolę do podejmowania decyzji, których konsekwencje są
                              naturalną koleją rzeczy.
                          • megaa solidarnosc jajnikow 26.10.07, 21:04
                            masz racje na zdradzajacym facecie wiesza sie psy (i popieram).
                            Kobieta w tej sytuacji "tylko probuje ulozyc sobie zycie". Pamietam
                            dosyc dawno jeden z postow od zdradzajacej mamy kiedy otrzymyala
                            pocieszenie ze nie powina miec skrupulow ani wyrzutow sumienia w
                            stosunku do swoich dzieci (w zwiazku z faktem iz zdradza ich ojca)
                            bo kiedy matka jest szczesliwa to dziecko rowniez. Ciekawe czemu to
                            powiedzenie nie odnosi sie do facetow ktorzy zostawiaja swoje zony
                            dla nowej kobiety, oni tez pewnie sa wtedy szczesliwi.
                            Zdrada pewnie moze sie przytrafic ale nalezy przyznac sie
                            przynajmniej przed soba do wlasnych bledow.
                          • boberek-on-line Re: Moment - a jak jest odwrotnie? 24.06.08, 10:08
                            No właśnie! To dlaczego Ty tak nie zrobiłaś?
    • escribir jesteś winna tylko tego, że .... 26.10.07, 20:48
      bez sensu wyszłaś za mąż!
      Nie mogła to byc miłośc bo jak sama piszesz "Z męzem od poczatku nie
      układalo sie w małżenstwie". Ciąża tez jak rozumiem nie była
      przypileniem to z tego co wyczytałam małżeństwem byliscie 7 lat a
      najstarszy synek ma lat 4.


      A co do sedna sprawy: przed tobą długa i trudna droga, bo z Twoim
      postów wnioskuję że twój ślubny to psychopata. Nie popuści dla
      zasady. A tacy są najgorsi.
      Niemniej jednak masz dla kogo walczyć o spokój w twojej (nowej)
      rodzinie. I dlatego dasz radę, czego ci życzę!
    • virtual_moth Wyszukiwarka wypluła 26.10.07, 22:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=69436201&v=2&s=0
      Nie szukałam, po prostu pamietałam ten watek z emamy. Warto poczytac, dziewczyna pisze o sobie i swoich problemach coś wiecej niż to, co chciałyby/mogłyby usłyszeć samodzielne matki.

      Imho laska bardzo podejrzana. Pierwsze co mi się nasunęło - tak naprawdę ona ma chyba za dużo dzieciuncertain
    • virtual_moth Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 26.10.07, 22:16
      A, zeby nie być gołosłowna napiszę, że zgadzam sie ze zdaniem annakate.
      Dziewczyno, weź się w garsc i zamiast latać po forach zrób coś ze swoją niedojrzałoscią.
      • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 27.10.07, 12:50
        Ale nie rozumiem co sugerujesz? Watek pisałam na e-mamie a teraz
        jestem w trakcie rozwodu i w któryms z kolejnych watków zostałam
        skierowana na to forum. I jak Twoim zdaniem objawia sie moja
        niedojrzałośc? W tym że pytam osoby potencjalnie mogace byc w
        podobnej sytuacji o opinie, porade?
        A co do zdradzającego męża na którym wiesza sie psy... Nigdy nie
        wypowiadałam sie na ten temat, ja wiem że gdyby mąz mnie zdradził
        chciałabym jak najszybciej rozwodu i na pewno nie robiłabym mu
        takich jazd jak on mnie. To jak sie reaguje na zdrade nie zalezy od
        płci ale od charakteru człowieka...
        • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 27.10.07, 13:06
          Acha i jeszcze jedno - nigdy nie powiedziałam ze tylko moj maz jest
          winny, uwazam ze oboje bylismy zbyt niedojrzali aby umieć uratowac
          nasze małżenstwo. On za bardzo chciał układac wszystko po swojemu,
          nawet na siłe, nie liczac sie ze mna, moimi uczuciami, przestajac
          mnie kochac i szanowac a ja miałam zbyt mało sił by z nim walczyc o
          swoje szczescie w tym malżenstwie.. Dlatego uważam ze rozwód
          powinien zostac orzeczony za obopólna winą albo bez jej orzekania.
          • anitawalc Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 27.10.07, 15:10
            Dostalas pare dobrych rad tutaj, znajdz swietnego adwokata,
            idz do poradni, zbieraj dowody, ta akcja z watku, ktory przytoczyla
            jedna z forumiczek, moze byc tez dobrym dowodem przeciwko mezowi i
            tesciowi posluzylabym sie tym w walce o syna. Zdrada, zdrada,
            absolutnie nie popieram, ale zycie jest zyciem..
            do rozpadu malzenstwa doszlo duzo wczesniej. Przemoc, alkoholizm,
            etc to powazne zarzuty. Prowadzisz pamietnik? Jesli nie to zacznij i
            uwzgledniaj tam wybryki meza. Albo sprobuj sie z nim dogadac. Moze
            jakas mediacja?
            • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 27.10.07, 16:00
              Prowadziłam pamiętnik za czasów naszego małżenstwa ale czy to moze
              byc jakikolwiek dowód?
              Dogadanie sie z mezem jest niewykonalne - dla niego dogadac sie to
              znaczy przystac na jego warunki - zgodzi sie na rozwód bez orzekania
              jesli oddam mu syna... Kropka Tu z kolei ja absolutnie nie moge sie
              zgodzic...
              • anitawalc Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 27.10.07, 18:03
                Pamietnik mozesz wykorzystac jako dowod, jest lepiej przyjmowany jak
                np. nagranie.

                Walcz jak nie da sie inaczej. Zajrzyj na maila gazetowego, wyslalam
                Ci tam link,
                wez sie w garsc i dzialaj.
                Powodzenia!
                • kropkakot Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 27.10.07, 23:56
                  Dzieki..
                  • anitawalc Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 28.10.07, 13:13
                    Napisz do moderatorek i poszperaj troche w postach.
                    Jest tam sporo wskazowek i przydatnych informacji.
    • hanka_ch1 Re: powiem Ci jak było u mnie 28.10.07, 14:21
      Wyszłam za mąż bo..zaszłam w ciązę ale kochaliśmy się-wtedy.Po
      ślubie ok półtora roku,zaczęły się schodki bo maluszek płakał,bo
      trzeba pomagać,bo ma stresującą pracę,bo mama mu powiedziała,że
      jestem zą żoną więc znikał po pracy na resztę dnia i wracał w nocy.
      Córcią sie nie interesował,mną również.Całymi dniami siedział u
      matki czy gdzie indziej a kiedy był w domu jedyne co robił to
      awanturował się,ubliżał i szarpal się-dosłownie-ze mną.
      Po jakimś czasie wyprowadził się a ja odetchnęłam ale nie złożyłam
      w sądzie pozwu rozwodowego-cholerny błąd.Żyliśmy osobno ok 8
      miesięcy,on się wogóle nie pokazywał a na małą "alimenty"-wstyd tak
      powiedzieć(50zł)-przesyłał pocztą.Poznałam kogoś i zaczynałam chcieć
      znów żyć normalnie więc złożyłam pozew rozwodowy i co...mąż owszem
      zgodził sie na rozwód ale pod warunkiem,że będzie orzeczony z mojej
      winy.Uważałam,ze za pad naszego małżeństwa winę ponosimy oboje ale w
      większości on,jednak chciałam rozejsc się spokojnie.I co??Sąd
      uznał,że to faktycznie moja wina no bo przecież mogłam walczyć o
      małzeństwo i nie zrobiłam tego tylko znalazłam sobie innego
      mężczyznęwlcząc miałabym się totalnie poniżyć,być służką,praczką
      sprzątaczką,kucharką,matką,kochanką,za to wszystko zebrać parę
      wyzwisk,parę uderzeń i jeszcze powinnam łaskawie podziękować i
      cieszyć się,ze mam taaaaaaaaak cudnego męża.
      Nie miałam ochoty i siły walczyć-mężuś wydzwaniał z
      pogróżkami,nachodził mnie,straszył odebraniem dziecka ipt-niestety
      byłam wówczas głupia i słaba i nie walczyłam-zgodziłam się na jak
      najszybszy rozwód żeby się od niego uwolnić.
      Czemu mały nocuje u niego przecież może równie dobrze powiedzieć w
      sądzie,że wypychasz synka do niego,że nie chcesz by z tobą mieszkał
      i wiesz to wygląda właśnie trochę tak.Nie boisz się zostawiać
      dziecka z takim człowiekiem
      Jeżeli zależy Ci na synku to zmień to...
      • kropkakot Re: powiem Ci jak było u mnie 28.10.07, 22:55
        W chwili obecnej jest ugoda sądowa, która mowi ze synek dnie spedza
        z matka a nocuje u ojca - tak postanowiono na pierwszej rozprawie
        aby nie zmieniac dotychczasowych przyzwyczajen dziecka... Na ta
        chwile nie moge sie przeciwstawic tej ugodzie bo to zadziała jedynie
        na moja niekorzysc...
        A co do tesciowej to bardziej wtracał sie teść, to on rozwalał moje
        małzenstwo od srodka... Tesciowa małomiała do gadania - taki model
        rodziny, który maz chciał wprowadzic takze u nas..
    • baabcia Re: Zdradziłam wiec jestem wyłacznie winna? 28.10.07, 14:43
      chyba warto poszukać adwokata - nie zdradzać się z atutami na publicznych forach;
      zdrada po rozpadzie jest do obronienia;
      cała historia z teściową jako naczelna tej rodziny jest chora od A-Z nie ma
      zwiazku który może to wytrzymać, pozbawienie Cię majątku którego dorabiacie się
      razem też jest Twoim argumentem.
      Zbierz się do kupy - szukaj fachowca i pamiętaj, że chore teściowe potrafią
      czytać takie maile - one są na full oddane ...
      Urodziłaby sobie taka jeszcze jedno dziecko i zajęła się swoja rodziną ale to
      nie o to chodzi ona jest najlepsza na świecie - stoi mi przed oczami film gdzie
      mamuska ukatrupiłą synową oczywiście dla dobra sprawy brr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka