kropkakot
25.10.07, 22:05
Przede mna druga rozprawa rozwodowa. Naprawde pokrótce opisze moja
sytuacje. Z męzem od poczatku nie układalo sie w małżenstwie, po
urodzeniu dziecka było jeszcze gorzej. Co ja zarzucałam jemu to:
1. Ukryty alkoholizm - pił w tygodniu, po kryjomu, znajdowałam puste
butelki na meblach, jeździł pijany samochodem
2. Toksyczni tesciowie - zyli naszym zyciem, urzadzali nam
mieszkanie, maz kupil mieszkanie zaraz obok nich, działka zaraz obok
nich, ciagle brał od nich pieniadze - emocjonalnie zwiazany z
rodzicami, nigdy sie im nie przeciwstawił w mojej obronie
3. Cały majatek (mieszkanie, samochód) kupione przez tesciów na jego
własnosc - ja pomimo ciaglej pracy przez 7 lat malzenstwa nie mialam
nic swojego czy nawet naszego malzenskiego - brak poczucia
bezpieczenstwa finansowego
4. Współzycie zakrawające o wykorzystywanie seksualne
5. Ciagle ponizanie, upokarzanie, pokazywanie ze jestem gorsza, zła
matka, zla zona - bo nie bylo tak jak on chcial. Jest osoba
apodyktyczna, wyrachowana. Czulam sie jakbym zyła w klatce..
To wszystko spowodowało ze przestałam go kochac, malzenstwo
utrzymywałam dla dziecka no i gdy poznalam kogos pozwolilam sobie na
zakochanie, romans i zdrade. Powiedzialm mezowi ze odchodze,
wyprowadzilam sie, zaczelismy pisywac do siebie maile "milosne".
Potem wracalam do meza gdy mi grozil, straszyl i probowalismy cos
ratowac ale on nic sie nie zmienil, niemalze poprzez gwałt zaszlam w
druga ciaze z mezem, chcialam dla tego dziecka ratowac malzenstwo -
nie udalo sie. Maz wiedzial ze go nie kocham, ze kocham innego,
wpadal w furie, pobil mnie gdy bylam w ciazy, potem grozil nozem,
wyrzucal z domu w nocy itd. Ja ciagle utrzymywalm kontakt mailowy
z "kochankiem". Po urodzeniu dziecka wyprowadzialm sie ostatecznie,
zwiazalam sie z nowym partnerem, zaszlam z nim w ciaze i zlozylam
pozew o rozwód bez orzekania o winie. Teraz w sadzie on ma moje
maile jako dowody zdrady, ciaza jest ewidentnym jej dowodem - żąda
wylacznie mojej winy i tego by starszy synek mieszkal z nim. Obecnie
synek spedza dnie ze mna a nocuje u niego. Czy maz ma szanse uzyskac
taki rozwód? Czy ma szanse odebrac mi dziecko? czy moje argumenty sa
w jakikolwiek sposób przeciwstawne dla zdrady której dopuscilam sie
niejako "w efekcie" jego zachowan w malzenstwie? Doradzcie cos
prosze - cala jestem w nerwach jak to bedzie na tej drugiej
rozprawie ze swiadkami... On w dodatku ciagle mnie straszy, poniza,
denerwuje, grozi - nie daje mi spokoju i wyprowadza mnie z
rownowagi.. Jesli mozecie cos doradzic bardzo prosze...