b_l_l_a_n_k_a
23.04.08, 22:24
Witam wszystkie Samodzielne Mamy, postanowiłam do Was dołączyć, od 2
tyg również jestem "samodzielna:...Moja sytuacja jest
następująca...nie jesteśmy małżeństwem, mamy 1,5 roczne dziecko, on
pracuje (zarabia ok 1700 miesięcznie), ja studiuję dziennie. Po 3
letnim związku rozstaliśmy się, po kłotniach, wyzwiskach i próibach
dogadania. Decyzja ta wyszła ode mnie. On wyprowadził sie do swojej
mamy, ja z dzieckiem mieszkamy u siebie (mam właśnościowe mieszkanie-
prezent od rodziców na dobry start). W mieszkaniu są meble,
które "niby" on kupił. Niby dlatego, że na jego konto wpłynęło 2
tysiące z opieki społecznej, kasa z chrzcin dziecka, moje stypendia
i pieniądze z uczelni za ur.dziecka, i wszelkie inne kwoty. Teraz
rości sobie prawo do tych rzeczy, zapominając w jaki sposób miał na
to wszystko. Poza tym finansowo pomagali nam rodzice, kupowali
wszystko dla dziecka. Byłam u adwokata, poradził mi dogadać się w
tych kwestiach podziału tego co mamy, i alimentów, podkreślając ze
sad interweniuje wtedy jak ludzie nie moga sie dogadac. Dogadalismy
sie co do 400 zl/mc i ze wszystko w mieszkaniu zostaje, a dziecko
widuje w weekendy. Jednak zycie pokazuje, ze jesli tylko cos mi sie
nie podoba, mowi, ze ma to gdzies, nie bedzie placil, rzeczy
zabiera, i dziecko tez chce widywac kiedy mu sie podoba. Co mam
robic, wystapic do sadu???mam go dosc, a dodatkowo ma jeszcze tupet
przychodzic, przepraszac i mowic ze nas kocha i chce byc z nami....
Zycie jest ciezkie. Pozdrawiam!