mama.sama
16.05.08, 13:28
Witajcie dziewczyny...
Mam 26 lat i jestem samotną matką po rozwodzie. Odejście od męża było
koniecznością, ponieważ wyżywał się na mnie i na dziecku, stwarzając nam istne
piekło na ziemii. Gdy posunął się do rękoczynów i wyrzucił nas z domu
postanowiłam zakończyć ten koszmar.
Obecnie wychowuję niespełna 4 letniego synka w 3 pokojowym mieszkaniu, w
którym przebywamy wraz z mamą,babcią,wujkiem i 15 letnią kuzynką.
Jeszcze w trakcie trwania rozwodu poznałam mężczyznę, a raczej chłopaka, w
moim wieku... Urzekł mnie jego spokój ducha, cierpliwość i bezkonfliktowy
charakter...Zaakceptował mojego synka a Hubercik bardzo go polubił. Coraz
częściej zaczął nas odwiedzać, zabierać w różne miejsca, sprawiał radość...
Znów urodziła się we mnie nadzieja...nadzieja na pełną miłości rodzinę o
której zawsze marzyłam.
Postanowiliśmy że, gdy tylko znajdę pracę, zamieszkamy razem.
Nie było to łatwe, ponieważ mogłam podjąć tylko taki etat- w godzinach od 8 do
15. Tak jak Hubercik chodził do przedszkola.
Moja babcia często wychodzi z domu i odmówiła zaopiekowania się prawnukiem a
mama ma schizofrenię i nie chce zostawać z dzieckiem sama w domu, więc nie
mogłam brać pod uwagę ich pomocy.
Sytuację dodatkowo utrudniał fakt, że synek średnio 2 razy w miesiącu chorował.
Byłam jednak pełna optymizmu i wierzyłam że z pewnością coś uda mi się znaleźć...
4 miesiące temu wpadłam dziewczyny z tym facetem...zaszłam ponownie w ciążę...
Wiem...co myślicie, wiem że mogłam się lepiej zabezpieczyć, że po takich
przejściach powinnam być rozsądniejsza, ale z początku wierzcie mi, nie
wydawało mi się to nawet taką tragedią...on się ucieszył...Nie planowałam tego
i naprawdę wydawało mi się że...
Zmienił się...bardzo. Cały czas spotyka się z kolegami, cały czas pije, do
tego jeszcze pali marihuanę...Dowiedziałam się TERAZ że popalał już od dawna.
A mi się podobał jego spokój ducha...ha!
Przestał się interesować mną, nie mówi o dziecku, czasem w ogóle nie dzwoni. Z
początku wymyślił że zamieszkamy z jego rodzicami, choć wiedział że to dla
mnie ostateczność. Teraz już nawet o tym nie słyszę.
Poza tym jego rodzice są dla mnie uprzejmi, mili, ale nawet nie poruszają
tematu dziecka ! Wiedzą a jakby nie wiedzieli, jakby go nie było...
Czuję jakby grunt mi się walił pod nogami. I przestaję się łudzić że to jakaś
chwilowa depresja z jago strony. Dziewczyny on naprawdę zachowuje sie tak
jakby się wycofywał !
Wczoraj zapytałam czy chce mnie teraz zostawić w takiej sytuacji?
Milczał...
A z resztą, nie wiem kiedy z nim rozmawiać bo rzadko jest trzeźwy. Tylko w
pracy. Potem zaraz leci do kolegów, nawet nie wejdzie do domu się wykąpać, a
ja mam dość gonienia go po osiedlu.
On zwyczajnie przede mną teraz ucieka.
Nie martwi się że jego dziecko zostanie bez ojca, kolejne dziecko...przecież
to strasznie smutne, nie martwi się o wyprawkę, zachowuje sie tak jakby to
była dla mnie pestka, radzić sobie w takiej sytuacji...
Jak wygląda teraz moja sytuacja finansowa? 300 zł alimentów, 48 zł zasiłku i
czekam na decyzję z MOPR, to chyba mówi samo za siebie...
Czuję się jakbym padła ofiarą jakiegoś głupiego żartu losu...Wiem że dużo w
tym mojej głupoty. Że znów zaufałam mężczyźnie...i tak to się kończy...
Co mam zrobić? Proszę, nie sądźcie mnie...Nie usunę dziecka, nie będę też
błagać go na kolanach by mnie nie zostawiał...
Wszystko co napisałam to prawda.
Błagam i proszę was dziewczyny o wszystko czym tylko możecie mi pomóc bo jest
mi bardzo ciężko. Nie chcę się załamać, bo wiem że matka musi być silna, tym
bardziej gdy jest sama.
Jakiekolwiek porady, podpowiedzi, informacje gdzie coś kupić najtańszym
kosztem, pomoc w postaci ubranek, czegokolwiek bo jak narazie nie mam
absolutnie nic. Może ktoś ma wózek tanio do sprzedania, jak tylko dostanę
pieniążki z opieki to postaram się wszystko kompletowac. Może łożeczko,
pieluszki, czy rożek.
Jeśli chcecie mnie zapytać o cokolwiek. Otrzymać dowody, "pogadać", piszcie
dziewczyny, nawet nie wiecie ile możecie dac mi siły..
Nie wiem...co dalej będzie. Pamiętam jak było mi ciężko przyzwyczaić się do
myśli że jestem samotną matką, patrzeć na pełne rodziny razem i czuć łzy
napływające do oczu...Znowu będę przechodzić to wszystko?
Czy któraś z was ma dwoje dzieci od innych ojców i jest sama?
Ps. Jestem z Poznania