anna_purna
24.09.03, 12:53
Kochani,
Problem nie dotyczy mnie, tylko mojej znajomej. Ale ja nie mogę patrzeć, jak
ona się szamota w swojej sytuacji. Jest cztery lata po rozwodzie. Została z
dzieckiem, zadłużonym mieszkaniem. Dopóki pracowała, jakoś sobie radziła, ale
półtora roku temu straciła pracę i nie udaje jej się już wiązać końca z
końcem. Kiedy wniosła sprawę o podniesienie alimentów, jej były powiedział,
że w takim razie, nie dostanie niczego. Nie ona, a dziecko - właściwie.
Tamten facet nie ma drugiej żony i dziecka. Jest sam. Ale nie płaci. I
uchodzi mu to na sucho. Ta dziewczyna nie może od żadnej instytucji uzyskać
pomocy. Pani komornik powiedziała jej, że skoro się z nim rozwiodła, to sama
musi sobie radzić i poradziła jej żeby lepiej dała sobie spokój z
dochodzeniem swoich praw (inna sprawa, że ja bym tą panią komornik chyba
lekko poturbowała). A składanie jakichś wniosków do FA jest bez sensu, bo w
przyszłym roku i tak ma się wszystko zmienić, Fundusz ma przestać istnieć.
Kiedy ona mi o tym mówi, mnie się nie chce wierzyć. Przecież to nie jest
możliwe. Czy może ktoś orientuje się w tych sprawach, albo wie, gdzie się
można zwrócić o pomoc merytoryczną czy prawną. Pozdrawiam, A.