Dodaj do ulubionych

synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc?

07.10.08, 21:58
Drogie mamusie

Czytam dosyc czesto Wasze forum, rzadziej zabieram glos.
Teraz chcialabym poprosic Was o sugestie. Pamietam ze kiedys byl
podobny watek ale nie moge go odszukac.
A mianowicie moj dwulatek zaczyna podpytywac o tate. Pytania nie sa
jeszcze konkretnie sformulowane ale slowo " tata " pojawia sie i
widze ze maly czeka na wytlumaczenie. Dodam ze chodzi do zlobka,
gdzie dzieci spiewaja pisenki typu "tata mi potrzebny smile" itp.
Oczywiscie nie mam nic przeciwko zlobkowi ani piosenkom, tylko
tlumacze skad u malego to zainteresowanie...

Ojca maly nie zna, tzn nie moze pamietac bo przy
ostatnich "odwiedzinach" synek mial 7 miesiecy. Kontakt sie
urwal, "tatus" nie mieszka w Polsce i raczej nigdy kontaktu z nim
nie bedziemy mieli (mam nadzieje).
Jak zaczac powoli tlumaczyc maluchowi ta kwestie...tak zeby go nie
zranic?
Pamietam Wasze sugestie, opowiadanie bajki i porownywanie ze "tata
jest, ale daleko" itp...
Podobno takiemu malemu dziecku wystarczy niewiele aby na razie
zaspokoic jego ciekawosc...

Bede wdzieczna za Wasze sugestie i doswiadczenia w tej kwestii

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lubie_gazete Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 07.10.08, 22:03
      Najlepiej tak:
      "Drogi synku! Kilka lat temu Twoja mama była na wycieczce w Egipcie.
      Poznała tam Farida (lub Alego)o śniadej cerze i czarnych oczach.
      Jak to na wycieczce dużo sie piło i mało spało...."

      lub

      "Na urlopie Twoja mama poznała przystojnego Włocha,to była wielka miłość-trwała
      całe dwa tygodnie"...
      • czarna.kotka.psotka Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 08.10.08, 08:52
        Lubie_gazete, Ty naprawdę nie masz nad nami litości! Po przeczytaniu
        Twojego posta o mało nie zakrztusiłam się kawą i ciasteczkiem - ze
        śmiechu, oczywiście smile.
        Ale jak odpowiesz na postawione w tekście pytanie, jeżeli okaże się,
        że chłopiec ma bardzo jasne włosy, niebieskie oczy i jest piegowaty?
        To raczej nie jest tzw. południowy typ urody, o którym piszesz wink.
        • braktalentu Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 08.10.08, 10:39
          Ale jak odpowiesz na postawione w tekście pytanie, jeżeli okaże
          się,
          > że chłopiec ma bardzo jasne włosy, niebieskie oczy i jest
          piegowaty?
          > To raczej nie jest tzw. południowy typ urody, o którym piszesz wink

          To będzie piękny wstęp do wykładu o genetyce. Widać geny mamusi
          okazały się silniejsze-smile
      • kasienkafag Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 10.10.08, 19:47
        zastanawiam się jak zdesperowany musi być gość szukający uwagi na
        forum dla samotnych matek....żenada,poszukaj może czegoś dla
        zakompleksionych facetów?
      • faustyna_online_2 Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 10.10.08, 20:18
        lubie_gazete wiem ze nie urodzilas sie z tym chamstwem i
        kretynizmem ale go nabylas.mam jednak nadzieje ze twoje dzieci takie
        nie beda.
        czytajac twoje wypociny odnioslam wrazenie ze tak wlasnie bylo w
        twoim przypadku.
        a nastepnym razem zastanow sie 10 razy zanim cos napiszesz
        ps. wierze ze masz rozumek
    • ghiro Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 08.10.08, 09:13
      Za jakiś czas będę miała podobny problem więc poczekam na pomocne
      sugestie.

      Najlepiej nie polemizować z głupotą, złośliwością i zazdrością
      niektórych forumowiczów.

      pzdr !
      • czarna.kotka.psotka Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 08.10.08, 10:04
        Gdzie widzisz głupotę, zazdrość i złośliwość?
        W swoim tekście L_g przytoczył kilka imion arabskich - może i dość
        popularnych, ale jednak nie przypisał ich np. Włochom lub Hiszpanom.
        Czyli to raczej dowodzi wiedzy, a nie głupoty. Co jest złośliwego w
        tekście, w którym są zawarte aż 2 możliwe odpowiedzi na nurtujące
        autora pytania wątpliwości? I wreszcie, czego mamy zadrościć osobie,
        jeżeli jesteśmy zadowoleni z naszego życia, a jej najwyraźniej
        czegoś brakuje?
        • ghiro Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 08.10.08, 21:55
          Wybacz czarna.kotko.psotko, ale jeżeli nie widzisz w niektórych
          wypowiedziach złośliwości... to chyba mamy inną wrażliwość.Nie
          wymieniłam do którego z forumowiczów odnosi się mój komentarz więc
          nikogo nie obraziłam ani nie zamierzam z nikim na ten temat
          polemizować.
          Nie wiem dlaczego pytasz mnie gdzie jest głupota czy zazdrość w
          tekście l_g. Nie sugerowałeam czegoś takiego.
          A jeżeli już wspominasz osobę l_g, to wymienienie kilku
          zagranicznych imion nie jest dla mnie przykładem żadnej wiedzy,
          wybacz...
          P.S. Jeżeli powiedzenie dziecku, że było wynikiem przypadkowej
          libacji na jakiejś plaży jest dla Ciebie jedną z możliwych
          odpowiedzi jaką można dać dziecku na pytanie gdzie jest jego tatuś,
          to...chyba nie mamy o czym rozmawiać i może na tym zakończmy.
          pzdr.
          • czarna.kotka.psotka Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 09.10.08, 09:59
            Masz rację - mamy inną wrażliwość. Powiem więcej - każdy ma inną
            wrażliwość i inne podejście do życia, a co za tym idzie - np. inne
            zainteresowania. Ot, choćby zwierzaki: jeden uwielbia psy, drugi
            musi mieć w domu coś puchatego i pomrukującego, a kolejna osoba
            często chodzi do lasu lub parku, by słuchać ćwierku wróbli i innych
            skrzydlatych przyjaciół. I całe szczęście, że tak jest. Bo świat
            byłby strasznie nudny, gdyby wszyscy byli jednakowi. Pozdrawiam. smile
    • braktalentu Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 08.10.08, 11:04
      "Ty też masz tatę, wiesz? Każde dziecko ma tatę. Twój tata nie
      mieszka z nami, tylko bardzo daleko. Ten kraj nazywa się .... i jest
      tam ....".
      Dalej opowieść może skręcić w kierunku różnych miejsc na ziemi, tych
      ciepłych, tych zimnych, tych gdzie żyją żyrafy i białe misie.
      Informacja o istnieniu taty, który mieszka daleko - przekazana.
      Przy okazji wymieniania w piosence działań, przy których niezbędny
      jest tata, warto przypadkiem zauważyć, że takie rzeczy może też
      robić mama, dziadek, wujek Krzyś, itp.
      • mummy6 Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 09.10.08, 16:09
        Dziekuje za sugestie.

        Czy ktoras z Was jeszcze moglaby cos dodac od siebie? Jak
        przyjmowaly taka informacje Wasze dzieci?
        Czest wracaly do tematu?

        Pozdrawiam
        • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 10.10.08, 11:03
          u mnie sytuacja jest w miarę podobna zatem jestem samodzielną- nie
          samotną- matką rozwiodłam się gdy moje nie "nasze" dziecko miało
          niespełna rok- obecnie ma lat 5,5 smile (broń Boże nie wolno mi mówić
          że tylko 5 bo zaraz jestem poprawiana z wyrzutem) moje dziecko swoją
          przygodę z pyatniami o "tatę" zaczeło jakiś czas temu - kiedy była
          malutka tak jak Twoj synek mówiłm że czasami ma się jednego rodizca
          a czasmi wogóle, a czasmi oboje i przytaczałam bajke np o czerwonym
          kapturku(ma tylko mamę) Kopciuszku(ma macoche i tatę) Bambim( ma
          tatę bo mam nie żyje) Arilce(ma tylko tatę) oraz bajki w których
          występowało oboje rodziców. dzeci mają naturalną zdolność
          przyjmowania rzeczy takimi jakei są wiec informacja o braku "taty"
          została przyjeta na zasadzie zwykłej informacji i skwitowan
          lekkim "AHA". Pytanie padło odpwiedz padłą dziecko się doweidziłąo
          i na jakiś czas ta informacja jej wystarczyła. teraz jest wiekasza
          więc ponownie zaczeła pytać o co chodzi z tym"tatą" i dlaczego ona
          go nie ma( bo dawca nasienia sie nie liczy) - 5 przepraszam 5,5
          latkowi juz trzeba wytłumaczyć dokładniej i rozważniej tę kwestię -
          ja skorzystałąm z tego że zawodowo wspólpracuję zdomami dziecka-
          byłam tam parokrotnie z moją córeczką ( bardzo jej sie tam podobało
          i zadała pytanie czy ona też jak była malutka mieszkała w domu
          dziecka- powiedizłałm że nie że mieszkałą ze mną bo ma manie jestem
          jejj mamusia i aj sie nią opikowałm od urodzenia na co moje dziecko
          ze smutna minką odpowiedziło "aha to aj się nie andawałm do domu
          dzieckasad) tak więc na podstawie sytuacji dzieci z domu dziecka
          opowiedziłam mojemu skarbowie jak to czasem jest jak rodzice nie
          opiekuja sie dziecmi, nie dmabją o nie , i nie są dobrymi rodzicami
          i wtedy trzeba im zabrać dziecko zeby nie bylo smutne i
          nieszczesliwe, czasmi oboje rodziców są niedobrzy a czasmi tylko
          jedno i wtedy nie zasługują na to żeby mieć dziecko dlatego tym masz
          tylko mamusie bo tatus nie zasłużył na to żeby mieć taką córeczkę
          jak ty.

          Tak wyglądały moje zmagania z informowaniem dziecka o naszej
          sytuacji. jak wyżej wspomniałąm reakcja była zawsze "aha" z
          niekłąmaną wdzięcznościa za wytłumaczenie stanu rzeczy- ale to "aha"
          brzmiało identycznie jak "aha" udzielone na moje tłumacznei dlaczego
          w zimie nie ej się lodów.
          życzę powodzenia i naprawdę warto rozmawiać z dzieckiem ale
          adekwatnie do jego umiejętności pojmowanai swiata... osobiści nie
          ejstem za tym aby mówić dziecku ze ma tate tylko ze tata jest gdzies
          tam na galapagos- po w moim odczuciu jak woli byc na gaalpagos niz
          z dzieckiem to nie ejst tatą więc dlaczego mam mówić dziecku że
          jest?? jest co najwyżej ojcem bilogicznym- dawcą nasienia- tmy może
          być każdy TATĄ zaś nie.
          • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 12.10.08, 13:13
            troche balabym powiedziec mojemu dziecku ze jej ojciec byl zlym
            czolwiekiem. Twoja corka nie zaragowaa na to???- jestem bardzo
            ciekawa bo tez mam ten problem, moja corcia ma 4,5 rokusmile( ale nie
            moze doczekac sie kiedy bedzie miala 5wink) i staram sie jej nie
            przekazywac zlych rzeczy o BIO, chociaz jest to bardzo trudne, bo
            dobrych rzczy po prostu nie ma. wlasnciwie juz jej nie wystacrcza
            jej to co wie na ten temat, a wie ze tez ma tate, ale on mieszka
            dalego bo tam musi pracowac. prosi zebysmy do niego zadzwonily, albo
            takie rzeczy, albo placze i mowi ze go kocha i chce zeby byl przy
            niej. i wlasciwie nie wiem co mam dalej robic.
            • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 12.10.08, 13:17
              i mysle ze takie wiek jest najtrudnieszy jesli chodzi o takie rozmow
              bo jest zaduza zeby "zbyc" dziecko byle czym a za mala zeby
              porozmawiac zupelnie szczerze i powaznie. trudna sprawa i tez to
              zalezy od dzicka bo niektore tego tak nier przezywaja i nie maja w
              zwiazku z tym takich problemow.
              aha, mowilam corci tez ze sa rozne rodziny, ze s dzieci ktore wogole
              nie maja rodzicow, sa dzici ktore maja tylko tate albo tylko mame,
              sa dzieci ktrorych wychowuja np dziadkowie itd.
              • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 13.10.08, 16:42
                mamo Amelki nie mówiłam mojej córeczce że jej tato jest zły neidobry
                pasudny i okrutny- powiedziłam że żeby być rodzicem trzeba sobie na
                to zasłużyć - starć się, dobrze zajnmować, opikować poświęcać czas,
                czytać bajeczki,śpiewać pisenki, chodzić na spcery- niektórzy
                rodzice nie umieja sie staraż być rodzicami, albo czasem sie staraj
                ale niestety im to nie wychodzi- stralam sie nie uzywac epitetó
                negatywnych w stosunku do konkretnej osoby(bilogicznego ojca) nie
                ryzowalm jego posatci w żaden sposb...rozmwoy tego typu są cieżkei
                ale bardziej dla rodziców. aczkolwiek bardzo mnie dziwi zachowanie
                Twojej córeczki ktora placze za tata twierdzi że za nim tęskini
                itp. czy ona go pamieęta czy uczestniczył jakis czas w waszym zyciu
                a potem sie wycofał? moje dizecko nie pamieta ojca wogole. ktrótko
                mówiac nie zna go . mam mzoe ułatwiona sytuacje gdyz mam partenra
                ktry"stara się zasłużyc żeby być tatą" wiec mala jakoby potrzebe
                mezczyzny w domu ma zaspokojoną.
                • braktalentu Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 13.10.08, 20:14
                  G_P, Twoje podejście do sprawy wydaje mi się bardzo przekonujące.
                  Nigdy nie widziałam biologicznego ojca, ale choć w domu zawsze był
                  TATA (ten, który mnie wychował, kochał i dbał) to miewałam
                  pomysły "tęskniące" i obawy, że coś ze mną nie tak, skoro "bio" nie
                  czuł potrzeby zasłużenia na bycie tatą.
                  Na pocieszenie autorki wątku mogę tylko dodać, że choć trochę to
                  wszystko trwało (poczucie odrzucenia i dziwna forma "tęsknoty"), to
                  ewoluowało w kierunku całkowitej obojętności. Było mi o tyle
                  łatwiej, że w domu miałam najlepszego tatę na świecie.
                  Może, tak jak sugerujesz, w przypadku Amelki to tęsknota za wzorcem
                  mężczyzny, a nie konkretnie za biologicznym ojcem.
                  • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 17.10.08, 15:47
                    tak napewno to nie jest tesknosta ersonalnie za bio tylko poprostu
                    za tata za mezczyzna, niestety ja jej nie ppotrafi stworzyc
                    normalnego domu, do tej pory nie trafilam na nikogo odpowiedniego a
                    na sile nie potrafie z kims byc. i czasami sobie to wurzucam... moze
                    powinnam..
                    • braktalentu Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 17.10.08, 16:19
                      Jak to pięknie ujęła kiedyś jedna z forumek: rodzina pełna, to
                      rodzina pełna miłości, bez względu na jej skład osobowy. Wchodzenie
                      w związek dla "dobra dziecka" to nie jest tworzenie rodziny pełnej
                      miłości, więc nie wyrzucaj sobie braku partnera.
                      • miaowi Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 18.10.08, 13:46
                        Bardzo dziękuję za to hasło smile
                        Też niedługo będę musiała wytłumaczyć córce, dlaczego nie ma taty. Prawda jest
                        taka, że najzwyczajniej w świecie wypiął się na nią (nie mówię, że na mnie, bo
                        to inna bajka, wypiął się na własne dziecko, nie interesował się, nie pytał, czy
                        jej czegoś nie potrzeba, nie chciał jej odwiedzać). Po wyprowadzce od nas w
                        ciągu 2 miesięcy założył nową rodzinę.
                        I co... I trzeba będzie powiedzieć tak jak większość z was sugeruje - że nie ma
                        go z nami. Ze jedne dzieci mają tylko tatę, drugie tylko mamę a inne oboje.
                        Martwię się tylko, że po jakimś czasie córka weźmie to do siebie - że tata jej
                        nie chciał.
                        Gorzej, jak pojawi się za jakieś 10 lat, twierdząc że sobie właśnie przypomniał
                        i że się zmienił. Ze względu na stabilność psychiki dziecka takie jazdy
                        należałoby już sobie odpuścić skoro już się podjęło jedną decyzję.
                • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 17.10.08, 15:45
                  wlansie go nie pamieta, a tak bardzo teskni. bardzo mnie to boli.
                  inne dzieci tak tego nie przezywaja a u nas ten temat jest wiecznie
                  zywysad
                  • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 17.10.08, 16:50
                    wiesz zastanawiałam się bardzo bardzo długo nad tym co piszesz o
                    Waszej sytuacji- i doszłam do takich wniosków(zastrzgam sobie
                    ewentualną pomyłkę w odbiorze zwiazaną z niedostecznymi informacjami
                    na tem Waszej sytuacji) a zatem pomyślałam że być może problem tkwi
                    właśnie w tym ze nie wytłumaczyłaś Amelce dostatecznie (oczywiście
                    na jej potrzebe) "o co chodzi z tym Tatą". Mam wrażenie czytając
                    Twoje wypowiedzi że TO ogromny problem dla Ciebie, i samam TY nie
                    potrafisz bądź przychodzi Ci to z wilkim trudem przełknąć
                    fakt "braku taty". Czy WY jesteście obie nieszczęśliwe? nie
                    wystarczacie sobie, a może jakos podśwaidomie albo i świadowmie
                    dałaś córeczce znak że Tobie też jest brak kogoś i też byś chciała
                    to zmienic i ona idąc za ciosem przeżywa to bardziej za Ciebie niż
                    za siebie??? a może jakieś dzieci w przedszkolu się z niej śmieją???
                    myślę że jakaś przyczyna jest że Twoje dziecko czuje brak- brak
                    czegoś o czym tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia- i może o to
                    chodzi może to tęsknota za czymś tajemniczym nieznanym??? może warto
                    pokazać opowiedziec jakoś bardziej dogłębnie, opisać zapytać jakiego
                    by chciała tego tate jak go sobie wyobraża jaki powinien być jak
                    wyglądać co robić co lubić(tak w formie zabawy może troche to
                    potraktować) może potem zaproponować że będziecie się rozglądać za
                    takim "ymarzonym" tatą, ale Ty też powinnaś powiedzieć jaki powinien
                    on być Twoim zdaniem i będziecie sie rozglądać tylko za takim który
                    spełnia WASZE oczekiwania. może warto powiedziec cos o miłosci i
                    rodzicielskiej i partnerskiej kiedy ona jest i że tylko jak się
                    czuje taką miłość do kogoś to można się zastanwaić nad tym co
                    dalej... to są tylko moje rady wedle ktrych mniej wiecej ja
                    postępowałam z moim dzieckiem- jak pisałam wcześniej u mnie to dzała
                    w bardzo dobry sposób.
                    • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 17.10.08, 17:46
                      powiem ci tak. tej tesknoty corcia nie "przejela" bynajmniej
                      odemnie. ja jestem dostyc samodzielna kobieta, zdecydowana i
                      wiedzaca czego chce i potrzbuje. jestem z kims nie po to zeby bylo
                      mi ciezej tylko lepiej( w kazdym tego slowa znaczeniu- tzn jesli
                      chodzi o wzgledy emocjonalne jak i rowniez takie codzienne zyciowe).
                      rozstalam sie z ojcem Amelki juz w ciazy, powod nie wazny wazne ze
                      nie moglam z nim byc i tyle, pozniej mialam duzo jeszcze przez niego
                      klopotow, przykrosci itd takze problem jakiej kolwiek milosci czy
                      tesknoty jest wykluczony, byla w pewnym momencie nienawisc terazjest
                      calkowita obojetnosc. nigdy nie czulam tego braku, ze inne kobiety
                      rodza z facetami ja z mama czy sama jezdze z dzieckim na spacerki,
                      czulam sie w tej sytacji bardzo dobrze, byla bardzo skupiona na
                      dziecku, zreszta nigdy niebylysmy same, mamy wspaniala rodzine i
                      przyjaciol, jestesmy bardzo szczesliwe, wszscy Amelke kochaja nad
                      zycie i ma wszystko( w miare mozliwosci oczywisciewink)
                      Temtu wogole nie bylo, do puki corcia nie zaczela mowic, chyba teraz
                      juz nie pamietam kiedy to sie zaczelo, gdies jak mila z 2 latka
                      potrafila powiedziec "tata" do obcego faceta. pozniej widomo z
                      czasem , jak stawala sie coraz strsza zaczely sie pytania, dosyc
                      uporczywe. Nie mozna powiedziec ze to sa pytania o sprawe z nikad,
                      bo widzi ze inne dzieci maja tatusiow a ona nie, opowiadaja cos tam
                      ze z tata gdzies byli albo cos robili, ze tata po nich przychodzi do
                      kola, czym sie zajmuje i tak dalej.
                      • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 17.10.08, 19:46
                        rozumiem. a co odpowiadasz Ty na jej pytania o ojca?? jak jej
                        tłumaczysz kiedy opowiada o tym że jakiś tato przyszedł do "kola" pi
                        inne dzIecko, albo gdy mówila tato do jakiegos obcego mężczyznay( w
                        odniesieniu do tej sytuacji przyszlo mi do glowy ze ona moze jak
                        maiala te 2 latak myślała ze tato=meżczyzna??)
                        • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 18.10.08, 10:09
                          mowie jej ze tez ma tate tylko ze jej tata pracuje daleko i zarabia
                          dla niej pieniazki zeby mama mogla kupic ci to czy tamto. ost
                          zaczelam jej tlumaczyc ze sa rozne rodziny. ze sa dzieci ktore
                          wogole nie mja rodzocow i mieszkaja np w domu dziecka ze sa dzieci
                          ktore wychowuja dziadkowie ze sa takie ktore maja tylko mame albo
                          tylko tate, ale ja to jakos nie przekonuje.
                        • dada2005 też mam ten trudny problem 18.10.08, 10:10
                          Mam ten sam problem co mama Amelki.Pisałam kiedyś na ten temat na
                          forum ale nie było takiego zainteresowania jak tutaj.Też mam córkę
                          (3,3)która od mniej wiecej 2 roku pyta o tate. Na poczatku
                          myslałam,że to ja powoduję jej tęsknotę,że poprzez moją reakcje
                          wskutek pytania dziecka (smutek na twarzy-bo przecież poruszamy
                          ważny temat, smutny, trudny, współczucie itd) powoduję jej smutek,
                          tesknotę. Od niedawna obrałam inną drogę (oo 6 miesięcy)- kiedy pyta
                          gdzie jej tata, dlaczego nie przyjeżdża do niej itd, nie wdaje się w
                          dyskusje, bo z doświadczenia wiem, że nic nie daje, tylko odpowiadam
                          wesoło łaskocząc ją, głaszcząc, że ma mamę, z mamą jest dobrze (tu
                          wymieniam co wspólnie robimy), że mama ją kocha najmocniej na
                          świecie i to jest najważniejsze. I co? i nic to nie daje. Dzieci sa
                          bardzo mądre, bystre. Ona za czesto nie mówi na ten temat.Teraz. Bo
                          wcześniej od 2 do 3 lat to była po prostu "masakra".Proszę mi
                          wierzyć - codziennie po kilka razy nawet pytała o tatę - gdzie jest,
                          kiedy wróci, dlaczego nie przyjeżdża, itd. Najgorzej było kiedy
                          łapała fazę płaczu (z bule jakiedo powodu) to już leciała po
                          całości - ja chce do tatusia, do mojego kochanego tatusia!
                          nadmieniam, że ojciec widzi ja raz, dwa razy w roku.Nie przywozi
                          prezentów i nie wysyła, nie pisze listów, nie dzwoni do dziecka.
                          Tata mówi do ojca mojej siostrzenicy, który podczas jej pobytów u
                          mojej siostry ma dla niej czas, bawi się z dziećmi. Kiedy byliśmy na
                          Święta Bożego Nar. w 2007 r. to od tego czasu do połowy tego roku
                          była tesknota za "Tata".Zawsze delikatnie ją poprawiam.Ale widzę że
                          ona jest szczęśliwa mogąc mysleć, że to jej tata. Tylko nie może
                          zrozumieć, dlaczego nie moze mieszkać z nami, dlaczego będąc tatą
                          jej kuzynki, nie może być jej tatą. Gdy skończyła dwa latka również
                          każdy tata dzieci moich koleżanek był jej tatą. Do tego stopnia, że
                          siedząc kiedyś w metrze pokazała mi pana siedzącego po drugiej
                          stronie i powiedziała na głos, że to jej tata!Od początku jej
                          tłumaczyła, że tata pojechał do pracy i daleko mieszka. parę dni
                          temu powiedziała mi, żebym poszła do pracy a ona będzie z tatusiem.
                          Oczywiście nie pytałam już o którego tatę chodzi. To jest tak, że
                          dziecko lezy np. wieczorem po przeczytanej bajce, ja obok niej,
                          czasami jeszcze sobie rozmawiamy, przytulamy się i nagle mała pyta o
                          tatę. Czesto też mówi, że tata nie żyje, uśmierca tez męża mojej
                          siostry. Kiedyś uderzyła mnie kilka razy, zapytałam dlaczego to
                          zrobiła.Po 3-krotnym delikatnym i ciepłym powtórzeniu pytania
                          odpowiedziała, że za to że nie ma taty. Byłam u psychologa
                          dziecięcego z tym probleme. poradziła mówić dziecku prawdę, nie
                          ubarwniać ale mówić o faktycznym stanie rzeczy. Więc kiedyś na
                          pytanie dlaczego nie przyjeżdża mówiłam, że nie wiem. Teraz już
                          wiem, bo sam ojciec tak powiedział, więc mówię jej że tata nie ma
                          pieniążków na przyjazdy (ojciec dziecka stwierdził, że nie
                          przyjeżdża, bo bilety w jedną i drugą stronę dużo go kosztują, i że
                          będzie przyjeżdżał częściej jak będę mu zwracać koszty podróży z
                          alimentów), bo nie czuje potrzeby przyjeżdżania do niuni. kiedy pyta
                          czy ją kocha, mówię szczerze że nie wiem, po czym wymieniam całą
                          listę osób które ją kochaja, ona sama dopowiada osoby, i humorek ma
                          od razu lepszy. Teraz zaczeła chodzić do przedszkola. i tak naprawde
                          teraz zaczną się pytania.Już zauważyła, że po dzieci przychodzą
                          tatusiowie, i pytała czy tata jej koleżanki z placu zabaw (chodzą
                          razem do przedszkola) może po nią przychodzić. Tak naprawdę to jej
                          potrzeba drugiej osoby w domu, może i faceta a może i babcia
                          wystarczyłaby. garnie się do facetów to widać. Nie ma dziadka, więc
                          zaanektowała sobie już dziadka swojej koleżanki z przedszkola (z jej
                          mamą jesteśmy przyjaciólkami).Samotne wychowanie dziecka to trudna
                          sprawa, trudne wyzwanie dla matki. Ja sobie z tym już nie radzę,
                          choć robię dobrą mine do złej gry. Staram się być wesoła, zmieniac
                          temat, wymyślam rózne formy spędzania wolnego czasu, ale to nic nie
                          daje. W jej główce cały czas przetwarzany jest temat taty, bo widzi
                          ojców z dziecmi na spacerach, w teatrzyku, w przedszkolu, na
                          zakupach. I ona tez tak chce z tatą iść na zakupy, a nie z mamą. w
                          poniedziałek znowu zapisuje się do psychologa, u którego byłam pół
                          roku temu. Są nowe problemy, nowe pytania, a nie chhcę skrzywdzić
                          dziecka nie umiejętnym postepowaniem. Życzę powodzenia wszystkim
                          samotnym mamom smile . I przepraszam z góry za błędy
                          • mama_ameleczki Re: też mam ten trudny problem 18.10.08, 10:59
                            dada2005 napisała:


                            Jak czytalam Twoja wypowiedz to myslalam ze piszesz o moim dziecku.

                            > > wesoło łaskocząc ją, głaszcząc, że ma mamę, z mamą jest dobrze
                            (tu
                            > wymieniam co wspólnie robimy), że mama ją kocha najmocniej na
                            > świecie i to jest najważniejsze. I co? i nic to nie daje.

                            tez tak robie ale ona mi wtedy mowi ze ona juz nie chce mamy tylko
                            tate, a mi serce pekla podwujnie.

                            > kiedy wróci, dlaczego nie przyjeżdża, itd. Najgorzej było kiedy
                            > łapała fazę płaczu (z bule jakiedo powodu) to już leciała po
                            > całości - ja chce do tatusia, do mojego kochanego tatusia!

                            dokladnie to samo robi amelka

                            >
                            > To jest tak, że
                            > dziecko lezy np. wieczorem po przeczytanej bajce, ja obok niej,
                            > czasami jeszcze sobie rozmawiamy, przytulamy się i nagle mała pyta
                            o
                            > kiedy pyta
                            > czy ją kocha, mówię szczerze że nie wiem, po czym wymieniam całą
                            > listę osób które ją kochaja, ona sama dopowiada osoby, i humorek
                            ma

                            tez tak robie

                            tez myslama o wizycie u psycholaga, opowesz mi jak to wyglada?
                            • green_pepe Re: też mam ten trudny problem 18.10.08, 11:40
                              czytałam dziś co napisałyście obie... zrobiło mi się bardzo przykro
                              z powodu Waszych dzieci z powodu Was...ale odetchnełam też z ulga że
                              jednak u mnie tak nie jest... moze się obrazicie na mnie, ale mówię
                              to szczerze i w dobrej wierze- moim zdaniem same spowodowałyście
                              taką sytuacje OKŁAMUJĄC Wasze córeczki na dzie dobry- tak jak pisała
                              któraś z Was "DZIECI SĄ BARDZO MĄDRE" i przez wasze pokrętne
                              powieści i zachowania(mówie o gilgotaniu dziecka kiedy pyta o
                              powazną sprawę np.) jest naprawde powodem tego że WAsze córki WAM
                              nie wierzą myślą ze cos ukrywacie krecicie i chca po proastu poznać
                              prawde. pani psycholog to mądra kobieta powiedziła zeby mówić prawde-
                              i bardzo dobrze powiedziła( penie jej łatwo mówić bo nie am tego
                              problemu myślicie penie) ale ja wam powiem to samo ja mówielam
                              prawde od początku i moje dziecko mi ufa bez granicznie wie ze go
                              nigdy nie okłamie nie zlekceważe i zawsze pomogę... proszę was
                              dziewczyny nie ejst za późno na rozmwoę - nigdy nie jest-
                              poczekajcie kiedy dziecko samo znowu zacznie temat i bądźcie
                              przygotowane na opowieść (nie wiem poćwiczcie wczesniej przed
                              lustrem starajcie sie byc spokojen przekonywujace i zapeniajcie o
                              swoejej milosci ale dopieo jak wyjasnicie swoim dzieciom o co
                              chodzi - wasa milosc nie ma byc zadoscuczynieniem za brak taty , ba
                              byc miloscia mamy) I jeszcze jedno o czym zawsze staram się myśłec w
                              momentach trudnych rozmów:
                              DZIECKO TO CZŁOWIEK - więc nie róbcie czegos takiego jak gilgotnaie
                              keidy pyta o tate zeby odwrocic jego uwage, nie mowcie wtedy o tym
                              ze wy go kochacie, nie mowiece kto go tma jescze kocha, uwielbia, i
                              co mu kupicie na dzien dziecka- odpowiedzcie na pytanie niech wie ze
                              jest słuchane... ze matka wlansie dlatego ze go kocha nie elkcewaze
                              jeog potrzeb a jego potrzebą jest wiedz , wiedza o sobie samym...
                              • mama_ameleczki Re: też mam ten trudny problem 18.10.08, 14:23
                                zupelnie mnie nie zrozumialas i nie weszlas w sytuacje. nie zbywam
                                swojego dziecka, romowa byla i to nie jedna i byc moze twoje dziecko
                                jej inne niz moje i twojemu to wystarczylo, mojemu nie. ( bardzo ci
                                tego zazdroszcze)
                                te sytuacje z mowieniem dziecku kto go jeszcze kocha, albo ze jest
                                dla mnie njawazniejsza na swiecie i kocham ja najmocniej nie sa
                                zamiast tylko oprocz.
                                ja mowie jej prawde tylko w odpowiedni sposob. ale co z tego skoro
                                ona tego nie akceptuje. a nigdy w zyciu nie powiem mojemu dzieku ze
                                jej ojciec jest draniem, ze jej nie kocha i nie pokocha i ze ma ja
                                gdzies)
                                • green_pepe do mamy Amelki 18.10.08, 16:00
                                  przeczytałam jeszce raz dokładnie Twoje posty żeby sie upewnić czy
                                  faktycznie dobrze zrozumiałam bo wczuwać się nie muszę też przez to
                                  przeszłam więc znam z autopsji. Nasuneło mi sie pytanie do Ciebie :
                                  czy to prawda że w Waszym domu nie ma taty Amelki bo pojechał
                                  zarabiać pieniążki gdzieś daleko żeby starczyło na rózne rzeczy??
                                  • mama_ameleczki Re: do mamy Amelki 18.10.08, 19:16
                                    wydaje mi sie ze tobie sie wydaje ze wiesz leiej co ja mysle i
                                    mowie. nie daletego go nie ma w domu, ale to akurat jest prawda. to
                                    byl odp na pytanie co robi moj tata. a to prawda ze pracuje daleko i
                                    ze przysyla jej pieniazki
                            • dada2005 Re: też mam ten trudny problem 19.10.08, 16:37
                              Witam, jeszcze raz ja. Któraś z Pań napisała,że nasze dzieci maja
                              problem, bo nie mówimy im szczerej prawdy o ich ojcach. Nigdy nie
                              powiem mojemu dziecku, że jego ojciec nie interesuje się
                              dzieckiem,bo go nie kocha. Po pierwsze, dlatego że teraz jest na to
                              za małe,po drugie-samo musi wyciągnąć pewne wnioski z obserwacji
                              rzeczywistości, z "kontaktów" z ojcem. Zapewne w przyszłości.Każda
                              odpowiedź musi być dostosowana do wieku i stopnia rozwoju
                              dziecka.Mówiąc za dużo prawdy można go zranić,mozna spowodować,że
                              dana informacja zostanie nieodpowiednio przetworzona przez nasze
                              dziecko,któro wskutek tego może stać się np. bardziej
                              agresywne,zamkniete w sobie, mieć słabą samoocene,czuc się gorsze
                              niż rówieśnicy,itd. Ponadto to ja nie wiem na 100% ojciec dziecka
                              je kocha czy nie,nie powiedział mi tego.Że nie kocha dziecka
                              wnioskuje z jego zachowania-nie potrzebuje kiontaktu z dzieckiem,nie
                              interesuje go stan zdrowia dziecka,co sie z nim dzieje w ciagu
                              roku. Tak nie postepuje człowiek który kocha i tęskni.Ale nie moge
                              jej powiedzieć-"twój tata nie interesuje się Toba,nie tęskni za
                              toba,nie wie o jakiej zabawce marzysz, co lubisz robić
                              najbardziej,nie interesuje go czy za nim tęsknisz,czy go
                              potrzebujesz. Twój tata ma swoje życie i w nim nie ma miejsca dla
                              Ciebie.On jest z tego zadowolony, i Ty musisz się z tym pogodzić.
                              Ani ja ani Ty tego nie zmienimy".Nie mogę jej powiedzieć,że jej
                              ojciec był egoistą kiedy była w mamy brzuszku i nie zajmował się
                              mną kiedy byłam w ciąży,dlatego odeszłam od niego.Jest za
                              mała.Prawda o ojcu i tym co było bedzie wychodzić stopniowo,w miare
                              nabywania wiedzy, doświadczeń i wiedzy o relacjach między
                              ludzkich.Nie kiedy dziecko ma 3 czy 5 lat.Teraz musze być delikatna
                              i ciepła,odpowiadać ostrożnie.Ostatnio zbierałyśmy
                              kasztany,dołączyła starsza pani,która powiedziała do dziecka,że musi
                              tu przyjśc z tatusiem,który wyjdzie na drzewo i nim
                              potrząśnie.Powtórzyła to 3 razy,za trzecim razem niunia zareagowała
                              i powiedziała-ja nie mam taty.Panią zatkało, a ja przyszłam z pomoca
                              i dodałam,że pracuje daleko.Gdybym wczesniej tłumaczyła jej,że tata
                              jest daleko, nie mieszka z nami, bo mu nie zależy na nas,bo nie
                              potrzebuje niuni, bo nie teskni,nie kocha to jestem pewna, że
                              odpowiedziałaby pani-nie mam taty, bo mnie nie kocha.dzieci są
                              szczere,ale ta szczerość moze być niekiedy niewygodna.Dlatego
                              rodzice tak bardzo uważają o czym mówi się w domu,żeby dzieci nie
                              wynosiły na zewnątrz,żeby nie stwarzały sytuacji kłopotliwych dla
                              rodzica i dla nich samych, w grypie rówieśniczej.Ktoś, kto nie
                              wychowuje sam dziecka lub nie wychowywał nigdy nie będzie wiedział
                              jak to jest,nie będzie umiał "wstawić się w sytuację" matki.A o tym
                              jak równoważyć prawdę w rozmowach z dzieckiem dowiaduję się od
                              psychologa. Pewna mama zapytała się jak wygląda wizyta u psychologa.
                              Na pierwszej wizycie jest Pani z dzieckiem - panie rozmawiają
                              dziecko się bawi.Pani psycholog obserwuje,poznaje dziecko i mamę. na
                              następnej wizycie mama jest sama.jest to za delikatny temat żeby
                              rozmawiać przy dziecku.Być może z 5-latkiem psycholog bedzie chciał
                              porozmawiać. Psycholog zaleca mówić prawdę nie wyrażać półprawd,
                              tzn.tego czego nie jestemśmy na 100% pewne.Ona z czasem sama zauważy
                              pewne prawdy,sama zapyta co mama o tym myśli.Każdy psycholog ma inne
                              metody rozwiązywania problemów.Być może u pani będzie inaczej.Jeśli
                              wyswietla się mój e-mail to zapraszam mamę amelki do kontaktu
                              poprzez maila. Możemy porozmawiać o wizytach u psychologa i jego
                              zaleceń. na pewno będą różne, tak jak różne tak jak różne są dzieci
                              i ich reakcje na dany problem.Powodzenia
                              • miaowi Re: też mam ten trudny problem 20.10.08, 13:51
                                Z tego co czytam masz taką samą sytuację jak ja i moja córcia.
                                Dawca wypiął się na nas, jak mała sie urodziła. Odeszłam od niego, bo urządzał
                                przy dziecku awantury po pijaku. Po czym stwierdził "jak nie będziemy razem, to
                                sobie ją sama wychowuj" lub inne hasła w stylu "mam w d... jak sobie
                                poradzicie". Dla mnie to jest jednoznaczne - osoba, która kocha dziecko tak nie
                                powie. Ale tak samo nie powiem dziecku że tatuś jej nie kocha i nie chciał z nią
                                być. Zresztą do pewnych wniosków dojdzie sama jak dorośnie. Nie będę jej
                                blokowała prawdy, ale uważam, że należy prawdę racjonować stosownie do wieku
                                dziecka.
                                Ale nie zamierzam kłamać, że tata pracuje daleko. Po pierwsze, prawdopodobnie
                                wcale nie pracuje, bo jest leniem.
                                Po drugie - starsze dziecko dopatrzy się tu nielogiczności i zapyta na przykład
                                "to czemu nie zadzwoni/nie napisze".
                                Po trzecie - w odpowiedzi na pozew sądowy ojciec dziecka sam domagał się, żeby
                                mu odebrać prawa rodzicielskie, bo nie chce i nie może wykonywać władzy
                                rodzicielskiej. Mamy to wszystko na piśmie i moja córka, jak już będzie dorosła,
                                może się z tym zapoznać. Ale nie wcześniej.
    • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 18.10.08, 19:18
      na ten temat przeprowadzilam z mim dzieciem wile rozmow
      dostosowanych do wieku, inne byly jak miala dwa lata inne sa terez a
      jeszce inne beda jak bedzie starsza.
      • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 18.10.08, 19:41
        ja się oparłam na tym co napisałaś w postach- wywnioskowałm to co
        napisałm wcześniej. jedyne co Ci mogę teraz powiedzieć to że mi
        przykro że masz takie problemy i zyczyć Wam abyscie sobie razem z
        Amelką znimi poradziły. życzę powodzenia i może moje jakieś "rady"
        będą Wam pomocne...
        • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 07:33
          tylko ze tak naprawde nie napisalas konkretnie co mowisz swojemu
          dziiecku, tylko ze sa ludzie ktorzy nie zaslugja na bycie rodzicami.
          a ja chcetnie bym poczytla o twoich doswiadczeniach
          • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 10:32
            Owszem napisałam w pierwszym poście chyba najwiecej:
            "u mnie sytuacja jest w miarę podobna zatem jestem samodzielną- nie
            samotną- matką rozwiodłam się gdy moje nie "nasze" dziecko miało
            niespełna rok- obecnie ma lat 5,5 (broń Boże nie wolno mi mówić
            że tylko 5 bo zaraz jestem poprawiana z wyrzutem) moje dziecko swoją
            przygodę z pyatniami o "tatę" zaczeło jakiś czas temu - kiedy była
            malutka tak jak Twoj synek mówiłm że czasami ma się jednego rodizca
            a czasmi wogóle, a czasmi oboje i przytaczałam bajke np o czerwonym
            kapturku(ma tylko mamę) Kopciuszku(ma macoche i tatę) Bambim( ma
            tatę bo mam nie żyje) Arilce(ma tylko tatę) oraz bajki w których
            występowało oboje rodziców. dzeci mają naturalną zdolność
            przyjmowania rzeczy takimi jakei są wiec informacja o braku "taty"
            została przyjeta na zasadzie zwykłej informacji i skwitowan
            lekkim "AHA". Pytanie padło odpwiedz padłą dziecko się doweidziłąo
            i na jakiś czas ta informacja jej wystarczyła. teraz jest wiekasza
            więc ponownie zaczeła pytać o co chodzi z tym"tatą" i dlaczego ona
            go nie ma( bo dawca nasienia sie nie liczy) - 5 przepraszam 5,5
            latkowi juz trzeba wytłumaczyć dokładniej i rozważniej tę kwestię -
            ja skorzystałąm z tego że zawodowo wspólpracuję zdomami dziecka-
            byłam tam parokrotnie z moją córeczką ( bardzo jej sie tam podobało
            i zadała pytanie czy ona też jak była malutka mieszkała w domu
            dziecka- powiedizłałm że nie że mieszkałą ze mną bo ma manie jestem
            jejj mamusia i aj sie nią opikowałm od urodzenia na co moje dziecko
            ze smutna minką odpowiedziło "aha to aj się nie andawałm do domu
            dziecka) tak więc na podstawie sytuacji dzieci z domu dziecka
            opowiedziłam mojemu skarbowie jak to czasem jest jak rodzice nie
            opiekuja sie dziecmi, nie dmabją o nie , i nie są dobrymi rodzicami
            i wtedy trzeba im zabrać dziecko zeby nie bylo smutne i
            nieszczesliwe, czasmi oboje rodziców są niedobrzy a czasmi tylko
            jedno i wtedy nie zasługują na to żeby mieć dziecko dlatego tym masz
            tylko mamusie bo tatus nie zasłużył na to żeby mieć taką córeczkę
            jak ty.

            Tak wyglądały moje zmagania z informowaniem dziecka o naszej
            sytuacji. jak wyżej wspomniałąm reakcja była zawsze "aha" z
            niekłąmaną wdzięcznościa za wytłumaczenie stanu rzeczy- ale to "aha"
            brzmiało identycznie jak "aha" udzielone na moje tłumacznei dlaczego
            w zimie nie ej się lodów.
            życzę powodzenia i naprawdę warto rozmawiać z dzieckiem ale
            adekwatnie do jego umiejętności pojmowanai swiata... osobiści nie
            ejstem za tym aby mówić dziecku ze ma tate tylko ze tata jest gdzies
            tam na galapagos- po w moim odczuciu jak woli byc na gaalpagos niz
            z dzieckiem to nie ejst tatą więc dlaczego mam mówić dziecku że
            jest?? jest co najwyżej ojcem bilogicznym- dawcą nasienia- tmy może
            być każdy TATĄ zaś nie. "
            opisałam po kolei jak wyglądały moje amgania z tłumaczenim dziecku
            tego faktu w skrócie to wygląda w ten sposb moja droga ze:
            1.strałam sie mojemu małemu dziecku wytlumaczyc na początek że
            rodziny są różne a różne to nie znaczy gorsze
            2 w nastepnej kolejnosci wytlumaczylam dlaczego te rodziny są rózne
            3powiedizam dlaczego nasza rodzina jest inna od rodziny np jej
            przyjacólki Nataszki
            3powiedziłm tez ze zeby byc rodzicem to trzeba na to zasluzyc
            jak juz wczesniej wspomnialam ona ma 5,5 roku rozmaiiam z nia od
            zawsze - w tym przypadku od lat 2 kiedy zaczela pytac stopniowo
            tlumaczylam, mozolnie, dokladnie delikatnie, wytrwale...tak by nie
            czula sie gorsza, ani inna, aby zrozumiala, a kiedy bedzie miala
            inne pytania, na ten czy inny tmeat smilo do mnie przyszla, zeby
            wiedzilal ze jej wytlumacze, a przynjamniej sprobuje.
            • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 10:53
              dziwne ze twojemu dziecku to wystarczylo. zreszta moze nie dziwne
              tylko poprostu moje jest bardziej dociekliwe to to jej
              niewystarczylo.
              a co dotego ze twoj tata nie zasluzyl na to zeby miec taka coreczke
              jak ty- bardzo ryzykowne zagranie- ja niepowiedzialam bym takiemu
              mlemu dziecku cos tkiego. tymbardziej ze mojej by to niewystrczylo,
              pytalaby dlaczego i co to znaczy, mowilambym wetdy jej powiedziec co
              takiego zrobil/ robil, jaki byl/, a uwazam ze to jest rozmowa na
              poziomie dojrzalego nastolatka
              • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 11:11
                z góry założyłaś ze by nie wystraczyło...nie spróbowałś wiec tak
                naprawdę nie wiesz , gdyby nie wystrczyło tłumaczyłąbys dalje.
                ja nie powiedziłam ze jej tao nie zasluzył na to zeby byc jej tatą-
                czytaj dokładnie: napisałm ze zeby byc rdzicem trzeba na to zasluzyc
                zajmowac sie dobrze dzieckiem, dbac o nie czytac ksiazeczki
                opowiadac bajeczki itp...powiedzilm ze niektorzy nie potrafia
                takichj rzeczy robic nawet jesli sie straja to im nie wychodzi.
                wiesz małe szczeguły robią duzą róznice , moim zdnaiem nie dla
                ciebie dla ciebie to wszytko jeden wór.. tak to odbieram. ryzykowne
                czy nie ale u mnie to dziala a u Ciebie jakos nie... i wydaje mi sie
                ze wlasnie dlatego ze TY nawt nie podjelas proby mówienia prawdy mam
                nadzieje że choć w dobrej wierze... pozdrawiam i zycze powodzenia-
                TY jets mamą Amelki więc TY zadecydujesz i wiesz najlepij co dla
                Twojego dziecka najlepsze... tak jak ja wiem co dla mojego narazie
                jest szczęsliwa..
            • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 11:23
              green_pepe napisała:

              masz
              > tylko mamusie bo tatus nie zasłużył na to żeby mieć taką córeczkę
              > jak ty.
              >
              • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 11:40
                oderwane od kontekstu moz ei wygląda strasznie ,taka jest prawda w
                odniesiniu do tego że tłumaczyłm mojej cóce że zeby byc rodzicem
                trzeba na to zasłużyć wiec jej tato zwyczajnie nie zasłużyl bo nie
                umial się nią zająć, nie potrafił moze sie starał ale nie umiał i
                tyle. nie mówielam ze byl złym czlwoeikiem nigdy na niego ni
                złozeczylam ni klnlam i nie mówielam ze jej nie kochal ze ejts
                podlym draniem itp..bo to nie prawda prawda jest taka ze nie umial
                być ojcem bo to trzema umiec i tyle, skoro dla ciebie to zbyt
                ryzykowne i drstyczne szukaj swojego sposobu, ja mam taki i poki co
                jak wczesniej pisalm moje dziecko jest szczesliwe a jelzi ma jakis
                problem to nie wydziera sie do mnie ze mnie nie chce że cche tatusia
                (którego nie zna) itp... nie płacze jest szczęsliwa, nie tęskni za
                jakimś wyobrażeniem kótrego nie ma...
                • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 11:59
                  pewnie dlatego ze w Waszym domu jest mezczyzna
                  • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 16:28
                    w NASZYM domu nie ma mężczyzny , mam partnera którego moje dziecko
                    uwielbia ale nie mieszkamy razem bo- JEST W MOIM MNIEMAMNIU ZA
                    WCZESNIE , BO JESZCE ZA MAŁO "ZASŁUZYL", BO JESZCZE NIE CZAS....ale
                    może sam fakt ze on jest duzo daje z tym się zgodzę- tylko że jest
                    znami od 2 lat wiec pozostale 2 (z mężem roziwodłam si kiedy mała
                    miala roczek) byłyśmy same.
                    • mama_ameleczki Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 19:04
                      dla takiego malego dziecka 2 lata to cala wiecznosc
                      • green_pepe Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 19.10.08, 19:48
                        zgadzam sie jest to dpory okres czasu aczkowlei mimo że ta cała
                        wiecznośc trwa juz 2 lata jetesmy weekendową parą bo mieszkamy nie
                        dość że oddzielnie to jescze w innych miastach oddalonych od siebie
                        ok 100 km.... więc wpływ meżczyzny wmoim domu na moja córkę aż tak
                        wielki nie jest- aczkolweik nie przecze że jednak jakiś jest.
                      • dada2005 Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 20.10.08, 00:52
                        Witam mame ameleczki. odpowiedziałam na pani pytanie wzgledem
                        psychologa, ale jest wyżej. Nie wiem dlaczego akurat tam a nie na
                        końcu.Pozdrawiam
                        • mummy6 Re: synek zaczyna pytac o tate. jak wytlumaczyc? 20.10.08, 10:00
                          Dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi.
                          nie sadzilam ze moj watek podniesie tak goraca dyskusje. Mam
                          nadzieje ze niektore wypowiedzi pomoga wielu mamom w radzeniu sobie
                          z tym "problemem".
                          Ja na razie radze sobie tlumaczac synkowi, ze wszystkie dzieci maja
                          tate, jego tata jest bardzo daleko i sie z nim nie spotykamy. nie
                          wzbudzam w dziecku nadzieji ze kiedys go spotka.
                          za to my mieszkamy razem z dziadkiem i babcia...
                          moj synek baaaardzooo lgnie do mezczyzn. kobiet wrecz nie lubi,
                          wtydzi sie ich. do facetow ,nawet obcych, podchodzi.
                          za dziadkiem szaleje smile
                          no i ostatnio jak bylismy u sasiadow i jedgo kilkuletni kolega wolal
                          swojego tate, to moj synek tez zaczal sie zwracac do taty kolegi
                          per "tato"

                          ostatnio rowniezgdy synek jest zly, patrzy na mnie,macha w zlosci
                          raczkami i krzyczy tata! tata!
                          i czeka na reakcje...

                          mam nadzieje ze w tym tygodniu uda mi sie podpytac zlobkowego
                          psychologa o ta sytuacje...po rpostu chcialabym swoim postepowaniem
                          i tlumaczeniem zaspokoic ciekawosc i potrzeby mojego dziecka

                          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka