Dodaj do ulubionych

RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postępować

10.11.08, 20:25
Witam,
jestem mamą 7-latka. Sąd skierował nas na badanie w RODK ze względu
na to, że obawiam się zostawić dziecko sam na sam z jego ojcem, gdyż
ten, pomimo sędziwego wieku, jest człowiekiem nieodpowiedzialnym,
nieprzewidującym i mało nie zrobił dziecku krzywdy podnosząc go jako
5-latka do góry za głowę. Wierzyć mi się to nie chciało, gdy syn po
powrocie od tatusia najpierw mówił, że boli go szyja a potem gdy go
dopytywałam, powiedział że tatus go podnosił za głowę. Nie mogłam w
to uwierzyć i powiedziałam, zeby na mamusi pokazał co tata robił. I
dzieciak chwycił mnie za żuchwę pod uszami i zaczął podnosić.
Nie muszę Wam chyba pisać, że obleciał mnie strach i wolałam sobie
nie wyobrażać, co by mogło się stać, gdyby dziecko nie zaczęło
krzyczeć i nie zostało opuszczone.

Spotkanie w ośrodku RODK trwało ok. 2 godz.

Wiwisekcję prowadziła pani pedagog (ok. 50 lat) i pan psycholog w
tym samym wieku. Poproszono najpierw 'tatusia' do pokoju. Był tam
ok. 35 min. Potem poszli z dzieckiem 'pokazywać' mu pomieszczenia -
ok. 20 min. A potem poproszono mnie - ok. 35 min.

Cóż mogę powiedzieć: było bardzo tendencyjne (w moim przypadku, bo
nie wiem jak było u tatusia).


Nie będę się rozpisywać szczegółowo, bo nie chce mi się juz do tego
wracać, ale:

1. moje spostrzeżenia dotyczące jego nieodpowiedzialności względem
dziecka i braku wyobraźni jak np.:

* podnoszenie dziecka 5-letniego za głowę do góry [mam stosowne
badania lekarskie z pogotowia i obdukcję oraz kołnierz ortopedyczny
w którym latem przez 3 mies. dziecko spało, jadło i bawiło się],
* wysyłanie dziecka na jezdnię celem podniesienia papierka [ponieważ
papierek który dziecko wrzucało do kosza został przez
wiatr 'wydmuchnięty' na jezdnie],
* zostawianie 5,5 letniego dziecka samego w nocy w szpitalu i udanie
sie do domu przez 'tatusia', [a dziecko wiedziało że akurat tej nocy
ja będę w domu, ale będzie czuwał nad nim tatuś żeby nie był sam]-
co za trauma dla dziecka...
* puszczał 3-letnie dziecko z górki na wysokich sankach tam gdzie
były krzaki i latarnia a 10 metrów dalej nie było żadnej przeszkody
* trzymanie dziecka 2-letniego a la 'Jackson' nad wybiegiem dla
hipopotamów - by wymienić kilka najbardziej drastycznych....)

Zostało to uznane - miedzy wierszami - jako błędy, które mogą sie
każdemu zdarzyć, bo nikt nie jest wolny od błędów (na moje
stwierdzenie, ze mówimy o człowieku 65-letnim, który powinien MYSLEC
i PRZEWIDYWAC a nie o 19-letnim chłopcu nie zareagowano i pominięto
milczeniem patrząc sie na siebie.).

2. MOJE obawy dotyczące bezpieczeństwa dziecka zostały określone
jako 'nadopiekuńczość' i zasugerowano mi wzięcie udziału w stosownym
kursie w poradni psychologicznej.


Na tym się spotkanie zakończyło, podziękowano nam za przybycie i
powiedziano, że ocena RODK zostanie przesłana do sądu rodzinnego.

Powiedzcie proszę - może macie doświadczenia - CZY i JAK moge się
bronić przed takim tendencyjnym traktowaniem?
Czy mogę żądać badania w innym osrodku lub przez innych specjalistów?
Czy -jeśli sąd postanowi, że dziecko jednak bez nadzoru może być z
ojcem - mogę prosić o zmianę sędziego?

Ja nie chcę odseparowywać dziecka od ojca, tylko się BOJĘ - a
niestety mam ku temu podstawy. Te ww. to tylko kilka przykładów.

Ja tylko chcę, by kontakty dziecka z ojcem odbywały się pod
kontrolą.

Obawiam się, że ze mnie zrobią wariatkę a tatuś wyjdzie w glorii i
chwale, że 'walczy' o dziecko.

pomóżcie mi proszę
i dziękuję, ze chciałyście to poczytać
zebrodyl...
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 10.11.08, 21:55
      Kochana wink
      Rozumiem Cie doskonale.

      Ja opowiadalam jak wygladaja spotkania z dzieckiem, ze zwykle odbywaja sie u
      mnie i ze ze wzgledu na sposob rozstania (zdrada i przemoc) nie czuje sie z tym
      komfortowo.

      Pan (ktorego okresle jako satyr, dla mnie ok, 50-60 lat) stwierdzil, ze moze moj
      eks czuje jakis pociag do mnie.
      Zrobilo mi sie niedobrze crying
      I przestalam byc dla tego pana mila.


      Tez jestem ciekawa opinii RODK, bo np. mam opinie psychologa, ze dziekco nie
      usiedzi w jednym miejscu itp, na co pani psycholog w RODK stwierdzuila, ze maly
      rysowal (czego nie robi, bo ma problemy z raczkami i napieciem miesniowym, na co
      mam dokumenty medyczne) i siedzial na krzesle 30 minut...
      • guderianka Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 11.11.08, 09:00
        Pewnie powiesz,że jestem tendencyjna ale również uważam że ekh
        jesteś chyba zbyt opiekuńcza a ojciec w zasadzie nie zrobił nic
        złego. Piszę "chyba" ponieważ nie znam kontekstu całej sytuacji.
        Owo podnoszenie za głowę-ja również stosuję. Wprawdzie dzieci nie
        płaczą po tym ale są uchachane po pachy. Jest to forma zabawy
        podobnie jak kręcenie samolotu trzymając za nogi dziecka czy
        podrzucanie wysoko do góry.
        Według mnie-jeśli matka chce-to WSZYSTKO co robi ojciec uzna za złe,
        niepotrzebne, chore. Gdy ojciec chce nauczyć kultury i każe podnieść
        papierek -źle,bo jest na ulicy.Nieważne jest ,że ulica jest zupełnie
        pusta a ojciec stoi obok dziecka i bacznie patrzy czy nic nie
        jedzie. Tudzież aktywne formy spędzania czasu z dzieckiem.Czytałam-i
        to na tym forum o matkach, któe chcą odebrać ojcu prawa bo dziecko
        wróciło od taty z siniakami. Bo się przewróciło w trakcie wyścigów,
        bo tata "robił samolot" i dziecko uderzyło się w głowę. Dziw aż
        bierze,że te idealne matki, nigdy nie popełniły błędu i w czasie gdy
        dziecko było z nimi NIC się nie stało. Zaiste dziwne
        Ale ja jestem tendencyjna i wyrodna. Moje dzieci łapią przy mnie
        siniaki i zadrapania. Ba-oparzą się, zachłysną,rozwalą nos aż krew
        idzie. Trzeba mi prawa odebrać tongue_out
        • zebrodyl Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 11.11.08, 14:23
          Guderianka, nie wiem, czy dokładnie przeczytałaś to co napisałam.
          Jeśli nie miałaś czasu, to w skrócie chodziło mi o:
          1. pomoc
          2. określenie co dalej mogę zrobić.

          Jeśli nie znasz odpowiedzi na te dwa pytania, to mam prośbę - nie
          pisz mi o sobie w moim poście, bo mnie to wcale nie interesuje.
          Jeśli Twoje dzieci chodzą z siniakami i rozbijają sobie nosy czy
          głowę - Twoja sprawa i Twoje dzieci. Może mi ich być żal, ale mnie
          nie interesują. Swoją drogą - nie znałam zabawy za podnoszenie za
          głowę! To jakieś chore...

          Interesuje mnie natomiast każda wypowiedź, która odpowiada na moje
          pytanie. I za takie wypowiedzi jestem i będę wdzięczna.

          A wyrodne matki, tendencyjne oceny? No cóż: były, są i będą - jak
          sama o sobie piszesz. Nie tylko tatusiowie bywają bez wyobraźni i
          mogą zrobić krzywdę dziecku. Matki jak widać na Twoim przykładzie,
          też. Zresztą - czasami widzę takie osoby w różnych miejscach.

          Dlatego mam do Ciebie prośbę - nie wchodź na moje wątki i nie pisz
          na nich - a zwłaszcza takich głupot. Nie będę na nie reagować.

          pozdrawiam serdecznie i współczuję dzieciom
          zebrodyl
          • annakate Re: zrób tak 11.11.08, 15:16
            po pierwsze - dokładnie przeczytaj opinię, jak tylko znajdzie sie w aktach.
            Pilnuj tego, bo uvczestnikom doręcza sie ja zwykle dopiero razem z wezwaniem,
            albo wprost na terminie rozprawy. Daj ja do przeczytania komuś przytomnemu, komu
            ufasz, ale kto potrafi być wobec Ciebie krytyczny, a nie tylko Ci kadzi. Jesli w
            dwójkę dojdziecie do wniosku, że ocena biegłych mija się z prawdą - wnioskuj o
            wezwanie biegłych na rozprawę - czyli o dopuszczenie dowodu z ustnej
            uzupełniającej opinii i wyraźnie napisz, że chcesz zadać biegłum pytania.
            Dokładnie przemyśl, o co chcesz ich zapytać - jesli zaczniesz pytać "a dlaczego
            pani jest tendencyjna?" to sędzia pytanie uchyli, a przesłuchanie zakończy i
            tyle będzie z tego. Niech biegli np. szczegółowo wyjaśnia, gdzie jest granica
            między staranna opieką a nadopiekuńczością.
            Poczekaj na orzeczenie. Jesli nie będziesz się z nim zgadzała to zaskarzysz i w
            apelacji poprosisz i ponowne dopuszczenie dowodu z opinii biegłych RODK - innego
            niz ten dotychczas.
            Niezależnie od tego wszystkiego weź pod uwagę, że biegli moga mieć przynajmniej
            w części rację. Dla dobra dziecka idż może porozmawiać z przytomnym
            psychologiem, terapeuta rodzinnym, pedagogiem - na pewno nie zaszkodzi. Albo
            dowiesz się co robisz żle, albo utwierdzisz się w przekonaniu, że robisz dobrze.
            Zrób to od razu i weż potwierdzenie, że korzystałas z tego typu konsultacji. W
            sprawie wykażesz w ten sposób swoja elastyczność i chęć kształtowania
            prawidłowych postaw rodzicielskich.
            • zebrodyl Re: zrób tak 11.11.08, 16:29
              Annakate, dziękuję Ci bardzo za te konkretne rady.

              Wiesz, ja nie jestem przeciwna kontaktom z ojcem (nawiasem mówiąc -
              chcę, żeby tatusia poznał dokładniej i wiedział jaki jest NAPRAWDĘ)
              i moje obawy nie wypływają z niechęci do ojca czy też z chęci
              zrobienia mu na złość, a jedynie z faktu, że mam od groma
              przykładów, czyli faktów, które świadczą o jego nieodpowiedzialności
              (a człowiek ma 60 lat).

              Zastanawiałam się nad tą poradnią i myślałam, że w ten sposób
              POTWIERDZĘ ich mniemanie o swojej nadopiekuńczości (no bo jeśli ktoś
              tam idzie, to znaczy, że ma coś na sumieniu... no nie?).

              Ale jeśłi uważasz, że lepiej będzie skorzystać ze stosownego
              szkolenia czy terapii, to faktycznie lepiej tam pójść.

              Dziękuję bardzo - na pewno skorzystam z Twoich porad.
              życzę jeszcze miłego dnia i kolejnych smile
              pozdrawiam zebrodyl
              • agnieszkatk Re: zrób tak 11.11.08, 17:29
                Wnioskuj o to, żeby spotkania ojca z dzieckiem odbywały się na terenie RODK w
                obecności biegłego.... jesli faktycznie jest tak źle.
              • madziulec Zebrodyl... 11.11.08, 19:43
                Ja bylam an Siennej w Warszawie..
                Czy moze trafilas w to samo miejsce?
                • zebrodyl Re: Zebrodyl... 11.11.08, 20:39
                  Madziulec, nie, ja w zupełnie innym mieście - ale widać, bardzo się
                  ostatnio przejmują wszędzie 'prawami ojca'. Nie powiem. Z pewnością
                  są złe matki jak i źli ojcowie. Sama znam taką kobietę, że uważam,
                  że lepiej dziecku byłoby przy ojcu. Więc tam, gdzie dziecku lepiej
                  czy bezpieczniej to tam powinno być. Ale na fali protestów ojców,
                  którzy faktycznie mają do czynienia ze złośliwymi sekutnicami,
                  wypływają również 'tatusiowie kochani', którzy chcą po prostu
                  poszturchać swoją ex i szermują ochoczo hasłami.
                  pozdrawiam Madziulcu smile
                  • madziulec Re: Zebrodyl... 11.11.08, 21:59
                    Sa rozni ojcowie i sa rozne matki.

                    Ja zupelnie w tym przypadku nie narzekam na ojca, tylko na pana z RODK, ktory
                    mialam wrazenie ze staral sie za wszelka cene mnie zdenerwowac.
                    Udalo mu sie to, bo nie lubie bicia piany, szczegolnie gdy mam swiadomosc, ze
                    np. dziecko jest glodne (u nas badanie zaczelo sie o 11, maly jest
                    przyzwyczajony kolo 13 zjadac obiad,a tu badanie trwalo i nikt sie nei
                    przejmowal dzieckiem, ja mialam jakies owoce i picie, ale nawet nei za bardzo
                    umozliwiono mi podanie...).

                    Poza tym nie znosze seksistowskich odzywek wlasnie typu odzywka tego pana, ze
                    moze eks przychodzi, bo mu sie podobam. I ze ma jakies zamiary. W takich
                    momentach to ma sie ochote powiedziec (nie jest istotne, czy prawde czy nie):
                    tak prosze pana, sypiamy ze soba, a rostalismy sie, bo tak na podatkowo lepiej bylo.

                    Gdzies kiedys przeczytalam, ze RODK to kaznia rodzin...
                    Po badaniu w RODK, gdzie kazano mi 2 razy rysowac drzewo, ukladac kolorowe
                    piramidki i wypelniac papiery kolejne i kolejne testy (powiedzialam pani
                    psycholog, ze wszystkie te testy mozna oszukac) wyszlam zmeczona i zla. Zla, bo
                    zmarnowalam tak naprawde 1 caly dzien.
                    I wiem, ze opinia tej pseudo pani psycholog jest nieadekwatna do mojego dziecka
                    i mam druga, rowniez psychologa z osrodka dla dzieci niepelnosprawnych, gdzie
                    maly chodzi na terapie od lutego. Ciekawe co powie sad, gdy te opinie beda
                    sprzeczne?


                    Przy okazji oczywiscie nie psrawdzano mojej wiezi z dzieckiem, chociaz to mialo
                    na celu badanie. Sprawdzono jak sie dziecko bawi z ojcem, ale ja wiem, ze tak
                    samo bawiloby sie z pierwsza lepsza osoba, ktora chcialaby sie z nim bawic.
                    Ciekawe, ze nie zapytano ojca o wiele rzeczy istotnych.
                    Ale ja sie nie przejmuje i nawet nei poszlam do sadu, mimo ze badanie mielismy w
                    lipcu jakos chyba.
                    Przyjdzie wezwanie na sprawe to sie zapoznam.
                    • miaowi Re: Zebrodyl... 11.11.08, 22:44
                      To już jest z całym szacunkiem przegięcie pały - żeby pan niby psycholog z RODK
                      sugerował idiotyczne domysły na temat rodziców dziecka. Przecież on ma się zająć
                      dzieckiem, jego odczuciami i tym, co dla niego byłoby najlepsze, a nie relacjami
                      między dwójką ludzi, którzy prawdopodobnie nie bardzo w ogóle chcą ze sobą
                      rozmawiać. To będzie kretyn próbował pogodzić mamę i tatę. Powinien mu ktoś
                      wyraźnie powiedzieć, że to co jest między tymi ludźmi albo czego nie ma, powinno
                      go CHAŁĘ interesować - on ma ustalić więź każdego z rodziców z dzieckiem.
                      Zaobserwować reakcje. I tyle.

                      Jakby mi ktoś powiedział, że ex ma jakieś zamiary, tobym mu chyba powiedziała,
                      gdzie może sobie wetknąć taką opinię razem z exem i z jego zamiarami.
                    • ari-ola Re: Zebrodyl... 11.11.08, 23:42
                      madziulec napisała:

                      .
                      > I wiem, ze opinia tej pseudo pani psycholog jest nieadekwatna do
                      mojego dziecka
                      > i mam druga, rowniez psychologa z osrodka dla dzieci
                      niepelnosprawnych, gdzie
                      > maly chodzi na terapie od lutego. Ciekawe co powie sad, gdy te
                      opinie beda
                      > sprzeczne?

                      Sąd bierze pod uwagę opinię z RODK.
                      CZęsto dwie strony przynoszą sprzeczne opinie psychologów (np. w
                      sprawach o prawa rodzicielskie), dlatego sąd kieruje do RODK i ta
                      opinia jest kluczowa.
                      • madziulec Re: Zebrodyl... 12.11.08, 07:11
                        No to tak jak mowie:
                        - pani psycholog po 20 minutach badania dziecka stwierdzila, ze siedzialo
                        spokojnie 30 minut i rysowalo
                        - to, ze rysowalo jstem w stanie zaprzeczyc: zarowno opinia psychologa z
                        osrodka, gdzie chodzimy, jak i przedszkola i moze co najwazniejsze neurologa
                        (pisalam o napieciu, to dosc wazne i id roku mniej wiecej w przedszkolu, a od
                        lutego w osrodku pracujemy nad rozluznieniem obu raczek..)
                        - opinia, ktora mam (tu tez moze to potwierdzic pani z przedszkola) stwierdza,
                        ze moje dziecko nie usiezi dlugo w jednym miejscu (on tak ma prawdopodobnie) i
                        ze jestesmy w trakcie diagnozy. Michas nie wysiedzi spokojnie nigdzie, nawet
                        przy obiedzie, wiec stwierdzenie, ze siedzial spokojnie 30 minut jest klamliwe.

                        Jesli sklamali (a raczej pisali na odwal sie) w tak drobnych sprawach to
                        zastanawiam sie jakie bajki stworzyli jesli chodzi o relacje rodzice-dziecko.


                        Co zas do pogodzenia sie sugerowano mi to, wrecz pytano dlaczego znow z nim nie
                        zamieszkam wink Usmialam sie i spokojnie (jeszcze wtedy) odpowiedzialam, ze moj
                        eks ma nowa rodzine, zone, dziecko. U nas, w naszej kulturze nie ma haremow wink))
                        Ale pytanie powtarzano.
                        • miaowi Re: Zebrodyl... 12.11.08, 13:10
                          Ja pierniczę, to już jest przesada i mocny nietakt. Zamiast przyjąć sytuację
                          taką jaka jest, czyli że rodzice nie są razem i koniec kropka, to się będzie
                          wpierało na siłę. I to kobiecie Bo panu przecież nikt w odpowiedniej chwili nie
                          powiedział: "daj d... siana i wracaj do żony i dziecka".
              • roburb1 Re: zrób tak 12.11.08, 16:47
                > Wiesz, ja nie jestem przeciwna kontaktom z ojcem (nawiasem mówiąc -
                > chcę, żeby tatusia poznał dokładniej i wiedział jaki jest NAPRAWDĘ)
                > i moje obawy nie wypływają z niechęci do ojca czy też z chęci
                > zrobienia mu na złość, a jedynie z faktu, że mam od groma
                > przykładów, czyli faktów, które świadczą o jego nieodpowiedzialności
                > (a człowiek ma 60 lat).

                Nieodpowiedzialnością jest także posiadanie dziecka z mężczyzną w wieku, w jakim
                powinien być dziadkiem tegoż dziecka.

                W.
                • miaowi Re: zrób tak 12.11.08, 21:15
                  Eee, a są na to jakieś przepisy? Czy gdzieś stoi, że ojciec to osobnik w wieku
                  18-40 lat?
                  • roburb1 Re: zrób tak 13.11.08, 09:34
                    A rozmawiamy o prawie? Czy może o nieodpowiedzialności, którym to zarzutem tak
                    szasta autorka wątku?

                    • zebrodyl Re: zrób tak 13.11.08, 10:01
                      Wiesz roburb1, są ludzie bardzo odpowiedzialni i bardzo młodzi, a
                      zdarzają się NIESTETY również ludzie starsi, którzy powinni posiadać
                      i wiedzę życiową i wyobraźnię stosowną do wieku, a niestety ich nie
                      posiadają i nie posiądą. Wiek nie jest wyznacznikiem
                      odpowiedzialności. Niestety. Dlatego też drastyczne są zachowania
                      nieodpowiedzialne u dorosłego (czyli u osobnika czy osobniczki
                      powyżej 20 r.ż.). I ze zdziwieniem przyjmuje się oznaki dojrzałej
                      odpowiedzialności u osób poniżej taego wieku. Poza tym nie 'szastam'
                      tylko stwierdzam fakty. A może.... czyjesz się tym w jakiś sposób
                      dotknięty(a) i się tym tak przejmujesz? No bo skoro nie Twoja
                      gorączka, to po co się pocisz?
            • agnieszkatk Re: zrób tak 11.11.08, 17:27
              Dokładnie - jak dostaniesz opinię na piśmie to masz 7 dni ( powinnaś dostać
              dodatkową kartkę wraz z opinią z sądu gdzie będzie to napisane ) na ewentualne
              wnioski do opinii. Opinia nie podlega zaskarżeniu!
              Piszesz pisemko, ze wnosisz o powołanie biegłych celem wydania ustnej
              uzupełniającej opinii. Nie pisz szczegółowo, dlaczego się z nią nie zgadzasz -
              napisz, że jest niejasna, niepełna, niewystarczająca.

              Co do samej opinii to przyjrzyj się w zasadzie tylko wnioskom końcowym - sąd
              środka opinii z reguły nie czyta.

              Przygotuj się dobrze - najlepiej na kartce napisz sobie, o co chcesz zapytać :
              np. gdzie wg Ciebie jest granica między opiekuńczością a nadopiekuńczością.

              Co do chodzenia do innego psychologa to i owszem, ale nie wiem, czy będzie dobre
              mówienie o tym - wg mnie może być odebrane jako przyznanie się do "winy"
              • annakate Re: zrób tak 11.11.08, 21:49
                Agnieszko, miło mi, że czytasz uważnie moje posty, ale jesli juz je przepisujesz
                w cześci to cytuj, a własną wersję wyraźnie wyodrębnij, proszę.
                Nie ma nigdzie w przepisach 7 dniowego terminu na ustosunkowanie się do opinii.
                Sąd może zakreślić termin do zgłaszania wniosków dowodowych, ale nie musi i
                wcale nie musi być to akurat 7 dni.
                Niech dziewczyna nie pisze, że wnosi o powołanie biegłych, bo dowód z opinii
                został juz dopuszczony i opinię wydali już konkretni biegli i to do nich należy
                kierować konkretne pytania dotyczące tej opinii.
                Nie wiem skąd wnioskujesz, że opinia jest niejasna, niepełna, niewystarczająca
                skoro jej nie widziałaś - ona może być przeraźliwie jasna, tylko niekorzystna.
                No, ale widać należysz do tych, co po prostu WIEDZĄ, po co czytać. I bardzo
                jestem ciekawa, skąd wniosek, że sąd opinii nie czyta. Z reguły.
                I bardzo jestem ciekawa jaką "winę" masz na myśli - czy jak idziesz z dzieckiem
                do lekarza, to znaczy że przyznajesz się do winy, że przeziębiłaś dziecko?
                Szukanie pomocy specjalisty to żaden wstyd.
                A rada z kontaktami na terenie RODK też jest kulą w płot. Skąd wiesz o co jest
                sprawa? O kontakty czy o władzę? O ograniczenie czy o pozbawienie? I kontakty
                systematycznie nie mogą się odbywać w obecności biegłego, bo biegli nie od tego
                są - ewentualnie kuratora sądowego.
                • agnieszkatk Re: zrób tak 12.11.08, 11:47
                  Nie przepisuję twoich postów ani ich nie cytuję,więc nic nie będę
                  wyodrębniać.
                  Rada na przyszłość : pouczać to możesz swoje dziecko, mamusię,
                  tatusia, panią w sklepie. A mnie nie będziesz. smile
                  Poza tym piszę o ustnej, uzupełniającej opinii biegłych - wyobraź
                  sobie, że coś takiego istnieje. Jesli chcesz pytać owych biegłych to
                  wzywasz ich własnie do tego - wiem na podstawie własnego przypadku.

                  Co się pisze też wiem na podstawie konkretnych przypadków.

                  Stwierdzenie o nieczytaniu przez sąd środka pism - z własnego
                  doświadczenia i z opinii adwokata.

                  Rada JAK RADA - na szczęście nie dla Ciebie, więc nie czytaj i nie
                  komentuj, panno przemądrzała i wszystko wiedząca.

                  O ie wiem, kontakty mogą się odbywać w RODK - sama tego byłam
                  świadkiem.

                  • annakate Re: Agnieszko 12.11.08, 17:14
                    Aaa, jak od adwokata wiesz to całkiem inna historia. Na pewno ma rację, adwokaci
                    zawsze mają rację. Ty też.
                    Pewnie zbiegiem okoliczności było, że napisałaś o kolejnych kwestiach w
                    dokładnie takim samym porządku jak ja.
                    Dziękuję za rady. Tą co do pouczeń na pewno zastosuję, Tobie też polecam - jest
                    mądra.
                • zebrodyl Re: zrób tak 12.11.08, 18:07
                  Annakate, czyli jak - tak jak napisałaś czy ew. jeszcze coś należało
                  by dodać? Szczerze mówiąc lekki mam mętlik teraz po wszystkich
                  postach, a nie chciałabym wyjść na awanturnicę w sądzie, nie mającą
                  w dodatku pojęcia o niczym.
                  A doświadczeń z RODK nie mam żadnych.

                  Domniemywam, że opinia RODK będzie, tak jak pisałam w moim poście,
                  niepomyślna i oceniająca mnie jako nadopiekuńczą a ojca jako
                  normalnego, popełniającego niekiedy błędy.

                  Dlatego też, z braku doświadczeń w tym względzie, chciałabym się
                  odpowiednio przygotować do sprawy już teraz, na spokojnie.

                  Może się mylę co do opinii, ale między wierszami właśnie takie
                  podejście mogłam odczuć: podnoszenie dziecka za głowę, puszczanie
                  malutkiego dziecka na sankach pomiędzy ławkę i betonową latarnię
                  [pomimo że 10 m dalej było zupełnie pusto i bezpiecznie],
                  zostawianie malucha samego w nocy w szpitalu po traumatycznych
                  przeżyciach związanych z badaniami i gorączką 40 stopniową [pomimo,
                  że wiedział, że tatuś będzie przy nim czuwał gdyby się przebudził] =
                  to wszystko zostało skwitowane jako błędy. A moje w związku z tymi i
                  innymi podobnymi sytuacjami obawy o zdrowie dziecka i strach przed
                  niebezpiecznymi sytuacjami = jako nadopiekuńczość.

                  A sprawa jest, Annakate, o widzenia ojca z dzieckiem. Czy mają
                  odbywać się pod nadzorem i czyim czy bez nadzoru i czy może być
                  dziecko u ojca przez 4 tygodnie samo. A mieszkamy w różnych miastach
                  [ca. 650 km odległości]. I dlatego w razie gdyby się dziecku coś,
                  nie daj Boże przytrafiło, to mogłabym zareagować z 24 godzinnym
                  opóźnieniem.
                  • annakate Re: zrób tak 12.11.08, 19:39
                    dopóki nie zobaczysz opinii, nie rób nic. Czekaj i spokojnie kombinuj, jak dla
                    dziecka byłoby najlepiej. Dla mnie nie ulega watpliwości, że jesli ojciec nie
                    jest jakimś krańcowym furiatem albo człowiekiem chorym, to kontakt z dzieckiem
                    miec powinien, i to systematyczny - tylko wtedy trwają prawidłowe więzi.
                    Odległośc między waszymi miejscami zamieszkania powaznie utrudnia sytuację, ale
                    nie ma sytuacji bez wyjścia. Może co jakis czas mógłby przyjechać na 2-3 dni i
                    przenocować w Twoim miescie? Na dzień zabierac synka i oddawać go na noc? Może
                    ma sensowna rodzinę, jakas matkę, siostrę która przytomnym okiem doglądnęłaby
                    syna w miejscu zamieszkania ojca?
                    ja do pewnego stopnia rozumiem twoje obawy o bezpieczeństwo, ale weź pod uwagę
                    czasy naszego dzieciństwa - łaziło się po drzewach i spadało z nich, po budowie
                    osiedla, zjeżdżało się z górki, jeździło jak wariat na łyżwach i rowerze,
                    rozbijało kolana - i przeżyliśmy. Ja jako sześciolatka wylądowałam w szpitalu
                    zakaźnym na prawie miesiąc i nie było żadnych odwiedzin - rodzice dwa razy w
                    tygodniu sterczeli pod oknem i najwyżej przez pielęgniarki mogli podać paczkę,
                    list. Tez przeżyłam i nie zrujnowało to mojej psychiki. To nie jest tak, że
                    wszystko co robi ojciec jest absolutnie negatywne i uczyni twojego syna
                    nieszczęśliwym czy kalekim. Nie bez przyczyny zwyczajowo syn przebywał pod
                    opieka matki do 5., najdalej 7 roku życia - potem przechodził pod opiekę ojca i
                    uczył się rzeczy "niebezpiecznych", szlifował sprawność fizyczną, umiejętność
                    polowania, walki itd. To od czego Tobie włos się jeży może być dla syna
                    największym atutem tych spotkań. Myślę, że najlepiej byłoby, gdybyś porozmawiała
                    z jakimś zaprzyjaźnionym ojcem chłopaka, może jemu łatwiej będzie ocenić
                    konkretne sytuacje.
                    • chalsia Re: zrób tak 12.11.08, 22:03
                      > rozbijało kolana - i przeżyliśmy. Ja jako sześciolatka
                      > wylądowałam w szpitalu zakaźnym na prawie miesiąc i nie było
                      > żadnych odwiedzin - rodzice dwa razy w tygodniu sterczeli pod
                      > oknem i najwyżej przez pielęgniarki mogli podać paczkę,
                      > list. Tez przeżyłam i nie zrujnowało to mojej psychiki.

                      Ja tez miałam takie 2 tygodnie. Tez przezyłam. I jednak uważam, że
                      takie przezycia negatywnie wpływają na psychikę - może nie rujnują,
                      ale na pewno zaburzają poczucie bezpieczeństwa u dziecka, co
                      później w różny sposób może zaważyć na życiu.
              • zebrodyl Re: zrób tak 12.11.08, 18:35
                Dzięki Agnieszko, za wszystkie rady dziękuję, bo zupełnie nie mam
                doświadczenia w tych sprawach, a chciałabym przygotować się na
                sprawę. Mój ex jest fantastycznym człowiekiem i marnuje się w swojej
                obecnej pracy. On powinien być premierem, ministerrem, prezydentem
                czy śledczym. Bez zmrużenia oka powie to co chce, choćby były to
                największe kłamstwa. Mówi jasno, precyzyjnie, patrzy się przy tym w
                oczy no i zawsze, ale to ZAWSZE stawia na swoim. Moje prawie 16-
                letnie pożycie z nim umożliwiło mi, że potrafi manipulować ludźmi i
                robi to z cholerną wprawą. Niestety, ja taka nie jestem i to jest z
                pewnością duża wada. Nie potrafię kłamać patrząc się w oczy. Nie
                jestem tak przekonująca jak on. Niestety. I w zestawieniu on-ja, on
                będzie wygrywał. A wiadomo. Ludzie kierują się nie tylko faktami,
                lecz także tzw. mową ciała...
          • guderianka Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 11.11.08, 17:07
            Droga autorko-przeczytałam Twoją wypowiedź dokładnie. Przedstawiłaś
            w niej swoją sytuacje i swoje postrzeganie pewnych zdarzeń. Ja się
            do nich ustosunkowałam, ponieważ zadałaś pytanie :

            Powiedzcie proszę - może macie doświadczenia - CZY i JAK moge się
            bronić przed takim tendencyjnym traktowaniem?

            Być może ustosunkowałam się nie po twojej myśli ponieważ ośmieliłam
            się zgodzić z opinią, którą wydano, z opinią według której twoje
            zachowania można uznać za nadopiekuńcze a zachowania taty dziecka
            uznać jako błędy.
            Ty z kolei pojechałaś po bandzie robiąc w moim kierunku personalne
            przytyki. To bardzo nieładnie.
            Następnym razem pisząc jakiś post napisz,że chcesz znać tylko
            przychylne dla siebie opinie i proś by pisano same miłe rzeczy.

            Rozumiem,że to co napisałam ja mogło cię dotknąć, ale jak widzę
            również annakante zawarła w końcówce swej wypowiedzi podobne
            przesłanie "że biegli moga mieć przynajmniej
            w części rację. Dla dobra dziecka idż może porozmawiać z przytomnym
            psychologiem, terapeuta rodzinnym, pedagogiem - na pewno nie
            zaszkodzi. Albo
            dowiesz się co robisz żle, albo utwierdzisz się w przekonaniu, że
            robisz dobrze.
            Zrób to od razu i weż potwierdzenie, że korzystałas z tego typu
            konsultacji. W
            sprawie wykażesz w ten sposób swoja elastyczność i chęć
            kształtowania
            prawidłowych postaw rodzicielskich."
            Weź pod uwagę,że ty również możesz robić źle
            I nie szukaj wszędzie ataku na siebie-bo nie miałam zamiaru cię
            atakować.
    • chalsia OT - obsmiałam się jak norka 12.11.08, 18:09
      przy czytaniu tego wątku.

      Pierwszy raz, gdy autorka wątku "nie życzy" sobie czyichś
      wypowiedzi w swoim wątku, zapominając, że to forum otwarte i każdy
      pisze gdzie chce i jak chce (byle zgodnie z netykietą). NA dodatek
      pikanterii dodaje fakt, iż zabroniła "wchodzić" na swoje wątki
      moderatorce tego forum, Guderiance, której obowiązkiem jest czytać
      wątki.
      A drugi raz, gdy niejaka Agnieszkatk poucza sędzię sądu rodzinnego
      i zarzuca jej dyletanctwo i niewiedzę. Tu już totalny ROTFL.
      • zebrodyl Chalsia 12.11.08, 18:26
        Chalsiu, szukałam Ciebie i pozostałych dziewczyn - Stynki, mamy
        Florci, Smerfetki10 i in... Nawet napisałam 3 dni temu stosowny
        post "poszukiwawczy" na 'samodzielnej' ale nie mogę go nigdzie
        znaleźć. Wnoszę zapewne, że moderator, czyli Guderianka, obraziła
        się na mnie i nawet mnie nie poinformowała o przeniesieniu i o
        miejscu przeniesienia mojego posta, jeśli go usunęła. A mnie może
        sobie przypomnisz pomimo zmiany nicka: proponowałaś mi - gdy nasi
        faceci mieli po kilka czy kilkanaście miesięcy - wspólne spędzenie
        świąt bożonarodzeniowych u Ciebie. Ale nie mogłam i nie byłam w
        stanie przyjść wówczas do Ciebie, ale zrobiło mi się od razu lepiej
        i cieplej na duszy smile Potem organizowałam nasze spotkanie na XXX
        piętrze w PKiN. Pamiętasz? Ja byłam tam wówczas z moim Żuczkiem.
        Potem się wszystko stoczyło w dół i nie miałam sił pisać na forum.
        Teraz widzę, że wielu dziewczyn nie ma. Może masz z nimi kontakt?
        pozdrawiam serdecznie Ciebie i Roberta(?!?!)
        • chalsia Re: Chalsia 12.11.08, 22:17
          > Florci, Smerfetki10 i in... Nawet napisałam 3 dni temu stosowny
          > post "poszukiwawczy" na 'samodzielnej' ale nie mogę go nigdzie
          > znaleźć.

          nie widziałam tego postu, faktycznie go nie widać.

          Odbierz mail gazetowy.
    • lubie_gazete Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 13.11.08, 06:05
      Poszłaś do łóżka z 58-latkiem? O Dżizas surprised.
      • chalsia Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 13.11.08, 09:26
        lubie_gazete napisał:

        > Poszłaś do łóżka z 58-latkiem? O Dżizas surprised.

        powinieneś się cieszyć, bo to znaczy, że są kobiety, które pozwolą
        Ci nie uschnąć w tym wieku
    • cudko1 Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 15.11.08, 23:24
      zacznę tak - poczekaj az dostaniesz opinię - wbrew opiniom na forum -
      badania NAJCZESCIEJ przeprowadza zespół lekarzy specjalistów, z
      doświadczeniem w tego typu sprawach - wiedza ze rodzice skłóceni ze
      sobą (tylko tacy zwykle lądują w RODK) jak najkorzystniej chcą
      przedstawić siebie i jak najgorzej byłego męża, partnera - ojca
      dzieci i każdą wypowiedz dokładnie analizują (oczywiście nie są
      nieomylni)

      i jeszcze jedno po przeczytaniu opinii w terminie wyznaczonym przez
      sąd możesz zgłosisz zarzuty do opinii biegłych i wnieś o
      uzupełnienie opinii biegłych w formie pisemnej bądź ustnie podczas
      rozprawy poprzez udzielenie odpowiedzi na Twoje pytania. – ale
      moje doświadczenie mi mówi ze nie wystarczy napisać „niepodobna mi
      się opinia , nie zgadzam się z opinią bo nie” – to nie jest
      argument – musisz dokładnie napisać jakie błędny Twoim zdaniem
      popełnili biegli i dlaczego – musisz mieć argumenty na poparcie
      swoich zarzutów i musisz zadać pytania o które opinia musi być
      uzupełniona. Inaczwj sąd nie będzie wiedział o co pytać


      A i jeszcze jedno – jeżeli ktoś naprawdę chce to zawsze można się do
      czegoś w opinii przyczepić i jakieś zarzuty wykombinować –
      t.y.l.k.o t.r.z.e.b.a s.i.ę. z.a.s.t.a.n.o.w.i..ć c.z.y
      m.a.m r.a.c.j.ę i z.a.w.s.z.e m.i.e.ć
      n.a. .wz.g.l.ę..d.z.i.e d.o.b.r.o d.z.i.e.c.k.a a
      n.i.e s.w.o.j.e.
      • cudko1 Re: RODK - pomóżcie i powiedzcie jak dalej postęp 15.11.08, 23:29
        nie wiem jak się zweracac kobiety dziewczyny czy panie ale jak się
        czyta te opinie (jakąś tam ilośc oczywiście a nie jedną) to mają one
        sens i jakies podstway - to co najczęsciej bije po oczach,
        toprzewazające przeświadczewnie ze matka lepiej wychowa dziecko z
        czym mając do czynienia z różnymi przypadkami nie zawsze sie
        zgadzam. Tylko prosze nie zlinczujcie mniesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka