Dodaj do ulubionych

Jestem okropną mamą

23.01.09, 21:05
Witajcie!
Piszę tutaj ponieważ nie spełniam się jako matka i chciałabym
poprosić o radę albo cokolwiek...
Mój syn ma kilka lat, a ja nigdy nie czułam się szczęśliwa jako jego
mama. Oczywiście kocham go bardzo, ale najczęściej jestem zmęczona
tym, że muszę być taka odpowiedzialna, cały czas uwiązana, nie mogę
sobie pozwolić na żadne szaleństwo. Mam wrażenie, że wszystko już za
mną, a mam dwadzieścia kilka lat. Kończę dosyć dobre studia,
pracuję, ale nie jestem zadowolona ze swojej pracy, mam męża ale nie
jestem zadowolona ze swojego małżeństwa (właściwie krótko byliśmy ze
sobą szczęśliwi). Nie zarabiam kokosów i nie moge pozwolić sobie na
wyjście na basen (o czym marzę) czy zapisanie się choćby na taniec
brzucha. Cały czas brakuje mi na wszystko czasu, cały czas czuje się
zmęczona i znużona. A mój syn jest chyba jedynym facetem, który mnie
kocha i akceptuje smile Jest mądry, inteligentny no i strasznie
żywiołowy... non stop jest w ruchu. A ja czasami patrząc na niego
się męczę i zastanawiam jak to możliwe, że on nie jest zmęczony.
Może to wszystko dlatego, że mam naturę samotnika i lubię chodzić
własnymi ścieżkami. Czasami chciałabym po prostu usiąść i pozostać
sama z własymi myślami, albo spokojnie pouczyć się godzinę. Ale to
niemożliwe, bo mój mały chłopak, cały czas coś chce...
Nie mam blisko rodziny, na którą mogłabym liczyć, nie mam nawet
przyjaciółki, której mogłabym się zwierzyć, pogadać. Najgorsze jest
to, że często przy nim płaczę, po prostu nie mogę opanować łez kiedy
jest mi bardzo źle. Wiem, że on nie powinien tego widzieć.
Czy jest jakaś szansa na pomoc dla mnie?
Obserwuj wątek
    • pauleczek1.0 Re: Jestem okropną mamą 23.01.09, 22:18
      Chyba tutaj także nie znajdę pomocy sad
      • rosa_de_vratislavia Re: Jestem okropną mamą 23.01.09, 22:23
        pauleczek1.0 napisała:

        > Chyba tutaj także nie znajdę pomocy sad

        Trudno radzić...jakoś nie wierzę,że nie stać Cię na basen...a
        niemożność zapisania się na kurs tańca brzucha to nie dramat.
        Możesz wymyślić jakąś atrakcyjna gimnastykę w domu. Pilates, hoola-
        hop. Etc. Przecież aktywnośc fizyczna nie musi kosztować.
        Niepokoją te Twoje obnizone nastroje. Placz przy dziecku mu szkodzi
        i postaraj się trzymać nerwy na wodzy.
        Może to depresja? Postaraj się urozmaicic dietę, więcej spać, więcej
        ruszać (na piechotę do pracy choć kawałek, z dzieckiem do parku mimo
        błota i deszczu).
        Proponowałabym też wizytę u psychiatry,żeby sprawdzić, czy
        to "zimowy dołek" czy deprecha do leczenia. Nie potrzebujesz
        skierowania.
    • aneta_mil Re: Jestem okropną mamą 23.01.09, 22:28
      Jest szansa, tylko sama ją sobie musisz dać. Łatwo dawać komuś rady, nie lubię
      tego ale powinnaś coś usłyszeć. Masz świadomość, jesteś inteligentna i
      odpowiedzialna. Życie męczy, ale na tym ono polega. Trzeba trochę chcieć cieszyć
      się małymi rzeczami, bo one składają się na całość. Widzisz dobre strony i
      czujesz, że jesteś komuś potrzebna, czujesz też miłość. Tylko za bardzo się
      zamartwiasz tym, że wszędzie dobrze gdzie Cię nie ma. Nie musisz być męczennicą
      i uważać, że tego ciężaru nie uniesiesz. Może warto byłoby podreperować trochę
      własne poczucie wartości i złapać byka za rogi. Jeżeli nie masz kaski to
      skorzystaj z darmowego psychologa np z Ośrodka Pomocy Społecznej. Tak naprawdę
      nic nie piszesz o mężu, jakby był ekspozycją stałą w Twoim życiu. Może warto
      zastanowić się czemu. Skoro mieliście szczęśliwy okres to może dałoby się
      cokolwiek wnieść do tej nudy i rutyny małżeństwa? Może, może, może... wiem,
      pewnie ględzę. Ale tak całkiem z kosmosu nie jestem. Trzymam kciuki i życzę Ci
      małego kopa od siebie samej na rozruch.
      • rosa_de_vratislavia Re: Jestem okropną mamą 23.01.09, 22:34
        > nic nie piszesz o mężu, jakby był ekspozycją stałą w Twoim życiu.
        Może warto
        > zastanowić się czemu. Skoro mieliście szczęśliwy okres to może
        dałoby się
        > cokolwiek wnieść do tej nudy i rutyny małżeństwa?

        Eeeee... to jest forum "samodzielna mama".
        Ale w jednym się zgadzam:autorka płacze nad brakiem studenckiego
        szaleństwa,a niektóre dwudziestoparolatki wracają z klubów i po
        cichu przyznają,że już ich to nie bawi, bo nagle rozczulają się przy
        wystawach ze śpioszkami. I clubbing wydaje się pusty...

        • pauleczek1.0 Re: Jestem okropną mamą 23.01.09, 22:51
          To wszystko jest trochę bardziej skomplikowane. Między mną a mężem
          od jakiegoś czasu już nie ma nic. Przestałam go kochać i wdałam się
          w znajomość, która jeszcze bardziej mnie pogrążyła i do tej pory nie
          mogę się pozbierać. Jemu chodziło tylko o jedno a ja się zakochałam.
          Chyba bardzo potrzebowałam bliskości drugiej osoby i przyjaciela,
          którego tak naprawde nigdy nie miałam i straciłam zupełnie głowę.
          Mam wrażenie że życie przelatuje mi między palcami, jakoś tak obok
          mnie... Byłam u psychologa dwa razy, ale zrezygnowałam z wizyt bo
          nie potrafił mnie słuchać. Kiedyś byłam taka silna. Tak mi się
          wydaje.
    • aneta_mil Re: Jestem okropną mamą 23.01.09, 22:43
      Wiem, jakie to forum, ale czytam dokładnie autorkę i widzę "mam męża ale..."
    • aneta_mil Re: hmm... 24.01.09, 00:52
      Powoli, powoli dochodzę do wniosku, że ten wątek to podpucha. Druga opcja, że
      pisze do nas cicha psychopatka albo psychopata. Pierwszy post robił wrażenie, że
      problem ma osoba wrażliwa i bardzo rozdarta. Ale z drugiego wynika, że usilnie
      wypycha to, co chce żeby inni widzieli, ale to się mija z prawdą. Trochę mi
      przykro w ten sposób pisać, bo wiele osób jednak przejmuje się losem innych.
      • pauleczek1.0 Re: hmm... 24.01.09, 07:43
        to nie jest podpucha
      • pauleczek1.0 Re: hmm... 24.01.09, 07:50
        szkoda, że tak myślisz. Niepotrzebnie w ogóle to wszystko pisałam. :-
        (
        • braktalentu Re: hmm... 24.01.09, 08:34
          Ja po przeczytaniu Twojego posta, też uważam, że niepotrzebnie to
          wszystko pisałaś. Z tekstu wynika, że niedojrzałaś do macierzyństwa
          (syn nie jest jedynym FACETEM, który Cię naprawdę kocha, to
          DZIECKO!!! za które jesteś odpowiedzialna), niedojrzała do tworzenia
          rodziny (jest źle to romansik na poprawę własnego samopoczucia),
          poddajesz się lenistwu (nie ma kasy na basem i taniec brzucha - to
          może warto podnieść sobie poziom endomorfin joggingiem pod blokiem,
          lub wspólną gimanstyką z dzieckiem), wolisz się użalać nad sobą niż
          zorganizować (to jedyny psycholog w Twojej okolicy, a może to nie
          specjalista nie potrafił Cię wysłuchać, tylko Ty nie potrafisz
          zaakceptować faktów).
          Depresja? Nie, raczej koncentracja na sobie i własnych
          potrzebach.Próba wymuszenia płaczem współczucia (NA DZIECKU!).
          Przekonanie, że jestem tak wrażliwa i unikalna, że moje życie
          wewnętrzne i Jego zewnętrzne objawy powinny być nieustannym oczkiem
          w głowie wszystkich dookoła.
          Kochanie, głaskać po główce to można kogoś komu świat się zawalił i
          faktycznie ma powód do chlipania w mankiet, coby się pozbierać przed
          sprzątaniem po końcu świata. Poczytaj sobie historie na tym forum i
          pomyśl, czy zamiast poklepywania po rączce nie należy Ci się solidny
          kop w miejsce gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
    • martina.15 Re: Jestem okropną mamą 24.01.09, 11:34
      to syn nigdy nie spi? jestem studentka, jestem totalnie sama w tym momencie,
      gdybym w akademiku nie mieszkala to nie mialabym mozliwosci otworzyc buzi do
      jakiegokolwiek doroslego. jakos i mam czas pouczyc sie godzinke i zrobic dla
      siebie cos fajnego... jakos nie przejmuje sie bo nie zdarza mi sie wybrac na
      impreze co tydzien ale o ile uda mi sie znalezc kogos do czuwania nad corcia to
      wychodze. nic mi sie nie dzieje z tego powodu

      to ze sama na wlasne zyczenie gwatwasz sobie zycie osobiste, to juz niestety
      sprawa twoja. moze najpierw wyjdz z jednego zwiazku zeby ladowac sie w drugi-
      zreszta ten w ktorym sie zakochalas- nie dziwie sie ze myslal tylko o jednym-
      przeciez od reszty masz meza, nie?

      popatrz na siebie z boku i zastanow sie czy to ma tak wygladac
    • bryska5 Re: Jestem okropną mamą 24.01.09, 14:59
      Słuchaj pauleczek po pierwsze to przykro mi ze tak sie ułożyło w
      twoim zyciu.rozumiem ze kazdy od czasu do czasu chyta doła i wcale
      ci sie nie dziwie ze momentami masz wszystkiego dość.Niestety na tym
      forum zrozumienia nie znajdziesz wszystkie komentujące matki są
      chodzącymi doskonałościami bez problemów z kochającymi mężami (tylko
      czemu wiec siedzą na forum dla samotnych?) silne
      psychicznie,bogate,wesołe i z mnóstwem przyjaciół.zamiast wsparcia
      tylko potrafią besztać ludzi.Słuchaj jak chcesz pogadac to pisz na
      skrzynke może jakoś poradze.pozdrawiam i póki co staraj sie wziąść
      synka na spacer i troche z nim powygłupiać..od razu sie poprawi
      nastrój przynajmniej na chwilke
      • martina.15 Re: Jestem okropną mamą 25.01.09, 12:09
        bryska, przesadzasz... raz sie oburzylas i juz teraz bedzie tak co watek?
        ja ani doskonala nie jestem, ani meza nie mam, ani bogata nie jestem, wesola- to
        mi sie zdarza, znajomych mam, przyjaciol niewielu.
        i tak jak moge sobie wyrzucac czemu spedzilam 4 lata i zaufalam facetowi ktory
        odszedl "za zajscie w ciaze" tak biore sie w garsc i cokolwiek by sie nie
        dzialo, dziecko jest najwazniejsze. co wcale nie sprawia ze nie moglabym np.
        wyjsc bez niej albo spedzic weekend bez niej bo ona ma czas z dziadkami. nie
        chodzi o to zeby sie uzalac nad soba tylko ustalic priorytety i pozwolic sobie
        czasami odpoczac.
    • anitka06 Re: Jestem okropną mamą 31.01.09, 23:44
      Czytajac twoja wypowiedz czuje sie jakbym napisala ja sama z tym ze
      meza nie mam i nigdy nie mialam.
      Mojego bylego poznalam na dyskotece dlugo sie pozniej spotykalismy
      zamieszkalismy razem zeby sprawdzic czy chcemy zyc ze soba.
      Zaszlam w ciaze i nagle 2 tygodnie przed porodem moj eks sie
      wyprowadzil pozniej po porodzie odwiedzil mnie i dziecko moze 3 razy
      ale na tym koniec.
      Od tamtego czasu minelo juz 5 lat dziecko nie zna swojego ojca a i
      ja tez z nim kontaktu nie szukam.
      Nie podalam go do tejpory o alimenty ale teraz zaczynam sie
      zastanawiac czy podolam temu wszystkiemu czy bedzie mnie stac jako
      samotna mame na wychowanie syna bez pomocy innych przy jednym
      wyplacie nie duzym bo to tylko 1500zl
      placze i nie wieze ze udzwigne ten ciezar sama!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka