16.11.03, 13:17
Nie jestem samotna mama tzn mam meza,mieszkamy razem i nie rozmawiamy o
rozwodzie ale ja bardzo chce to zakonczyc, nie chce znosic z jego strony
obelg, wyzywania od glupich, idiotek w dodatku przy dziecku.Boje sie jednak
bardzo bo nie mam gdzie sie podziac, rodzice twierdza ze nie moge do nich
wrocic bo musze uratowac ten zwiazek, bo mam dziecko i ono jest
najwazniejsze.Nikt nie chce mi pomoc, nikt nie rozumiemie mojego
nieszczescia.Nie pracuje, nie mam swoich pieniedzy wiec o wynajeciu
mieszkania nie mam co marzyc.Jestem w kropce chce wszystko zmienic ale jak?z
mezem napewno nie chce juz byc, to bez sensu i bez przyszlosci
Obserwuj wątek
    • ewa216 Re: boje sie 16.11.03, 16:26
      piszesz,że nie stać Cię na wynajęcie mieszkania ale z listu wynika ,ze tak
      naprawdę to Twój mąż rozwalił to małżeństwo więc myślę,że w przypadku
      rozstania powinien zachować trochę honoru i wyprowadzić się tym bardziej że
      macie dziecko. nie wiem kochana tak naprawdę co możesz zrobić gdyż sama
      niejednokrotnie zastanawiałam się czy nie odejść od faceta ale wychodziło mi z
      grubsza to bsamo co Tobie, ja nie dałabym sobie rady ale mam nadzieję,ze Tobie
      się uda. trzymam kciuki.ewa
    • serengetti Re: boje sie 17.11.03, 13:20
      Kobietki drogie, bojąc się całe życie coś zrobić nic nie osiągniecie. Myślę, że
      pora zastanowić się nad sobą, nad tym, czego chcecie dla siebie i swoich
      dzieci. Jestem pewna, że nie chcecie, żeby wasze dzieci dorastały w świecie
      awantur, patrząc na to, jak tatuś wami pomiata. Najpierw zastanówcie się, co
      możecie zrobić. Jeżeli rozmowa z mężem nie daje rezultatu (a na to wychodzi),
      nie możecie liczyć na rodzinę (bo jest staroświecka i nie zdaje sobie sprawy z
      tego, jak wam jest źle), to pozostaje jedno - musicie liczyć na siebie. Na
      pewno macie jakiś zawód, coś, co potraficie dobrze robić. Spróbujcie więc
      zacząć od znalezienia pracy. Niekoniecznie stałego etatu, aczkolwiek to byłoby
      najlepsze. Może warto pomyśleć o chałupnictwie, o jakiejś dorywczej pracy. No i
      ja spróbowałabym jednak na waszym porozmawiać otwarcie z matką i przedstawić
      jej sprawę otwarcie. Może to poskutkuje? A jeśli nie - wtedy tylko praca, a
      potem wyprowadzka i sprawa rozwodowa. W ostateczności są jakieś schroniska dla
      kobiet w potrzebie, jak już nie wytrzymacie. Ale na pewno nie możecie założyć
      bezradnie rąk, bo to was donikąd nie doprowadzi. O szczęście i spokój warto
      trochę powalczyć. Ja byłam w podobnej sytuacji i mnie się udało wyrwać z
      zaklętego kręgu przemocy. Wierzę, że i Wam się to uda. Trzymam za was kciuki.
      Katarzyna
    • justyna_stepien Re: boje sie 17.11.03, 13:35
      ja jestem samotna, mnie mąz porzucil z dzieckiem
      nie bój się odejśc, po co masz się męczyć, dziecko...nieprawda, nie jest
      najwazniejsze, a napewno nie w takim stopniu, że bedzie żyło w nieszczęściu
      podstawa to teraz praca, o dziecko się nie bój, sprawa o alimenty trwa ok 2 tyg.
      poszukaj pracy, żebyś czuła się finansowo pewnie i...powodzenia, dzasz radę
    • ada296 Re: boje sie 17.11.03, 23:25
      przykre gdy się nie ma oparcia w rodzicach
      ja po podjęciu decyzji o rozwodzie odczuwałam, że moi rodzice są po stronie
      mojego byłego
      bo rolą kobiety jest....dzielnie znosić faceta
      g...no prawda

      trzeba walczyc o swoje szczęście
      warto
      trzymam za Ciebie kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka