Dodaj do ulubionych

Wasze nowe związki a wiara

18.03.09, 12:35
Hm...tutaj mnie boli.

Jeśli chodzi o mnie to wprost klasyka takich przypadków.
Gó...arska miłosc+wpadka+ślub w pośpiechu=wieeelka porażka.

Jestem katoliczką a z pierwszym mam ślub kościelny.
Mam powody by starac się o unieważnienie,ale przeraża mnie rozgrzebywanie
wszystkiego na nowo,zwyczajnie brak mi na to siły...

Jak jest u Was,jak się z "tym" czujecie?
Obserwuj wątek
    • krolowazla Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 12:41
      Proboszcz parafi z której pochodzę, zaproponował pomoc mi nawet - ale sama nie
      wiem, czy to zaczynać. Mam szanse, ale co to zmieni.
      żyję w związku z rozwodnikiem.

      źle sie z tym czuję. Ale rozmowa z proboszczem parafii mojego partnera pomogła.
      Przynajmniej wiemy, że mamy oparcie w ksiedzu smile on nas nie potepia, a nawet
      pochwalił za to, że szybko zamkneliśmy to - przez co wszyscy byliby
      nieszczęśliwi. Według niego jedna szczęśliwa rodzina to lepiej niż dwie
      nieszczęśliwe. Tego sie trzymamy.
      Ale niepowiedziane, ze tak bedzie cały czas. Może kiedyś znajde w sobie siłe do
      tego aby zawalczyć.
      • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 12:51
        Budujące że nie potępiają.Mnie też przy każdej rozmowie proponują pomoc w
        przygotowaniu pozwu,ale narazie nie czuję siły choć wiem że powinnam sie zebrac...

        A gdzies czytałam że Ojciec Pio nawet nie pozwalał uklęknąć rozwodnikowi przy
        konfesjonale(oczywiście w celu rozmowy,nie spowiedzi zakonczonej
        rozgrzeszeniem),brrrr...
        Dobrze że sporo się zmieniło w tej sferze...
    • braktalentu Jadę po bandzie 18.03.09, 14:52
      "Jestem katoliczką", oznacza dla mnie "żyję zgodnie z nauczaniem
      mojego kościoła". I dlatego na Twoim miejscu starałabym się o
      unieważnienie pierwszego ślubu (zwłaszcza jeżeli masz powody) i jak
      najszybsze wstąpienie w związek sakramentalny z obecnym partnerem,
      lub wyniosłabym się ze wspólnej sypialni (co również jest zgodne z
      nauką kościoła). Bo, albo przyznaję się do winy, żałuję i naprawiam
      swój błąd (tym chyba był ślub po wpadce) - wówczas zgodnie z
      nauczaniem kościoła mam prawo do wybaczenia, albo mój katolicyzm to
      bezrefleksyjne powielanie rytuałów.
      Bardzo źle czułabym się postępując niezgodnie z własnymi zasadami.
      • kammik Re: Jadę po bandzie 18.03.09, 15:04
        Ateiści to jednak mają łatwiej w życiu, nie? smile

        Mój bardzo wierzący przyjaciel powiedział kiedyś, że jeśli się wierzy, to Bóg
        jest najważniejszy, co znacznie upraszcza podejmowanie decyzji życiowych.
        Zawsze autora postu może zmienić wyznanie - zasadniczo wszystkie są podobne -
        dużo poczucia winy i trochę inaczej w święta.
      • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 18.03.09, 15:20
        Musze Ci przyznać racje,jednak Kościół jest również dla ludzi błądzących.
        Nigdy nie myslałam że zycie mi sie tak poukłada,że bede żyła w niesakramentalnym
        związku,jest to dla mnie duży dylemat moralny i napewno cos z tym zrobie.
        Co do wynoszenia sie z sypialni,hm...też rozważałam i nawet z ksiedzem
        rozmawiałam ale odradził mi bo to wystawianie sie na inne pokusy,a poza tym
        niezgodne z natura ludzka(mamy niewiele ponad 30 lat).
        • de_la_hoya Re: Jadę po bandzie 20.03.09, 01:25
          ja cię nie rozumiem
          piszesz, ze jesteś katoliczką i boli cię brak kościelnego z nowym partnerem i że
          do księdza z tym biegasz...
          od kiedy jesteś tą katoliczką?
          od niedawna chyba, bo jakbyś nią była to byś nie szła z brzuchem do ołtarza
          sama sobie narobiłaś problemów to musisz z tym żyć

          no i zastanów się nad hierarchią wartości 3 rzeczy: bóg, kościół, związek
          co jest najważniejsze?
          • braktalentu Re: Jadę po bandzie 20.03.09, 08:24
            "bo jakbyś nią była to byś nie szła z brzuchem do ołtarza"

            Błądzić jest rzeczą ludzką i akurat kościół katolicki na tę
            okoliczność na wyjątkowo dobrze opracowane procedury.
            • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 20.03.09, 08:55
              No a pozatym nawrócić można się w dowolnym momencie życia.
              • mama_ameleczki Re: Jadę po bandzie 21.03.09, 14:52
                rybka.marcowa napisała:

                > No a pozatym nawrócić można się w dowolnym momencie życia.


                no ale Ty z tego co piszesz to jestes nawrocona a wziaz
                cudzolozysz..
                • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 21.03.09, 15:00
                  Rozumiem że tobie życie się ułożyło dokładnie tak jak zaplanowałaś i szczęsliwie
                  ustrzegłaś sie od popełniania błędów?
                  Co w takim razie robisz na tym forum?
                  • mama_ameleczki Re: Jadę po bandzie 22.03.09, 20:07
                    rybka.marcowa napisała:

                    > Rozumiem że tobie życie się ułożyło dokładnie tak jak zaplanowałaś
                    i szczęsliwi
                    > e
                    > ustrzegłaś sie od popełniania błędów?
                    > Co w takim razie robisz na tym forum?



                    przepraszam ale ja nie deklaruje tu wielkiej przynaleznosci do
                    kosciola jadnoczesnie lamiac filary tej przynaleznosci
                    • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 22.03.09, 20:27
                      Za to czepiasz się mnie gdzie tylko gdzie możesz bo to tylko,by wytknąć żdżbło w
                      oku.
                      Ale odpowiem ci:nie deklaruję wielkiej przynależności(nie w mojej sytuacji),lecz
                      przynależność.
                      A może i dojdzie do wielkiej przynależności jeśli uda mi się wziąć ślub
                      kościelny,ważny tym razem.
                      Poczytaj sobie zawartość linku który podaję,może to ci da jakies pojęcie o
                      temacie na który się wypowiadasz.
                      • rybka.marcowa link 22.03.09, 20:28
                        www.integrum-home.pl/forum/viewforum.php?f=69&sid=c0406fdb2111b2d7f162519e610a76b1
                      • mama_ameleczki Re: Jadę po bandzie 26.03.09, 16:58
                        rybka.marcowa napisała:

                        > Za to czepiasz się mnie gdzie tylko gdzie możesz bo to tylko,by
                        wytknąć żdżbło
                        > w
                        > oku.

                        nie czepiam sie Ciebie, poprostu wyrazam swoja opinie, ktora
                        najwyrazniej jest inna niz Twoja,a le to zupelnie normalne bo nie ma
                        na swiecie dwuch identycznych osob kazdy ma troche inne zdanie,i
                        wydaje mi sie ze moge zskoro sama opisujesz temat na FORUM.

                        > Ale odpowiem ci:nie deklaruję wielkiej przynależności(nie w mojej
                        sytuacji),lec
                        > z
                        > przynależność.
                        > A może i dojdzie do wielkiej przynależności jeśli uda mi się wziąć
                        ślub
                        > kościelny,ważny tym razem.


                        Uwazam tylko, ze nie mozna zjesc ciastka i miec ciastko. Albo zyje
                        sie wg jakis zasad albo nie. KK wyraznie uwaza tylko jeden slub i
                        jezeli jest sie zdeklarowanym katolikiem nie mozna mowic: "jesli sie
                        uda, wazny tym razem" i tak dalej, poniewaz tam zasdy sa jasne Twoim
                        mezem, jest twoj pierwszy maz koscielny i zostanie nim(wg KK) juz do
                        smierci, a tym ze jestes z obezcnym łamiesz 6 przykazanie i tyle. I
                        nie ma sie co obrazac i bulwersowac bo to nie po chrzescijanskuwink


                        > Poczytaj sobie zawartość linku który podaję,może to ci da jakies
                        pojęcie o
                        > temacie na który się wypowiadasz.'

                        mam doskonale pojecie o tematcie i wyraznie ukierunkowane zdanie na
                        ten temat.
                        • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 27.03.09, 21:07
                          Uwazam tylko, ze nie mozna zjesc ciastka i miec ciastko. Albo zyje
                          sie wg jakis zasad albo nie. KK wyraznie uwaza tylko jeden slub i
                          jezeli jest sie zdeklarowanym katolikiem nie mozna mowic: "jesli sie
                          uda, wazny tym razem" i tak dalej, poniewaz tam zasdy sa jasne Twoim
                          mezem, jest twoj pierwszy maz koscielny i zostanie nim(wg KK) juz do
                          smierci, a tym ze jestes z obezcnym łamiesz 6 przykazanie i tyle. I
                          nie ma sie co obrazac i bulwersowac bo to nie po chrzescijanskuwink

                          Zgadza się,pierwszy będzie moim mężem do śmierci któregoś z nas,ale pod
                          warunkiem że małżeństwo zostało ważnie zawarte.
                          A to zbada Sąd Biskupi.
                          • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 27.03.09, 21:13
                            A Sąd Biskupi wydaje wyrok po przesłuchaniu stron i świadków,po bardzo wnikliwym
                            badaniu sprawy.
                            Tak więc nie dostanę unieważnienia na moje "widzimisie" jak sugerujesz.
                            I wierz albo nie,nie wymyślam na siłę przesłanek-mam je i to solidne bo już
                            rozmawiałam w tej sprawie.
                            • mama_ameleczki Re: Jadę po bandzie 30.03.09, 17:38
                              rybka.marcowa napisała:

                              > A Sąd Biskupi wydaje wyrok po przesłuchaniu stron i świadków,po
                              bardzo wnikliwy
                              > m
                              > badaniu sprawy.
                              > Tak więc nie dostanę unieważnienia na moje "widzimisie" jak
                              sugerujesz.


                              mozesz mi powiedziec gdzie ja to sugeruje? jak wogole nic nie
                              pisalam na temat rozwodu koscielnego

                • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 22.03.09, 21:01
                  Słuchaj,nie będę się więcej z tobą spierac.
                  Skoro nie rozumiesz jak ja tłumaczę,zamieszczam ci fragment rozmowy z księdzem
                  który prowadzi duszpasterstwo dla małżeństw niesakramentalnych.
                  W tym fragmencie wyjaśnia jak najczęściej powstają takie sytuacje jak moja.
                  Rozumiesz już sens mojej poprzedniej wypowiedzi czy dalej się będziesz czepiac?



                  "...Jakie historie mają ludzie, którzy trafili do duszpasterstwa?

                  - Klasyczny scenariusz wygląda tak: dwie osoby deklarujące się jako wierzące,
                  ale żyjące dość daleko od Kościoła, bardziej z tradycji niż z przekonania biorą
                  ślub kościelny. Po paru latach coś się rozsypuje. Rozwodzą się. A potem wchodzą
                  w nowy związek. Ludzie nie chcą być sami, to normalne. Ale przychodzi taki
                  moment, że zaczynają się nad sobą, swoją wiarą zastanawiać. Czasem przy
                  chrzcinach dziecka, najczęściej, gdy posyłają je do Pierwszej Komunii Świętej.
                  Niektórzy dopiero wtedy dowiadują się, że żaden spowiednik ich nie rozgrzeszy i
                  komunii razem z synem czy córką nie przyjmą. I wtedy się zaczyna: najpierw jest
                  zdziwienie, później dramat. Często bunt, obrażenie się na Kościół. A czasem
                  błaganie księży, by mogli choć raz, ten jeden, wyjątkowo, przystąpić do
                  sakramentu..."
        • mama_ameleczki Re: Jadę po bandzie 21.03.09, 14:44
          rybka.marcowa napisała:

          > Musze Ci przyznać racje,jednak Kościół jest również dla ludzi
          błądzących.
          > Nigdy nie myslałam że zycie mi sie tak poukłada,że bede żyła w
          niesakramentalny
          > m
          > związku,jest to dla mnie duży dylemat moralny i napewno cos z tym
          zrobie.
          > Co do wynoszenia sie z sypialni,hm...też rozważałam i nawet z
          ksiedzem
          > rozmawiałam ale odradził mi bo to wystawianie sie na inne pokusy,a
          poza tym
          > niezgodne z natura ludzka(mamy niewiele ponad 30 lat).


          hahahahahah malo nie spadlam z krzesla ze smiechu. To macie te
          zasady czy nie????
          • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 21.03.09, 15:15
            A może byś sie tak z siebie pośmiała?
            Moje zasady,oraz to czy je mam czy nie to nie twoja sprawa.
            Bez odbioru.
            • mama_ameleczki Re: Jadę po bandzie 22.03.09, 20:09
              rybka.marcowa napisała:

              > A może byś sie tak z siebie pośmiała?
              > Moje zasady,oraz to czy je mam czy nie to nie twoja sprawa.
              > Bez odbioru.
              >
              >
              > wiec dlaczego przedstawiasz je na forum. w takim razie nastepnm
              razie pisz: DO WIADOMOSCI WYLACZNIE TYVH KTORZY MAJA TAKIE SAMO
              ZDNIE JAK JA
              >
              >
              >
              • rybka.marcowa Re: Jadę po bandzie 22.03.09, 20:17
                Ja pier...ę. Skąd się biorą takie czepliwe baby??
                Mniej czepiania,więcej czytania-przeczytaj sobie moją ostatnia odp która
                napisałam do Mamykrzysia,może ci sie troche rozjaśni pod czapka.
                W życiu nie wszystko jest takie proste jak ci się wydaje.
                Zreszta ja nigdzie nie napisałam że jestem jakimś ortodoksem!
                Przeszkadza mi ta sytuacja a nie moge sie rozejsc z mężem z wielu
                powodów-rozumiesz już??
    • alabama8 Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 15:23
      Co by nie było, mi się wydawało że kościół zaleca małżeństwo do
      grobowej deski, w pocie i znoju, w szczęściu i chorobie. Nie może
      mieć ciastka i zjeść ciastka - a do tego chyba wszystko zmierza.
      Niby zgodnie z naukami kościoła, ale jednak jakieśtam niedogodności
      omijając łukiem.
      Tak, my ateiści mamy łatwiej, nie musimy kombinować jak ominąć
      zasady które wyznajemy w teorii.
      • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 08:27
        "my ateiści mamy łatwiej, nie musimy kombinować jak ominąć zasady
        które wyznajemy w teorii."

        A najtrudniej to mamy my - ludzie przyzwoici, bez względu na
        wyznanie lub jego brak.
    • rybka.marcowa Uprzedzając pytanie: 18.03.09, 16:09
      "po co wchodziłas w drugi związek?( które juz w sumie padło między
      wierszami)",odpowiadam-bo jestem człowiekiem.
      Bo po ludzku pokochałam,po ludzku nie chciałam być reszte życia sama ,nie
      chciałam samotnie wychowywać dzieci,bo po ludzku chciałam mieć normalną rodzine.
      W małżeństwie zostac nie mogłam.Oprócz tego że była przemoc fizyczna i
      psychiczna,groziło mi również niebezpieczenstwo finansowe.
      Mąż zmuszał mnie do wystawiania faktur na nieistniejąca firme i robił dlugi
      podrabiając mój podpis.
      W takiej sytuacji wreszcie(bo tłuczenie po łbie nie wystarczało) stało się dla
      mnie jasne że muszę ratować siebie i dzieci i trzeba mi z tego układu uciekać.

      Gdybym w momencie rozwodu miała dorosłe dzieci i pięćdziesiat parę lat,raczej
      napewno zostałabym sama i łatwiej było by wybrac droge zgodna z nauka Katechizmu.
      Tymczasem miałam lat 28 i dwie kilkuletnie córki,a z sakramentalnego małżeństwa
      wyniosłam komornika i porysowana psychike.
      W tamtym momencie mojego życia pojawił sie przy mnie mój obecny("cywilny") mąż i
      pomógł wyjsc na prosta.Kocha i dba cały czas-o mnie jak o dzieci.
      Rzeczywiscie nie umiałam wtedy postawic wiary na pierwszym miejscu ,jeśli ktoś z
      was będac w takiej sytuacji(bez mieszkania,pomocy rodziny,z długami) umiałby to
      chyle czoła.
      • braktalentu Re: Uprzedzając pytanie: 18.03.09, 18:54
        Ja tam daleka jestem od rzucania kamieniami. Kościół katolicki jest
        bardzo wyrozumiały i potrafi naprawdę wiele wybaczyć członkom swojej
        wspólnoty. Wystarczy przyznać się (to już zrobiłaś), szczerze
        żałować (tu miałabym wątpliwości, ale myślę, że kapłani są bardziej
        wyrozumiali) i spróbować naprawić swój błąd (unieważnienie, lub
        wstrzemięźliwość). Im szybciej podejmiesz konkretne działania, tym
        łatwiej będzie Ci wytłumaczyć córkom (jak sądzę wychowywanym w duchu
        katolickim) błędy młodości. Naprawione wyglądają o wiele lepiej niż
        rozgrzebane, ba mogą stanowić cenną lekcję powrotu na drogę zasad i
        wartości.
        • rybka.marcowa Re: Uprzedzając pytanie: 18.03.09, 19:29
          Dobrze prawisz Braktalentu.
          Drogi swojego powrotu do Koscioła mam "obcykane" w każda strone i wychodzi mi że
          zostało tylko unieważnienie.
          Ba,przez wiele miesięcy po rozwodzie byłam gotowa na pojednanie z mężem gdyby
          tylko zechciał się zmienić.Niestety,nie rokował i nie rokuje-nadal o wiele za
          dużo pije,zamiast uczciwie pracowac robi jakieś podejrzane interesy w których
          ciągle topi pieniadze,nie interesuje sie własnymi dziećmi...
          W obawie o własne zdrowie psychiczne przestałam się z nim kontaktować bo na
          każde wyciągnięcie ręki reagował jakby diabeł w niego wstąpił...
          Takiej nienawiści i złości,jaka widziałam w oczach własnego męża(również za
          czasów małżeństwa) nie widziałam i (mam nadzieję) nie zobaczę już chyba w oczach
          żadnego obcego człowieka...
          Tak więc zostało mi tylko ruszyć tyłek i isc do kancelarii(ksiądz podał mi
          konkretny adres gdzie pomogą)..
          Dzięki za te słowa,potrzebne mi sa zeby wreszcie zabrać się za konkretne działania.
      • mama_ameleczki Re: Uprzedzając pytanie: 21.03.09, 15:01
        rybka.marcowa napisała:

        > > Gdybym w momencie rozwodu miała dorosłe dzieci i pięćdziesiat
        parę lat,raczej
        > napewno zostałabym sama i łatwiej było by wybrac droge zgodna z
        nauka Katechizm
        > u.
        >

        nie ma byc latwiej czy trudniej albo sie przstrzega jakis zasad albo
        sie ich nie przestrzega i tyle nie ma tu innej mozliwosci
        • guderianka Re: Uprzedzając pytanie: 21.03.09, 15:25
          mówimy o życiu a nie filmie
          a życie jes tak skomplikowane, że nieraz nie sposób dochować zasad..

          rybko-z mojej strony ukłon w twoją stronę-właśnie za te wątpliwości
          i chęć życia w zgodzie z nauką kościoła, w który wierzysz
          • mama_ameleczki Re: Uprzedzając pytanie: 22.03.09, 20:10
            guderianka napisała:

            > mówimy o życiu a nie filmie
            > a życie jes tak skomplikowane, że nieraz nie sposób dochować
            zasad..
            >
            > rybko-z mojej strony ukłon w twoją stronę-właśnie za te
            wątpliwości
            > i chęć życia w zgodzie z nauką kościoła, w który wierzysz


            sme checi to troche zamalo. od checi nic sie jeszcze nie zrobilo
    • szymon00 Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 16:31
      "co Bóg złącza, człowiek niech nie rozłącza" - czy jakoś w tym
      rodzaju, z tego co dobrze pamiętam to nie ma w Bibli
      pojęcia "unieważnienia małżeństwa" czy "małżeństwo zostało zawarte
      nieważnie". Podstawą wiary chrześcijańskiej jest Biblia a ta nic o
      tym nie mówi aby była możliwość unieważnienia sakramentu małżeństwa,
      chyba że to zrobi sam Bóg. Kościół to nie Bóg to zwykly ludzie więc
      nie mogą w jego imieniu podejmować decyzji, który sakramet jest
      ważny a który nie. Kościół jak sami twierdzą są sługami Boga na
      ziemi pytanie: od kiedy służba w imieniu Króla miała prawo
      podejmować decyzje?
      • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 18:46
        Ale Rybka bardzo wyraźnie napisała, że jest katoliczką, a to
        oznacza, że należy do wspólnoty, która dostosowuje się do
        intereptacji Biblii prezentowanej przez urzędników kościoła
        katolickiego. W Jej przypadku nie obowiązuje prawo zawarte w Nowym
        Testamencie (to ten fragment księgi dotyczący chrześcijan), ale
        katechizm - nauka kościoła katolickiego. Urzędnicy kościoła
        katolickiego są "poddanymi" swojego zwierzchnika, a ten nie jest już
        sługą, ale przedstawicielem zasiadającym w stolicy piotrowej.
        • guderianka Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 19:22
          Nie jestem katoliczką-więc nie mam tych problemów
          • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 19:31
            Zazdraszczam...
            • young-and-bored Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 20:29
              Nie masz czego. Zdziwiłabyś się jaki komplet świętych sakramentów
              potrafią mieć na swoim koncie zadeklarowani ateiści, jak potrafią
              uczęszczać przy różnych okazjach na msze święte,- co nierzadko w
              żaden sposób nie przeszkadza insynuuować komuś hipokryzji.

              --
              will you revive
              from the chaos in my mind ?

              Forever, Kamelot
              www.youtube.com/watch?v=F_VGBlQRl2c
              • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 20:48
                Nooo...Procent katolików w katolikach to już inna bajka.
                A zazdroszczę braku duchowego bałaganu,jaki póki co jest moim udziałem...
                • young-and-bored Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 23:11
                  rybka.marcowa napisała:

                  > Nooo...Procent katolików w katolikach to już inna bajka.

                  Ja akurat miałem na myśli procent ateistów w ateistach smile
                  Ale mniejsza z tym, nie o przewrotność tu chodzi.

                  > A zazdroszczę braku duchowego bałaganu,jaki póki co jest moim
                  udziałem...

                  Obawiam się, że Twój duchowy bałagan ma swoje głębsze źródła i
                  niekoniecznie jest przez Ciebie zawiniony.
                  Moim skromnym zdaniem katolicyzm jest religią, dorobkiem kulturowym
                  i własnością intelektualną Zachodu, a nie Chińskiej Republiki Ludowej
                  lub Arabii Saudyjskiej.
                  W związku z tym Kościoły powinny funcjonować w sposób kompatybilny
                  do oczywistych i najlepiej pojętych, aktualnych moralnych zachodnich
                  standardów. Nie może być tak, że Ty żyjesz - wedle wszelkich naszych
                  prawnych i obyczajowych norm - przyzwoicie i w zgodzie ze sobą, a
                  Twoja własna (bo od dziecka naturalna dla Ciebie) instytucja
                  religijna pozostaje na ten fakt zacukana w sobie i Cię w jakiś
                  sposób odrzuca.
                  Dlatego z nieukrywaną satysfakcją czekam na moment, kiedy przyparci
                  do muru wysokiej rangi duchowni i katolickie środowiska
                  inteligenckie wyciągną wreszcie w geście pojednania swoją miłosierną
                  rękę i do konkubentów, i do rozwodników w powtórnych związakach, i
                  do homoseksualistów. A jeśli pozostaną zacukani - no to cóż - może
                  marnie się to skończy dla katolicyzmu w ogóle... i nawet tutejsza
                  religia będzie made in China.
                  • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 10:34
                    "Dlatego z nieukrywaną satysfakcją czekam na moment, kiedy przyparci
                    do muru wysokiej rangi duchowni i katolickie środowiska
                    inteligenckie wyciągną wreszcie w geście pojednania swoją miłosierną
                    rękę i do konkubentów, i do rozwodników w powtórnych związakach, i
                    do homoseksualistów..."

                    Oczywiście że wyciągną,już wyciągają.
                    Czy trzydzieści lat temu ktoś słyszał o czymś takim jak Duszpasterstwo
                    Niesakramentalnych?
                    Ja (jak narazie) nie usłyszałam słowa potępienia z ust księdza,inne dziewczyny
                    wypowiadające się w tym wątku też chyba nie.
                    Nagminnie proponują pomoc w unieważnieniu,często zanim jeszcze wysłuchaja czy są
                    wogóle jakies przesłanki.
                    Dosłownie tak to wygląda i wiem co mówię.
                    Z jakim księdzem bym nie rozmawiała gadka ma zawsze podobny przebieg.Mój
                    mąż(cywilny) po naświetleniu sytuacji słyszy to samo.
                    Z jednej strony to budujące dla takich jak ja,z drugiej pozostawia jakiś zgrzyt.
                    Leć,unieważniaj i bądż z nami-nie mogę się oprzeć wrażeniu że Kościół zaczyna
                    akceptować rozwody,ale uprzedzam-to moje odczucie...
                    • de_la_hoya Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 01:52
                      zaczyna "akceptować", bo nie akceptacja oznacza utratę wpływów do kasy i w ogóle
                      jakby się kościół na ciebie wypiął to byś się w domu modliła do swojego boga a
                      kościół najpewniej omijała z daleka

                      co do wyciągania ręki to niestety nic się nie zmienia
                      w większości parafii dzieci samotnych matek są chrzczone w sobotę, bo w
                      niedzielę nie wypada, dzieci z wolnych związków najczęściej nie są mile widziane
                      (ale wtedy jest akcja na samotną matkę) a ci co ich tylko cywilny interesuje,
                      bądź jak ty nie mogą brać kościelnego, kłamią, że "już za rok" żeby tylko
                      pozwolono im dziecko ochrzcić... a co łaska jest ściśle określone w cenniku

                      dziś była na tvn24 ciekawa rozmowa o tym jak w krajach 3 świata organizacje
                      pozarządowe chcą zapobiegać HIV ale średnio im idzie, bo tam jak ktoś katolik to
                      taki z prawdziwego zdarzenia
                      organizacje wydają miliony na gumki i akcje uświadamiające a KK ryknie z ambony,
                      że gumka to samo zło i gumki lądują w śmieciach
                      i nic to, że mąż ma HIV
                      kościół radzi aby w takim przypadku zachować wstrzemięźliwość

                      tak więc leć i unieważniaj jeżeli twierdzisz, że jesteś katoliczką i chłopa do
                      ołtarza ciągnij
                  • pelagaa Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 11:31
                    > Nie może być tak, że Ty żyjesz - wedle wszelkich naszych
                    > prawnych i obyczajowych norm - przyzwoicie i w zgodzie ze sobą, a
                    > Twoja własna (bo od dziecka naturalna dla Ciebie) instytucja
                    > religijna pozostaje na ten fakt zacukana w sobie i Cię w jakiś
                    > sposób odrzuca.

                    A od kiedy to religia ma sie dostosowywac do czlowieka, a nie
                    czlowiek do religii?
                    Jesli ktos chce nalezec do jakiejkolwiek wspolnoty, musi sie
                    dostosowac, przjac jej warunki, a nie narzucac swoje, bo wstepuje do
                    wspolnoty.
                    Jesli ktos deklaruje, ze jest wierzacy i praktykujacy, powienien zyc
                    w zgodzie z zasadami wiary. A te zasady jasno okreslaja m.in. co to
                    sakrament malzenstwa i inne sakremanty, co oznacza przysiega
                    malzenska, czy seks bez slubu (w gumie, z pigulami, spiralkami itp)
                    jest akceptowalny, czy nie, jaka jest rola seksu itd.
                    No i kazdy czlowiek ma wolna wole. Albo akceptuje zasady i sie ich
                    trzyma, albo zycie uklada sie tak, ze nie wszystko mozna zrobic
                    zgodnie z zasadami. Wolny wybor, wolna wola, zyciowe wybory, decyzje.
                    Tyle, ze trzeba umiec poniesc konsekwencje swoich zyciowych wyborow
                    i jesli zrobilam cos niezgodnego z zasadami, niewybaczalnego w
                    swietle tychze zasad, to biore to na klate i zyje z tym, a nie
                    oskarzam wszystkich dookola i kosciol o zacofanie i
                    niedostosowywanie sie do moich potrzeb. To nie kosciol ma sie
                    dostosowac do rozwodow, homoseksualistow, itp.

                    Osobiscie uwazam, ze mozna zyc wartosciowo i w zgodzie z wlasnym
                    sumieniem bedac wykluczonym ze wspolnoty kosciola, w konsekwencji
                    swoich zyciowych wyborow.
                    • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 11:43


                      "Tyle, ze trzeba umiec poniesc konsekwencje swoich zyciowych wyborow
                      > i jesli zrobilam cos niezgodnego z zasadami, niewybaczalnego w
                      > swietle tychze zasad, to biore to na klate i zyje z tym, a nie
                      > oskarzam wszystkich dookola i kosciol o zacofanie i
                      > niedostosowywanie sie do moich potrzeb. To nie kosciol ma sie
                      > dostosowac do rozwodow, homoseksualistow, itp."



                      Ależ ja żyje z tą decyzja,konsekwencja swojego wyboru i
                      daleko mi do wygrażania Bogu że nie dostosował Dekalogu do mojego życia,naprawde.
                      • de_la_hoya Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 01:54
                        bóg a KK to dwie różne sprawy
                        twój bóg cię nie potępi a KK jak najbardziej
                        • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 08:30
                          Jeżeli ktoś deklaruje, że jest katolikiem, to Jego Bóg, jest Bogiem
                          reprezentowanym przez kościół katolicki i to jest tandem
                          nierozerwalny.
                    • young-and-bored Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 21:53
                      pelagaa napisała:

                      > A od kiedy to religia ma sie dostosowywac do czlowieka, a nie
                      > czlowiek do religii?

                      W zasadzie to od zawsze, bo to religia jest dla ludzi, a nie
                      odwrotnie. I jeśli katolicyzm ma ambicję przetrwać bieżące stulecie
                      to wymaga to gruntownych, daleko posuniętych reform w Kościele.
                      Dla dzisiejszych e-nastolatków facet gadający o seksie w
                      prezerwatywie, albo jeszcze lepiej - o seksie bez ślubu
                      kościelnego, jako o grzechu, musi być nieźle pojechany. Ci duchowni,
                      którzyw kontakcie z wiernymi ściśle trzymają się doktryny nie mogą
                      być dla nich dobrymi przewodnikami duchowymi, bo ich aktualna
                      doktryna niestety staje się coraz bardziej wirtualna, oderwana od
                      rzeczywistości.

                      > Tyle, ze trzeba umiec poniesc konsekwencje swoich zyciowych
                      wyborow
                      > i jesli zrobilam cos niezgodnego z zasadami, niewybaczalnego w
                      > swietle tychze zasad, to biore to na klate i zyje z tym, a nie
                      > oskarzam wszystkich dookola i kosciol o zacofanie i
                      > niedostosowywanie sie do moich potrzeb. To nie kosciol ma sie
                      > dostosowac do rozwodow, homoseksualistow, itp.

                      Jeżeli chodzi o mnie to poprzestałem na etapie komunii, bo zanim
                      doszedłem do bierzmowania obraz Boga w Biblii przestał mnie
                      przekonywać, więc ze wspólnoty wypisałem się sam i nie mam tu
                      powodów mieć żalu do kogokolwiek o wykluczenie.
                      Po prostu jak po raz kolejny czytam o duchowych dylematach
                      osoby, która chciałaby móc skonsumować opłatek, a nie może,
                      to uświadamiam sobie jak bardzo Kościół nie spełnia swoich
                      podstawowych funkcji.

                      Załączam link do artykułu "Filary runęły" z którejś z
                      ostatnich "Polityk". Przykład Holandii, w której "z dnia na dzień"
                      opustoszały kościoły. W Polsce będzie to samo, kwestia czasu.

                      www.polityka.pl/filary-runely/Lead30,934,284570,18/
                      • virtual_moth Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 22:18
                        Ja tylko tak pro forma, wiem, że niektóre osoby operują skrótami, ale innym należałoby przypomnieć, ze nie chodzi o unieważnienie małżeństwa, tylko stwierdzenie nieważności. Jest to zasadnicza różnica.
                        BTW co to się porobiło, że "niedojrzałość emocjonalna" może być powodem, by uzyskac "rozwód kościelny"? big_grin W takim razie większość małżeństw zawieranych przed 25-30 rokiem życia powinna być nieważnawink I ktoś tu mówi o skostnieniu Kościołasmile
              • de_la_hoya Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 01:38
                young-and-bored napisał:

                > Nie masz czego. Zdziwiłabyś się jaki komplet świętych sakramentów
                > potrafią mieć na swoim koncie zadeklarowani ateiści, jak potrafią
                > uczęszczać przy różnych okazjach na msze święte,- co nierzadko w
                > żaden sposób nie przeszkadza insynuuować komuś hipokryzji.

                widać tacy z nich ateiści jak z 90% katolików katolicy

                ja na szczęście jestem ateistką z prawdziwego zdarzenia
                oczywiście mam na swoim koncie chrzest i komunię ale to już sprawka rodziców
                moje dzieci się tymi sakramentami pochwalić nie mogą
                • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 08:35
                  "ja na szczęście jestem ateistką z prawdziwego zdarzenia"

                  Jakąś definicję poproszę, bo nie wiem czym się różni ateista od
                  ateisty z prawdziwego zdarzenia. Akt apostazji rozumiem masz już za
                  sobą (trudno było?), a coś jeszcze odróżnia Cię od tych mniej
                  prawdziwych ateistów?

                  Radykalizm neofitów - trochę śmieszno, trochę straszno.
                  • de_la_hoya Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 14:14
                    Kto to jest prawdziwy ateista?
                    Przeczytaj sobie definicję ateizmu.
                    Czy osoba będąca ateistą, chrzci swoje dzieci? Bierze ślub kościelny? Przyjmuje
                    księdza chodzącego po kolędzie?
                    NIE.
                    Jest wiele osób które opowiadają o swoim ateizmie ale chrzczą dzieci, biorą ślub
                    kościelny czy przyjmują księdza, bo: co ludzie powiedzą.
                    To nie są ateiści.
                    Ja pochodzę z rodziny katolickiej więc mam chrzest i komunię, bo na to wpływu
                    nie miałam.
                    Akt apostazji to niestety nie założenie konta w banku więc nie trwa 10 minut. Ze
                    świadkami też nie było problemu, ba, nawet w obecnej parafii mojej matki mają
                    notatkę, że mając X lat wypięłam się na boga i nie uczęszczam do KK, bo uważam
                    go za sektę, nie chodziłam na religię... co roku matkę o to pytają chodząc po
                    kolędzie i co roku wpisują.
                    Tak więc liczę na pozytywne zakończenie sprawy.
                    Żebym wcześniej wiedziała o takiej możliwości to w dniu 18 urodzin złożyłabym
                    oświadczenie woli...
                    Lepiej późno niż wcale.
                    Na całe szczęście ojcem moich dzieci jest ateista więc nie mam bóli w tym kierunku.
                    • young-and-bored Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 21:36
                      de_la_hoya napisała:

                      > Jest wiele osób które opowiadają o swoim ateizmie ale chrzczą
                      >dzieci, biorą ślub
                      > kościelny czy przyjmują księdza, bo: co ludzie powiedzą.
                      > To nie są ateiści.

                      Nie mogę się z Tobą zgodzić.
                      Dla mnie od początku oczywistym było, że dziecko należy ochrzcić i -
                      paradoksalnie - to ja zdecydowałem w tym temacie, przy czym
                      nie chodziło mi tu o zdanie rodziny czy znajomych. Uznałem, że
                      poniechanie tej czynności byłoby ograbieniem dziecka na dzień dobry
                      z części jej kulturowej tożsamości i poczucia przynależności do
                      duchowej wspólnoty.
                      Gdyby zapytała mnie jutro (zakładając, że miałbym na to wpływ),
                      gdyby zapytała "inne dzieci dostały takie ładne książeczki,
                      katechetki opowiadają im o Panu Bogu, dlaczego ja nie mogę
                      przystąpić z nimi do Komunii ?" To co bym jej miał odpowiedzieć ?
                      Że ona nie pójdzie, bo tatuś nie wierzy w Boga i uznał, że tak
                      będzie lepiej ?
                      Jakże to byłoby egoistyczne z mojej strony, w sytuacji kiedy nie
                      miałbym jej w sferze sacrum nic lepszego do zaoferowania.
                      Ale szanuję Twój punkt widzenia i Twoją konsekwencję, masz własną
                      koncepcję.

                      --
                      ...Visions in the night show me what is right
                      Help me trough the maze of mystery...

                      Visions, Judas Priest
                      www.youtube.com/watch?v=gE4TJe_PF50
                      • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 21.03.09, 14:26
                        "Gdyby zapytała mnie jutro (zakładając, że miałbym na to wpływ),
                        gdyby zapytała "inne dzieci dostały takie ładne książeczki,
                        katechetki opowiadają im o Panu Bogu, dlaczego ja nie mogę
                        przystąpić z nimi do Komunii ?" To co bym jej miał odpowiedzieć ?
                        Że ona nie pójdzie, bo tatuś nie wierzy w Boga i uznał, że tak
                        będzie lepiej ?"

                        A gdy zapyta Cię dlaczego większość dzieci może siedzieć do późna w
                        nocy i oglądać horrory, to też Jej pozwolisz, żeby nie ograbiać z
                        poczucia przynależności do grupy rówieśniczej? A jak zapyta, który z
                        nauczycieli kłamie, czy ten co opowiada o teorii darwina, czy ten,
                        który przekazuje historię stworzenia świata wg Starego Testamentu,
                        to co Jej odpowiesz? A jak zapyta, po co ma się uczyć matematyki,
                        skoro to też może być bujda (bo jednak albo teoria darwina, albo
                        księga genesis), to co Jej odpowiesz?

                        Decydując się na chrzest swojego dziecka, podjąłeś zobowiązanie, że
                        wychowasz je w wierze katolickiej. Czy przekazywanie dziecku treści,
                        które uważasz za nieprawdziwe (na tym polega wychowanie w wierze)
                        uważasz za słuszne? Nie owijając w bawełnę-smile, czy uważasz, że
                        jakikolwiek pożytek przyniesie oszukiwanie Twojego dziecka w imię
                        przynależności kulturowej? Czy nie lepiej byłoby tłumaczyć córce
                        świat zaznaczając, że Twój światopogląd jest taki, ale większość ma
                        inne zdanie.
                        Jak zamierzasz budować zaufanie między Wami, skoro podjąłeś decyzję
                        o okłamywaniu i indoktrynacji dziecka w sprawach fundamentalnych?

                        Nie potępiam i nie jestem złośliwa (nawet jeżeli to tak wygląda-smile).
                        Pytam z ciekawości, bo wychowując dziecko w rodzinie wielokulturowej
                        sama muszę mierzyć się z podobnymi dylematami.

                        "Jakże to byłoby egoistyczne z mojej strony, w sytuacji kiedy nie
                        miałbym jej w sferze sacrum nic lepszego do zaoferowania."

                        A nie masz?
                        • young-and-bored Re: Wasze nowe związki a wiara 21.03.09, 20:04
                          Sporo tych pytanek, ale postaram się zaspokoić Twoją ciekawość.

                          1. Nie pozwoliłbym dziecku oglądać horrorów, bo mogłaby mieć złe sny
                          po nocnych horrorach i kiepsko funkcjonować następnego ranka. No
                          chyba żeby bardzo chciała, to bym obejrzał z nią smile

                          2. Odpowiedziałbym jej, że żaden z nauczycieli nie kłamał, bo
                          Kościół w końcu uznał teorię Darwina, ale Starego Testamentu już nie
                          zmieniał. I że na podobnej zasadzie u tatusia w pracy też czasami
                          lepiej napisać nowy mały program w celu dodania nowej
                          funkcjonalności, bo nigdy nie wiadomo co i gdzie się spierdzieli
                          przy próbie małej zmiany w dużym programie. Tak samo jest z
                          Kościołem i jego prawdami. Ważne, żeby trzymać dobrą dokumentację,
                          bo jak nie ma dokumentacji to potem nie wiadomo kto, gdzie,
                          kiedy i dlaczego napisał i odpalił jakąś nową procedurkę / nową
                          prawdę i po czym ona chodzi. Dlatego ważne żeby zapisywała co jej
                          kodują różni profesorowie, a potem to sobie spróbujemy wspólnie
                          poukładać i skompilować.

                          3. Odpowiedziałbym, że jak nie będzie uczyć się matmy, to będzie
                          przeprowadzać procesy wnioskowania i dedukcji tak samo nieudolnie
                          jak tatuś, co potem bardzo przeszkadza w życiu.

                          4. Przekazywanie dziecku treści w Kościele uważam za słuszne, bo
                          chodzi tu o wartości fundamentalne dla zachodniego świata, w którym
                          dziecko będzie funkcjonowało.
                          I chodzi też o to, co uniwersalne, niezależne od szerokości
                          geograficznej i wyznawanej religii - czyli samo pojęcie dobra i zła,
                          doświadczenie mistycznego przeżycia, duchowa potrzeba pochylenia się
                          nad czyjąś śmiercią, próba zrozumienia sensu życia.
                          Jako osoba z rodziny wielokulturowej powinnaś to w końcu rozumieć
                          lepiej ode mnie. Reszta jest otoczką, taką lub inną formą
                          interpretacji szytą na miarę swojego miejsca i czasu. W takim
                          kontekście historyjki o Chrystusie i anegtotki o przemianie wody w
                          wino zaczynają mieć drugorzędne znaczenie. Ty naprawdę sądzisz, że
                          duchowni przyjmują je bezkrytycznie ? Przecież pełno wśród nich
                          świetnie wykształconych, światowych ludzi...

                          6. Nie, tak się składa że nie mam nic lepszego. Dlatego uważam, że
                          lepiej jest jej przekazać to co mnie nie przekonuje niż nic, a dalej
                          będzie sobie kombinować sama, heh

                          pozdrawiam,
                          • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 22.03.09, 13:46
                            Mnie to co napisałeś przekonuje. Szczególnie jeżeli filozofię
                            chrześcijańską uważasz za uniwersalną i jeżeli w Twoim domu mimo
                            przekonań ateistycznych kultywuje się obrzędy "po katolicku"
                            (wigilia, choinka, itp).

                            Bycie ateistą nie musi oznaczać odcięcia od tradycji
                            chrześcijańskiej. Można być członkiem wspólnoty, kultywować obrzędy,
                            postępować zgodnie z zasadami, rozumieć, że teksty święte musiały
                            być dostosowane do czasów, w których powstawały i, że Bóg to
                            niekoniecznie starzec w białej koszuli nocnej.
                            Ja jednak nie zdecydowałabym się na takie rozwiązanie. Obawiam się,
                            że nie potrafiłabym wytłumaczyć małemu dziecku dlaczego publicznie
                            twierdzę, że "Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba
                            i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego,
                            który się począł z Ducha Świętego...", ale rozumiem to zupełnie
                            inaczej niż szkolny katecheta. Ponieważ w domu mama i tata wierzą w
                            różne rzeczy, chciałabym, żeby szkoła została miejscem "neutralnym",
                            gdzie przynajmniej na początku mowa będzie tylko o tym, że 2+2 = 4,
                            a dylematy moralne i etyczne przepracujemy w domu, w którym
                            różnorodność to codzienność, a nie teoria o tolerancji dla
                            mniejszości (mama jest mniejsza od taty-smile). No i jednak na samym
                            początku życia wolałabym zaszczepić w moim dziecku jak największe
                            przekonanie o wewnątrzsterowności.

                            Może to właśnie pójście na łatwiznę?


                            <"Misiowi sie tatuaze nie podobaja, wiec na razie się wstrzymam">
                        • oliwija Re: Wasze nowe związki a wiara 30.03.09, 19:28
                          braktalentu napisała:


                          >
                          > A gdy zapyta Cię dlaczego większość dzieci może siedzieć do późna
                          w
                          > nocy i oglądać horrory, to też Jej pozwolisz, żeby nie ograbiać z
                          > poczucia przynależności do grupy rówieśniczej?

                          zalezy ile bedzie mieć lat. moja córka ma 9 i wcale jej nie ciągnie
                          do tytoniu - choć pól jej klasy pali. nie ciagnie ja do grania w
                          adystyczne gry... kwestia rzoumu.



                          >A jak zapyta, który z
                          > nauczycieli kłamie, czy ten co opowiada o teorii darwina, czy ten,
                          > który przekazuje historię stworzenia świata wg Starego Testamentu,
                          > to co Jej odpowiesz?

                          obie są ok. jedna to naukowa. Druga boska. To tak jak historia
                          jedno dziecko opoiwada według siebie drugie według siebie i co
                          najgorse oboje maja racje. Dlaczego którś ma klamac. To sa po
                          prostu dwie różne wizje świata.



                          >A jak zapyta, po co ma się uczyć matematyki,
                          > skoro to też może być bujda (bo jednak albo teoria darwina, albo
                          > księga genesis), to co Jej odpowiesz?

                          ale matematyka to co innego tam zawsze 2+2=4 poza tym na
                          matematyce opiera sie cłały świat. konia z kopytami temu kto
                          znajdzie dzidzinę jaką kolwiek w której nie istnieje matma.


                          > Decydując się na chrzest swojego dziecka, podjąłeś zobowiązanie,
                          że
                          > wychowasz je w wierze katolickiej. Czy przekazywanie dziecku
                          treści,
                          > które uważasz za nieprawdziwe (na tym polega wychowanie w wierze)
                          > uważasz za słuszne? Nie owijając w bawełnę-smile, czy uważasz, że
                          > jakikolwiek pożytek przyniesie oszukiwanie Twojego dziecka w imię
                          > przynależności kulturowej?

                          a dlaczego mam ją oszukiwać....? moja córka został tez ochrzczona
                          bo tak wypada...... ale na religię sama chce chodzić chce isc do
                          komunii. ja jej do niczego nie zmuszam. wie ze ma wybór. i ja ten
                          wybór uszanuje. jeśli za rok stwierdzi ze nie chce chodzic na
                          religię, chce spróbowac czegos innego dam jej tę szanse.

                          Lepiej zebym jej poiwedziała wiesz... jest tak sekta- religi
                          akatolicka i tam opowiadaja takie bajki o takim magiku co to wode
                          w wino zamieniał, ozywial zmarłych.... itd..... .

                          dałam szanse jej poznać eligię, będzie chciala poznac coś inego
                          jesli tylko bede mogla umożliwię jej to.



                          >Czy nie lepiej byłoby tłumaczyć córce
                          > świat zaznaczając, że Twój światopogląd jest taki, ale większość
                          ma
                          > inne zdanie.
                          > Jak zamierzasz budować zaufanie między Wami, skoro podjąłeś
                          decyzję
                          > o okłamywaniu i indoktrynacji dziecka w sprawach fundamentalnych?



                          U mnie zaufanie polega na tym ze zawsze mówie dziecku prawdę-
                          oczywicie na miare jej umysłu. nigdy jej nie poiwedzialm ze cos nie
                          bedzie bolało jesli wiedziałm ze będzie, jesli nie bardzo
                          wiedziałam mówilam ze nie wiemm ale..... ona wie doskonale e sa
                          różne religie i kazdy ma prawo wybrac w co i jka chce wierzyć.


                          >
                          > Nie potępiam i nie jestem złośliwa (nawet jeżeli to tak wygląda-
                          smile).
                          > Pytam z ciekawości, bo wychowując dziecko w rodzinie
                          wielokulturowej
                          > sama muszę mierzyć się z podobnymi dylematami.

                          ja nie mam dylematów. moja córka od dawn podejmuje decyzje , które
                          jej dotyczą, ja tylko ewentulanie podpowiadam cz dobrze robi.
                          oczywiście nie mówi ze nie będzie się szczepiła bo to nie modne,
                          nie bedzie od dziś nic jadła bo mofdne są chude..... i td...
                          pozawalam jej wybrac zajecia poza szkolne, nawet jeśli je w ciągu
                          roku szkolnego zmieni 150 razy.
                          • chalsia Re: Wasze nowe związki a wiara 30.03.09, 21:30
                            > ale matematyka to co innego tam zawsze 2+2=4 poza tym na
                            > matematyce opiera sie cłały świat. konia z kopytami temu kto
                            > znajdzie dzidzinę jaką kolwiek w której nie istnieje matma.

                            no ..... wiara właśnie
                      • de_la_hoya Re: Wasze nowe związki a wiara 21.03.09, 21:50
                        young-and-bored napisał:

                        > Dla mnie od początku oczywistym było, że dziecko należy ochrzcić i -
                        > paradoksalnie - to ja zdecydowałem w tym temacie, przy czym
                        > nie chodziło mi tu o zdanie rodziny czy znajomych. Uznałem, że
                        > poniechanie tej czynności byłoby ograbieniem dziecka na dzień dobry
                        > z części jej kulturowej tożsamości i poczucia przynależności do
                        > duchowej wspólnoty.

                        szczególnie podoba mi się to o kulturowej tożsamości i przynależności do
                        wspólnoty duchowej
                        dlaczego nie pokazałeś jej innej wspólnoty duchowej?
                        kulturowa tożsamość to dłuższy proces i brak religii czy wychowanie dziecka w
                        innej wierze niż katolicka tej tożsamości dziecka nie pozbawi



                        > Gdyby zapytała mnie jutro (zakładając, że miałbym na to wpływ),
                        > gdyby zapytała "inne dzieci dostały takie ładne książeczki,
                        > katechetki opowiadają im o Panu Bogu, dlaczego ja nie mogę
                        > przystąpić z nimi do Komunii ?" To co bym jej miał odpowiedzieć ?
                        > Że ona nie pójdzie, bo tatuś nie wierzy w Boga i uznał, że tak
                        > będzie lepiej ?

                        tak właśnie powinieneś jej odpowiedzieć bo taka jest prawda
                        mój syn ma 5 lat
                        o bogu słyszał w przedszkolu, od babci katoliczki, był w kościele z babcią itp
                        ale traktuje to jako atrakcję a nie styl życia
                        jak się zapytał czemu my do kościoła nie chodzimy to mu powiedziałam, że część
                        ludzi wierzy w boga i oni wtedy chodzą do kościoła a że mama z tatą nie wierzą
                        to my nie chodzimy
                        jeżeli potrafisz dziecku przekazać wartości jakimi się w życiu kierujesz i się
                        ich nie wstydzisz to dziecko nie będzie zazdrościło komuś głupiej książeczki
                        poszedłeś na łatwiznę
                        zamiast pokazać dziecku swoją wizję świata zwaliłeś robotę na innych zasłaniając
                        się troską o to żeby córcia za bardzo z zazdrości nie cierpiała

                        > Jakże to byłoby egoistyczne z mojej strony, w sytuacji kiedy nie
                        > miałbym jej w sferze sacrum nic lepszego do zaoferowania.

                        jak to egoistyczne?
                        skoro rodzice nie mają swojego sacrum to dziecku ono też niepotrzebne
                        po pierwsze zaoferuj jej siebie, pokaż jak ty widzisz świat zamiast oszukiwać że
                        bóg istnieje
                        trochę się zdziwi dziewczyna jak któregoś pięknego dnia dowie się, że rodzice
                        uważają że boga nie ma i całe życie była oszukiwana

                        > Ale szanuję Twój punkt widzenia i Twoją konsekwencję, masz własną
                        > koncepcję.

                        to nie jest moja koncepcja
                        katolik wychowuje dziecko na katolika
                        świadek jehowy na świadka jehowy
                        ateista na ateistę
                        a co dziecko zrobi z tym w przyszłości to już nie nasza broszka
                        my mamy pokazać dziecku świat tak jak my go widzimy a nie oszukiwać i udawać, że
                        czarne jest białe
                        ja pochodzę z rodziny katolickiej i takie wartości mi wpajano
                        któregoś dnia odkryłam, że to się kupy nie trzyma i skończyła się wiara w boga i KK
                        miałam żal do rodziców, że mi kity przez lata wciskali ale matka powiedziała, że
                        skoro ona należy do KK to na buddystkę wychować mnie nie mogła
                        i ma rację kobieta
                        • young-and-bored Re: Wasze nowe związki a wiara 22.03.09, 15:08
                          Nie rozumiem o co miałaś żal do rodziców, jeśli tylko starali
                          Ci się przekazać to, co sami uważali za wartościowe i dobre dla
                          Ciebie. Otrzymanie komunikatu, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga,
                          który nas kocha nie jest takie złe, dlaczego taka informacja miałaby
                          zaszkodzić mojej córce ?
                          I to, że mnie ten komunikat nie przekonuje ostatecznie nie jest
                          równoważne z tym, że mam rację. Ja pisałem o tym, że zależało mi na
                          tym, żeby wprowadzić dziecko w duch katolickiego myślenia i dlaczego
                          mi na tym zależało. A Ty mi uparcie usiłujesz weprzeć, że chcę
                          okłamać swoje dziecko, bo sam nie nie mam wiary.
                          A co ma jedno do drugiego ? Jeśli sam czegoś nie mam, to dziecka też
                          mam tego pozbawiać, jeśli tylko uważam to w gruncie rzeczy za
                          niezłe ?
                          Szczerze mówiąc nie chcę mi się dalej tego rozwijać i odpierać
                          Twoich argumentów, bo dla mnie ta dyskusja zaczyna być
                          bezprzedmiotowa. I tak nie mam wpływu na to w jakim duchu wychowuje
                          dziecko moja eks ze swoim mężem, więc brakuje mi tu motywacji żeby
                          się dalej produkować na temat jak chciałbym wychować swoje dziecko
                          i zaczynam pisać na odwal.
            • guderianka Re: Wasze nowe związki a wiara 18.03.09, 21:33
              Nie ma co zazdraszczać tylko zrobić porządny rachunek sumienia,
              wejrzeć w siebie, przemyśleć pewne kwestie, poczytać, poznać
              podstawy innych religii i wyznań oraz światopoglądy..
          • kasiaksena Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 18:36
            guderianka napisała:

            > Nie jestem katoliczką-więc nie mam tych problemów

            witaj w klubie bezproblemowych w tym temacie wink
        • szymon00 Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 08:48
          katolicyzm to "odmiana" chrześcijaństwa, katolicy deklarują wiarę
          nauczaną w Piśmie Świętym, więc w czym problem?
          kanonem wiary katolickiej jest Pismo Święte, Biblia a dokładnie 46
          ksiąg Starego Testamentu i 27 ksiąg Nowego Testamentu - sobór
          trydencki (o ile dobrze pamiętam)
          • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 14:53
            "katolicyzm to "odmiana" chrześcijaństwa, katolicy deklarują wiarę
            nauczaną w Piśmie Świętym, więc w czym problem?"

            W interpretacji. Właściwą dla katolików interpretację Pisma Świętego
            głosi się w kościołach i katechiźmie.

            Jeżeli zaś opieramy się na Piśmie Świętym to dodać należy, że Bóg
            Mojżesza (Stary Testament) nie miał nic przeciwko rozwodom (ten kto
            chciał oddalić żonę, winien jej dać list rozwodowy), dopiero Mateusz
            (Nowy Testament) mówi o nierozłączaniu tego co Bóg złączył, przy
            czym wyraźnie zaznacza, że zasada nie obejmuje niewierności. W
            przypadku Rybki możemy śmiało uznać, że Jej związek z nowym
            partnerem podczas trwania małżeństwa sakramentalnego jest właśnie
            ową niewiernością. cbdo
            • szymon00 Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 18:13
              nie będę sie spierał o definicję katolicyzmu ani też rzucał cytatami
              biblijnymi, śledzę ten wątek dość uważnie i widzę jak
              zagorzali/zadeklarowani katolicy potrafią/chcą zmieniać religię pod
              własne potrzeby czy wygodę. Nowy Testament jasno mówi o
              nierozerwalności małżeństwa, nawet kościół nie jest władny
              unieważniać jakichkolwiek sakrament. A że to kościół czyni, to jest
              już inna bajka (inaczej nie jeździliby luksowymi samochodami, nie
              pajali się w luksusach).

              Rybka jako katoliczka i głęboko wierząca osoba (tak tu się
              deklarujesz) to powinnaś doskonale wiedzieć, że małżeństwo jest
              nierozerwalne, chyba że nastąpi śmierć Twojego małżonka lub sam Bóg
              Ci powie, że jest zwolniona ze swej przysięgi. Dziwi mnie Twój post,
              gdyż jak przypuszczam chodzisz co niedziela do kościoła i słuchasz
              czytań z pisma świętego i "nauki" na temat małżeństwa winny być Ci
              doskonale znane. No chyba, że jak większość katoli latasz do
              kościoła po to aby tylko się pokazać. Niestety, jak tu próbują Cię
              tu pocieszać, że jest wyjście z tej sytuacji - tego pisać nie będę.

              Chyba, że tak jak Pelaga pisze dostszerzesz swoją wartość i
              szczęście nie będąc zagorzałą katolką, tylko zwykłym, dobrym i
              uczciwym człowiekiem - bo to tak naprawdę najważniesjze jest w tej
              wierze.

              szczęścia życzę
              • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 18:55
                Rybka jako katoliczka i głęboko wierząca osoba (tak tu się
                > deklarujesz) to powinnaś doskonale wiedzieć, że małżeństwo jest
                > nierozerwalne, chyba że nastąpi śmierć Twojego małżonka lub sam Bóg
                > Ci powie, że jest zwolniona ze swej przysięgi. Dziwi mnie Twój post,
                > gdyż jak przypuszczam chodzisz co niedziela do kościoła i słuchasz
                > czytań z pisma świętego i "nauki" na temat małżeństwa winny być Ci
                > doskonale znane. No chyba, że jak większość katoli latasz do
                > kościoła po to aby tylko się pokazać. Niestety, jak tu próbują Cię
                > tu pocieszać, że jest wyjście z tej sytuacji - tego pisać nie będę.



                Hm...przypuszczałam że prędzej czy póżniej zacznie się rzucanie kamieniami.Wiem
                jakie jest jeszcze jedno wyjście-rozejsc się.
                Pozatym nigdzie nie napisałam że jestem zagorzała katolka.
                A tym którzy tak łatwo sądzą polecam ten artykuł:

                miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35608,5764824,Czy_rozwodnik__z_druga_zona__pojdzie_do_nieba_.html
              • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 20:32
                "nie będę sie spierał o definicję katolicyzmu ani też rzucał
                cytatami biblijnymi"

                Dlaczego? Przecież jakiś punkt wyjścia tej dyskusji jest nam
                potrzebny.
                Grzmisz, że katolicyzm nie dopuszcza unieważnienia związku
                małżeńskiego. A ja udowadniam Ci, że nie masz racji. Bo nawet jeżeli
                tak jak twierdzisz katechizm i nauka kościoła nie jest obowiązującą
                katolika interpretacją Pisma Świętego (???), to i samo Pismo Święte
                (obu ksiąg) rozerwalność małżeństwa w kreślonych warunkach
                dopuszczają. Być może zwyczajnie nie znasz Pisma Świętego i stąd
                Twoje błędne przekonanie, że Nowy Testament jasno mówi o
                nierozerwalności małżeństwa? Zachęcam do lektury Warto wiedzieć o
                czym się mówi i pisze, a nie opierać swoich poglądów na jednym
                zdaniu zasłyszanym w kościele.

                "nawet kościół nie jest władny unieważniać jakichkolwiek sakrament"
                Wybacz Szymonie, ale chyba nie przemyślałeś tego. Czy kościół ma
                prawo ustanawiać jakiekolwiek sakramenty? (np. Komunii Świętej,
                Bierzmowania). Jeżeli takiego prawa nie ma, to wszystkie te
                sakramenty w oczach Boga znaczenia nie mają, a tym samym decyzje
                dotyczące ich rozerwalności lub nie są również bez znaczenia. Jeżeli
                zaś kościół prawo do ustanawiania sakramentów ma, to znaczy, że
                również prawo do stwierdzania ich ważności, lub nieważności.

                "Dziwi mnie Twój post, gdyż jak przypuszczam chodzisz co niedziela
                do kościoła i słuchasz czytań z pisma świętego i "nauki" na temat
                małżeństwa winny być Ci doskonale znane."

                A mnie dziwi Twój post, który dowodzi, że nauk kościoła na temat
                małżeństwa nie znasz. Pisma Świętego tudzież, a mimo to ośmielasz
                się kościół i jego członków piętnować. To właśnie dla mnie przykład
                bezrefleksyjnego podążania za stadem - wzorowa postawa katola.

                Ja nie pocieszam Rybki. Odpowiadam na pytanie jak czułabym się żyjąc
                niezgodnie ze swoimi zasadami i jak postąpiłabym na Jej miejscu.
                Bycie dobrym i uczciwym człowiekiem jest możliwe i bez jakiejkolwiek
                wiary, za to bycie dobrym katolikiem wymaga życia zgodnie z naukami
                kościoła. Warto mieć o nich jakikolwiek pojęcie zanim zacznie się
                wydłubywać źdźbło słomy z oka bliźniego pod postacią wytykania
                księżom dóbr, z których korzystają.
                • szymon00 Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 08:49
                  pokaż mi fragment Bibli, który niejako pozwala na rozerwalność
                  małżeństwa, chodzi mi o Nowy Testament, bo w Starym wiem, że takie
                  coś jest pt "list rozwodowy" ale w Nowym został tem "list" oceniony
                  przez Chrystusa jako nieprawidłowe

                  Faryzeusze pytali dalej Chrystusa: „To dlaczego Mojżesz pozwolił dać
                  żonie list rozwodowy i się rozwieść? Odpowiedział im: Mojżesz
                  pozwolił wam na rozwód z powodu zatwardziałości waszych serc. Na
                  początku jednak tak nie było” (Mt 19, 7-8).

                  z Prawa Kościelnego: "Małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być
                  rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci”.
                  • braktalentu Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 14:55
                    "pokaż mi fragment Bibli, który niejako pozwala na rozerwalność
                    małżeństwa, chodzi mi o Nowy Testament, bo w Starym wiem, że takie
                    > coś jest pt "list rozwodowy" ale w Nowym został tem "list"
                    oceniony przez Chrystusa jako nieprawidłowe"

                    Ależ już pokazałam w poprzednim poście. Ten sam Mateusz na którego
                    się powołujesz pisze, o wyjątku od reguły (Mt 5-32).

                    " z Prawa Kościelnego: "Małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być
                    rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci”.

                    Nie o rozerwalności tu mówimy, ale o stwierdzeniu nieważności
                    sakramentu. Jest różnica?
                  • oliwija Re: Wasze nowe związki a wiara 30.03.09, 19:12
                    szymon00 napisał(a):

                    > pokaż mi fragment Bibli, który niejako pozwala na rozerwalność
                    > małżeństwa, chodzi mi o Nowy Testament, bo w Starym wiem, że takie
                    > coś jest pt "list rozwodowy" ale w Nowym został tem "list"
                    oceniony
                    > przez Chrystusa jako nieprawidłowe
                    >
                    > Faryzeusze pytali dalej Chrystusa: „To dlaczego Mojżesz pozwolił
                    dać
                    > żonie list rozwodowy i się rozwieść? Odpowiedział im: Mojżesz
                    > pozwolił wam na rozwód z powodu zatwardziałości waszych serc. Na
                    > początku jednak tak nie było” (Mt 19, 7-8).
                    >
                    > z Prawa Kościelnego: "Małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być
                    > rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz
                    śmierci”.
                    a dlaczego niektóre małżeństwa sa rozwiązywane przez sądy
                    koscielne?
    • adsa_21 Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 08:02
      rybko u mnie bylo podobnie. Z ta roznica, ze nie wzielismy slubu
      koscielnego (nie z powodu wiary ale z powodu klotni o potencjalnych
      goscismile
      Jestem wierzaca, pamietam jak w wieku 17 lat mordowalam sie z
      biezmowaniem bo bardzo chcialam w przyszlosci wziac slub koscielny.
      Niestety zycie pisze rozne scenariusze. Pozostaje mi miec nadzieje,
      ze kiedys spotkam czlowieka z ktorym wezme slub koscielny.
      Uniewaznienie slubu koscielnego malzenstwa, w ktorym sa dzieci jest
      trudne ale nie niemozliwe. Moja znajoma sie tak rozwodzila - pisala
      nawet do kurii watykanskiej - i udalo sie.
      • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 10:42
        Oj to teraz możesz się cieszyć z tej kłótniwink)
        U mnie kłótni było tyle że dziś się dziwie że wogóle doszło do tego ślubu.
        Siła męża do ołtarza ciągnełam.Zakochanej babie to jednak rozum odbiera.
        Jeszcze z rok temu kolega mi opowiadał jak bardzo mąż nie chciał się
        żenić....Pozatym był wtedy z dziewczyna,po ślubie kontunuował ta znajomosc a w
        dniu ślubu obiecywał jej rozwód ze mna!!
        Na zdrowy rozsądek-jak cos takiego może być ważne?
        • adsa_21 Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 12:50
          rybka, ja jak poznalam mojego ex tez mi rozum odebralo. Najpierw
          wzielismy cywilny bo tak bylo szybciej i termin moznabylo wczesniej
          zaklepac. Pozniej o koscielnym tez rozmawialismy ale juz powoli
          zaczynalo sie miedzy nami psuc (no i te klotnie), wiec temat umarl
          smiercia naturalna. Teraz sie z tego cieszesmile
          P.S faceci to jednak debile sa (lagodne okreslenie).
          Dobrze ze to juz jest za nami. smile
    • mamapodziomka Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 09:51
      Ja mam w sumie luz, bo koscielnego nie bralam wczesniej, a moj partner jest w
      trakcie uniewazniania malzenstwa i akurat w jego przypadku jest to tylko
      formalnosc. Nie wiem co by bylo, gdyby bylo inaczej, ale na szczescie nie jest
      wiec jest OK.

      A proboszcza mamy bardzo fajnego, ktory juz dawno nam powiedzial, ze malzenstwo
      to jest akt woli przed Bogiem i wedlug niego tego aktu dokonalismy i dlatego
      traktuje nas wlasciwie jako malzenstwo.
      • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 10:36
        "A proboszcza mamy bardzo fajnego, ktory juz dawno nam powiedzial, ze malzenstwo
        > to jest akt woli przed Bogiem i wedlug niego tego aktu dokonalismy i dlatego
        > traktuje nas wlasciwie jako malzenstwo."

        No proszę....Życze Ci pomyślnego dla was wyroku.

        Pozdrawiam
    • anew3 Re: Wasze nowe związki a wiara 19.03.09, 21:20
      wpadlam tu przez przypadek,wiesz rozmawialam kiedys z ksiedzem o
      podobnym przypadku-chodzilo o moj akuzynke, masz duze szanse na
      uniewaznienie malzenstwa, powod:niedojrzalosc emocjonalan, brak
      gotowosci do malzenstwa malzonkow cz ytez jednego z nich.Czy masz na
      to sile?To juz inna historia, TY to wiesz lepiej.Powodzenia!
    • oliwija Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 08:35
      rybka.marcowa napisała:

      > Hm...tutaj mnie boli.
      >
      > Jeśli chodzi o mnie to wprost klasyka takich przypadków.
      > Gó...arska miłosc+wpadka+ślub w pośpiechu=wieeelka porażka.
      >
      > Jestem katoliczką a z pierwszym mam ślub kościelny.
      > Mam powody by starac się o unieważnienie,ale przeraża mnie
      rozgrzebywanie
      > wszystkiego na nowo,zwyczajnie brak mi na to siły...
      >
      > Jak jest u Was,jak się z "tym" czujecie?

      poniewaz ja nie nalzezedo tych wierzących az tak mocno. z pierwszym
      nie mailam kościlenego to mi to naprawde zwisa i powiewa....

      poza tym wiara to sprawa indywidulana każdego człowieka.

      Nawet ateiści moga poslać dziecko do komunii czy wziac z wierzacym
      ślub kościelny....
      • de_la_hoya Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 14:21
        oliwija napisała:

        > Nawet ateiści moga poslać dziecko do komunii czy wziac z wierzacym
        > ślub kościelny....

        no tak tylko czy wtedy to naprawdę są ateiści?
        chrzcząc dziecko zobowiązujesz się przed bogiem wychować dziecko w wierze
        katolickiej
        jak będąc ateistą można wychować katolika?
        jak można zobowiązywać się wobec czegoś co wg ateisty nie istnieje?
        • oliwija Re: Wasze nowe związki a wiara 30.03.09, 19:17
          de_la_hoya napisała:

          > oliwija napisała:
          >
          > > Nawet ateiści moga poslać dziecko do komunii czy wziac z
          wierzacym
          > > ślub kościelny....
          >
          > no tak tylko czy wtedy to naprawdę są ateiści?
          > chrzcząc dziecko zobowiązujesz się przed bogiem wychować dziecko w
          wierze
          > katolickiej
          > jak będąc ateistą można wychować katolika?
          > jak można zobowiązywać się wobec czegoś co wg ateisty nie istnieje?
          >
          >
          powiem ci tak moja najblizsza przyjaciólka mieszka pod Łodzią....
          sama jest ateistka klnie na kościoł .. w zyciu takich przekleństw
          nie słyszałaś... jej facet - ojciec jej córki jest wierzacy
          praktykujący... noga mu sie powinęła ma za sobą inny związek zwany
          małzeństwem.... dziecko ochrzcili... dlaczego? bo on chce aby
          dziecko było wychowywanwe w wierze katolickiej, dziecko tez chce isc
          do komunii, chce chodzic do koscioła.... mozna? mozna..... onio
          zrobili to na pewno zeby ich na tej ich wsi nie wytykali ze maja
          dzieciaka diabła.....

          poza tym zawsze mozna zmienic wiare.... zoastac ateistą, nawrócić
          się..... nie ma zakazu .....
    • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 08:50
      Ale ja prosiłam o wypowiedż osoby w podobnej sytuacji,a nie takie które chcą
      dokopać a z tematem mają niewiele wspólnego.
      Sporo tu sędziów,i bogów-zazdroszcze niemylności.
      Dziękuje za dyskusje,pozdrawiam
      • klara11 Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 18:37
        Witam,

        Ja jak najbardziej chciałabym Cię zachęcić do podjęcia walki o zbadanie przez
        Kościół czy twoje małżeństwo zostało ważnie zawarte. Jest to trudna droga, ale
        warto.
        Sprawy się toczą ok 2, 5 roku w pierwszej instancji oraz ok 1 roku w drugiej
        instancji ale czasami całość może się przeciągnąć do 5 lat.
        Znam wiele osób które otrzymały stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jeśli masz
        księdza, który jest gotowy Ci pomóc to naprawdę działaj.
        Wiem,ze jest przed tym straszny strach, strach przed przeszłości, ale pomyśl-
        przynajmniej będziesz miała czysta sytuację, będziesz wiedziała na czym stoisz,
        a nie ciągle pytała" a może bym dostała to unieważnienie".
        Wiem co przeżywasz , bo też byłam w podobnej sytuacja- tz . mój partner był
        rozwodnikem, wiem jaki to ogromny ból i rozdarcie wenętrzne między miłości do
        człowieka ,a Boga.
        Próbuj kochana
        • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 18:57
          Dziękuję za ciepłe słowa,masz rację-to ból...
          Myślę że raczej napewno spróbje.
          Dziekuje
    • klara11 Re: Wasze nowe związki a wiara 20.03.09, 19:41
      Nie ma za co.
      Naprawde zacznij działać, nic nie stracisz , a zyskać możesz wiele. Powiem
      Cie,ze teraz bardzo się zmieniło stanowisko kościoła co do szybkich ślubów z
      powodu ciązy. Księża raczej zalecają poczekać do urodzenie dziecka i podjęcia
      decyzji bez emocji. także masz punkt zaczepienia

      Całuje gorąco
    • mamakrzysia4 Re: Wasze nowe związki a wiara 21.03.09, 22:12
      czuje się b.źle przeżywałam zawsze wiare w sposób intymny i głęboki
      naprawde b.poważnie swego czasu byłam zaangażowana w grupe Odnowy w
      Duchu Świętym, mam kilku przyjaciół głęboko wierzących. Mam
      poważnego kaca moralnego także wobec dzieci nie tylko siebie
      samej....niestety nie trafiłam jeszcze na duszpasterza, tutaj gdzie
      obecnie mieszkam z podejściem, które umożliwiłoby dialog a nie osąd.
      Może uda mi się podejść do Stu Pociech na dyżur. Zobaczymy muszę tą
      sprawe wyprostować koniecznie bo nie daje mi spokoju
      • rybka.marcowa Re: Wasze nowe związki a wiara 22.03.09, 09:50
        Ja aż tak wierząca nie byłam,żyłam nawet dość daleko od Kościoła.
        Gdybym była świadoma to prawdopodobnie nie weszłabym w ten związek.
        Dopiero około roku temu,gdy eks chciał do mnie wracać,kiedy już czekaliśmy z
        nowym mężem na naszą córkę,trafiłam na forum Sychar...
        Od tamtej pory zmagam się z tym bólem bo mam świadomość sytuacji .
        Nie wyobrażam sobie abym z nim szła przez całe życie,dlatego też koniecznie
        muszę się zabrać za to co mi jeszcze pozostało do zrobienia tej sprawie-zbadać
        ważność małżeństwa.
        A w sumieniu czuję że zostało ono nieważnie zawarte i że się uda.

        Przytulam Mamokrzysia,przeczytaj sobie powinno Ci to dać troche nadziei:

        miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35608,5764824,Czy_rozwodnik__z_druga_zona__pojdzie_do_nieba_.html
        www.integrum-home.pl/forum/viewtopic.php?t=1491&sid=eba7ace26c46748fdb20c82db5037bce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka