mamadziewczynki6lat
16.04.09, 16:07
Mam 40 lat. Mam córeczkę 6 lat ze związku przemocowego, nieformalnego, ojciec
dziecka został zdiagnozowany w RODK jako osoba z zaburzeniami
narcystyczno-paranoidalnymi. Jest tranwestytą (okazało się jak zaszłam w
ciążę), nosi wieczorami buciki na obcasie i koturnie.. całe noce w necie na
oglądaniu trans, nic nie pomagał w domu ani nie dawał pieniędzy. Uciekłyśmy z
córką 2 lata temu do innego miasta, do miasta moich rodziców oddalonego o 300
km. Od 2 lat prowadzę sprawę w sądzie o ustalenie miejsca zamieszkania przy
mnie. Sprawa co 6 miesięcy (na RODK czekaliśmy pół roku, był powołany
psychiatra, seksuolog itd). Seksuolog stwierdził że przebieranie się w odzież
damską jest wyrafinowaniem seksualnym nie dewiacją i nie ma zagrożenia dla
wychowania 6 letniej dziewczynki przy wizytach samodzielnych u ojca. Ojciec
wywalczył widzenie z dzieckiem co 2 tygodnie u mnie w domu, ja poprosiłam o
kuratora. Już 9 miesięcy przychodzi kuratorka. Ojciec nic nie daje na małą
(jedyną rzecz która od niego dostała moja córka to używany rowerek z giełdy za
20 zł 3 lata temu), choć bardzo dużo zarabia, jest b. zamożny - dom,
mieszkanie, duża działka w Krakowie.
Ja próbuję walczyć o małą. Mała po naszej ucieczce z Krakowa opowiedziała mi
że ojciec kazał jej się całować w swojego siusiaka i ją całował w cipusię.
Poszłyśmy do psychologa w terenowym ośrodku ochrony praw dziecka i w trakcie 3
wizyt kolejnych zostało to potwierdzone (2 lata temu). Niestety w niebieskim
pokoju w sądzie dziecko tego nie powtórzyło, a zeznania psychologa i moje nie
wystarczyły - sprawa karna została umorzona z braku wystarczających dowodów.
Adwokat mój stwierdziła że sąd przyzna mu zabierania na weekendy do Krakowa i
wakacje, bo nie ma dowodów, że to zły tata.
Co ja mam zrobić. Dziecko ma po mnie obywatelstwo brytyjskie, ja byłam mężatką
a Anglii przez 8 lat i stąd przyznali mi paszport.
Niestety mój mąż nie chciał za nic dzieci stąd moja decyzja o powrocie do
kraju, chciałam za wszelką cenę zostać mamą i mieć rodzinę. Trafiłam na
tranwestytę... Proszę może ktoś ma podobne doświadczenia i poradziłby co mogę
zrobić. Jak bronić przed nim siebie i dziecko? Przeszłam już terapię (18
miesięcy co tydzień) bo nie mogłam sobie dać rady z poczuciem winy. Adwokaci
zdarli pieniądze ze mnie ale nie nie pomogli sprawa nadal trwa... i wykańcza
mnie i dziecko. On codziennie dzwoni, dziecko nie chce z nim rozmawiać,
zarzuca mi że nastawiam przeciwko niemu.. nagrywa na wideo spotkania z kuratorem.