kornel-ka123
21.06.09, 11:36
Jestem ciekawa Waszego zdania, taką sytuację miałam na rozprawie o
podwyższenie alimentów, co prawda kiedyś ją w skrócie opisałam ale
inny był kontekst tamtego wątku. A więc, zeznawała panna eksa, on ją
wezwał na okoliczność tego, że to ona pokrywała wszystkie duże
wydatki, które wykazałam na sprawie (skoro facet oficjalnie od lat
nie zarabia, postanowiłam wykazać ile wydaje, a wydaje sporo), że go
utrzymuje a także moje dziecko kiedy jest u nich. Jak sędzia weszła
w szczegóły (kto kiedy płacił, kto czym przywoził te zakupione
sprzęty, meble itd.) to okazało się, że to wszystko kłamstwo, on
podał jedną wersję kiedy ona jeszcze była na korytarzu, a ona
później coś kompletnie odwrotnego. Sędzia później w uzasadnieniu
napisała co prawda, że ich zeznania są zbieżne i daje wiarę
zeznaniom konkubiny, od czego też się odwołuję, ale to już inna
sprawa. Panna potwierdziła też, że podpisy złożone jej nazwiskiem na
wysokich rachunkach są jej podpisami, choć ja poznaję charakter
pisma eksa, a poza tym jej prawdziwy podpis w aktach sprawy jest
zupełnie inny. Laska zeznawała pod przysięgą. Ale to nie wszystko.
Panna jest lekarzem prawie pediatrą, co też podkreśliła dwoma
kreskami, generalnie to wyglądało „JA, Lekarz”, pokazała na mnie
palcem sugerując, żebym się poprawiła jako matka, że krzywdzę
dziecko, że wyrzucam ciuchy jakie dziecko dostaje od ojca, nie
pozwalam się bawić jego zabawkami, same się domyślcie jak się we
mnie gotowało, dobrze że sędzia w miarę przytomna była, zaczęła
pytać o szczegóły a panna nic nie potrafiła powiedzieć. Żaden mój
świadek tak się nie ‘przejechał’ po eksie, chociaż tu dopiero jest
za co. Poza tą sprawą sytuacja w skrócie dla przypomnienia wygląda
tak, że ojciec z panną raz wczasy w Alpach, raz wczasy w tropikach,
zaś córkę zabierają na wczasy na taras do pompowanego basenu, a
jeszcze do tej rozprawy alimentacyjnej mała spała u nich na materacu
na podłodze, my z dzieckiem mieszkamy w mieszkaniu 1-pokojowym, oni
w ‘naszym’ domu, który dzielimy i jakoś końca nie widać, ale to też
odrębny temat. Acha, warto może jeszcze wspomnieć o tej fotce w
Internecie – panna śpiąca z moim dzieckiem, co prawda zamieścił ją
eks, no ale nie sądzę, by bez przyzwolenia panny. I teraz pytanie:
co byście zrobiły z taką panną, czy jest coś takiego jak etyka
lekarska i co z tego może wynikać w kontekście tej sprawy? Nie będę
się tu silić na jakąś fałszywą szlachetność, ani zasłaniać dobrem
dziecka, nie chcę po prostu, żeby za jakiś czas „Ja, Lekarz”
przyszła jako szlachetny świadek i znowu mnie upokarzała.