26.06.09, 14:43
Dokladnie 2 tygodnie temu zostawił mnie facet. w okrutny sposob. Jeszcze sie
nie pozbieralam. NIe tak to mialo wygladac. Deklarowal ze kocha... ehh mam
tyle zalu w sobie
jestem teraz w 4 miesiacu ciazy, za tydzien ide do szpitala na badania
-standardowe USG czy serduszko zdorowe itd.
I on sie odezwal ze chce isc ze mną. nie wiem co robić nie mam siły.
Obserwuj wątek
    • ula-lo Re: sama 26.06.09, 20:26
      Wziąć się w garść... Trywialnie mówiąc, nie Ty pierwsza, nie Ty ostatnia...
      Wszystko można znieść - a samotne matki muszą, bo sa odpowiedzialne nie tylko za
      siebie. Trzymam za Ciebie kciuki - z czasem będzie Ci łatwi.
      Jak badanie?
      • mama_ameleczki Re: sama 26.06.09, 21:17
        współczuje.. wiem ze boli,strasznie boli, ale wiesz co zawsze
        przechodzi.. musisz swoje odcierpiec ale trzeba wziasc sie w garsc i
        kiedy bedziesz sie jeszcze smiala, ze rozpaczlas za takim palantem
        Pozdrawiamsmile
      • sweetsusana Re: sama 26.06.09, 23:03
        Jak badanie?
        wlasnie dopiero ide za 1,5 tyg i ojciec dziecka po tym wzytkim chce
        isc ze mną
        i nie wiem czy mam tyle ily zeby mogl ze mna isc--
        • ewelawela Re: sama 27.06.09, 16:29
          Witaj Susanna!kiss

          Po pierwsze- nie jestes SAMA, tylko masz dzieciatko w sobie, dar
          Boży, Twoje szczęście i tak mysl od tej pory!
          Po drugie- odpowiedz sobie sama na pytanie, czy masz tyle sily by
          isc z ojcem dziecka na to USG?, czy wiazesz z nim jeszcze jakies
          nadzieje, czy moze bedziecie razem!? Jezeli TAK, a on nie bardzo, to
          nie zgadzaj sie na to,zeby z Toba szedł...po co masz sie denerwowac
          jego obecnoscią???, przynajmniej na tym pierwszym USG-beda jeszcze
          kolejne-prawda?, tym bardziej ,ze jest to świeże jak Cie zostawil-bo
          minelo dopiero 2 tyg.
          Po trzecie: musisz z nim POROZMAWIAC, jak on sobie to wszystko
          wyobraza?, czy zamierza do Ciebie wrocic itp?,bo nie moze od tak
          powiedziec Ci,ze Cie zostawia, a potem jakby nigdy nic chce isc z
          Toba na badania! jesli sobie wszystko ustalicie z gory to dopiero
          potem mozesz go zabrac na te badania, w koncu jest ojcemuncertain
          Po czwarte:- nie znam ojca Twojego dziecka i nie wiem jakim jest
          czlowiekiem,ale wiekszosc mezczyzn na poczatku ciąży partnerki
          wlasnie zachowuje sie w tak okrutny sposob, po czym nagle-jak np.
          zobaczy zdjecia USG maluszka, chce wszystko naprawic i stworzyc
          rodzine!
          Pytanie tylko, czy Ty go jeszcze chcesz? na te pytanie musisz sobie
          odpowiedziec sama-nikt Ci tu nie doradzi!...
          Po piate- to dopiero poczatek ciazy, wiec masz czas by sie
          przyzwyczaic do tej sytuacji, masz tyle miesiecy, wiec czy bedziesz
          przechodzic te ciaze sama, czy z nim to czeka Cie na koncu tej drogi
          wielka NAGRODA!- DZIECKOsmile
          Głowa do góry!smile
    • jarena2 Re: sama 28.06.09, 23:30
      Pamietaj, że to Ty jesteś ekspertem od własnego życia!!! Nikt
      inny!!!
    • clever.dragon Re: sama 29.06.09, 11:48
      To, że pokłóciłaś się z ojcem dziecka o niczym jeszcze nie przesądza. Ciąża wyzwala ogromne emocje, nie tylko w Tobie, ale i u Twojego partnera. On również boi się jak to będzie, czy podoła roli ojca. On ma po prostu wątpliwości , bo wie, że jego życie już nigdy nie będzie takie jak do tej pory. Bardzo wiele zależy teraz od Twojej mądrości kobiecej, czy podasz mu rękę i pomożesz odnalezć się w tej nowej roli( tak, to kobieta często musi pomóc facetowi, bo to ona staje się matką w chwili, gdy dowiaduje się o ciąży, mężczyzna musi się dopiero nauczyć być ojcem), czy będziesz mieć pretensje, że on się boi i nie biega po nocy po mandarynki i śledzie. Cierpliwości. To, że chce iść z Tobą na badania, to bardzo dobrze, oczywiście, że powinnaś się na to zgodzić. Twojemu dziecku potrzebny jest ojciec. Wycisz się, zadbaj o siebie i nie panikuj. W każdym związku jest tak, że jeden drugiego musi czasem uspokoić, gdy ten drugi panikuje - akurat teraz wypadło na Ciebie. Zadbaj o wasze dobre relacje i zadbaj o niego, niech wie, że jest dla Ciebie ważny. Życzę powodzenia, jeszcze kiedyś będziecie się z tego śmiać. Zachowuj się jak kapitan na statku - spokojnie.
      • clever.dragon Re: sama 29.06.09, 11:58
        I jeszcze jedno, buzują w Tobie hormony, ale nie zapominaj, że w nim również np.
        hormon strachu, a hormon ten nakazuje ucieczkę i przyjrzenie się problemowi z
        daleka.
    • sweetsusana Re: sama 11.07.09, 00:04
      Czuje taki ogromny zal
      • zla.kobieta1000 Re: sama 11.07.09, 00:17
        Witaj! Byłam sama od początku ciąży. Ojciec mojej córki uczestniczył w
        badaniach, jeździł ze mną na kontrole do ginekologa itp., potem musiał pomagać
        finansowo. To niby dużo, ale... nie mogłam się pozbierać, przez długi czas,
        także kiedy urodziła się moja córeczka. Martwiłam się, jak sobie poradzę,
        bolało, że dziecko nie będzie mieć pełnej rodziny.
        Z czasem inne problemy, sprawy okazały się ważniejsze - moja córka choruje, ma
        wadę serca, a ja teraz właśnie muszę zacząć zupełnie nową pracę, na własny
        rachunek i przyszłość jest jedną wielką niewiadomą. Gdybym miała świadomość tego
        na początku tej drogi, to chyba nie bolałoby tak bardzo, że facet nie chce
        stworzyć ze mną rodziny - są gorsze problemy.
        Czy masz z kim pogadać, pożalić się nawet,odreagować? Mnie rodzina traktowała
        potwornie lekceważąco, matka umoralniała, a przed koleżankami krępowałam się
        obnażać swoje słabości.
        Myślę, że w takim momencie ważna jest bliskość osób, które Cię rozumieją i
        wspierają. Mnie tego wówczas zabrakło.
        A co do ojca dziecka - to duży plus, że chce chodzić na badania, że interesuje
        się rozwojem maluszka, umożliwiaj mu to, bo razem można być albo i nie, a ojcem
        dla Twojego dziecka on będzie zawsze.
        ---
        Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
        • sweetsusana Re: sama 11.07.09, 08:42
          Mam z kim porozmawiać. Mam kuzynke z ktora mieszkam ona mnie
          wspiera, mama mnie wspiera, ale kuzynka wyjezdza w pazdzierniku,
          zostanie mama. Z kolezankami nie rozmawiam, jakos tka sie wszystko
          dziwnie ulozylo.

          a ON... Tragedia. Najpierw mowi, ze pojdzie na badania, a teraz ze
          jednak nie. Tak mnie to boli, ide na terapie sie zapisac bo sa
          chwile ze nie chce mi sie zyc.
          Nie ma minuty zebym o tym wszystkim nie myslala.

          Życze Ci powodzenie w nowej pracy.
          • ewa.ruda Re: sama 11.07.09, 21:47
            rozumiem Cie doskonale w jakiej sytuacji jestes. Przechodziłam przez
            to samo.
            zostałam sama także w czwartym miesiacu ciąży. przed badaniem prosił
            mnie bym dała mu jeszcze jedna szansę ( tzn kolejna ) i dałam, bo
            nie wyobrażałam sobie by moje dziecko wychowywało się w niepełnej
            rodzinie.Badanie było 18.05 a już 02.06 wywaliłam go na amen z domu
            jak i również z mojego życia. Teraz wiem, że na te badania chciał ze
            mną pójśc tylko dlatego, by sprawdzić czy faktycznie noszę pod moim
            sercem nasze dziecko. Były łzy radości , kwiaty ale to było wszystko
            tylko na pokaz.
            fakt, że moja sytuacja miała miejsce ponad 2 lata temu ale bardzo to
            wszystko przeżywałam. Całą ciążę przepłakałam, bo jakby było tego
            mało nie dostarczył mi wyników badań swojej krwi ( mieliśmy
            konflikt ) bo stwierdził, że ma ważniejsze sprawy na głowie. A dobił
            mnie tym, że moje dziecko może być obciążone nowotworem ( bo jak był
            małym chłopcem to chorował na nowotwór ). Napisał mi tak cytuję "
            ten rak, którego mam jest dziedziczny. Życzę miłego dnia, baw się
            dobrze.
            widzisz minęło ponad 2 lata a ja tego sms wciąż mam przed oczami.
            Jak pisałam całą ciążę przepłakałam bojąc się o moją kryszynkę.
            W USC podałam, że ojciec jest NN i mam spokój. fakt kiepsko u mnie z
            kasą, ale przynajmniej mam święty spokój i cudowną córeczkę, która
            ma teraz 20 miesięcy. I jestem najszczęśliwszą mamą pod
            słońcem.Jakbyś chciała kiedyś pogadać to daj znac. Podam Ci mój nr
            GG.
            Głowa do góry. My kobiety jesteśmy silniejsze niż nam to się
            zazwyczaj wydaje.
            • rebekaa Re: sama 24.07.09, 18:56
              Mnie spotkało to samo w maju - pod koniec 6go miesiąca. Mieszkaliśmy
              razem, były deklaracje, pan tatuś byłtaki dumny...chciał chodzic na
              badania, obiecywał pomoc...tymczasem każdego dnia wychodzi z niego
              potwór. Szantażuje mnie, że nie uzna dziecka albo że mi je odbierze -
              w zależności od nastroju. Wiem, jak Ci ciężko, ja płacze już od
              ponad dwóch miesięcy, nie potrafię sobie tego wszystkiego poukładac.
              Rozmawiaj jak najwięcej, terapia to też dobry pomysł - ja chodzę do
              psychologa, a dalej nie wiem...czekam na Dzidzie...mam nadzieję, że
              gdy ono będzie już ze mną świat znowu nabierze barw.
              • sweetsusana Re: sama 24.07.09, 20:10

                Trztymaj sie.
                Mieszkasz z rodzina?
                Pomaga Ci terapia?
                • rebekaa Re: sama 25.07.09, 07:47
                  Wróciłam do rodziców. Terapia pomaga ale powolutko, jeden dzień jest
                  lepszy, inny cały przepłacze. Ale poprawia się...ojciec mojego synka
                  mi w tym pomaga - zaczynam rozumiec jakim jest potworem i doceniam
                  powoli to, że nie będzie mógł wychowac naszego dziecka na swoje
                  podobieństwo!

                  Skąd jesteś?
                  • sweetsusana Re: sama 27.07.09, 11:43
                    Z Poznania.
                    Ja tez jednego dnia mysle ze sie pozbieralam, innego dopada mnie zal
                    w jakim niespodziewanym momencie.
                    To takie trudne. Ale bedzie dobrze! smile Musi!
                    • rebekaa Re: sama 28.07.09, 07:26
                      Ja mam podobnie. Od wczoraj jest ok, ale przepłakałam całą
                      niedziele.
                      Jeśli chodzi o psychologa, to spróbuj poszukac w Poznaniu Centrum
                      Kryzysowego - działają przy ośrodkach MOPS. Mają świetnych i
                      bezpłatnych psychologów.

                      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka