Dodaj do ulubionych

obiecanki-cacanki

15.07.09, 11:12
Czyli dziecku wcale nie radosc.

Dziecku tatusiek naobiecywal:
- rok temu wyjazd do Krakowa (po czym zwala na mnie, ze ja nie
pozwalam, przy czym absolutnie ani mnei nei pytal, ani ze mna nie
uzgadnial, ot chlapnal ozorkiem jak zwykle)
- ponad rok temu regularnie tygodniowki w wysokosci 10 zl w momencie
zakupu skarbonki (ani razu nie zostaly wyplacone)
- ponad miesiac temu zakup konsoli do gier za 3 tygodnie (minely)

Tych obiecanek bylo mnostwo, jedne mniej drugie bardziej istotne dla
mlodego czlowieka.


Mlody czlowiek pamietliwy jak cholera.
Ostatnio osmielil sie zapytac dlaczego ojciec nie dotrzymuje slowa.
Ojciec potem na prawo i lewo rozpowiada, ze to ja nastawiam dziecko
przeciw niemu.

Bo jak wiadomo wszem i wobec 5-latki nie mysla, sa na poziomie
niemowlat, nie potrafia chodzic (wiec sie je nosi na rekach) i
trzeba je karmic (najlepiej papka).


Na dzis to wszystko wink
I tym radosnym akcentem rozpoczynamy wakacje.
Na szczescie bez tatuska. I kolejnych obiecanek.
Obserwuj wątek
    • julianne9 Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 12:47
      Przykre to ale raczej nie powinnaś się dziwić.
      Powinnaś nauczyć syna że słowa ojca sa bez pokrycia i aby nie robił sobie synek
      nadziei. Im szybciej zobaczy kim jego ojciec jest tym szybciej z niego zrezygnuje.
      Nie zrozum mnie źle nie jestem za nastawieniem dziecka przeciwko ojcu ale
      dobremu ojcu dla którego dziecko jest ważne. Dla twojego exa dziecko ważne nie
      jest.
      • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 13:07
        Dobra,ale czy to moze byc cel,zeby dziecko rezygnowalo?rozumiem cie madziulec(nie myslalem ze kiedykolwiek to napisze),ale czy 5cio latek jest na tyle dojrzaly sam decydowac czy to dobre ze z tatusia rezygnuje?to jest jakby sam decydowal ze se da wbic tatuaz pod skore.potrafi widziec skutki?raczej nie.rozumiale ze zabraknie kiedys chceci
        • madziulec Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 13:20
          Nie.
          Dziecko nie rezygnuje z tatusia.
          Dziecko jak wierny szczeniaczek wyczekuje na odrobine zainteresowani ai czulosci.

          akurat moje dziecko jest malo uwrazliwione na te emocje i malo tych emocji
          potrzebuej, ale czasem chce by ktos mu te emocje pokazal.
          Wiec czasem (przyznaje rzadko) przypomni mu sie, ze trzeba sie przytulic (do
          meni rowniez) i chce np. zadzwonic do ojca. Ojciec nie odbiera telefonow.
          Nie komentuje. Bo co mam skomentowac?

          Wiec to nie Misiek rezygnuje...
          To z niego zrezygnowano.

          Bo tak bylo wygodniej
          • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 13:25
            Wiem ze nie maly debydowal.pisalem tez odnosnie do postu julianny
      • madziulec Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 13:13
        Przepraszam.

        Dlaczego mam pokazywac mojemu dziecku, ze jego tatus jest taki czy inny?
        To tatusia rola, by sie pokazal czy jest dobry czy zly. On ma mozliwosc sie wykazac.
        Ma mozliwosc zabrania dziecka tam, gdzie obiecal (kurcze, nie musi obiecywac
        Krakowa, skoro wie, ze z tego czy innego powodu nie bedzie w stanei tego slowa
        dotrzymac), nei musi obiecywac zakupu zabawki (znow potem nei chce slyszec w
        moim domu, ze dziecko nie zjada, wiec dlatego nie dostanie, bo warunek pierwotny
        otrzymania zabawki byl inny, a raczej go w ogole nie bylo).


        Dzieci sa madre, nie wolno im robic wody z mozgu.
        I ja napewno tego robic nie bede.
        • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 13:28
          I bardzo dobrze.pierwszy raz od 4 lat mamy to samo zdaniewink
        • julianne9 Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 15:42
          Po to aby synek nie miał fałszywych nadziei a im szybciej zrezygnuję z takich
          kontaktów ( nie mówię że teraz kiedy ma 5 lat ) tym lepiej. Dziecko potrzebuję
          stabilizacji ,emocjonalne stabilizacji a nie ojca który nie dotrzymuje słowa czy
          nie spełnia swoich obowiązków.
          Moim zdaniem najlepiej by było żeby taki tatuś zniknął z jego życia ,powoli
          powolutku bez szybkich ruchów dążyć do całkowitego zlikwidowania dawcy z życia
          dziecka.
          Skoro ojciec zrezygnował już z niego to niech zrezygnuję całkowicie.
          Ty też byś na tym skorzystała i spokojnie zaczęła budować swoje życie bez Exa i
          nie przeszkadzał by ci facet w leczeniu i wychowywaniu synka.
      • butterbean Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 22:18
        co proponujesz? prace nad partenogeneza nie sa zbytnio zaawansowane...tyle jadu ile sie z Ciebie wylewa ciezko znalezc nawet u slynnych pod tym wzgledem gadow rodem z puszcz Amazoniismile ciezko musi byc Ci w zyciu i tylko nie rozumiem czemu chcesz kontynuowac ta sztafete nienawisci-naprawde wyluzuj siostrosmile
    • braktalentu Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 14:26
      I ja wyjątkowo się Tobą zgadzam. To musi być strasznie przykre dla dziecka-sad.
      Nawet jeżeli powód dla którego nie chcesz puścić synka do Krakowa jest jakiś
      banalny, to i tak ojciec winien był poczynić ustalenia najpierw z TOBĄ, zanim
      przedstawił propozycję M.

      Udanych wakacji-smile.
      • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 14:39
        No widzisz.a ja chce z moim jechac i nie moge!
        Ze idzie do przedszkola od wrzesnia to sie przypadkowo dowiem,zeby cos bylo obgadane ze mna,to o tym nawet nie mowie,bo co ojciec by tu mial do powiedzenia.moze widzicie ze ojcowie nie maja latwo,przynajmniej nie te co chca sie opiekowac.to jest dla mnie przykre,bo moim zdaniem nikt sie nie liczy.to tak jakby wasze byle cos z dziecmi robili i was mieli gleboko w d.... Zaraz piszecie ze wlasnie maja,wiec rozumiecie jak np mi z tym jest.tylko ze ja wplywu nie mam,a wy przynajmniej macie.
        Co mnie jednak najbardziej martwi to sa stosunki nasze z jego matka.bo on to widzi i nie chce zeby sie nauczyj takiego milczenia.ale niestety zawsze matka bez podstaw chce byc przy tym.moim zdaniem na niekorzysc malego
        • braktalentu Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 20:36
          "Ze idzie do przedszkola od wrzesnia to sie przypadkowo dowiem,zeby cos bylo
          obgadane ze mna,to o tym nawet nie mowie"

          Z całym szacunkiem, dla większości rodziców fakt, że trzylatek idzie do
          przedszkola nie jest zaskoczeniem. Mnie na przykład zaskoczyłoby, gdyby ojciec
          moich dzieci wiedząc, że osiągnęły wiek przedszkolny nie zainteresował się tym
          "co dalej". Nie zapytał, czy szukam jakiejś placówki, sam nie zainteresował się
          tym co oferuje rynek i nie przyszedł z jakąś propozycją dotyczącą WŁASNEGO
          dziecka. Może za dwa lata pójdzie Ci lepiej. Bo wiesz, Twoje dziecko
          najprawdopodobniej pójdzie również do szkoły. Jeżeli chcesz mieć w tej sprawie
          cokolwiek do powiedzenia, to warto, żebyś się przygotował. Miał pojęcie o
          możliwościach, określił swoje wymagania i sam zaproponował coś matce, zamiast
          oczekiwać raportu.
          • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 22:29
            aha...
            jak zwykle wiadomo ze to ojciec musi wszystkoim sie interesowac, co tez robi -
            rzecz jasna- ale matka ma zawsze prawo robic co chce, bo, wedlug ciebie, ojciec
            sam sobie jest winny... ciekawe zdanie.

            ciekawe tez to, ze wedlug ciebie inicjatywa musi zawsze wyjsc od ojca, bo to on
            sie musi interesowac. bo on powoinno wiedziec. a matka, ktora powinna tez
            ustalac niektore rzeczy z tatusiem, to wedlug ciebie moze sobie z wszystkiego
            odpuscic. tak to mialas na mysli? czy cos zle rozumialem????????
            to ze wiadomo ze dziecko ma wiek usprawiedliwia wedlug ciebie ze wszystko co
            matka robi to ma prawo do tego? to ze nieszanuje i prawo dziecko do ojca i
            mojego zdania to wedlug ciebie tez moja wina? bo przeciez musialem wiedziec.
            tylko ze to ze ktos musial wiedziec nie znaczy ze mozna postepowac i
            konkludentnie myslec ze to oznacza zgoda jak nikt sie nie opiera. za latwo sobie
            to robisz jesli tak postepujesz.
            • cynamonowa.panna Re: obiecanki-cacanki 20.07.09, 13:18
              Nie rozumiem, skoro znając wiek dziecka nie zainteresowałeś się jego
              przyszłością edukacyjną, czyli przedszkolem, nie zaangażowałeś się w
              wybór placówki, rekrutację etc. (tak wynika z postu), to masz teraz
              pretensje, że matka sama wszystko załatwiła?
              Podoba mi się, że chcesz uczestniczyć w życiu dziecka, bo większość
              ex-ów staje się też (z własnego wyboru) ex-ojcami, więc coś Ci
              podpowiem.
              Jeśli naprawdę chcesz się zaangażować (a nie tylko dokopać
              komentarzami matce dziecka), to nie czekaj na jej "raporty"
              i "konsultacje". Ona nie ma na to czasu i pewnie nie widzi sensu.
              Dlaczego? Zastanów się: w jakim celu miałaby np. omawiać kwestię
              przedszkola z kimś, kto w ogóle nie ma świadomości, że trzylatek się
              tam powinien wybrać...? Oczywiście wymaga to wysiłku, ale zmień
              swoją postawę - sam przewiduj, proponuj, staraj się matce dziecka
              coś ułatwić, wykaż się wiedzą na temat oferty edukacyjnej,
              zaproponuj opłacenie dodatkowych zajęć i dowożenie tam dziecka, stań
              się aktywnym partnerem w jego wychowaniu. W przeciwnym razie
              pozostaniesz biernym obserwatorem, i będziesz wiecznie rozżalony, że
              jesteś pomijany w najważniejszych decyzjach.
              • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 22.07.09, 13:02
                Dzieki,ale widze to troche innaczej.bo nawet jak tego nie widzisz,to matka tez ma obowiazki.i nie gadamy tu o wychowania dziecka teraz.to co ty wymagasz np ode mnie,to ja tak samo moge wymagac od niej.i tu sie kolo zamyka. Czy jest kims lepszym?
                Jestem ZA ze istnieje cos jak rownouprawienie.bo to oznacza rownouprawienie w oczach dziecka co do rodzicow.dziecko wszystko widzi.i to ze matka robi co chce,bez ustalen z ojcem.nie usprawiedliwia ja to wcale ze sam moglbym cos wiedziec.bo nie wiem bo mi nawet na pytanie nie mowi. I co teraz?fige z makiem.niestety.a mi jest trudno cokolwiej pytac bo bedzie ciagle to samo,jak mi juz zarzucila.ale jak mi nie da haslo co sie aktualnie dzieje,to glebiej jest trudno o cos pytac bo nie znasz tematu w ktorym dziecko sie kreci.to nie wszystko takie proste jak sie wydaje i sie innym mowi
                • cynamonowa.panna Re: obiecanki-cacanki 22.07.09, 22:06
                  > Dzieki,ale widze to troche innaczej.bo nawet jak tego nie
                  widzisz,to matka tez
                  > ma obowiazki.i nie gadamy tu o wychowania dziecka teraz.to co ty
                  wymagasz np od
                  > e mnie,to ja tak samo moge wymagac od niej.i tu sie kolo zamyka.
                  Czy jest kims
                  > lepszym?

                  A no to sorry. Ja właśnie myślałam że gadamy tu o wychowaniu
                  dziecka. Wygląda na to, że chodzi o twoje rozgrywki z byłą.
                  • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 23.07.09, 09:47
                    Ja zadnych rozrywek nie chce.ale chyba nie powiesz mi ze jest dobrze jak jest.ja dziecku nie zamierzam pokazac ze kazdy robi co chce,bo to w tym zyciu jest dobra cecha.trzeba tez przemyslec ze dziecko adaptuje co widzi.nie ma ,jak wedlug ciebie, tylko czarne i biale.jest mnostwo pomiedzy.
                  • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 23.07.09, 09:56
                    A tak dodatkowo,to ja nic takiego przy dziecku nie robie.postaram sie to dyskretnie zalatwic.dziwi mnie ze kochajace mamusie nie rozumia o co chodzi.ciekawe co bys powiedziala jakby tatus bral dziecka,poszedl by i ty bys nic nie wiedziala kiedy wroci itp.dobrze bys sie czula?uwazalabys tez ze to ty powinnas pytac i dzwonic i sie dowiedziec co sie dzieje bo nic nie wiesz?awantura by byla gwarantowana!wiec obroc sytuacje moze czasami,bo w sumie na tym samym nam zalezy.
                    • cynamonowa.panna Re: obiecanki-cacanki 23.07.09, 12:43
                      Powtórzę jeszcze raz: po twoim pierwszym wpisie myślałam właśnie, że
                      tobie zależy na dziecku i chcesz jego dobra.
                      Z opisu sytuacji nie wynika, że mama dziecka robi coś nie tak -
                      załatwia sprawy sama, bo ty się nie angażujesz. Tymczasem ty
                      nakręcasz się, bo zamiast ją potępić, próbowałam ci coś doradzić.
                      Moim zdaniem, ojciec, który kocha dziecko, stara sie spędzać z nim
                      jak najwięcej czasu i troszczy się o nie, a nie skupia na
                      udowodnieniu, jak złą kobietą jest jego ex.
    • annes67 Re: obiecanki-cacanki 15.07.09, 23:27
      i tez piatka. temat super. masz racje .
      gdybym ja miala spisywac wszystkie obiecanki...moze zajela bym 1 miejsce. a moje dziecko nie tyle nastawione co wie..ze "tata juz taki jest. ..."
      • madziulec Re: obiecanki-cacanki 16.07.09, 09:08
        Hitem miesiaca bedzie jednak ....


        Moje dziecko wyjezdza na 1,5 miesiaca za granice, do mojej rodziny, ktora moj
        eks widzial 1 (slownie RAZ) w zyciu 6 lat temu na weselu mojego brata ciotecznego.
        Nigdy wczesniej i nigdy potem nie bylo zadnych kontaktow pomiedzy nimi.

        Ja dojezdzam na ostatnie 2 tygodnie.
        Wczora dowiaduje sei, ze moj eks ma zamiar stawic sie bez porozumienia z
        KIMKOLWIEK, bez ustalenia, zapytania czy komukolwiek to pasuje, bo sie
        przeokropnie stesknil za dzieckiem.

        Stawi sie niestety w dzien 90-urodzin mojej babci, wiec.. nei za bardzo ktos
        bedzie mial czas, by sie nim zajac, a tym bardziej dac mu dziecko, wozic je na
        lotnisko itp.

        Potem wyslucham, ze on dziecku obiecal spotkanie i ja wredna matka nie
        pozwolilam wink))


        Czy moge popelnic tu wiec samobojstwo z tego powodu i strzelic sobei w leb gumka
        od majtek wink))
        • chalsia Re: obiecanki-cacanki 16.07.09, 11:54
          > Stawi sie niestety w dzien 90-urodzin mojej babci, wiec.. nei za
          bardzo ktos
          > bedzie mial czas, by sie nim zajac, a tym bardziej dac mu
          dziecko, wozic je na
          > lotnisko itp.
          >
          > Potem wyslucham, ze on dziecku obiecal spotkanie i ja wredna
          matka nie
          > pozwolilam wink))


          Madziulec, krótka piłka - info, że tego akurat dnia nie jest to
          możliwe, by spotkał sie z dzieckiem, natomiast inny termin możliwy
          (ewentulanie podac dni, kiedy z jakichś przyczyn też nie da rady) i
          niech ona poda w takim razie kiedy. I tyle. Byle na piśmie, a nie
          ustnie.
          To naprawde krótka piłka.
          • madziulec Re: obiecanki-cacanki 16.07.09, 13:29
            Chalsia.

            Pomysl. Tak realnie.
            Jestes na urlopie. Do lotniska masz 30 km, mniej wiecej.
            Wyjezdzasz raz do roku na fajny urlo[p, z dzieckiem, masz okazje odpoczac.

            Czy PIERWSZA rzecza bedzie wozenie dziecka na to wlasnie lotnisko, bo akurat
            ojcu przypomnialo sie, ze moze chce dziecko zobaczyc?
            Bo mi sie jakos nei chce, mimo ze mam tam dyspozycyjne auto, mimo ze jest to moj
            drugi dom i mimo ze nie musze specjalnie na glowie stawac.

            Nie widze potrzeby dezorganizacji moich wakacji, a tym bardziej dezorganizacji
            czasu ludzi, u ktorych bede tylko dlatego ze zjawi sie jakas osoba, ktorej nikt
            nei zna, procz mnie i mojego dziecka (co stanowi w tym momencie nawet nie
            polowe, nawet nie 1/3, a ze bedziemy u kogos jednak w gosciach to musimy sie
            liczyc z czyimis planami, zajeciami itp).

            Wiec to nie jest powiedzenie: tu mi pasuje, tu nie.
            I nie mam zamiaru dzownic do eksa, bo potem wysluchuje w sadzie, ze mam z kolei
            wysokie rachunki telefoniczne wink))
            • chalsia Re: obiecanki-cacanki 17.07.09, 00:24
              > Chalsia.
              >
              > Pomysl. Tak realnie.

              ja dokładnie właśnie tak myślę. Jestem pragmatyczką do szpiku kości, mówiąc
              obrazowo.
              Ale nie chce mi się już Tobie tłumaczyć jak prostą (i dlaczego) jest to sprawą,
              ani gdzie robisz błedy w założeniach/myśleniu o sprawie.
              Niestety - jak zwykle - mnożysz jedynie problemy tam, gdzie ich nie ma. I - jak
              zwykle - nie zrobisz nic, będziesz jedynie robic z siebie ofiarę i narzekać.
              • madziulec Re: obiecanki-cacanki 17.07.09, 09:21
                Nie, zadnej ofiary z siebie nie robie.
                Tylko nie widze zadnego nawet nie pragmatycznego powodu, dla ktorego mialabym
                stawac na glowie, dezorganizowac zycie sobie i bliskim tylko dlatego, ze
                przyjezdza jakis pajac. Bo tak mu sie zachcialo i nie uzgodnil tego ze mna, a
                jedynie mnie informuje, ze sie stawia tego i tego dnia.


                To ja Cie tak samo poinformuje: Chalsiu, przyjezdzam do Ciebie jutro o 15.
                A teraz Ty popukasz sie z swoja glowe, bo np. masz nawet zaplanowane tak
                niepragmatyczne zajecie jak pranie swoich ubran, nawet tak niepragmatycznych jak
                majtki. I co?
                Szkoda, ze jestes pragamtyczna do bolu, bo brakuje Ci po prostu zwyklego
                myslenia wink Bo nie wszystko musi byc uzyteczne, moj eks jest dl amnie
                nieuzyteczny, a na urlopie jest wiec zbedny, wiec caly Twoj pragmatyzm bierze w
                leb wink i nijak nie jest tu pasujacy.
                • chalsia Re: obiecanki-cacanki 17.07.09, 11:18
                  > To ja Cie tak samo poinformuje: Chalsiu, przyjezdzam do Ciebie
                  jutro o 15.
                  > A teraz Ty popukasz sie z swoja glowe, bo np. masz nawet
                  zaplanowane tak
                  > niepragmatyczne zajecie jak pranie swoich ubran, nawet tak
                  niepragmatycznych ja
                  > k
                  > majtki. I co?


                  I co? To samo co pisałam wcześniej. Ano odpowiadam Ci (pisemnie),
                  ze niestety, ale jutro o 15 nie mogę. Natomiast możemy się spotkać
                  w innym terminie, np w dniach 25-27.07 między 16 a 18, jednak
                  dojazd do mnei musisz sobie zapewnić samodzielnie.
                  • madziulec Re: obiecanki-cacanki 17.07.09, 11:34
                    A mi jutro o 15 pasuje, poniewaz mam pasujacy dojazd (patrzac metoda mojego
                    eksa: jest samolot).
                    I tyle.

                    I dalej idac tropem jego myslenia: masz zla wole, poniewaz nie chcesz sie jutro
                    spotkac ze mna o 15. I tupie noga jak mala dziewczyneczka.
                    A 25-27 to ja nie moge wink Z zalozenia. Bo za drogie sa bilety.

                    O i tak sie bawimy wink


                    Tylko, ze wlasnie ja stoje na Twojej pozycji i mi sie nie che mowic, ze sa
                    jakies daty keidy moge, czy nie. Bo jestem na wakacjach. Rozumiesz? To sa
                    wakacje. Chce odpoczac m.in. od tego czlowieka, od jego cyrkow, od jego osoby,
                    chce zapomniec ze w ogole on istnieje, chce po prostu sie odseparowac i mam
                    genialna szanse. Znikam.
                    Wracam 2 wrzesnia o czym zostal poinformowany.
                    Tyle w temacie.

                    Nie widze naparwde powodu podawania adresu, by mnie "najedzal" podczas wakacji.
                    Niech sie zajmie wreszcie swoja rodzina.
                    • mira59 Re: obiecanki-cacanki 19.07.09, 11:54
                      Madziulec - chalsia napisała Ci co zrobić by skończyć gierki z ojcem
                      dziecka.Poinformuj,że termin nie odpowiada Ci,podaj inny.I tyle.Co
                      Cię obchodzi czy ex stwierdzi,że jesteś złośliwa?A czy go
                      obchodzi,że dezorganizuje Wam wypoczynek? Takie szukanie dziury w
                      całym na siłę.
                      Weź pod uwagę,że nie będzie widział syna x czasu,który podczas
                      Waszego urlopu mogłby z nim spędzić i zaproponuj "wyrównanie".
                      I wyluzuj!
                      Pozdrawiam.
                      • madziulec Re: obiecanki-cacanki 20.07.09, 13:42
                        Eksa nie obchodzi z zalozenia nic, co nam dezorganizuje czas, natomiast obchodzi
                        wszystko co jemu dezorganizuje w jakikolwiek sposob zycie.


                        Prosby o cokolwiek, jakakowliek pomoc koncza sie stwierdzeniami "nie pasuje",
                        "nie moge" "nie wiem co bede robic".
                        2 wrzesnia laduje na lotnisku z dzieckiem. Do domu bede jechac 2 godziny albo...
                        zaplace za taksowke 200 PLN. Poprosilam o pomoc eksa. Nie wink On nei moze, on nie
                        wie co on bedzie robil w przyslym tygodniu, on ... no po prostu zalatany jest a
                        do tego jest wolna sobota itp wink)))

                        Przyjade, bede miala pusta lodowke, laduje o 17:30.
                        Ja sobei jak zwykle poradze.
                        Ale po takich stwierdzeniach nei chce mi sie isc komukolwiek na reke.
                        Bo to nie tylko ja bede jechac te 2 godziny autobusem.. (ba!! 3 autobusami tak
                        naprawde) a na 200 PLN mnei nei stac, bo taniej wyszedl bilet lotniczy.
                        • braktalentu Re: obiecanki-cacanki 20.07.09, 16:29
                          Tradycyjnie mamy tu unękanego przez Exa Madziulca, który to Madziulec oczywiście sobie poradzi, ale winę za sytuację pt. sama muszę zorganizować swój własny wyjazd wakacyjny ponosi Ex. Tak naprawdę wystarczy poinformować Exa, że w dniach tych, a tych przebywa się poza domem na urlopie z dzieckiem I NIE OCZEKIWAĆ ODPOWIEDZI. Ale to przecież wymaga nadludzkiego wysiłku. To ewidentne nadskakiwanie Exowi. Gdyby, dajmy na to w tym samym momencie chciała zobaczyć dziecko ciotka Leokadia (z Pobiedzisk ma się rozumieć), to być może Madziulec zachowała by się jak człowiek zrównoważony i odpowiedziała "przykro mi, mam inne plany, wpadnij po szesnastym". Ale po pierwsze Madziulec nie ma ciotki, a po drugie nawet gdyby ją miała, to pewnie też świadczyłoby źle o Exie.
                          O Exie (tym samym, którego Madziulec zamierza wypłoszyć agresywnym psem swojego partnera) źle świadczy również niechęć do zapełniania Madziulcowej lodówki i służenia Jej za taksówkę - dla dobra dziecka ma się rozumieć-smile)).
                          Madziulcu, jeżeli przejazd kilkoma autobusami umorduje Twojego syna, a nie możesz sobie pozwolić na taksówkę to masz dwa wyjścia:
                          - przyznać, że nie stać Cię na te wakacje, bo przekraczają Twój budżet o dwie stówy (co umożliwi Exowi spotkanie z dzieckiem),
                          - lub poprosić o pomoc właściciela tego groźnego psa, który tak skutecznie ma odstraszyć pałętającego się po domu Twojego syna Exa (chyba ma jakąś furkę?).

                          A prośba o napełnienie lodówki-smile-smile-smile, a zamrażalnika nie masz?
                          • madziulec Re: obiecanki-cacanki 20.07.09, 17:14
                            Brak talentu...

                            Talentu Ci jednak nie brak wink))

                            Do wymyslania historyjek.
                            Po pierwsze od ... hmm.. wlasnie musialam sie zastanowic i popatrzec. Od zdaje
                            sie 8 lat mam kota i innego zwierzecia nie przewiduje. Nie przewiduje z wielu
                            powodow, z ktorych najwazniejszym wydaje sie lek mojego dziecka przed psami.
                            Nie wiem wiec, skad wytrzasnelas tego psa.
                            Ale jesli do Twojej jakze barwnej historyjki pasuje Ci kot, prosze bardzo,
                            mozemy go przerobic na kota bojowego, w koncu w hi-manie byl zdaje sie kot
                            bojowy (paszczak nijak nie nadaje sie co prawda na bojowego, bo jest kepa futra,
                            no ale skoro tak bardzo nalegasz na to szczucie wink))

                            Ciotke mam od jej urodzin czyli od 1943 roku. Narazie nie wybiera sie na tamten
                            swiat. Rozmawialam z nia wczoraj, byla w dobrym zdrowiu i zazdroszcze Ci pomyslu
                            mordowania mojej rodziny (moze zaczniesz zarabiac pisaniem kryminalow, co prawda
                            druga Chmielewska z Ciebie nie bedzie, nei mowiac o Christie, no ale do
                            "Detektywa" jakies szmatlawce napiszesz i tez przezyjesz).

                            Na wakacje mnie nie stac wink Dlatego nei wyjezdzam na wakacje, a do siebie do
                            domu, gdzie sie wychowalam, gdzie nie place za nic, ale oczywiscie nei umiesz
                            czytac. No coz, zawsze brakowalo Ci tej umiejetnosci, wiec dwie stowy to duzy
                            wydatek, bo jest to dokladnie polowa oplaty miesiecznej za przedszkole.
                            Ale w rezultacie przy terapii wartej 3000 miesiecznie, ktora czeka Michala od
                            wrzesnia to moge powiedziec, ze to pikus prawda???


                            A teraz powiem tak - zamroz mleko, pomidory, owoce do zjedzenia natychmiast wink i
                            potem popukaj sie tym w pusty leb i wywal to do kosza.
                            sa bowiem rzeczy, ktorych nie da sie zamrozic, a racezj da, tylko potem nadaja
                            sie do wywalenia...
                            • chalsia Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 01:05
                              > A teraz powiem tak - zamroz mleko, pomidory, owoce do zjedzenia
                              natychmiast wink
                              > i
                              > potem popukaj sie tym w pusty leb i wywal to do kosza.
                              > sa bowiem rzeczy, ktorych nie da sie zamrozic, a racezj da, tylko
                              potem nadaja
                              > sie do wywalenia...


                              alez Ty biedna Madziulec jesteś. No nie wiem, jak Ty sobie
                              poradzisz po prostu.
                              O 17.30 lądujesz? To po drodze możesz zahaczyć o sklep by kupić to,
                              co na kolację i sniadanie potrzebne, a czego się nie zamraża. Nawet
                              jesli podróż będzie 3-ma autobusami.

                              PS. ju ż Ci to iks razy pisalam, napisze raz jeszcze - naucz się w
                              końcu liczyć jedynie na siebie i przestań oczekiwać, że eks Ci w
                              czymkolwiek będzie pomagał. Lepiej Ci się wtedy będzie żyło.
                              • madziulec Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 08:33
                                Chalsiu,

                                mam do Ciebie pretensje wink

                                Nie bylo Ciebie o 15 w sobote. Jak moglas. Teraz wystapie do asdu i
                                zglosze na policje, ze utrudniasz mi spotkanie sie z Toba.
                                Jako dowod wydrukuje to co wypisujesz na tym forum.

                                (BTW to sa doslowne argumenty rzeczonego czlowieka, nic wymyslonego,
                                no moze nie zwraca sie do mnie po imieniu tylko rzuca zwykle miechem)
                                • chalsia Re: obiecanki-cacanki 22.07.09, 00:59
                                  madziulec napisała:

                                  > Chalsiu,
                                  >
                                  > mam do Ciebie pretensje wink
                                  >
                                  > Nie bylo Ciebie o 15 w sobote. Jak moglas. Teraz wystapie do asdu
                                  i
                                  > zglosze na policje, ze utrudniasz mi spotkanie sie z Toba.
                                  > Jako dowod wydrukuje to co wypisujesz na tym forum.

                                  Niniejszym przypominam, ze w dniu 10 tego miesiąca przekazałam Ci
                                  informacje dotycząca braku możliwości spotkania się w dniu 15 wraz
                                  z propozycją spotkania w innym terminie. Informacje powyższe
                                  zostały przekazane na tym forum.

                                  Innymi słowy - idz do sądu i na policję, jak to mówią ? "krzyż na
                                  drogę - g...o w rękę".
                              • madziulec Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 08:41
                                No jasne, ze moge zahaczyc o wszystko.

                                Ostatnio samoloty spozniaja sie o banalne 3 godziny. Wyglada wiec na
                                to, ze wyladuje ... o moze 20.. diabli wiedza, bo Misiek zamiast
                                wystartowac 14:10 wystartowal 17:50.
                                To nie byl problem, bo tam na miejscu czekalo juz na niego stado
                                osob, jedzenie i tak dalej.

                                Tu... Ok. Jasne, pokonam trase Okrecie - Legionowo.
                                Google maps pokazuje 34,4 km, ztm.waw.pl pokazuje okolo 77 minut.
                                I to przy idealnych polaczeniach.
                                Masz racje, powinnam pojechac do .. najblizszego hipermarketu z
                                zaladowana Miska walizka (w koncu na wakacjach bedzie 1,5 miesiaca),
                                zrobic sowite zakupy, w tym zgrzewke mleka, bo dziecko mleko kocha,
                                wrocic z calym tym nabojem do domu..
                                Albo nie.
                                Dojechac do domu, czyli byc na 19:30 lekko, bo przeciez 2 godziny
                                dojazdu, do tego odbior bagazu.. no 20. Ale nie dziecko glodne,
                                neiistotne, wsiadziemy w samochod, bo u nas we wspanialym Legionowie
                                sklepy zamykaja o 18. Wsiade w samochod i pojade do hipermarketu,
                                czynny do 21, moze zdaze.
                                Najblizsze to CH Targowek i Auchan na Zeraniu. Google maps pokazuje
                                20 km wink
                                Ok, pojedziemy.
                                Wrocimy na .. 22?
                                I juz zjemy kolacje, bo nei zapominajmy, ze na krotkich trasach
                                zarcia nie daja, no moze muffina.


                                Dziekuje Chalsiu, ze mnei oswiecasz, ze moge to wszystko zrobic.
                                Dzieki Tobie nareszcie wiem, ze wszystko moglam kupic, dac dziecku
                                kolacje o rozsadnej porze, nastepnego dnia zaprowadzic je do
                                przedszkola itp wink


                                Juz Cie kocham, jak zawsze zreszta.
                                Po 1,5 miesiaca oczywiscie ojcu jak zwykle nie bedzie sie spieszyc
                                zobaczyc dziecko, bo i po co.
                                Dziecko tez za nim nie teskni.
                                • mikawi Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 10:23
                                  Madziulec, przesadzasz. Ja rozumiem poniekąd Twoje rozgoryczenie i
                                  żal do eksa, ale wielokrotnie Ci tu dziewczyny pisały, że takim
                                  rozpamiętywaniem robisz tylko sobie krzywdę. Twój eks żyje swoim
                                  życiem i ma gdzieś Twoje problemy z logistyką, zakupami itp. Przykre
                                  ale prawdziwe. I im szybciej mentalnie odetniesz się od oczekiwania
                                  z jego strony zrozumienia czy pomocy tym lepiej na tym wyjdziesz. A
                                  kwestię zakupów straszliwie wyolbrzymiasz i wygląda to na użalanie
                                  się nad sobą trochę na siłę. Nikt nie mówi o gnaniu z walizkami do
                                  hipermarketu na tygodniowe zakupy i kupowanie zgrzewek mleka, ale
                                  wejść po drodze do pierwszego z brzegu spożywaczaka, żeby kupić
                                  pieczywo, mleko, kawałek sera/wędliny czy warzywa NA KOLACJĘ to nie
                                  jakiś mega wyczyn. Nie mówiąc o tym, że przed wyjazdem spokojnie
                                  można zaopatrzyć lodówkę w jakieś produkty trwalsze - choćby i ser
                                  czy wędlinę można kupić paczkowaną, mleko w kartonie (nawet jeśli na
                                  co dzień kupujesz świeże to raz nic się nie stanie jak kupisz UHT),
                                  mozna nawet kupić choćby gołąbki pudliszek w słoiku, żeby podgrzać i
                                  zjeść coś ciepłego po przyjeździe, bez biegania po sklepach. Jakiś
                                  super obiad to to nie jest - wiadomo, ale awaryjnie jak znalazł. To
                                  tylko przykłady - kupisz co zechcesz, ale chcę pokazać, że można to
                                  zorganizować bez większego wysiłku.
                                • de_la_hoya Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 12:48
                                  madziulec napisała:

                                  > Masz racje, powinnam pojechac do .. najblizszego hipermarketu z
                                  > zaladowana Miska walizka (w koncu na wakacjach bedzie 1,5 miesiaca),
                                  > zrobic sowite zakupy, w tym zgrzewke mleka, bo dziecko mleko kocha,
                                  > wrocic z calym tym nabojem do domu..

                                  rozumiem, że ta zgrzewka mleka to na kolację i na śniadanie wystarcza?
                                  i że jak kupisz litr mleka to dziecko focha strzeli?

                                  > Albo nie.
                                  > Dojechac do domu, czyli byc na 19:30 lekko, bo przeciez 2 godziny
                                  > dojazdu, do tego odbior bagazu.. no 20. Ale nie dziecko glodne,
                                  > neiistotne, wsiadziemy w samochod, bo u nas we wspanialym Legionowie
                                  > sklepy zamykaja o 18. Wsiade w samochod i pojade do hipermarketu,
                                  > czynny do 21, moze zdaze.
                                  > Najblizsze to CH Targowek i Auchan na Zeraniu. Google maps pokazuje
                                  > 20 km wink
                                  > Ok, pojedziemy.

                                  to może uważniej szukaj? z google maps:
                                  "Carrefour Express" Józefa Piłsudskiego 43A, 05-120 Legionowo
                                  "Carrefour Express" Józefa Piłsudskiego 33, 05-120 Legionowo‎
                                  "TESCO" Warszawska 60, 05-120 Legionowo
                                  Tesco z tego co wiem całodobowo

                                  > Wrocimy na .. 22?
                                  > I juz zjemy kolacje, bo nei zapominajmy, ze na krotkich trasach
                                  > zarcia nie daja, no moze muffina.

                                  a kochana rodzinka nie może ci dać jakiś kanapek?
                                  dziecko sobie zje w samolocie, ty sobie zjesz w samolocie i rano jak się
                                  obudzisz będziesz mogła skoczyć po świeże pieczywko, pomidorka i co tam sobie
                                  zażyczysz

                                  > Dziekuje Chalsiu, ze mnei oswiecasz, ze moge to wszystko zrobic.
                                  > Dzieki Tobie nareszcie wiem, ze wszystko moglam kupic, dac dziecku
                                  > kolacje o rozsadnej porze, nastepnego dnia zaprowadzic je do
                                  > przedszkola itp wink

                                  o i dziecko rano do przedszkola idzie więc śniadanie ci odpada
                                  bo śniadanie chyba tam dostanie?


                                  jak cię czytam w tym wątku to wszystko mi opada...
                                  • alabama8 Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 13:46
                                    Madziulec,
                                    pomijam milczeniem wszelkie występujące poniżej przepychanki i ze
                                    zrozumieniem przyjmuję, że nikt nie ma ochoty łazić po sklepach po
                                    długiej podróży, z walizą, dzieciakiem i nogami wchodzącymi w d.
                                    Ale do rzeczy - ja przed podróżą zostawiam sobie w domu zestaw
                                    startowy użyteczny po powrocie - czyli żarcie które się nie psuje.
                                    Zamrożone kajzerki, masło, wędliny nie - ale w zamian zawsze w domu
                                    jest ryba w puszce albo pasztet, mleko UHT i płatki, mrożone pierogi
                                    na obiad, ew. frytki.
                                    Mając takie zapasy - żaden powrót nie jest straszny i można na tym
                                    przetrwać kilka dni.
                                    A co do połączenia Okęcie - Legionowo - faktycznie, masz
                                    przes....ne. Ale cierpliwości, w planach, za kilka lat jest
                                    połączenie Legionowa, Modlina z Okęciem przez kolejkę SKM, może
                                    wtedy dojazd do tej dziury będzie lepszy.
                              • annes67 Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 09:46
                                madziulec, uspokoj sie , przeciez dasz rade. mleko tez mozna mrozic. moze warto pogadac z jakas babcia ze wsi. one nie mialy nawet lodowek a sobie radzily. a jak juz mialy to do sklepu zawsze daleko bylo. pomysl i poczytaj co mozna mrozic a co nie. jesli moje dziecko zachoruje to zywimy sie tym co jest w domu bo nie moge wyjsc przez t3 dni np. a jakos nie umarlam z glodu.ostanio kupilam produkty trwale na wyjazd i si e zlozylo ze zamiast wyjazdu choroba wiec zjadamy to. kwestia przemyslanego zorganizowania. za bardzo uzaleznieni jestesmy od marketow. dasz rade ze wszystkim, jestes madra tylko troche rozproszona myslowo..pozdr
                            • braktalentu Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 14:11
                              "Nie przewiduje z wielu powodow, z ktorych najwazniejszym wydaje sie lek mojego
                              dziecka przed psami. Nie wiem wiec, skad wytrzasnelas tego psa."

                              Ja faktycznie nie umiem czytać ze zrozumieniem. No ni ch...a nie rozumiem. Mając
                              dziecko, które boi się psów, planujesz przeprowadzkę do faceta, którego zaletą
                              jest posiadanie psa rasy niebezpiecznej. Dodajmy, że ów pies ma "Cię" chronić
                              przed ustalonymi sądownie spotkaniami Exa z dzieckiem, więc raczej nie planujesz
                              przeprowadzki bez synka. Chyba, że pisząc: " w lokum mojego faceta bede miala
                              psa rasy niebezpiecznej i niestety dostep do domu bedzi ejeszcez bardziej
                              utrudniony wink)))" (post z marca bieżącego roku) miałaś na myśli kryterium na
                              kandydata na faceta. To jednakowoż komplikuje sprawę jeszcze bardziej. Primo:
                              nie możesz się przeprowadzić z synkiem (bo boi się psów), secudno: przeprowadzka
                              bez synka uniemożliwia osiągnięcie celu głównego (utrudnić Exowi spotkania z
                              dzieckiem).
                              Tak przyznaję Madziulcu, Twoich postów nie jestem w stanie czytać ze
                              zrozumieniem. Obawiam się, że problem nie leży jednak w moich możliwościach
                              intelektualnych, ale w Twoim sposobie komunikacji - wnioskuję z ilości osób,
                              którym tak jak i mnie zarzucasz nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.

                              A teraz napiszmy to jeszcze raz: Jeżeli nie stać Cię na wyjazd wakacyjny
                              (wszystko jedno czy do Pernambuko, czy do rodziny), bo koszty przekraczają Twój
                              budżet o 200 PLN to NIE JEDŹ, a nie zawracasz dupę Exowi, któremu, pozwól, że Ci
                              przypomnę zalecasz zajęcie się "własną rodziną" . Mleko kup w kartonie z datą
                              przydatności dwa lata, pomidory pelati w puszce, a jabłka ususz (świetnie się
                              sprawdza suszrka do grzybów). Bo rozumiem, że przeżycie jednego wieczora bez
                              tych produktów będzie Cię kosztowało życie, bo Michaś jest uczulony na wszystko
                              z wyjątkiem jabłek, mleka i pomidorów, kupionych o określonej porze w
                              warzywniaku za rogiem.

                              Pozwolę sobie jeszcze skomentować Twoje "radzenie sobie".
                              To kolejny post z serii "przez Exa mam pod górkę, jest zajebiście ciężko, ale
                              oczywiście poradzę sobie". Kolejny post, w którym dramatycznie opisujesz jakieś
                              pierdy, rozdmuchując je do rangi problemu przez P wielkie niczym Kanion w
                              Colorado. Nie bagatelizuję Twoich kłopotów, ale czytam czarno na białym, że
                              przerasta Cię wiele prozaicznych spraw, i z raczej codziennymi kwestiami
                              mierzysz się jak z wyzwaniem roku, o wszystko obwiniając Exa i posądzając Go o
                              nękanie Cię i brak dbałości o dobro dziecka. Któregoś ranka przeczytamy, że ból
                              pleców uniemożliwił Ci zawiązanie sznurówki, a sku...el Ex odmówił przyjazdu i
                              zawiązania buta, działając na szkodę synka, z którym (przez odmowę Exa) nie
                              możesz wyjść na spacer.
                              Madziulcu, jak daleko to może zajść? Czy to nie pora na solidną terapię?


                              • szpil1 Re: obiecanki-cacanki 21.07.09, 14:20
                                braktalentu:
                                100% racji
                                • mlodytatus Re: obiecanki-cacanki 22.07.09, 12:48
                                  A skoro masz auto zeby jechac na zakupy,to nim podjedz do pierwszego przystanku przed lotniskiem,tam go postaw w osiedle i jedz tylko jeden przystanek.jak wrocisz masz fure pod reka i po drodze do domu wpadniesz do sklepu.i nie trwa to 3 godziny.proste,tanio,skuteczne
                                  • szpil1 Re: obiecanki-cacanki 22.07.09, 17:17
                                    No właśnie, czy nie ma przy lotnisku parkingów długoterminowych na
                                    których można zostawić autko nawet na kilka tygodni? To by
                                    rozwiązało problem z dojazdem, zakupami itp.
                                    Pytam poważnie i nie zlośliwie, w Anglii takie parkingi funkcjonują
                                    i np. moi znajomi zawsze z nich korzystają. Wyjeżdżają na 2-3 tyg.,
                                    wracając nie maja problemów z transportem publicznym.
                                    Tyle, że za to też sie płaci, więc pewnie zaraz będzie post pt. "Czy
                                    naprawdę nikt nie rozumie, że nie mam pieniędzy?!"
                                    • to.ja.kas W legionowie (mieszkam obok) 31.07.09, 13:40
                                      i czasem korzystam ze sklepów mozna zrobić zakupy i o 20.00 a nawet
                                      zdarza się ze i o 22.00 jak o Kauflanda w Jabłonnie zaczepisz.

                                      Nic nie rozumiem co za problem z tymi zakupami?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka