Dodaj do ulubionych

czy cala moja meka byla na marne? :((

30.09.09, 09:13
od wielu miesiecy probuje postepowac za wszelka cene wlasciwie, tzn. dziecko usypia w lozeczku, nei w wozku, nei na rekach itd. zawzyczaj przy tym usypianiu byly wrzaski, meka trwajaca do godziny a czesem dluzej. Ale bylam konsekwentna. I dumna z siebie, ze postepuje dobrze, mimo, ze kosztuje mnie to duzo wysilku. Teraz dziecko kilka dni bylo u tesciow z powodu mojej choroby i maz tryumfalnie stwierdzil, ze dziecko zasypia bez zadnych wrzaskow w 5 minut, trzeba go tylko wziac na poduszke, chwilke pochustac na rekach nawet na siedzaco (podobno) i zaraz dziecko spi bez odlozone bez problemu. Nie wiem, czy to moja urazona duma,ze tesciowa odkryla genialna metode ktorej ja nie odkrylam przez ponad pol roku uczac sie na ksiazkach, czy lek, ze to jednak nie moze byc takie proste - ale jest zla. Niby nie zawsze najtrudniejsza sciezka jest wlasciwa, ale chyba tez nic co wartosciowe nie rpzychodzi latwo...fakt, ze te miesiace usypiania moja metoda nie przynosza widocznych rezultaow.
W ogle to chyba mam nawrot depresji poporodowej... ech - co o tym wszystkim sadzicie?
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 09:20
      sadze, ze powinnas byc zadowolona, ze ktos ci w czyms pomogl..nawet jezeli to
      byla ta paskudna, znienawidzona tesciowa...
      • embeel Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 09:34
        nie wiem, czy Ci pomoge, bo sama mam chyba latwy egzemplarz, ktory
        po odlozeniu do lozka dosc latwo zasypia - nie bylo wiekszych
        sensacji nawet w tzw. okresie leku separacyjnego, ale...
        zawsze ja przytulam i tlumacze jej przed zasnieciem (jej tata tak
        samo), ze teraz ja odkladam, bo jest zmeczona i ze zobaczymy sie
        rano, a gdyby mnie potrzebowala (ostatnio potrzebuje, bo ma zapchany
        nos wink), to jestem niedaleko. czasem spiewam kolysanke (czasem, bo
        sa dni, ze od razu "pada" ) i wychodze. Zagladam kilka razy, tyle
        ile trzeba, jesli placze, ale nie siedze w pokoju i nie czekam, az
        zasnie.

        Wydaje mi sie, ze maluchy dobrze wiedza przy kim na ile moga sobie
        pozwolic. Moja Koza np. urzada lekkie popisy, zawsze, kiedy czyszcze
        jej nos. tak samo przy mojej mamie, ale ani razu nie zrobila tego
        przy mojej tesciowej, ktora, na marginesie naprawde uwielbiam i nie
        jest absolutnie "ta zla".

        Co do spania, to moze przy tesciowej zasypia, bo wie, ze i tak nic
        nie wywalczy a przy Tobie probuje? Poza tym to inny dotyk, inna
        energia, tak bym to okreslila. A moze moment trzeba wybrac inny?
        Moze maly jest zbyt zmeczony i dlatego ciezko mu zasnac?
        Tak czy inaczej, warto przesledzic z tesciowa caly cykl i sprobowac
        jej metody a dume schowac do kieszeni, isc na spacer i nie dac sie
        depresji!

        • agick embeel 30.09.09, 10:12
          w sumie moja mała zasypia podobnie - czasem trzeba 30 rundek zrobic i utulic,
          czasem zasypia od ręki. ważne chyba, żeby nie przgapić ziewówsmilebo jak je
          przegapię, to córeczka ma spore kłopoty, zeby sie usokoić, jest zbyt zmezcona by
          zasnąć.
          • embeel Re: embeel 30.09.09, 11:08
            dokladnie. liczy sie pierwszy ziew. No i tarcie oka.
        • duzeq Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 10:36
          Ja mam tak samo latwy do usypiania egzemplarz i rownie cudna
          tesciowa smile.
          I o ile rozumiem rozczarowanie autorki watku, ze nie odkryla rownie
          prostej metody wczesniej, o tyle nie rozumiem o co dokladnie chodzi.
          Jezeli tesciowa, bratowa, szwagierka, ciocia Jadzia odkrylyby cos,
          co pomoglo by mi w usypianiu dziecka, to bym po nogach je
          calowala smile.
          Ja tez sie naczytalam jak rozpoznac symptomy zmeczenia u dziecka.
          Oj, co ja sie naczytalam. A moj dziec tu byl wyjatkowy bo ona miala
          daleko w nosie ziewanie i lekkie marudzenie. Ze stanu pt. bawimy sie
          przechodzila w stan przemeczeniowy w takim tempie, ze potem trzeba
          bylo czasu, zeby ja wyciszyc... No to ja ja tak obserwowalam i
          obserwowalam, dostawalam szalu jak za pozno reagowalam, a tu
          przyjechala raz tesciowa, zlapala ja za raczki i powiedziala - "o,
          ma cieple lapki, juz jest zmeczona". I dziec zaraz natychmiast
          poszedl spac chociaz sie wydawalo, ze to szczyt aktywnosci... Ja sie
          az rozesmialam. I powiedzialam, ze jak ma w zanadrzu pare takich
          metod, to ja poprosze natychmiast.
          I za te cieple lapki wybaczam jej podkarmianie mlodej jakimis
          ciastkami, dolewanie soku do wody etc. W koncu mala jest z nia gora
          pare dni, w tym czasie mi sie kompletenie nie rozreguluje smile.

          Zgadzam sie tez w 100% z embeel - tesciowa to inna energia, inny
          dotyk. Dlatego dzieci reaguja zupelnie inaczej no i tesciowe maja
          zazwyczaj jednak dluzszy staz matkowania, wiec moga ciut wiecej od
          nas wiedziec wink.
      • agick Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 09:42
        wiesz co, jakby moja tesciowa znalazła sposób na uzypianie mojej sprytnej kurki
        wasylisy, to bym jej była wdzięczna ogromnie. niestety, moje dziecko na razie
        skrywa ten sekret jak najcenniejszy skarbsmile

        zrób sobie kawkę, zjedz coś fajnego i przestań szukać problemu tam, gdzie go braksmile
    • eweliska18 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 09:37
      moja córka ma 11 m-cy i dopiero dwa razy (wczoraj i przedwczoraj)
      zasnęła w łóżeczku bez bujania, ja siedziałam obok i cicho śpiewałam
      kołysanki, wcześniej wyglądało to następująco - przez około
      pierwsze 3 miesiące zasypiała na naszych rękach (męczyły ją straszne
      kolki), później przez kolejne 3 spała w wózku bo trzeba było ją
      lekko bujać przed zaśnięciem, po 6 m-cach kiedy nie mieściła się już
      w gondoli przełożylismy ją do łóżeczka i przed zaśnięciem lekko
      bujaliśmy materacykiem bo inaczej był straszny ryk i zero spania,
      bałam się że już tak zostanie i będziemy ją wiecznie bujać, ale to
      się zmieniło, myślę, ze sama "dojrzała" do zasypiana bez lulania.
      Wcześneij nigdy nie robiliśmy z mężem nic na siłę jeśli chciała
      zasypiać przytulona do nas to tak spała. Może Twoje dziecko
      potrzebuje bliskosci przed zaśnięciem i nie odpowiada mu samodzielne
      zasypiane w łóżeczku - wiem, że w wielu książakch piszą, ze malucha
      powinno odłożyć się do łóżeczka i tam powinien samodzielnie zasnąć,
      ale może Twoje dziecko jest bardziej wrażliwe i w tej chwili nie
      odpowiada mu samodzielne zasypiane. Czasami warto "wyrzucić" książki
      i uważnie poobserwowac swoje dziecko. Każde dziecko jest inne i
      jedne bez problemu zasypiają same odłożne do łóżeczka, a inne
      potrzebują bliskości drugiej osoby. Jeśli nie odpowiada Ci metoda
      teściów to dalej trzymaj się swojej, ale czy warto, w końcu czas
      szybko mija i dziecko pewnie dorośnie do samodzielnego zasypiania,
      ale wyboru musisz dokońać sama (chociaż czasami warto posluchać rad
      i popatrzeć na wypróbowane sposoby naszych rodziców i teściów).
      Głowa do góry i nie bądż zła na teściów (poradzili sobie jak umieli
      i tak, żeby Twojemu maleństwu było jak najlepiej)oraz nie bądź zła
      na siebie bo każda mama uczy się na własnych błędach i potknięciach,
      ksiązkowe metody są dobre ale nie dla każdego (wiem bo na początku
      sama się ich naczytałam i zbyt dosłaownie brałam do siebie wszystko
      co tam było napisane).
      • mala224 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 09:45
        A mnie wkurza wtrącanie sie teściów i rodziców. Rozpieszczą dziecko, nauczą
        czegoś, a ty potem sobie radź. bo jak przyjdzie co do czego to oni ręce umywają.
        Też bym była zła na twoim miejscu. Chcesz nauczyć dziecko normalnego usypiania i
        chwała ci za to. A nie do zerówki będziesz dziecko na rekach bujać by zasnęło.
        Tak było u mojej siostry. Nie rozumiem tego wszystkiego. dziadkowie są od tego
        by pojechać do nich na wakacje itp , a nie od wprowadzania jakichś swoich metod
        wychowawczych. Wychowali już swoje dzieci.
        • embeel Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 09:50
          > A mnie wkurza wtrącanie sie teściów i rodziców. Rozpieszczą
          dziecko, nauczą
          > czegoś, a ty potem sobie radź. bo jak przyjdzie co do czego to oni
          ręce umywają

          przeciez sama oddala dziecko, bo byla chora. To co, tesciowa miala
          laskawie konsultowac kazdy krok? Trzymac jak mama, lulac jak mama?
          Szkoda, ze nie dostala instrukcji obslugi pod jakim katem trzymac
          butelke.
          Tesciowa zrobila, jak umiala najlepiej, a widac, ze rezultat byl
          dobry.
        • mond33 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 11:57
          mala224 napisała:

          > A mnie wkurza wtrącanie sie teściów i rodziców. Rozpieszczą dziecko, nauczą
          > czegoś, a ty potem sobie radź. bo jak przyjdzie co do czego to oni ręce umywają
          > .
          > Też bym była zła na twoim miejscu. Chcesz nauczyć dziecko normalnego usypiania
          > i
          > chwała ci za to. A nie do zerówki będziesz dziecko na rekach bujać by zasnęło.
          > Tak było u mojej siostry. Nie rozumiem tego wszystkiego. dziadkowie są od tego
          > by pojechać do nich na wakacje itp , a nie od wprowadzania jakichś swoich metod
          > wychowawczych. Wychowali już swoje dzieci.

          Nie ma to czasem jak dawka wdzięczności tam gdzie się należyuncertain Dziadkowie moja
          droga są właśnie od rozpieszczania.
    • ciociacesia wrzuc na luz szysz :) 30.09.09, 10:18
      po pierwsze rozumiem twoja złosc bo mialabym identycznie.
      z mojego punktu widzenia wasza meka (nie tylko woja ale i dziecka) byla na
      marne, ale ja mam kwokowato-kangurowate podejscie do usypiania. mozesz sprobowac
      metody tesciowej, albo trwac przy swoim, dziecie szybko zrozumie ze babcia
      usypia inaczej, mama inaczej. luz
      • szyszunia11 Re: wrzuc na luz szysz :) 30.09.09, 15:41
        smile
    • semi-dolce Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 10:41
      > od wielu miesiecy probuje postepowac za wszelka cene wlasciwie, tzn. dziecko us
      > ypia w lozeczku, nei w wozku, nei na rekach itd. zawzyczaj przy tym usypianiu b
      > yly wrzaski, meka trwajaca do godziny a czesem dluzej. Ale bylam konsekwentna.
      > I dumna z siebie, ze postepuje dobrze, mimo, ze kosztuje mnie to duzo wysilku.

      Wyobraź sobie, że są tacy, którzy nie uważają twojego postępowania za dobre i
      własciwe. Wręcz przeciwnie, dla mnie to, co opisujesz, to katorga i meczenie
      dziecka bez zrozumienia jego podstawowych potrzeb.

      Posłuchaj tesciowej, posłuchaj swojego dziecka, nie utrudniaj sobie i jemu życia.
      • skarpetka82 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 11:38
        Podpisuję się pod tym, co napisała semi-dolce, ja swoje dziecko
        bujam, nosze na rękach i w chuście, rozpieszczam i śpimy razem w
        łóżku. Ze mną zasypia przy piersi, z babcią i tatą - lulana na
        rączkach. Nie uważam swojego postępowania za niewłaściwe.
        • falka32 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 22:56
          Ja też powiem, że moim zdaniem zamiast zastanawiać się nad swoją urażoną dumą,
          mogłabyś się zastanowić, czemu przez tyle miesięcy nie udało ci się dziecka
          nauczyć "właściwego" zasypiania - bo z eksperymentu teściowej wynika tyle, że
          masz model dziecka, który potrzebuje ciepła, miękkiego miejsca i bujania i że
          jest to jego potrzeba naturalna a nie jakaś fanaberia, którą trzeba zdusić w
          zarodku od urodzenia. Równie dobrze mogłabyś próbować go oduczyć jeść, gdybyś
          znalazła gdzieś teorię, że niemowlę powinno jadać raz dziennie, bo inaczej się
          zapasie. Więc mnie by było na twoim miejscu po takim doświadczeniu zwyczajnie
          szkoda dziecka i wstyd, że męczyłam niepotrzebnie dziecko tyle czasu, skazując
          go na godzinne wrzaski i silny dyskomfort przy każdym spaniu, skoro tak niewiele
          mu było potrzeba, żeby zasypiał spokojnie i komfortowo. Bo że ty się męczyłaś
          przy jego usypianiu, to była twoja decyzja i twoje priorytety, on zaś nie miał
          wpływu na to, co się z nim dzieje.
          • falka32 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 22:58
            Aha, a teściowa nie znalazła żadnej złotej metody ani nie odkryła Ameryki, po
            prostu uśpiła normalnie dziecko, zamiast "postępować właściwie" i się dziwić, że
            nie działa.
    • beliska Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 10:42
      Szybko przekonałam się, że ksiązki i genialne rady typu-mimo wszystko, na siłę itd. nie są ani dla mnie ani dla mojej corki i na.
      Do głowy by mi nie przyszło, by maltretowac siebie i dziecko, a juz tym bardziej bym była dumna, jaka ja to jestem konsekwentnawink
      A jestem dość konsekwentna, ale wybieram najprostsze, dostosowane do córki metody i wcale mi nie zalezy, by postepowac 'własciwie', bo co to znaczy właściwie? Ma byc dobrze młodej i mnie i ma to przychodzic bezstresowo lub jak najmniejszym kosztem-to jest wlasciwesmile
      Teściowa chyba po prostu ma doświadczenie i wyczuła dziecko-ciesz się i nie złośc, ze okazało się, że nie jestes idealna, bo jeszcze nie raz i nie dwa wyjdzie szydło z workawink Tak to już jest, ze uczymy się na własnych błędach.
    • mond33 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 11:55
      A mój dzieciak zasypia jak chce i gdzie chce, oczywiście nie mam tu na myśli
      jakiś absurdalnych miejscwink Zdarza się, że zaśnie w łóżeczku, ale też w moim
      łóżku, w bujaczku, w foteliku samochodowym, w wózku, na rękach, co za różnica?
      Lubi być lekko bujany, lubi być rozpieszczany, przytulany, a czasem lubi być po
      prostu zostawiony sam sobie i już. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musi
      usnąć tam gdzie mu nakażę i zasypiania przy uprzednim wywrzeszczeniu się. Nie
      rozumiem też żalu do teściowej. Skoro kobitka znalazła jakąś metodę, która się
      sprawdza, to super. A depresja Twoja być może jest spowodowana tym, że za
      wszelką cenę chcesz być perfekcyjną mamą, która szablonowo dopasuje się do tych
      wzorów opisywanych w książkach. Książki traktuj czasem z przymrużeniem oka, bo
      rzeczywistość potrafi pisać swoje scenariusze, a o tym w książkach już nie
      przeczytasz. Głowa do góry, wrzuć na luz i będzie dobrzesmile
    • atucapijo Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 15:05
      popieram semi i beliske,a dziwie sie autorce - w zyciu bym nie
      meczyla dziecka usypianiem "wlasciwym", jesli krzyczy, to od wielu
      miesiecy, jak pisze szysz. zreszta, wszystkie te dziela, bo aj tez
      je czytalam, omamiona takim prostym zrob to sam, wszedzie jest
      napisane, ze w ciagu max tygodnia dziecko sie nauczy - wiec jaki
      sens je maltretowac oprzez "wiele miesiecy"? widac sposob nie
      dziala.
      u nas bylo zasypianie na rekah podczas kolysana, do ktorego
      przyzwyczaila malucha moja mama. ja robilam tak samo, i maly sie
      darl na maksa, az kiedys go polozyla, mial ze 2 mce, bo juz nie
      mialam sily - i usnal. okazalo sie, ze woli byc niebujany. teraz
      sobie siedze z nim na kolanach, i troche bujam, troche nie, usypia w
      miare spoko.problem, ze biega pedem, jak sie gopolozy do lozeczka,
      to wstaje na nogi, itp wiec z samodzielnego usypiania nic... kiedys
      sie nauczy, tak jak sie nauczyl budzic i zasypiac sam w nocy...
    • justynag78 Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 17:49
      Wniosek miałabym jeden.
      Szkoda tego czasu, który straciłaś i ty i twoje dziecko na naukę
      tego, moim zdaniem śmiesznego, samodzielnego usypiania. Wiesz ile
      radości daje spokojny oddech mojego dziecka, które czuje sie
      bezpiecznie zasypiając wtulone w swoja mamę? Moj syn przez cztery
      pierwsze miesiące zasypiał na tylko rękach moich czy męża, pewnego
      dnia zasnął sam, leżąc obok mnie i tak mu już zostało, po prostu do
      tego dorósł. Śpimy wszyscy razem w jednym łóżku, póki co to ja
      nie "dorosłam" jeszcze do tego, żeby to zmieniać, chociaż maluch bez
      problemu śpi w łóżeczku w dzień.
      Jeżeli chodzi o dziadków, to tez miałam taką sytuację, ze Franek
      jako 5-tygodniowy maluch musiał zostać na tydzień z dziadkami i z
      tego co wiem, to dziadek dosłownie nie wypuszczał go z rąk. Jakoś
      nie odbiło się to ani na jego usypianiu, ani na niczym innym, a on
      sam aż piszczy z radości na ich widok.
      Odpuść proszę te wszystkie książki, obserwuj dziecko, odpowiadaj na
      jego potrzeby, na wychowanie przyjdzie jeszcze czas i to sama
      bedziesz wiedziała kiedy smile Takie małe dzieko nie rozumie jeszcze
      dlaczego mama wychodzi, zostawiając je samo, żeby zasnęło.
      Skoro teściowa odkryła "genialny" sposób na usypianie twojego
      dziecka, to schowaj swoją dume do kieszeni i ją stosuj.
      Życze powodzenia i pozdrawiam smile
    • mamitymi Re: czy cala moja meka byla na marne? :(( 30.09.09, 19:34
      Wiesz, ja też próbowałam samodzielnego usypiania i nawet już nam
      nieźle wychodziło. Niestety wszystko się zmieniło- Tymi zaczął
      ząbkować i znowu śpi z nami w łóżku. Poza tym wróciłam do pracy, moja
      teściowa zaczęła lulać go podusią do snu za dnia i teraz mały kręci
      głową przed uśnięciem. Więc i ja zaczęłam lulać. Cóż, nie byłam super
      szczęśliwa z tego powodu, ale teściowa pewnie usypiała wnusia tak, jak
      to kiedyś robiła ze swoim synem.
      Na wszystko przyjdzie czas... mam nadzieję wink Więc czekam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka