szyszunia11
30.09.09, 09:13
od wielu miesiecy probuje postepowac za wszelka cene wlasciwie, tzn. dziecko usypia w lozeczku, nei w wozku, nei na rekach itd. zawzyczaj przy tym usypianiu byly wrzaski, meka trwajaca do godziny a czesem dluzej. Ale bylam konsekwentna. I dumna z siebie, ze postepuje dobrze, mimo, ze kosztuje mnie to duzo wysilku. Teraz dziecko kilka dni bylo u tesciow z powodu mojej choroby i maz tryumfalnie stwierdzil, ze dziecko zasypia bez zadnych wrzaskow w 5 minut, trzeba go tylko wziac na poduszke, chwilke pochustac na rekach nawet na siedzaco (podobno) i zaraz dziecko spi bez odlozone bez problemu. Nie wiem, czy to moja urazona duma,ze tesciowa odkryla genialna metode ktorej ja nie odkrylam przez ponad pol roku uczac sie na ksiazkach, czy lek, ze to jednak nie moze byc takie proste - ale jest zla. Niby nie zawsze najtrudniejsza sciezka jest wlasciwa, ale chyba tez nic co wartosciowe nie rpzychodzi latwo...fakt, ze te miesiace usypiania moja metoda nie przynosza widocznych rezultaow.
W ogle to chyba mam nawrot depresji poporodowej... ech - co o tym wszystkim sadzicie?