hej dziewczyny,
mam male pytanie...nie chodzi o moje dziecie ale o szwagierki

chrzesniak moj ma 10miesiecy tak jak moj synek...jest troszke wiekszy wazy
okolo 9,5kg..ale...nie podnosi sie, nie siada sam,jak sie go posadzi to po
5min leci.teraz okolo 3tyg umie przewrocic sie sam z brzuszka na plecki i
odwrotnie.,nie stara sie gaworzyc tak czasem cosik sobie tam
popiska.maluszka ma moja tesciowa bo szwagierka bardziej jest zajeta
praca,fryzjerem i ciuchami

jest to jej 2dziecko.pierwszy synek rozwijal
sie szybko,i nie mial z niczym problemow.wiem kochane kazde dziecko ma
swoj rytm,swoje zapotrzebowania i nie mozna porownywac dzieci bo kazde
jest inne...ale niestety martwi mnie maly jak go tak widze, bo tesciowa
wychowuje dziecko pod kloszem tzn.nie wychodzimy na zewnatrz jak nie ma
20stopni i slonca.dziec caly dzien jak nie lezy w kojcu,to siedi w
wozku..rozumiem tesciowa bo ma duzo spraw na glowie a tu jeszcze 2malych
dzieci (5lat i 10miesc.)i konczy sie na tym ze 5latek nie wie co to znaczy
myc zeby a 10mies.czasem jest kladzony na podlodze na kocu aby sie
pobawil..ale czy myslicie ze to moze przez to,ze nie ma bodzcow
ewnetrznych?nikt mu nie spiewa,nie rozmawiaja z malym tylko czasem cos
powiedza.bo to w koncu niemowle wiec i tak nie rozumie..

nie chce sie
mieszac i byc ta wymadrzala synowa ale martwi mnie ta sytuacja..no i maly
ktory nie robi zbyt szybko postepow.czy moze ktoras z was miala synka ,lub
coreczke ktoro w 10mies.nie potrafilo sie podniesc,usiedziec,nie gaworzylo?
przeraszam ze taki dlugi ten post ale choc w skrocie chcialam opisac
sutuacje.