Dodaj do ulubionych

Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszczalny?

01.01.10, 15:05
Pytanie jak w temacie do mam odkładających do łóżeczka i uczących
samodzielnego zasypiania. U mojej znajomej - wizyta w ciągu dnia, maluch
"idzie spać". Zanosi go do jego łóżeczka, ok. 2 minuty ryku (przeraźliwego) i
zasypia. No - tyle jestem gotowa zaakceptować, choć ja z tych śpiących z
dzieckiem. Ale u sąsiadów zza ściany codziennie wieczorem co najmniej 10, a
bywa i 40 minut płaczu. I tak już od kilku miesięcy.
Obserwuj wątek
    • pagaa Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 15:17
      a może dziecko sąsiadów ma kolki, albo gazy, wzdęcia?
      znajoma usypia 3,5,7, ale dziecko ryczy o wiele dłużejuncertain
    • jul.nik Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 15:20
      no właśnie, może dziec sąsiadów ma problemy z brzuszkiem? chociaż różnie bywa Moje nie miało a potrafiło drzec się nawet 1,5godziny! nie wiedziałam czemu, bo było najedzone, przewinięte I nosiła gona reku i ryczec mi się chciało, bo nie wiedziałam o co chodzi, a potem nagle się uspokajał i po chwili zasypiał Chyba płuca cwiczył wink
      • maiwlys Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 13:25
        jul.nik napisała:

        > no właśnie, może dziec sąsiadów ma problemy z brzuszkiem? chociaż
        różnie bywa
        > Moje nie miało a potrafiło drzec się nawet 1,5godziny! nie
        wiedziałam czemu, bo
        > było najedzone, przewinięte I nosiła gona reku i ryczec mi się
        chciało, bo nie
        > wiedziałam o co chodzi, a potem nagle się uspokajał i po chwili
        zasypiał Chyb
        > a płuca cwiczył wink

        Taaa...moja tez czasami tak ryczy bez powodu, zawsze okazuje sie ze
        jest jakis powod, a to brzuszek twardy, a to posikane (a to przeciez
        niemozliwe bo musis miec sucho bo przewijalam pol godziny temu nie?),
        a to chche cycka, a to to sie okaze ze po sciagnieciu rajstopek
        dziecko zmienia sie w aniolka, a czasami poprostu urzadza płacze jak
        chce ale nie umie zasnac tez tak bywa. Wtedy mocno przytulam spiewam
        glaskac i po 3 minutach spi pieknie i problem z glowy. Zawsze jest
        jakis powod. Ale babcia meza tez tweirdzi ze pluca cwiczy smile Kiedys
        jak tak cwiczyla to glos stracila na kilka godzin.
    • silje78 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 15:20
      moja co prawda ma ponad dwa lata, ale przed zaśnięciem nie ma czasu
      na płacz. z resztą na płacz nie reaguję tylko wtedy gdy wiem, że
      córka próbuje coś wymusić itp.
      dla mnie czas usypiania to nie pora walki z dzieckiem. ale to moje
      zdanie. córka śpi z nami w pokoju i my leżymy z nią do uśnięcia.
      co do sąsiadó to nie oceniałabym zbyt pochopnie (chyba, że znasz
      sytuację). nad nami mieszka małżeństwo z dwójką maluchów. jeden
      ponad trzy latka i druga dziewczynka ok 3-3,5 miesiąca. mała co
      wieczór urządza niesamowite koncerty, aż się zanosi. słyszę, że do
      niej mówią, śpiewają, a ona i tak płacze. takie dzieckosad
    • mw144 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 15:30
      W sensie, że nie reaguję, to jakieś 5-10 sekund.
    • kasia.46 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 15:32
      10-15min tak uczyłam córkę zasypiac, teraz nie ma ryku, poryczy
      przestanie, ważne żebyś była obok i dała do zrozumienia dziecku, że
      nic złego się nie stanie, że jeteś, że nadal jest bezpiecznie.
      Głaszczesz po główce, trzymasz za rączkę... odchodzisz i wracasz jak
      jest potrzeba.
      • meggi502 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 15:48
        <<poryczy przestanie
        super uncertain
        • memphis90 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 18:53
          W domach opieki mówią potem tak samo...
    • budzik11 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 16:45
      Nigdy nie pozwalałam płakać w sensie zostawiania aż padnie, nie uczyłam
      samodzielnego zasypiania itp. ZAWSZE pocieszałam płaczące dziecko. Już to kiedyś
      wklejałam, wkleję jeszcze raz:
      Kilka cytatów z książki "Mądrzy rodzice" Margot Sunderland (str. 38-45). Dla
      tych, którzy uważają, że można dziecko zostawiać do wypłakania się.

      Cytat
      "Każdy atak paniki oznacza, że mózg dziecka jest zalewany przez substancje
      chemiczne związane ze stresem. Substancje te jako takie nie są niebezpieczne,
      lecz sytuacja wygląda inaczej, jeżeli pozwoli się im krążyć w mózgu przez długi
      czas przy okazji przedłużającego się płaczu, gdy nikt nie traktuje paniki
      dziecka poważnie i nie pociesza go. Dystansowanie się od cierpienia dziecka, bez
      względu na to, co się pisze w podręcznikach dotyczących układania dziecka do
      snu, albo co gorsza, reagowanie na płacz dziecka złością (choć czasem mielibyśmy
      na to ochotę), nigdy nie jest właściwe.

      Przedłużający się płacz
      Wyjaśnijmy to na początku - to nie płacz jest przyczyną. Chodzi tu o
      przedłużające się cierpienie i brak pocieszenia. Dlatego też nie opowiadam się
      za pędzeniem do dziecka, gdy tylko jego dolna warga zacznie drżeć, albo po
      krótkim, trwającym kilka minut wybuch płaczu w ramach protestu (spowodowanego na
      przykład tym, że nie dostało ulubionej czekoladki). Przedłużający się płacz to
      taki, w którym każdy wrażliwy rodzic (a w zasadzie każdy człowiek wrażliwy na
      cierpienie innych) rozpozna rozpaczliwe wołanie o pomoc. Jest to rodzaj płaczu,
      który trwa bardzo długo. Dziecko przestaje wreszcie płakać, gdy jest całkowicie
      wyczerpane i zasypia lub gdy rozumie, że nie otrzyma pomocy.
      Jeżeli pozwala się dziecku płakać w ten sposób zbyt często, może to wpłynąć na
      system radzenia sobie ze stresem przez całe życie.
      Istnieje wiele naukowych badań przeprowadzonych na całym świecie, w których
      wykazano, w jaki sposób stres z wczesnych lat życia może powodować trwałe,
      negatywne zmiany w mózgu dziecka - może wykształcić się nadreaktywny system
      reagowania na stres, który będzie oddziaływał na człowieka przez całe życie.
      Może to oznaczać, że percepcja świata i zdarzeń będzie nasycona poczuciem
      zagrożenia i lęku, nawet w idealnie bezpiecznej sytuacji.

      Jeżeli dziecko płacze samotnie w pokoju
      :
      - jego mózg zalewają wysokie stężenia hormonów stresu
      - następuje spadek poziomu opioidów (substancji chemicznych wzbudzających
      uczucie dobrego samopoczucia)
      - mózg i system reagowania na stres mogą stać się nadreaktywne
      - w mózgu aktywowane są ścieżki bólu, podobnie jak w przypadku fizycznego
      zranienia się.

      Co dzieje się w mózgu twojego dziecka?

      Żaden rodzic nigdy by nie pomyślał o pozostawieniu dziecka w pokoju pełnym
      toksycznych oparów, które mogłyby uszkodzić jego mózg. A mimo to wielu rodziców
      zostawia dziecko w stanie przedłużającego się cierpienia i nie pociesza go, nie
      wiedząc o tym, że jego mózg zalewają toksyczne, zagrażające mu hormony stresu.
      Wcześniejsze pokolenia rodziców pozwalały dziecku płakać, by "ćwiczyło płuca" i
      nie miały pojęcia, jak bardzo podatny na działanie stresu jest jego mózg. U
      płaczącego dziecka nadnercza wydzielają hormon stresu zwany kortyzolem. Jeżeli
      dziecko jest uspokajane i pocieszane, poziom kortyzolu spada, lecz gdy pozwala
      mu sie płakać, wysoki poziom sie utrzymuje. Jest to potencjalnie niebezpieczna
      sytuacja, gdyż ilość kortyzolu może osiągnąć toksyczny poziom i uszkodzić
      kluczowe struktury oraz systemy rozwijającego się mózgu. Kortyzol jest wolno
      działającą substancją, której stężenie może utrzymywać się przez wiele godzin, a
      u osób dotkniętych depresją - nawet wiele tygodni.
      (...)

      Co się dzieje, gdy dziecko płacze
      Gdy dziecko płacze intensywnie i rozpaczliwie, jego układ jego układ pobudzenia
      organizmu, czyli autonomiczny układ nerwowy (który nadal rozwija się po
      urodzeniu) jest daleki od równowagi. W chwili cierpienia układ pobudzenia (zwany
      "sympatycznym") jest nadaktywny, a układ "przywspółczulny" ("parasympatyczny",
      związany ze spokojem i koncentracją) dezaktywowany. To oznacza, że ciało dziecka
      jest gotowe do działania, reakcji "uciekaj albo walcz", bowiem do krwi jest
      uwalniany wysoki poziom adrenaliny. Przyspieszeniu ulega akcja serca; zwiększa
      się ciśnienie krwi i potliwość; napinają się mięśnie; oddech jest szybszy i
      maleje apetyt (układ trawienny oszczędza krew i energię, by można było
      przygotować mięśnie do działania). Powrót do równowagi zależy od ciebie.
      Pocieszanie dziecka pobudza nerw błędny, który należy do "spokojnej i
      zrelaksowanej" parasympatycznej części autonomicznego układu nerwowego. Im
      zywiej reagujesz na dziecko, tym lepiej regulujesz jego układ pobudzenia
      organizmu i tym trwalszy będzie twój wpływ.

      Niebezpieczeństwa nadmiernego pobudzenia

      Gdy uspokajasz cierpiące dziecko, regulujesz funkcjonowanie jego autonomicznego
      układu nerwowego. Badania pokazują, że w przypadku niezaspokojonej potrzeby
      pocieszania i braku reakcji emocjonalnej, układ ten może z czasem być
      przygotowany do stanu nadmiernej pobudliwości organizmu. To może sprawiać, że
      życie staje się stresujące i wyczerpujące. Może to prowadzić do wszelkiego
      rodzaju fizycznych dolegliwości w późniejszym życiu: przykładowo problemów z
      oddychaniem (np. astma), chorób serca, zaburzeń łaknienia i trawienia, problemów
      ze snem, wysokiego ciśnienia krwi, ataków paniki, napięcia mięśni, bólów głowy i
      chronicznego zmęczenia. (...)
      Wielu rodziców, nie wie o tym, że układ pobudzenia organizmu u dziecka rozwija
      się nadal po urodzeniu i że jest wyjątkowo wrażliwy na stresujące wydarzenia,
      takie jak płacz w samotności. Zatem zostawianie dziecka, by "się uspokoiło",
      może mieć długotrwały, niekorzystny wpływ na jego ciało i mózg. Dziecko nie
      potrafi przywrócić autonomicznego układu nerwowego do stanu równowagi; możesz
      tego dokonać tylko ty.
      • kasia.46 Re: płacz 01.01.10, 17:24
        pytanie tylko kto pocieszy tą biedną matkę, która od rana do
        wieczora tyra nad płaczącym, denerwującym gadem, który sam nie wie
        czego chce tylko jęczy i wyje od rana do wieczora, to dopiero
        powoduje depresje,. Wybaczcie, ale mówie to z czystym sumieniem, że
        od kiedy urodziłam córkę, która życ mi nie daje przestałam byc
        wrażlwa na pewne rzeczy, musiałam się tego nauczyc inaczej bym
        zwariowała. Już 7msc moje dziecko mnie terroryzuje, całymi dniami,
        kiedyś już o tym pisałm, było bujanie w wózku non stop aż do 5msc,
        potem odzwayczaiłam od wózka, kosztem moich rąk które cały czas ją
        noszą, nie interesuje się zabawkami jak tak, to na 2min jak się z
        nią bawie, nie spuszcza mnie z oczu, leżaczki i inne cuda nie
        skutkują, maty, zabawki też nie, w chuście się wścieka, przebadali
        ją różni specjaliści, bo jako matka bardzo się niepokoje pomijając
        to jakie skutki to pozostawia na mojej psychice... wszystko jest ok,
        zdrowa, prawidłowo rozwijająca się dziewczynka, pytanie dlaczego,
        pozostaje bez odpowiedzi, ewentualnie czekac aż wyrośnie, ponieważ
        trafiają się trudne dzieci... Dlatego niech nikt nie ma do mnie
        pretensji, że ok godz. 21 kłade moje niespiące cały dzień dziecko
        (wynoszone, wybawione,zadbane, na krok nie odstąpnione)i pozwalam mu
        podrzec się przez 10min (oczywiście będąc w pobliżu i podchodząc w
        razie potrzeby) też jako człowiek potrzebuje spokoju (noc to istne
        zbawienie). W ciągu dnia jem z dzieckiem, sra.m z dzieckiem,
        wszystko robie z dzieckiem (bo musi mnie widziec)nigdy nie czułam
        się bardziej upokorzona i pozbawiona wszelkich praw, dlaczego? nie
        dlatego, że daje się jej bezdusznie wypłakac, dlatego, że ją kocham
        i zniose wiele żeby czuła się bezpieczna zadbana i kochana to
        wszystko co mam do napisania dla tych którzy potrafią łatwo oceniac
        i krytykowac. całymi dniami jestem z dziecmi sama mąż pracuje, a ja
        walcze z moją córką i ze swoimi emocjami.
        • memphis90 Re: płacz 01.01.10, 19:02
          > pytanie tylko kto pocieszy tą biedną matkę,
          Mąż? Siostra? Przyjaciółka? No chyba nie oczekujesz tego od niemowlęcia...

          która od rana do
          > wieczora tyra nad płaczącym, denerwującym gadem, który sam nie wie
          > czego chce tylko jęczy i wyje od rana do wieczora,
          A czego się spodziewałaś? Reklamy bobovita? Odcinka "przyjaciół", gdzie
          uśmiechnięte dziecko Rachel pojawia się na 3 min w jednej scenie, a potem znika?
          Dzieci płaczą. Dzieci wymagają. Dzieciom troska matki się
          należy.

          Wybaczcie, ale mówie to z czystym sumieniem, że
          > od kiedy urodziłam córkę, która życ mi nie daje
          Podła... Na pewno robi to specjalnie. Jak to pisała kiedyś Deela bodajże- do
          brzusia to pewnie mówiłaś, a teraz bachor ma wsadzić mordę w kubeł, bo przeszkadza.

          przebadali
          > ją różni specjaliści, bo jako matka bardzo się niepokoje pomijając
          > to jakie skutki to pozostawia na mojej psychice...
          No tak- na Twojej psychice... Wiesz, skoro masz do dziecka takie
          podejście, skoro zostawiasz je płaczące w łóżku - to nic dziwnego, że jest
          niespokojne, marudne, nerwowe.

          czekac aż wyrośnie, ponieważ
          > trafiają się trudne dzieci...
          Albo trudni rodzice...

          nigdy nie czułam
          > się bardziej upokorzona i pozbawiona wszelkich praw, dlaczego?
          A czego oczekiwałaś?

          nie
          > dlatego, że daje się jej bezdusznie wypłakac, dlatego, że ją kocham
          > i zniose wiele żeby czuła się bezpieczna zadbana i kochana
          I tu dochodzimy do sedna, że dziecko wyjące nocą w ciemnym pokoju nie czuje się
          ani bezpieczne, ani zadbane, ani kochane. To fizjologia.

          całymi dniami jestem z dziecmi sama mąż pracuje, a ja
          > walcze z moją córką i ze swoimi emocjami.
          Większość mam na macierzyńskim ma pracujących mężów...
          • jul.nik memphis90 01.01.10, 19:32
            strasznie irytują mnie ludzie Twojego pokroju Jeśli Ty nie masz dziecka, które wiecznie płacze, to ciesz się!!! wiadomo, że jak urodzi się dziecko, to trzeba poświęcac mu sie w 100% Ale litości, matka też chce miec czas dla siebie, byc i czuc się kobieta, byc piękną i zadbaną, co przy tak absorbującym dziecku często jest tomożliwe
            wyobraz sobie, że Twój dziec płacze cały dzień, nie odstępuje Cię nakrok, nie śpi a Ty przez to NIC nie możesz zrobic Może jakbyś sama tak miała, to nie pisałabyś tych kretyńskich komentarzy

            > > pytanie tylko kto pocieszy tą biedną matkę,
            > Mąż? Siostra? Przyjaciółka? No chyba nie oczekujesz tego od niemowlęcia...
            kto ma pocieszyc matkę? tak może i rodzina albo przyjaciele, ale wyobraz sobie memphis, że każdy ma swoje życie i swoje problemy, a człowiek kulturalny nie zawraca wiecznie du.py innym Znasz przysłownie 'jak umiez liczyc, to licz na siebie'? No to poznałaś, baaaardzo się w takiej sytuacji sprawdza

            >A czego się spodziewałaś? Reklamy bobovita?
            tak owszem, nikt nie marzył, że dzień z dzieckiem będzie wyglądał jak w reklamie bobovity, ale są dzieci spokojnie przy których zrobisz pranie, obiad, posporzątasz, bo w dzien śpią a jak nie to zajmą się sobą te 20minut i są dzieci, które rzeczywiście cały dzień potrafią byc bardzo marudne, płaczliwe i absorbujące

            >teraz bachor ma wsadzić mordę w kubeł, bo przeszkadza.
            autorka postu na który tak strasznie odpowiedziałaś, wcale nie twierdzi, że dziecko ma mordę w kubeł wsadzic, ale też z życia chce miec coś dla siebie i doskonale ją rozumiem

            >skoro masz do dziecka takie
            > podejście, skoro zostawiasz je płaczące w łóżku - to nic dziwnego, że >jest niespokojne, marudne, nerwowe.
            i nie pisała, że zostawia dziecko zupełnie samo płaczące w łóżku Zagląda do niego i kontroluje sytuację Ja też tak robiłam gdy przez ryk syna który potrafił trwac półtorej godziny miałam sobie ochotę w łeb strzelic Tyle, że ja nosiłam go na ręku te 1,5 godziny, lulałam i śpiewałam a w skrajnościach odkładałam do łóżeczka na minutę-dwie, gdy mi psychika siadała

            >czekac aż wyrośnie, ponieważ
            > trafiają się trudne dzieci...
            > Albo trudni rodzice...
            tak, dzieci najczęściej wyrastają z takich płaczów, niejadki z niejedzenia itp a trudni rodzice są najczęściej wtedy, gdy ważniejsze dla nich są "przyjemości" niż opieka nad niemowlęciem

            > nigdy nie czułam
            > > się bardziej upokorzona i pozbawiona wszelkich praw, dlaczego?
            > A czego oczekiwałaś?
            pewnie tego co 99% kobiet, które zostały matkami, również czegoś z życia dla siebie

            > całymi dniami jestem z dziecmi sama mąż pracuje, a ja
            > > walcze z moją córką i ze swoimi emocjami.
            > Większość mam na macierzyńskim ma pracujących mężów...
            tak, większośc, a ja z tego urlopu zrezygnowałam, bo inaczej ja i dziecko zostalibyśmy bez środków do życia i zamieszkali w kartonie pod mostem i co na to odpowiesz?
            • kasia.46 Re: jul.nik 02.01.10, 10:09
              Doskonale to ujełaś, dzięki za zrozumienie, bo nietóre matki gotowe
              mnie na stosie za ten post spalicwink
            • monnap Re: memphis90 03.01.10, 05:06
              Mnie tez denerwuja takie matki, ktore na kazde piardniecie i jek leca na
              leb i szyje do dziecka. Bez przesady!! Troche rozsadku tez sie przyda. Jak
              dziecko poplacze przez 10 minut jak matka jest wykonczona to nic mu sie
              nie stanie .Ja sobie nie wyobrazam nosic dziecka caly dzien, chodzic razem
              do lazienki i w ogole wszedzie razem. Ja bardzo takim matkom wspolczuje i
              mysle ze zasluguje na odrobine empatii a nie jakies zje..bki.
              Dziecko i jego potrzeby sa wazne, ale chyba nie nalezy tu zapominac o
              wlasnych potrzebach.
            • 1maja1 Re: memphis90 03.01.10, 14:05
              Jul.nik, brawo, swietna odpowiedz. Jak mozna w tak chamski sie
              wypowiadac, wiadomo, nie trzeba sie z kims zgadzac, ale skad ta
              agresja? Chore. A to, ze autorka niby mialaby sie spodziewac dziecka
              z reklamy, no wybacz dziewczyno, kto ma takie oczekiwania? na pewno
              nie matka, ktora juz ma jedno dziecko. Mam kolezanka, ktora ma syna
              w wieku mojego syna i naprawde to bardzo trudny egzemplarz i nieraz
              widzialam ja skonana i majaca dosc wszystkiego. W zyciu nie przyszlo
              mi do glowy, zeby sie wymadrzac, rzucac haslami typu: a co sie
              spodziewalas, dziecka z reklamy bobovita? Zalosne.
          • meggi502 Re: płacz 02.01.10, 12:33
            zgadzam się z Tobą w 100% a jeśli chodzi o autorkę to cóż, żal mi
            jej dziecka. weź je może oddaj komuś kto pokocha je tak jak na to
            zasługuje bez względu na to jak jest wymagające, komuś kto ma dużo
            więcej cierpliwości i miłości, bo tobie chyba tego brakuje. to jak
            nazywasz córkę, jak się wypowiadasz na jej temat, jaki masz zal do
            tak maleńkiego dziecka i przyzwolenie na płacz to potworność. nie
            powinnas miec dzieci.
            • kasia.46 Re: płacz 02.01.10, 16:51
              meggi502 napisała:

              > zgadzam się z Tobą w 100% a jeśli chodzi o autorkę to cóż, żal mi
              > jej dziecka. weź je może oddaj komuś kto pokocha je tak jak na to
              > zasługuje bez względu na to jak jest wymagające, komuś kto ma dużo
              > więcej cierpliwości i miłości, bo tobie chyba tego brakuje. to jak
              > nazywasz córkę, jak się wypowiadasz na jej temat, jaki masz zal do
              > tak maleńkiego dziecka i przyzwolenie na płacz to potworność. nie
              > powinnas miec dzieci.


              śmieszne to co napsałaś,,, jak łatwo jest kogoś z błotem zmieszac,
              nie rozumiejąc czytanego tekstu,,, i przesłania jakie niesie mój
              postuncertain
              • zuzanka79 Re: płacz 02.01.10, 17:05
                kasia.46 napisała:

                > meggi502 napisała:
                >
                > > zgadzam się z Tobą w 100% a jeśli chodzi o autorkę to cóż, żal
                mi
                > > jej dziecka. weź je może oddaj komuś kto pokocha je tak jak na
                to
                > > zasługuje bez względu na to jak jest wymagające, komuś kto ma
                dużo
                > > więcej cierpliwości i miłości, bo tobie chyba tego brakuje. to
                jak
                > > nazywasz córkę, jak się wypowiadasz na jej temat, jaki masz zal
                do
                > > tak maleńkiego dziecka i przyzwolenie na płacz to potworność.
                nie
                > > powinnas miec dzieci.
                >
                >
                > śmieszne to co napsałaś,,, jak łatwo jest kogoś z błotem zmieszac,
                > nie rozumiejąc czytanego tekstu,,, i przesłania jakie niesie mój
                > postuncertain


                Kaśka spoko wink wrzuć na luz. Tu same supermamy - troskliwe,
                cierpliwe, nader opiekuńcze i wyrozumiałe, a do tego zadbane, dobrze
                zorganizowane, zrelaksowane, wypoczęte, uśmiechnięte, mieszkania na
                błysk, obiady z dwóch dań plus deser, spacerek codzienny min,.
                deugodzinny zaliczony ... no cud, miód i malina...
                Trza im pozazdrościć wink
                Tylko nie raz dobrze się w klawiaturę stuka, bo rzeczywstośc jest
                brutalna , trzeba sobie ulżyć właśnie takimi tekstami jak ten
                meggi502 big_grin
                • kasia.46 Re: płacz 02.01.10, 17:17
                  zuzanka79 napisała:

                  > Kaśka spoko wink wrzuć na luz. Tu same supermamy - troskliwe,
                  > cierpliwe, nader opiekuńcze i wyrozumiałe, a do tego zadbane,
                  dobrze
                  > zorganizowane, zrelaksowane, wypoczęte, uśmiechnięte, mieszkania
                  na
                  > błysk, obiady z dwóch dań plus deser, spacerek codzienny min,.
                  > deugodzinny zaliczony ... no cud, miód i malina...
                  > Trza im pozazdrościć wink
                  > Tylko nie raz dobrze się w klawiaturę stuka, bo rzeczywstośc jest
                  > brutalna , trzeba sobie ulżyć właśnie takimi tekstami jak ten
                  > meggi502 big_grin
                  >


                  Ta..... większośc tu takich doskonałych, tylko pytam; kto to widzi???
                  Znam już trochę 'te idealne' nie wchodze na te forum pierwszy
                  dzień,,, 'atak doskonałych' to poprostu wyładowanie emocji... które
                  biorą się zapewne z 'idealnego macierzyństwa' big_grin
                  pisac ożna wszysto
                • meggi502 Re: płacz 02.01.10, 19:36
                  > > śmieszne to co napsałaś,,, jak łatwo jest kogoś z błotem
                  zmieszac,
                  > > nie rozumiejąc czytanego tekstu,,, i przesłania jakie niesie mój
                  > > postuncertain
                  >
                  >
                  > Kaśka spoko wink wrzuć na luz. Tu same supermamy - troskliwe,
                  > cierpliwe, nader opiekuńcze i wyrozumiałe, a do tego zadbane,
                  dobrze
                  > zorganizowane, zrelaksowane, wypoczęte, uśmiechnięte, mieszkania
                  na
                  > błysk, obiady z dwóch dań plus deser, spacerek codzienny min,.
                  > deugodzinny zaliczony ... no cud, miód i malina...


                  no cóż, nikogo z błotem mieszać nie miałam zamiaru, dziwi mnie tylko
                  jak można pozwolić dziecku płakać bo ma się go zwyczajnie dość. to
                  chore i może bulwersować. a jeśli chodzi o super mamę i jej
                  definicję to chyba coś ci się pomyliło uncertain a to co opisała jedna z
                  was ma daleko do miana super mamy. nikt nie mówił o tym co
                  napisałaś, posprzatane mieszkanie? obiad z dwóch dań? kwestia
                  priorytetów. mam czas to sprzątne-nie mam czasu to nie, to chyba
                  proste.
        • e-kasia_mm9 Re: do kasia.46 01.01.10, 21:02
          Wybacz, ale to co piszesz brzmi strasznie. Nazywasz dziecko "denerwującym
          gadem", który "żyć Ci nie daje", który "terroryzuje Cię całymi dniami",
          twierdzisz, że "walczysz ze swoją córką". Czy myślisz, że ona tego nie czuje?
          Dziecko bardzo dokładnie wyczuwa stan emocjonalny swojej mamy, czuje, że jesteś
          wściekła i to może się przekładać na jej zachowanie. Jeśli Ty jesteś wściekła,
          to ona też i wpadasz w błędne koło. To, że siedmio, czy ośmiomiesięczne niemowlę
          nie bawi się samo zabawkami, to norma. To, że chce Cię widzieć bez przerwy też
          jest normalne(w ósmym miesiącu dziecko przechodzi tzw. lęk separacyjny - zaczyna
          sobie zdawać sprawę z tego, że jest odrębną istotą i bać się oddzielenia od mamy
          oraz bać się obcych ludzi). Wiem, że Ci jest ciężko, ale dziecko nie powinno z
          tego powodu cierpieć. A cierpi, skoro płacze. Żadne dziecko nigdy nie płacze bez
          powodu. Nie ma dzieci trudnych, są tylko dzieci bardzo wrażliwe, które
          potrzebują więcej uwagi i ciepła mamy. Spróbuj zmienić swój sposób myślenia -
          nie walcz z córką, tylko spróbuj ją zrozumieć. Poprzez swój płacz, chce Ci coś
          powiedzieć, a nie zrobić Ci na złość. Jeśli siedmiomiesięczne niemowlę nie śpi
          przez cały dzień, to coś jest nie w porządku. Nie możesz twierdzić, że jest
          zdrowa, bo niespanie jest nienormalne, więc coś złego musi się dziać. Takie
          zachowania u dzieci często są spowodowane alergią lub nietolerancją pokarmową,
          czy w tym kierunku też robiłaś jakieś badania?
          • kasia.46 Re: do kasia.46 02.01.10, 10:07
            źle odebrałaś mój post... proponuje się wczytac
          • zuzanka79 Re: do kasia.46 02.01.10, 13:55
            e-kasia_mm9 napisała:

            > Żadne dziecko nigdy nie płacze bez powodu. Nie ma dzieci
            > trudnych, są tylko dzieci bardzo wrażliwe, które
            > potrzebują więcej uwagi i ciepła mamy. Spróbuj zmienić swój sposób
            myślenia -
            > nie walcz z córką, tylko spróbuj ją zrozumieć. Poprzez swój płacz,
            chce Ci coś
            > powiedzieć, a nie zrobić Ci na złość. Jeśli siedmiomiesięczne
            niemowlę nie śpi
            > przez cały dzień, to coś jest nie w porządku. Nie możesz
            twierdzić, że jest
            > zdrowa, bo niespanie jest nienormalne, więc coś złego musi się
            dziać. Takie
            > zachowania u dzieci często są spowodowane alergią lub
            nietolerancją pokarmową,
            > czy w tym kierunku też robiłaś jakieś badania?

            Bzdury takie,że hej. Wyobraź sobie, że córka mojej szwagierki,
            mieszkającej z teściową odkąd została przywieziona ze szpitala do
            domu darła się bez powodu w niebogłosy cały boży dzień. Przebadana
            wzdłóż i wszerz - diagnoza: ten typ tak ma.
            Nie pomagało bujanie, kołysanie, chusty, cuda na kiju, noszenie
            przez babcię, dziadka, tatusia, żadną ciocię. U mamy na rękach
            spuszczała z tonu, co nie oznacza przestawała płakać, marudzić.
            Spacer dwudziestominutowy to był wyczyn pełen podziwu. Trwał od
            momentu zaśnięcia do momentu przejechania obok wózka motoru lub
            samochodu, ewentualnie ujadania jakiegoś wiejskiego kundla. Potem
            mała otwierała oczy i buzię jednocześnie. Do ludzi z nią wyjść nie
            można ( skończyła pół roku) bo jak ma wokoło siebie więcej niz trzy
            osoby to jest histeria. Stanęło na tym, że szwagierka siedzi z małą
            w domu i ... do głowy dostanie prędzej czy później. Ale jest w
            stanie się poświęcić i tak sobie siedzi w fotelu z wrzeszczącym
            niemowlakiem zachowując przy tym ostatki spokoju. A mała rozwija się
            normalnie, przewraca z brzuszka na plecy i spowrotem, łapie zabawki,
            siedzi, je pierwsze pokarmy, robi książkowe kupki. Kilka minut
            potrafi się sobą zająć, ale wystarczy, że mamę straci z zasięgu
            wzroku - wrzask murowany. Całe szczęście, że ma kto tej mamie
            kanapkę zrobić, herbatę zaparzyć, pranie wstawić. Aha żeby była
            jasność, tata jest równie bezradny jak mama wobec tego płaczu więc i
            praca i dom jest teraz na jego głowie.


            > Wybacz, ale to co piszesz brzmi strasznie. Nazywasz
            dziecko "denerwującym
            > gadem", który "żyć Ci nie daje", który "terroryzuje Cię całymi
            dniami",

            A co niby miała napisać, jeśli nie może miec dla siebie nawet 5
            minut świętego spokoju na np. kąpiel czy spokojne zjedzenie
            śniadania, obiadu czy kolacji. Przeczytanie jakiejś książki czy
            nicnierobienie w takim przypadku to szczyt marzeń. Mam nadzieję, że
            się kiedyś spełni smile
            Ktoś, kto tego nie przeżył może sobie gdybać i wypisywać wierutne
            bzdury. I ja się wcale autorce nie dziwię, że o tym co czasem czuje
            napisała wprost, tu nie ma czego się wstydzić, bo niby czego -
            bezradności?

            Dla porównania napiszę, że moja trzymiesięczna córka jest dzieckiem
            bardzo pogodnym, bardzo spokojnym, nie płacze prawie wogóle, rozsyła
            anielskie uśmiechy dookoła. Spacerować można do woli, z przerwą na
            karmienie, a jeśli naje się przed spacerem do syta to taka
            przechadzka może trwać trzy do czterech godzin. Sama zasypia po
            wieczorym karmieniu. Zupełne przeciwieństwo swojej ciotecznej
            siostry. I do czego doszło - do tego, że staram się unikać wizyt u
            teściowej z małą jak mogę, bo mi poprostu żal i teściowej i
            szwagierki, że od czerwca nie było w ich domu JEDNEGO DNIA bez
            płaczu.
            • kasia.46 Re: zuzanka79 przyznaje 02.01.10, 17:07
              100% racji, łatwo oceniac jak nie przeżyło się czegoś podobnego, lub
              nie miało się do czynienia z takim trudnym przypadkiem, tak dla
              jasności nie napisałam, że żałuje, że urodziłam córkę, nie kocham
              jej i chciałabym żeby zamilkła, niektóre z was odrazu, skreśliły
              mnie jako matkę... Kocham swoje dziecko najbardziej na świecie,
              staram się jak moge by nie pokazac małej emocji, które kłębią się w
              mojej głowie, tule, nosze, bawie się, nie odstępuje na krok...
              nikomunie musze tego tłumaczyc, możecie myślec co chcecie mam to
              głęboko w d.... oby nigdy nie spotkało was coś podobnego, każdy ma
              swoje granice wytrzymałości...
              • zuzanka79 Re: zuzanka79 przyznaje 02.01.10, 17:35
                kasia.46 napisała:

                > możecie myślec co chcecie mam to
                > głęboko w d.... oby nigdy nie spotkało was coś podobnego, każdy ma
                > swoje granice wytrzymałości...

                Źle napsałaś. Tym wszystko wiedzącym życzę z całego serca, by
                preżyły JEDEN tydzień ze swoim dzieckiem taki, jak kolejny typowy i
                standardowy dla kasi.46, a daję słowo, że będzie to dla nich
                najgorszy czas przeżyty z własnym , kochanym ponad wszystko i pomimo
                wszystkiego , dzieckiem.
            • silje78 Re: do kasia.46 03.01.10, 11:55
              ja piszę z perspektywy matki ponad dwuletniej dziewczynki. nie wiem
              czego sie spodziewałyście? dziecka z reklamy, które słodko uśmiech
              się przez cały dzień, gaworzy, pije mleko i samo idzie spać? nie
              zgadzam się z tym, ze tak małe dziecko terroryzuje matkę. ono nie
              płacze bez powodu. córka nie robi ci na złość tym, że chce mieć
              ciebie obok, a już nazywanie jej gadem jest dla mnie ponizej
              jakiegokolwiek poziomu. ja do tej pory nie mogę sama się wykąpać
              (córka MUSI byc ze mną w łazience, inaczej jest płacz), o książce
              myslę tylko wtedy gdy mała śpi, a z reguły czytam podczas mycia
              zębów, smarowania sie balsamem, jak muszę jechać autobusem, na
              przerwie w pracy, inaczej się nie da. nie twierdzę, że masz chore
              dziecko, ale ono ma jakieś potrzeby i twoją rolą jest próba
              dowiedzenia sie co jest nie tak. nie jestem idealną matką, gotuję
              tylko dla córki, dla nas sporadycznie, sprzątam jak mam czas, ale
              zaganiam też do tego córkę. do tej pory reagowałam na każdy płacz
              małej, który nie był próbą wymuszania (nie u dziecka w wkieku kilku
              miesięcy). chciała byc noszona? nosiłam. dawała sie odłożyć i leżała
              na podłodze? odkładałam. chciała na ręce-brałam itd. uważam, ze to
              procentuje.
              dziecko to mały człowiek i niestety ma WIĘKSZE prawa niż matka, taka
              jest rzeczywistość macierzyństw. to ty musisz wykazywać więcej
              zrozumienia, cierpliwości niz twopje dziecko. je musisz tego
              nauczyć, a na pewno nie zrobisz tego pokazując mu jak mało dla
              ciebie znaczy bo TY też masz swoje prawa. macierzyństwo to nie wojna
              o to kto ma większe prawa.
              • kasia.46 Re: do kasia.46 03.01.10, 14:20
                silje78 napisała:

                > ja piszę z perspektywy matki ponad dwuletniej dziewczynki.



                a myślisz, że ja z jakiej perspektywy napisałam?
                prucz córki mam jeszcze syna 2 latka, co może chcesz mi zarzucic
                brak doświadczeniabig_grin ?


                >nie wiem
                > czego sie spodziewałyście? dziecka z reklamy, które słodko uśmiech
                > się przez cały dzień, gaworzy, pije mleko i samo idzie spać?


                wybacz, ale tego to chyba się nie spodziewa żadna matkauncertain


                iii jeszcze jedno, ja swoją uwage dziele zawsze na dwoje dzieci, nie
                mam tyle czasu na rozpieszczanie co matki jedynaków, daje tyle
                miłości ile moge, znam płacz wymuszony, a jak poryczy 10-15min
                dzienie wieczorem, też nic jej nie będzie, zawsze jestem blisko by w
                pore zareagowac.
                • silje78 Re: do kasia.46 03.01.10, 18:11
                  "a jak poryczy 10-15min
                  dzienie wieczorem, też nic jej nie będzie" - tu chyba jest zbędny
                  komentarz...
                  "zawsze jestem blisko by w
                  > pore zareagowac" - ale na co będziesz reagować? na płacz nie
                  reagujesz, no chyba, że minie magiczne 15 min i wtedy uznasz, że
                  doboy limi płaczu został przekroczony, a moze zareagujesz wtedy gdy
                  dziecku zacznie np. wymiotować od płaczu? np bo na zwykły płacz
                  przecież nie reagujesz.
                  nie rozpieszczam córki, stawiam granice, ale nie pozostawiam miejsca
                  na płacz, na który nie reaguję. popadasz ze skrajności w skrajność.
                  dla ciebie każdy dla kogo dziecko nie jest "terroryzujacym gadem"
                  rozpieszcza je.
                  może problem jest w twoim podejściu do dziecka, a nie w dziecku?
                  no i nie zarzucałam ci braku doświadczenia, tylko chciałam napisać,
                  że ja do dziś mam niewiele wolnych chwil jak jestem z córką i nie
                  siedzę z nia w domu, ale jak wiele innych mam, pracuję. z dzieckiem
                  się nie walczy, dziecko się kocha i wychowuje. pomyśl sobie co myśli
                  twój dwulatek jak widzi twoje podejście do młodszej siostry...
                  • kasia.46 Re: do kasia.46 03.01.10, 18:32
                    no i widzisz nie rozumiesz czytanego tekstu, nigdzie nie napisałam,
                    że rozpieściłaś swoją córkę, tylko, że nie mam tyl czasu na
                    rozpieszczanie co mamy jedynaków

                    na płacz reaguje zawsze, ale nie na ten wymuszany i znów kłania ci
                    się czytanie ze zrozumieniem

                    sama popadasz ze skrajności w skrajośc bo nie masz pojęcia o czym ja
                    napisałam, a niepotrzebnie się udzielasz, co chcesz komuś udowodnic?
                    bez sensu wciskasz swoje racje


                    to co robisz ze swoją córką w wonym czasie to twoja sprawa, ja też
                    ze swoją nie siedze w domu, mimo,że czasami wstyd z nią gdzie
                    kolwiek przebywac jak się drze, niektóre jej zachowania nauczyłam
                    się ignrowac


                    ależ owszem z dzieckiem z dzieckiem się walczy by było mu jak
                    najlepiej
                    • silje78 Re: do kasia.46 03.01.10, 19:41
                      z tego co widzę to z rozumieniem raczej ty masz kłopot.
                      co do walki to zdziwisz się jak twoje dziecko zacznie walczyć z
                      tobą, a wtedy może dotrze do ciebie, że zbierasz owoce
                      swojej "pracy" z dzieckiem.
                      pozdrawiam
                      • meggi502 Re: do kasia.46 03.01.10, 20:52
                        mimo wszystko choć staram się spojrzeć na tą sprawę z różnych stron
                        to takie podejście do małego dziecka nie jest zdrowe. nazywasz córkę
                        gadem, nie reagujesz na płacz, i tak jak napisała silje78 to
                        wszystko obserwuje 2 letnie dziecko. coś tu nie gra. co może
                        wymuszać niemowlę? wzięcie na ręce? przytulenie?? powiedz potrafisz
                        zająć się czymś innym kiedy słyszysz ten płacz? zobacz na wpisy
                        dziewczyn-wszystkie reagują i nie ma miejsca na płacz, więc w swojej
                        teorii jesteś osamotniona. i nie wyjeżdżaj z tekstami super mamy,
                        które mają super grzeczne dzieci, bo chyba zdajesz sobie sprawę, że
                        to kwestia zorganizowania. wierzę że jest ci ciężko, ale małej chyba
                        też skoro płacze. ja też uważam że dziecko nie płacze bez powodu. Ty
                        oczekujesz pocieszenia a co z córką?
                        • gumi02 Re: do kasia.46 03.01.10, 21:32
                          Wy chyba czytać nie potraficie,przecież dziewczyna wyraźnie napisała że cały dzień nosi dziecko na rękach,zabawia itp.,przeczytałyście kilka pierwszych zdań i słowo "gad" tak Wam utkwiło w głowie że na reszcie już nie potrafiłyście się skupić i zrozumieć a do tego jeszcze pozjadałyście wszystkie rozumy i uważacie się za wielce mądre
                          ciekawe czy takie wszystkowiedzące byście były po spędzeniu tygodnia z tak rozwrzeszczanym dzieckiem
                        • kasia.46 Re: do kasia.46 03.01.10, 21:52
                          Uważam, że dalsza dyskusja nie ma sensu, kto chciał to doskonale
                          mnie zrozumiał, a co do 'GADA' jest to słowo użyte w przenośni nie
                          widze w tym nic złego, a napewno nie wulgarnego, żeby tylko tak
                          każda matka nazywała swoje dziecko w chwilch gdy wytrzymałośc
                          dochodzi kresu, to w większości byłyby to właśnie idealne matkitongue_out
                          • gumi02 Re: do kasia.46 03.01.10, 22:24
                            zgadzam się z tobąsmile
                            pozdrawiam
                            • fajnykotek Re: do kasia.46 04.01.10, 12:27
                              A robiłaś córeczce EEG? Mojej koleżanki córka też tak płakała i dopiero jak
                              miała 6 lat i rano nie mogli jej dobudzić to się okazało że ma padaczkę i
                              płakała z bólu głowy...
                              • kasia.46 Re: do kasia.46 04.01.10, 12:30
                                robiłam wszysto ok,,, naprawde przeszła wiele badań, wszystk ok,
                                diagoza ten typ takma,,, wyrośnie
                                • fajnykotek Re: do kasia.46 04.01.10, 12:34
                                  Widocznie jest bardzo wrażliwa. Życzę Ci dużo cierpliwości. Moje dzieci raczej z
                                  tych spokojnych, ale jak Jula była malutka, miała swoją "godzinę wyjca", też
                                  miewałam dosyć, a to naprawdę była tylko godzina...
                                  • kasia.46 Re: do kasia.46 04.01.10, 12:48
                                    mój syn też grzeczniutki od samego początku, widocznie córka ma
                                    większy temperament, pozdrawiam
              • dailies Re: do kasia.46 08.01.10, 15:45
                ja nie rozumiem dlaczego mam nie dac sobie prawa do tego zeby
                powiedziec ze moje dziecko mnie meczy. i to ze maczy mnie moje
                dziecko nie znaczy ze go nie kocham lub sie nim nie opiekuje...

                jak inne matki polki chca sie poswiecac dla dziecka ich sprawa. ja
                wiem ze za 20 lat lat moje dziecko wyprowadzi sie i moj swiat bedzie
                przerazliwie pusty jesli skoncentruje sie przez dwadzescia lat tylko
                na dziecku. wielka wartoscia jest posiadanie mamy ktora jest
                szczesliwa sama z soba i z dzieckiem...
        • mamongabrysi Re: płacz 03.01.10, 23:45
          kasia jeśli czujesz sie upokorzona macierzyństwem - strasznie to brzmi jak dla
          mnie- to czym pręzej idź do psychologa albo moze lepiej do psychiatry -serio.
          Jeśli naprawdę czujesz się tak jak napisałaś to potrzebujesz pomocy
          profesjonalnej. Depresja to jest bardziej kwestia chemii niż mocnej/słabej
          psychiki Ja mam troje dzieci i czasem chodze po ścianach ze zmęczenia pomimo że
          mam wspaniałego męża który bardzo dużo pomaga trudno nawet mówic o pomaganiu bo
          zasuwamy łeb w łeb. czasem mam ochote wszystko rzucic i marzy mi się dzień
          wolnego kiedy będę mogla pomysleć swoimi myslami. Ale tak naprawde nigy bym nie
          zamieniła sie z nikim i o upokorzeniu nie ma mowy. Twój stan może wpłynąć na
          psychike dziecka . Szukaj pomocy
          • kasia.46 Re: płacz 04.01.10, 12:31
            mamongabrysi napisała:

            > kasia jeśli czujesz sie upokorzona macierzyństwem - strasznie to
            brzmi jak dla
            > mnie- to czym pręzej idź do psychologa albo moze lepiej do
            psychiatry -serio.
            > Jeśli naprawdę czujesz się tak jak napisałaś to potrzebujesz pomocy
            > profesjonalnej. Depresja to jest bardziej kwestia chemii niż
            mocnej/słabej
            > psychiki Ja mam troje dzieci i czasem chodze po ścianach ze
            zmęczenia pomimo że
            > mam wspaniałego męża który bardzo dużo pomaga trudno nawet mówic o
            pomaganiu bo
            > zasuwamy łeb w łeb. czasem mam ochote wszystko rzucic i marzy mi
            się dzień
            > wolnego kiedy będę mogla pomysleć swoimi myslami. Ale tak naprawde
            nigy bym ni
            > e
            > zamieniła sie z nikim i o upokorzeniu nie ma mowy. Twój stan może
            wpłynąć na
            > psychike dziecka . Szukaj pomocy


            udajesz czy naprawde nie rozumiesz o czym ja napisałamtongue_out
            • mamongabrysi Re: płacz 04.01.10, 21:39
              hmm. teraz przeczytałam cały watek. poprzednim razem nie miałam czasu czytac
              całego (dziecko mi sie rozpłakało) i odpisałam na twój pierwszy post. myślę że
              ze zrozumieniem nie mam kłopotów - byc może ty masz kłopoty z wyrażaniem swoich
              myśli i uczuć. Przeczytaj swój pierwszy post - dotyczy on psychiki matki która
              nie ma dla siebie chwili i czuje się upokorzona - tak piszesz - jak nigdy
              przedtem. Myslę teraz, że przesadziłas używając pewnych słów (niecenzuralnych
              równiez co dla odbiorcy jest wyrazem ogromnej frustracji autorki lub braku
              kultury - a zakładamy że tej ostatniej uzytkowniczkom tego forum nie brakuje -
              więc frustracja) tak dużo się mówi o czytaniu ze zrozumieniem, ale najpierw
              należy pisać tak aby odbiorca nie zrozumiał autora źle. Nie miałam zamiaru na
              ciebie napadać. Różnica wieku pomiędzy moimi starszymi dziećmi wynosi dwa lata.
              Pamiętam gdy córka miała niecałe trzy lata a syn niespełna rok było mi bardzo
              źle i szukałam pomocy u psychologa (nie miałam jednak czasu na terapię - ale to
              juz inna historia), czytałam poradniki i wszystko sie ułożyło. Pomyślałam więc,
              że jesteś w takim samym stanie jak ja wtedy i dlatego poradziłam ci wizytę u
              specjalisty.
              Przeczytaj jeszcze raz swój post. Albo daj mężowi do przeczytania i nie pokazuj
              mu komentarzy forumowiczek, nawet mu nie mów że to twój tekst ciekawe jak on
              zrozumie twój post?
        • kasia_750 do kasia.46 05.01.10, 13:50
          Rozumiem doskonale co czujesz. Miałam dokładnie tak samo.
          Nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie co to znaczy przez całą dobę
          nosić dziecko na rękach, ze ściśniętym gardłem wychodzić na spacer
          (bo jak zacznie ryczeć bez powodu w dużej odległości od domu????),
          kąpać się w pośpiechu, bo mąż sobie sam nie radzi. Śniadanie jeść o
          16 (jak mąż wróci z pracy), bo każda próba odłożenia dziecka kończy
          się płaczem. Jeść zupki chinki na obiad, bo nie jest się w stanie
          NIC zrobić. Oczywiście korzystanie z WC tylko z dzieckiem na ręku...
          Do ukończenia 1,5 roku WSZYSCY bali się zostawać sam na sam z moją
          córką. 2-godzinne wyjście w celu załatwienia jakichkolwiek spraw to
          był niesamowity stres dla każdej osoby, która opiekowała się
          dzieckiem... W tym okresie wychodziłam dokładnie 4 razy i później
          wysłuchiwałam jak to było ciężko...
          Córka ma 2,5 roku i teraz to tylko nieprzyjemne wspomnienie. Chodzę
          do pracy, córka ma nianię, którą bardzo lubi, jest prawie cały czas
          uśmiechnięta i zadowolona. Do pracy wróciłam jak już wszystko było
          ok. Do końca nie udało się wyjaśnić przyczyn płaczu (badań i poradni
          zaliczyliśmy sporo, jedynie rehabilitantka twierdziła, że problem
          leży w nieprawidłowym napięciu mięśniowym, neurolog tego nie
          potwierdził).
          Teraz znowu jestem w ciąży i to wspomnienie ciągle powraca... Nie
          wiem jak sobie poradzę, jeżeli drugie dziecko będzie tak samo się
          zachowywaćsad W końcu pierwsze dziecko też potrzebuje mojej uwagi i
          miłości. Już nie wspomnę o ciepłym posiłku i spacerze...
          Dodam tylko, że któregoś dnia, z wysiłku i zmęczenia, mąż po prostu
          upadł w pracy na podłogę. Na szczęście nic mu się nie stało
          (wyglądało to nieciekawie), poleżał trochę w szpitalu, porobili
          badania, wszystkie wyniki ok. Oczywiście w tym czasie zostałam 24h
          sam na sam z płaczącym dzieckiem. Jakimś cudem przeżyłam.
          • kasia.46 Re: do kasia.46 05.01.10, 16:47
            dobrze, że jest ktoś kto mnie rozumie, płacze mojej córki również są
            niedo wyjaśnenia, również zaliczyliśmy mase poradni
            specjalistycznych, na szczęście wszystko jest ok, musze to
            przetrwac, a lekko mi nie jest. Dobrze, że córka jest moim drugim
            dzieckiem, bo nigdy nie zdecyduje się na kolejne (a po pierwszym
            chciałam miec jeszcze dwoje)pozdrawiam i oby drugie twoje dziecko
            było przeciwieństwem pierwszego wink
        • braktalentu Re: płacz 08.01.10, 18:25
          "Już 7msc moje dziecko mnie terroryzuje"
          większość dzieci to mali przedstawiciele Al-Kaidy - o ile je do tego zmusimy-sad

          "było bujanie w wózku non stop aż do 5msc", - kto dziecko tego nauczył? Samo się bujało?

          "potem odzwayczaiłam od wózka, kosztem moich rąk które cały czas ją
          noszą" - nie odzwyczaiłaś od wózka, tylko zamieniłaś jedno złe przyzwyczajenie na inne. Tak samo jak nauczyłaś życia z ciągłym bujaniem, możesz nauczyć życia bez bujania. Tyle, że teraz (i z każdym kolejnym dniem) będzie to trudniejsze.

          - "nie interesuje się zabawkami" - Moje dzieci miały w nosie wszelkie zabawki. Chętnie za to korzystały z utensyliów kuchennych wszelkiej (bezpiecznej) maści. Spróbuj dać do zabawy łyżkę wazową, albo drewnianą łopatką i dodatkowo garnek, w który można walić. Jak nie podziała szukaj innych (poza sklepowych) rozwiązań.

          - "jak się z nią bawie, nie spuszcza mnie z oczu" - tak samo nie bedzie Cię spuszczała z oczy, gdy będziesz z Nią sprzątała, czy gotowała. Moje pierwsze dziecko po usłyszeniu odkurzacza natychmiast usypiało. Za to drugie jak tylko włączę sprzęt łapie za rurę i usiłuje ją zjeść. Może się okazać, że największym przyjacielem matki jest śmietniczka lub zmywak do naczyń-smile.

          Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale naprawdę to co opisujesz wskazuje na możliwość okiełznania małego taliba. Proces będzie z pewnością żmudny i wyczerpujący, ale na dłuższą metę może się okazać bardzo opłacalny.
        • sandra246 Re: płacz 09.01.10, 01:48
          za pierwszym razem jak przeczeczytałam twój post to zastanowiłam sie
          jak można nazwać własne dziecko gadem??to takie niesmaczne..ale w
          sumie to CIe rozumiem,rozumiem Twoje zwądpienie,zmęczenie tym
          wszystkim,brak czasu dla siebie,też czasem mam takie chwile kiedy
          moja mała płacze,jest nakarmiona przwinieta,i płacze płacze i
          płacze,i o co jej chodzi? trzeba ją nosić na rękach bo chce być
          tulona.. i nie ma czasu na nic,a przecież też chciałabym czasem mieć
          chwile dla siebie jak każdy. A może popełniasz jakiś błąd?? Może
          spróbuj ją jakoś przekupić?? zabawką? czymś dobrym do jedzenia?
          próbowałaś może?? Bo przecież jak tak dalej pujdzie to sie
          zacharujesz jak bedzie włazić Ci tak na głowe..
        • sandra246 Re: płacz 09.01.10, 01:50
          za pierwszym razem jak przeczeczytałam twój post to zastanowiłam sie
          jak można nazwać własne dziecko gadem??to takie niesmaczne..ale w
          sumie to CIe rozumiem,rozumiem Twoje zwądpienie,zmęczenie tym
          wszystkim,brak czasu dla siebie,też czasem mam takie chwile kiedy
          moja mała płacze,jest nakarmiona przwinieta,i płacze płacze i
          płacze,i o co jej chodzi? trzeba ją nosić na rękach bo chce być
          tulona.. i nie ma czasu na nic,a przecież też chciałabym czasem mieć
          chwile dla siebie jak każdy. A może popełniasz jakiś błąd?? Może
          spróbuj ją jakoś przekupić?? zabawką? czymś dobrym do jedzenia?
          próbowałaś może?? Bo przecież jak tak dalej pujdzie to sie
          zacharujesz jak bedzie włazić Ci tak na głowe..
    • 18_lipcowa1 zaden 01.01.10, 17:11
    • madzia.7 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 18:17
      ja wogole nie moge sluchac "ryku dziecka" dla mnie to koszmar..
      jak czegos mu brak- jest glodne, ma mokro itp..to zaczyna z lekka
      poplakiwac i mozna zapobiec temu, zeby dziecko "nie ryczalo"
      ale ryku to ja juz nie moge sluchac ani przez chwile
    • katka_tk Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 01.01.10, 20:45
      Płaczu- żaden czas, ale ryk ze złosci mnie czasem śmieszy i patrzę na tą
      wściekającą się istotę ok 10 sekund i dopiero zaczynam uspokajać.
      • lidoszek28 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 00:18
        2 sekundy jestem w stanie słuchać płaczu dziecka, na prawde, po tym czasie mam
        ciarki, zaczynam sie denerwować, serce mało co mi nie wyskoczy i staje na głowie
        by przestało. Dlatego nie uczyłam na siłe samozasypiania, bo to skazywanie
        dziecka i siebie na stres, nerwy i płacz. Mój syn z tych mało płaczących, a
        jeśli płacze to na prawde ma powód.
        A do sąsiadów to wezwała bym policje wink
        • walasia1 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 00:49
          Nie uczę jeszcze córci samodzielnego zasypiania. Staram się ją obserwować.
          Zdarza się, że wieczorem jest najedzona i dostaje maślanych oczu, to odkładam ja
          do łóżeczka. Wówczas zasypia sama. W 90% przypadków zasypia przy piersi. Płacz,
          to zależy jaki. Czasem potrafi obudzić się w nocy i popłakać chwilkę. Ignoruję
          kilkanaście sekund. Albo się wycisza albo rozkręca. Gdy od razu przechodzi w
          rozdzierający płacz nigdy nie zostawiam jej na wyryczenie. Generalnie (jak
          większość mam) wiem, kiedy jest to krótkie kwękanie, a kiedy prawdziwe
          nieszczęście. Ale generalnie mam spokojne dziecko.
    • minerwamcg Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 13:05
      Moje dziecko nie ma zwyczaju wyć godzinami, chociaż przed spaniem płaknąć
      mu się zdarza - jak jest zmęczone, marudne, a jeszcze nie może zasnąć.
      Odkąd zaczęła raczkować dysonans poznawczy pomiędzy zmęczeniem a
      ciekawością świata męczy ją okropnie smile
      Śpi od początku osobno, czasem usypia przy butli, czasem położona w
      łóżeczku, budzi się częściej ze śmiechem i gaworzeniem, niż z płaczem. Ale
      zdarzało się (ząbki!) że naprawdę marudziła a chwilami wyła do godziny i
      półtorej, zanim zaczął działać viburcol czy herbatka z melisy.
      Dopuszczalne... trudno powiedzieć. Jeżeli wiem, co jest, zastosowałam
      odpowiednie środki, czekam, aż pomogą - no to co innego mogę zrobić? Tylko
      czekać. Uspokajać, głaskać, gadać - ale niewiele ponad to.
    • maiwlys Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 13:21
      U tych sąsiadow to moze dziecko ma koli wieczorem a nie ze rodzice
      tacy nieczuli he?

      Ja nie moge zniesc nawet kilkunastu sekund wrzasku, jak tylko zaczyna
      plakac reaguje, juz mialam zarzucone ze wyszkolila nas corka, ze
      tylko zaplacze a my juz lecimy. I niech nas szkoli, to male dziecko
      tore placzem tylko potrafi komunikowac nam ze cos nie halo, jesli
      nawet to chec bycia na rekach niech jej bedzie, po to mam
      macierzynski, po to chcialam dziecko aby byc dla niego jak tego
      potrzebuje. Zaznacze ze na tyle juz znam moje dziecko, ze wiem, ze
      nie placze bez powodu, wiec reagujemy na placz w ciagu kilku sekund
      od jego uslyszenia.
      Pomijajac juz fakt ze nie moge zniesc placzu wlasnego dziecko bo mi
      go najzwyczajniej w zyciu szkoda.
      • duende1 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 13:50
        ja tez nie potrafie zniesc ani minuty placzu dziecka. od razu mam
        fizjologiczna wrecz reakcje - andrenalina mi skacze, serce w
        plasterki, zrobilabym wszystko zeby mu pomoc.
        niestety moje dziecko ma refluks i czasem wrzeszczy (bo inaczej nie
        da sie tego okreslic) kilka razy dziennie, po godzinie albo i
        dluzej. caly czas go nosimy, tulimy, spiewamy, plecy wysiadaja,
        plakac sie chce, i nic nie dziala.
        ciekawe czy moi sasiedzi tez mysla, ze zaniedbuje moje dziecko i
        zastanawiaja sie nad wezwaniem policji uncertain
      • minerwamcg Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 19:11
        No więc właśnie, ja też najpierw zastanawiam się, o co płacze -
        najczęściej okazuje się, że można temu łatwo zaradzić. No dobra,
        czasem niełatwo smile Ale na ogół można.
    • agatracz1978 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 13:57
      Nie ma takiego czasu, bo ja zawsze reaguję. Moja Mała kiedy miała kolki wyła
      całe dnie. Ja mogłam nie zjeść, nie spać, ale NIGDY nie zostawiłam dziecka
      wyjącego bez przytulenia czy jakiejkolwiek innej pomocy. Jestem matką i to jest
      najważniejsze. I nic się nie stało jak kilka tygodni mniej dbałam o siebie czy
      byłam niedospana. To moje dziecko i nie ma opcji pozostawienia go płaczącego. Po
      powrocie męża z pracy zajmował się Małą a ja mogłam się przespać, najeść czy
      zrobić coś dla siebie.
    • koralik12 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 13:58
      Ok 30 sek do 2 minut. Tyle płacze przed zaśnięciem. Jak jest senny robi sie
      bardzo marudny, na rękach mu źle, w leżaczku źle, położony do łóżeczka
      wrzeszczy, ja go głaskam, tłumacze big_grin że musi się przespać bo jest zmęczony i po
      chwili płaczu uspokaja sie i zasypia. Jak płacz się przedłuża albo jak się robi
      taki nie marudzący ale wrzeszczący to biorę na ręce, noszę aż się uspokoi i
      znowu kładę do łóżeczka.
    • nikaa818 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 17:19
      Ja w ogóle słuchać płaczu nie mogę.Mięczak jestem.Zaraz na ręce
      biorę.Na szczęście Mała szybko nauczyła sie sama zasypiać.Nie
      starczyłoby mi z pewnością sił na długą naukę.A u sąsiadów to może
      kolka? Nauka zasypiania chyba miesiącami nie trwa?
    • minerwamcg Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 02.01.10, 19:14
      Płacz u sąsiadów coś mi podsunął... Hej, zaraz! A w innych porach
      dnia płaczu nie ma? Może dzieciątko za ścianą ma jakiś problem
      ortopedyczno-neurologiczny i rodzice muszą z nim robić specjalne
      ćwiczenia? Synek mojej kuzynki regularnie 3 x dziennie wył, bo jak
      mówią, metoda Vojty jest tyleż skuteczna, co wkurzająca. Ale pomogła
      mu doskonale. Co się wtedy nasłuchali sąsiedzi, to ich.
    • ola_motocyklistka Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 03.01.10, 10:22
      Jak uczyłam moją zasypiać w łóżeczku-bywało różnie od kilku do kilkunastu minut.
      \Nie wychodziłam natomiast z pokoju, byłam przy niej i trzymałam ja za rączkę,
      głaskałam po głowie, spokojnie do niej mówiłam. Obecnie przy dwójce- Mały
      czasami dłużej popłacze, ponieważ coś akurat robię ze starszą, coś czego nie da
      się zrobić z noworodkiem na rękach. Kwestia wyboru. Obecnie do płaczu dziecka
      podchodzę z większym dystansem, gdyż muszę siebie dzielić na dwa, jak nie ma męża.
      • blanka001 Re: Dziekuje Bogu.... 03.01.10, 14:29
        Drogie mamuski..tak czytam Wasze posty i jestem naprawde pelna
        podziwu dla wszystkich,ktorzy maja jakies problemy z maluszkami.Sama
        jestem mama 9m-c juz bobasa ale ja nie wiem co to znaczy placz
        dziecka od poczatku jak sie urodzil szkrab.Jakos Bozia mi dala ze
        moje mamuskowanie jest bez zadnych problemow wiadomo ze zdarzaja sie
        jakies drobne incydenty ale one wogole nie zaklucaja mojego
        zycia...I jak tak czytam rozne posty typu nie chce spac placze ,nie
        chce jesc itd.to naprawde jest mi to wszystko obce.Mam nadzieje ze
        zawsze tak bedziesmile ale okaze sie....Pozdrawiam Wszystkie mamuski i
        zycze nam wszystkim wytrwalosci...
        • kasia.46 Re: Dziekuje Bogu.... 03.01.10, 14:36
          oj to masz za o dziękowac, naprawde... mój syn to też aniołsmile ale
          córka to trzpiokawink pozdrawiam
          • 1maja1 Re: Dziekuje Bogu.... 03.01.10, 14:55
            Kasia, moj syn to tez najczesciej aniol, dlatego m.in.
            zdecydowalismy sie na drugie dziecko, ktore urodzi sie juz w
            czerwcu. Roznica pomiedy nimi bedzie tylko 1.5 roku, takze zdaje
            sobie sprawe, ze nie bedzie latwo, a Ty juz najlepiej o tym wieszsmile
            I zazdroszcze Ci, bo coreczke masz juz troche odchowana, dlatego w
            przyszlosci, jesli zajdzie taka potrzeba, bede sie zwracac o pomocsmile
            Pozdrawiam.
            • kasia.46 Re: Dziekuje Bogu.... 03.01.10, 15:12
              pomiędzy moimi dziecmi jest 1,5roku, polecam, bo dzieciaki
              przepadają za sobą i już można to zaobserwowac... oj, ale z małą
              lekko nie jest, napewno wyrośnie, trzeba jeszcze trochę zaczekac,
              pozdrawiam i zdrowego, grzecznego dziecka ci życzęsmile
    • deela Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 03.01.10, 15:05
      ba ze mzaden
      chyba ze mleko robie to musi chwile pocierpiec bo jak nie bedzie mleka to nic
      nie podziala
      jak przed zasnieciem jeczy to nie zwracam uwagi
      • gumi02 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 03.01.10, 21:40
        mój bardzo mało płacze ale był taki okres że codziennie darł się okropnie i trochę czasu minęło zanim zajarzyliśmy że chodzi mu o lulanie w wózkusmile teraz już jest spokój,no chyba że jakiś hałas go ze snu wybudzi to wtedy naprawdę ciężko go uspokoić ale to rzadko się zdarza
        ogólnie staram się jak najszybciej reagować ale jak sobie siedzę np na "tronie" ,w domu nikogo innego nie ma i mały zaczyna płakać to nie będę leciała do niego z niepodtartym tyłkiemsmile
    • grace.4 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 05.01.10, 05:51
      kazde dziecko jest inne,nie trzymaj sie statystyk...
      jesli jest suche,zmeczone,jeczy to moze chce dojesc i sie poprzytulac.
      moje jesli jeczy 10 minut to wiem,ze chce dojesc i po prostu zasnac
      przy butli,przytulajac sie.nasililo sie to przytuanie przy zabkowaniu,a
      ja lubie sie tulic.tule,ale odkladam zanim zasnie
      • houdiridi Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 05.01.10, 12:30
        minuta
        • czarodziejka000 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 05.01.10, 12:46
          Hm,jesli wiem ze cos sie dzieje (ma mokro,jest glodna, cos boli,albo nie
          dospala) to reaguje na placz od razu - bo wrazliwiec jestem wink
          Ale....jesli wiem ze "ryczy" (nie placze)i az kladzie sie na podlodze, dlatego
          ze pare sekund wczesniej powiedzialam "nie" albo zabronilam czegos,to tutaj moje
          wrazliwosc sie konczy i jestem w stanie (i nie tylko ja ale i babcia) dluzsza
          chwile poczekac az krolewna troche sie uspokoi,tzn np: wstanie z ziemi. w miedzy
          czasie probuje ja czyms zajac,jestem obok ale zazwyczaj musi sie "wyzalic" wink
          • easy_martolina84 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 05.01.10, 12:59
            Dziwne pytanie w temacie wątku.Kazdy czas ryku jest niedpouszczalny.Jak
            slysze,ze placze to nawet lece z kibla ledwo koncząc co mam do skonczenia smile Nie
            za bardzo moge sie zajac czyms innym jak placze,wiec nie ma u mnie miejsca na
            jakies metody 3-5-7czy inne wynalazki.Usypiam ja tak,zeby byla spokojna i nie
            płakała,a na zasypianie samemu ma jeszcze czas.
    • sandra246 Re: Jaki czas ryku dziecka jest dla Was dopuszcza 09.01.10, 01:10
      nie ucze zasypiania samodzielnego jak zaśnie tak zaśnie czasem w
      trakcie jedzenie,czasem na rękach czasem jak sobie leży... co do
      płaczu to myśle że pare minut,gdy jestem w kuchni a słysze że
      dziecko sie odezwie to nie lece na połamanie nóg,ale nie jest też
      tak że czekam bóg wie ile,a gdy akurat jestem w pokoju i składam
      rzeczy a dziecko leży sobie w łóżeczku i płacze i mam kontrole nad
      nim i widze ze nic złego mu sie nie dzieje to poprostu do niego
      mówie to w sumie nie działa i nie uspokaja sie ale nie rzucam odrazu
      tego co miałam zrobić czekam zazwyczaj pare minutek,jak sie nie
      uspokaja to wygrywa rzucam wszystkowink i sie nim zajmuje. czytałam
      opinie tutaj przerużne i powiem szczerze niektóre szokujące!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka