Bardzo zaluje, ze nie posluchalam w tej kwestii mojej matki!
Do podania dziecku smoczka przekonaly mnie reklamy ,,anatomicznych
ksztaltow". Myslalam wtedy, ze mama ,,starej daty", ze kiedys byly
inne, gorsze smoczki dlatego tez krazyly negatywne historie odnosnie
ich uzywania!
Nic bardziej bledniejszego!!! Moje dziecko mialo niby najlepsze i
najdrozsze smoczki na naszym rynku! A mimo to przez moja czesciowo
wygode i naiwnosc doprowadzilam do tego, ze moje dziecko ma nabyta
wade zgryzu!!! A konkretnie tylozgryz. Nie jest to napeno wdada
genetyczna, bo popierwsze kompletnie nikt w naszej rodzinie nie mial
tego typu problemow, po drugie kiedy dziecko bylo badane w wieku ok
9 miesiecy i mialo juz wtedy prawie wszystkie zabki, to npediatra
nie stwierdzila zadnej dysproporcji! Moje dziecko nabawilo sie tego
w ciagu ostatniego roku. Nawet nie wiem kiedy

Tyk bylo w moim przypadku, ale wiekszosc dzieci nabywa wade zgryzu
spowodowana smokiem znacznie wczesniej.
Nie sluchajcie zwolenniczek smokow, ktore tlumacza ze: ,,moje
dziecko mialo smoczek i ma wszystko ok, a dziecko kolezanki nie
mialo smoczka i ma problemy ze zgryzem czy zabkami. Bo istnieje
jeszcze inny przypadek, czyli taki w ktorym dziecko nie obciazone ta
wado genetycznie nabywa jej w skutek uzywania smoczka! A my jestesmy
zywym tego przykladem!!!