W piątek rozłożyło mi córkę (niestety i mnie również) - obydwie chrychamy, prychamy, obydwie z katarem i kaszlem. W piątek byłam od razu u pediatry, przepisała pyrosal, nawilżanie nosa (woda morska), maść majerankową i dużo płynów. Pozwoliła na spacery (w piątek miała 37,4). Wczoraj wieczorem 37,8, dziś rano 37.6. Być może częściowo to także kwestia ząbkowania, ale bardziej stawiałabym na to przeziębienie.
Pogoda ładna, nie pada, ok 15 C. Czy wyjść chociaż na pół godziny? Wczoraj była na spacerze godzinę, nie wiem czy to czasem nie to pogorszyło kaszel...