29.05.10, 22:07
i nowu kryzys...
odciągam 3,5 miesiąca. praktycznie od poczatku. po popredich
kryzysach był plan, ze skończe jak mały skończy 3 miesiące. potem za
delikatna sugestią pediatry (na szczęście nie naciskała jak wszyscy
na karmienie piersia (choć ja oczywiscie bardzo chcialam, ale nie
udało się), nie oceniała, nie krytykowała) zeby sie jeszcze troche
pomęczyć plan sie wydłużył o miesiąć (duży udział wyrzutów
sumienia). odlicałam dni. potm jeszcze o tydzień, zeby przy okazji
szczepienia omowic rozszerzanie diey i calkowite przejscie na mm).
jeszcze 3 tygodnie. a ja juz nie mam siły, na sama myśl o tym, ze
trzeba "odpakować" piersi, przylożyć laktator - brrr.... pewnie to
zmęczenie, bo w nocy odciąganie, w dzien jak mały śpi i możnaby sie
z nim zdrzemnąć trzeba odciągać, nerwy - zdąze -nie zdaże, wystarczy-
nie wystarczy, obudzi sie-czy nie obudzi, mokre wkładki, mokre
staniki, pizamy, plany na bluzkach i spodniach itd. ale najgorszy
chyba brak wsparcia. mąż od poczatku twierdził, ze nie ma sie po co
męczyc i od razu dać mm, mama dalej "przystawiaj". moze gdyby było
dużo mleka...a tu i tak 2-3 porsje o mieszanka.
juz sama mam mysli zeby go przystawicsmile ale chyba prawie 4-misieczne
pijącego ze smoczka 3 dziecka nie da sie nawrócic, nie?smile
nie ma to jak sie wygadać
Obserwuj wątek
    • analyss Re: krysys... 29.05.10, 22:30
      ha, u mojego M. w pracy dziecko się nawróciło na pierś mając 5 miesięcy, na sam
      koniec laktacji... cuda się zdarzają, tylko np. ja - co na początku rozpaczałam,
      a potem nawet miałam czas przystawiania, z czego i tak nic nie wyszło - teraz
      już bym chyba nie chciała, zaakceptowałam że jest jak jest, myślę że jednak śpię
      w nocy mimo wszystko więcej, niż gdyby był cyc. no ale fakt, tutaj M. mnie
      bardzo wspomaga i wstaje, jemu bardzo zależy na tym, by Mały jadl moje mleko i
      nawet kupił mi b.drogi laktator - swoją drogę, to także presja...
      a ten nerw znam, tym bardziej że mój śpi na spacerach tylko, każde popołudniowe
      odciąganie to stres, czy mi się uda... czy zaśnie na spacerze, czy przywiozę go
      śpiącego do domu czy coś go obudzi, czy może będzie się chciał bawić tak długo,
      aż zdążę? zawsze stres...
      trzymaj się Kochana i może pomyśl o jakimś rozwiązaniu częściowym, np. zredukuj
      liczbę odciągnięć, by dać sobie jakiś czas na odpoczynek... w końcu już niedługo
      zaczną się zupki...
      • poznanianka77 Re: krysys... 30.05.10, 11:40
        A Wy zawsze odciągacie porcję na następne karmienie? Ja robiłam tak,
        że zawsze miałam w lodówce zapas na 1 lub 2 karmienia. Mniejszy
        stres czy zdążę = więcej mleka. Zaczełam tak, że w jeden dzień (jak
        był mąż w domu żeby bardziej zajął sie córką) odciągałam częściej.
        Wypracowałam sobie nadwyżkę i później miałam tak przez cały okres
        odciągania(9 miesięcy). Poza tym dość wcześnie rozszerzyłam małej
        dietę- miała około 3,5 miesiąca. I tym sposobem zamiast karmić 3
        miesiące(które na początku wydawały mi się niemożliwe)karmiłam swoim
        mlekiem 9 miesięcy.
        • babecior Re: krysys... 30.05.10, 15:11
          ja w nocy 2 albo 3 razy daje mieszankę, wiec coś tam jest do przodu
          w lodówce, ale mimo wszystko nie aż tak duzo. już mi porzyszło do
          głowy, ze jak bedzie rozszerzanie diety i mojego mleczka bedzie
          mniej potrzebne to moze jeszcze pociągne dłużej?smile teraz sciągam 5
          razy, ale nie zawsze uda sie na pełną porcję. wiem, ze jak bedzie
          rzadziej to i mniej mleka będzie. no zobaczymy. w każdym razie
          założycielka tego forum powinna dostać nobla, bo można tu oprócz
          wiedzy dostać wiele tak potrrzebnego wsparcia! dziękismile
          • 11buba Pokojowa nagroda nobla dla założycielki:D 30.05.10, 15:40
            ja mogę zbierac podpisy hehe

            też myślałam, że nikt tak nie karmi, kiedy ja rozważałam ten sposób -
            najbardziej upierdliwy sposób karmienia na świecie, ale wpisałam w wyszukiwarkę,
            żeby sprawdzic, czy to w ogóle realny pomysł, jaka była moja radośc, jak się
            okazało, że jest to realne, do zrobienia i można tak dłuuuugoooo i dłuuuugooobig_grin

            rady są, wsparcie psychiczne i co najważniejsze - ZROZUMIENIE, którego nikt
            inny, kto tego nie robi, nie może po prostu dac...
          • 11buba Re: krysys... 30.05.10, 15:48
            ja miałam największy kryzys jakoś po 1,5 miesiąca... ze łzami w oczach siadałam
            do laktatora... na szczęście moje dziecko jest w miarę nieupierdliwe i nie
            przeszkadza mi ściąganiu, zapas mam zamrożony... jak się stresuję, ze nie zdążę
            ściagac, to rozmrażam na wszelki wypadek... bardzo pomaga taki luz...

            teraz jest gorzej, bo młody więcej je i mleka mam na styk, a że się uparłam, że
            mieszanki nie dam, to mam czasem nerwy w strzępachuncertain co prawda w szpitalu
            dojadał mieszanką, bo ściagałam po 10-15 ml na początku... i potem parę dni w
            domu na noc, ale przy nawale było tyle mleka, ze żal było go karmic mm, i od
            tamtej pory za cel mam mm nie dawac... choc puszka na wszelki wypadek jest
            kupionawink

            najgorzej na wyjazdach, gdzie nie ma moich zamrożonych zapasów... wtedy jest
            nerwowa atmosfera, muszę czasem dociągac dodatkowy raz, albo ciągnąc po 40
            minut... i zauważyłam, ze na wyjazdach jak na złośc mleka mniej, chyba przez
            stres...

            ja miałam w planach pół roku... i tak myślałam: jeszcze 5 miesięcy, jeszcze 3
            miesiące, a teraz mój syn ma 5 miesięcy i chyba będę ciągnęła, ile się dabig_grinbig_grin

            ale ja nadal mam wyrzuty sumienia, że nie karmię go piersią... taki mój wybór
            niby przemyślany od czasów ciąży już... i wiem, że bym karmienia "nie przeżyła"
            psychicznie i wtedy by dopiero była nerwowa atmosfera, ale i tak wyrzuty są...sad
    • 11buba Re: krysys... 30.05.10, 16:49
      wiesz, tak sobie myślę... jakbym sama nie odciągała, i ktoś by miał taki kryzys
      jak ty, to pewnie bym poradziła: daj sobie spokój, po co się męczyc, poświęc ten
      czas dziecku, a nie się zadręczasz... ale sama odciągam i wiem, jak trudno
      skończyc, skoro coś tam leci i jest to dobre dla dziecka...

      a z mężem mam odwrotny problem, bo mój bardzo naciskał na mleko "człowiecze"...
      wiedział, że do piersi mnie nie namówi, więc żebym chociaż ściągała... i też
      mnie to wkurzało na początku w czasach mojego kryzysu, że pogłębia moje wyrzuty
      sumienia, że naciska, że nie rozumie... a teraz jak mówi, że jeden raz dziennie
      mieszanka nic młodemu nie zrobi, to też mnie denerwujewink więc chyba tak to już
      musi bycbig_grin

      i jeśli chcesz spróbowac przystawic do piersi, to próbuj... zawsze jest szansa,
      że się uda, choc wiadomo, że łatwo nie będzie i jednak ta szansa mała... może
      zadzwoń do P. Moniki z foum Karmienie piersią? mi już wiele razy pomogła dogadac
      się z moim biustemwink
      • babecior Re: krysys... 30.05.10, 19:50
        co do przyzstawiania to juz niejedna próba była, nawet była u nas
        pani z poradni laktacyjenj. niby na początku szło, ale po paru
        razach sie buntowal. a ja cała w nerwach - najadł sie czy nie najadł
        (bo generalnie problem z karmieniem piersia zaczał sie od duzego
        spadku wagi). mam juz postaowienie ze niedługo skończę (choc roznie
        moze bycsmile) wiec juz nie bede probowac z piersią. duzy komfort
        wiedzieć ile zjadł, a je jak w zegarku co 3 godziny (budzik zjadł
        czy co?smile)w nocy oczywiscie rzadziej.

        co do męża to może to nie jest tak źle, laktator kupił, dużo czytał
        o karmieniu, przejmuje małego jak ja odciagam (nie tylko wtedy
        oczywiście). Brak mi tylko dobrego słowa, pochwały...

        a kryzys - myslę, ze zmęczenie. do tego mąż troche chory, wiec nie
        bardzo może zajmowac sie małym, wiec cały czas ja. i choć dziecko
        niemarudne to po całym dniu zmęczenie daje w kośćsmile
        • 11buba Re: krysys... 30.05.10, 21:07
          daje w kośc, prawdawink

          a wiesz, że mój też mnie zbytnio nie chwali... też mi trochę tego brakuje...
          choc za to butelki myje i wyparzabig_grinbig_grin

          no, ale pomarudzic czasem sobie musimy, prawda?wink
          • babecior Re: krysys... 31.05.10, 05:41
            a nie no, mój też wyparzasmile kiedys i laktator podtrzymywał jak
            zasypialam i mi z ręki wypadalsmile ogólnie to nie jest złysmile a ze nie
            pochwali... chyba faceci tak maja...smile
            • babecior Re: krysys... 31.05.10, 05:47
              a i ostatnio mama pochwaliła, wiec jest lepiejsmile
              • analyss Re: krysys... 31.05.10, 06:31
                mnie też, że nie idę na łatwiznę.
                mój M. wczoraj rzucił, że 'dobrze byłoby chociaż z rok'....
                dobił mnie po prostu...
                • analyss Re: krysys... 31.05.10, 06:33
                  no ale jednak wstaje w nocy, choć ma do pracy na rano...
                  • poznanianka77 Re: krysys... 31.05.10, 13:28
                    Wiesz co powiem Ci, że ten rok to nie jest takie nierealne. Dziecko
                    je coraz więcej rzeczy więc i mleka potrzeba mniej i zmniejsza się
                    liczba odciągań. Gdybym nie musiała przestać ze względów zdrowotnych
                    to dzisiaj miałabym 10 miesięcy odciągania i chciałabym jeszcze.
    • 33mama Re: krysys... 31.05.10, 21:06
      no to ja was pocieszę dziewczyny smile

      my mieszkamy sami, mąż pracuje, ja jeszcze na macierzyńskim
      ściągam 3 mc a kryzys był juz nie raz...
      mi nikt nie wyparzy i nie umyje butelek, laktatora...
      mąż wraca z pracy zmęczony oczywiście, a ja wypoczęta, bo wstaję o
      4ej rano, mała śpi po pół godz w ciągu dnia, trzeba się z nią
      pobawić, nakarmić, ściągnąć pokarm, wyparzyć i umyć "sprzęt", zjeść
      samemu, zrobić obiad, pranie, posprzątać, przewinąć itd... aaaa i
      jeszcze jego zdaniem gram na necie bo mam tyle czasu uncertain

      jak pytam czy weźmie na chwilę małą, bo muszę zrobić coś tam to
      weźmie, ale na dosłowną chwilę bo ma tyle spraw do załatwienia na
      kompie (informatyk)

      jak pojechałam do lekarza (nie było mnie 2 godz) po powrocie
      pamperek na tapczanie, tetra na podłodze, zabawki po całym pokoju,
      butla na ławie i ogólnie tajfun w pokoju - pytam czemu ten papmer tu
      leży i nie wyrzuci od razu? co słyszę? "a jak miałem to zrobić?
      przecież widzisz, że mam 2 ręce zajęte, małą się zajmuję " załamka
      totalna sad po czym jak spytałam jak myśli kto za mnie wszystko
      robi stwierdził że ja mam zajmować się tylko małą i ewentualnie
      obiad ugotować - tylko ciekawe kto porobi resztę? uncertain
      dobrze że chociaż małą kąpie smile

      teściowa to temat rzeka - trzeba by nowy wątek założyć hehe
      tylko krótko jeden przykład : na końcówce ciąży powiedziała: "33mama
      twoja mama powinna sie do was wprowdzic chociaż na tydz bo jak sobie
      poradzisz? ja przecież nie będę przyjeżdżać 13km codziennie" mimo że
      nawet przez myśl mi nie przeszło żeby kogokolwiek prosić o pomoc a
      tym bardziej ją

      oj jak to dobrze czasem się wyżalić... smile
      • 11buba Re: krysys... 31.05.10, 21:36
        he, dobre... mój mąż jest aniołem i strasznie dużo mi pomaga, ale też czasem,
        jak ma młodego na rękach, to już nic więcej nie umie zrobic, tylko krzyczy:
        pomóż mi, bo coś tam... ja jakoś umiemwink

        ostatnio mnie rozbawił, bo chciał wnieśc wózek na taras u teściów (mają wysoką
        piwnicę, więc z 10 schodków tam było) i woła: pomóż... więc mu mówię, że matki
        codziennie niektóre znoszą i wnoszą wózek z dzieckiem np. z 4 piętra na spacer,
        bo windy nie mają, same, dają radę, bo muszą, a ty 10 schodków nie dasz rady...
        bo on ma TYLKO 2 ręcebig_grin

        ale już na niego nie gadam, bo kochany jest BARDZO BARDZObig_grin
      • babecior Re: krysys... 01.06.10, 06:39
        no to ja juz nie narzekamsmile
        my też sami - jedni rodzice daleko, drudzy niestety nie żyją, ale
        jak juz M. wraca to stara sie pomóc przy małym
        • toohna Re: krysys... 01.06.10, 22:55
          ja z kolei mam wspaniałą Teściową... mój M. za bardzo się nie
          udziela niestety, myje butelki i pomaga mi kąpać synka, nic poza
          tym... nawet czasami mu wypominam, że dziecko mam z Teściową a nie z
          nim...
          ale podobno faceci tacy są, chociaż ja w to nie wierzę
    • aga333 Re: krysys... 02.06.10, 21:23
      to i ja się wyżalę:mąż 2 tyg. w domu a 2 tygodnie poza nim - w delegacji i ja
      sama: z laktatorem i 2 dzieci. Mam mnóstwo wyrzutów sumienia: a to, że
      zaniedbuję starszą córkę (3-letnią)-nie mam dla niej kompletnie czasu, nie dość,
      że trzeba zająć się młodym to jeszcze dochodzi odciąganie mleka.
      Mąż jak jest w domu to wszystko go denerwuje, chce się wyspać i odpocząć.
      Dobre słowo i zachęta to tylko od mojej mamy i...pediatry młodego - że jest
      pełen uznania i mnie podziwia smile
      • babecior Re: krysys... 02.06.10, 23:11
        no to ja tez podziwiam! ja mam meza codziennie i jedno dziecko. przy
        dwojce nie sadze zebym sie zdecydowala na odciaganie! brawo!!!
    • azja811 Re: krysys... 03.06.10, 22:58
      Jak ja dobrze wiem co czujesz...odciągam już 4 m-c, za parę dni zacznę piąty.
      Mleka coraz mniej, bo byłam zmuszona zmniejszyć liczbę odciagnięć przez
      częściowy powrót do pracy a i z lenistwa. Mam kryzys psychiczny, wprost
      proporcjonalny do kolejnych kryzysów laktacyjnych. Młoda dostaje srednio raz na
      dwa dni, czasem raz na dzień mieszankę. I kurcze moja osobista laktacyjna
      terrorystka co siedzi w głowie ciagle nasila wyrzuty sumienia. I znow smak
      porazki, przy pierwszym się nie udalo i przy drugim też nie...ale jak mawiają do
      3 razy sztukawink

      PS. Mimo wszystko czuje sie kiepsko, przez te karmienie, z jednej strony chce a
      z drugiej nie umie skonczyc. Skoro już zawalilam w kwestii picia z pirsi niech
      chociaz dostaje moje mleko, ech...
      • babecior Re: krysys... 04.06.10, 21:18
        raz na dzien mieszanke? to super! u nas juz 4 mieszanki dziennie!!
        ta osobista terrorystka... ani dalej odciągać ani przestac. jakaś
        paranoja, ale chyba wszystkie tak tu mamy. choc ja po ostatnim
        kryzysie, kiedy płakałam z laktatorem w ręku i pół goziny
        sie "modlilam" zanim przystawilam do piersi laktator postanowilam,
        ze koniec. zaczelam skracac czas, od razu zrobilo mi sie lepiej. po
        paru dniach przeszło i znowu wydłuzylamsmile ale jeszcze tydzien, az
        maly skonczy 4 miesiace i CHYBA z (możliwie) czystym sumieniem
        skończe. mleka i tak coraz mniej. ledwo na 3 porcje wystarcza...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka