Dziecko wojny

08.06.10, 21:41
Tak dzisiaj usłyszałam od swojej teściowej że mój synek tak wygląda. ;P
Faktycznie wygląda jak zaniedbane dziecko bo w niedziele pilnował go tatuś
więc na buzi i czole ma po 3 siniaki żółtawo sine. Na kolanach kolejne od
raczkowania i wiecznie jest cały brudny bo łazi po podłodze w końcu a ja nie
mam sterylnych warunków bo mam psa i fakt posiadania małego "konia" w domu i
czystej podłogi jest niezgodny z prawdą ;P
Dodatkowo mały powoli sam próbuje jeść przy czym również się brudzi a ja
uważam że więcej niż dwa razy nie będę go w ciągu dnia przebierać bo nie
nadążam z praniem.
Ogólnie wychodzę z założenia że dziecko brudne to dziecko szczęśliwe ale może
jestem w błędzie ;/ Jak to u Was wygląda może tylko ja chowam takiego niechluja ;P
    • mw144 Re: Dziecko wojny 08.06.10, 21:45
      Mniej więcej jak u Ciebiewink
      • lolipop87 Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:13
        Ja też się za bardzo nie spinam z tego powodu smile Poza tym tak słodko
        wygląda jak jest takim małym, ale jakże szczęśliwym brudaskiem smile
    • joshima Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:22
      camelka_wik napisała:

      > Ogólnie wychodzę z założenia że dziecko brudne to dziecko szczęśliwe ale może
      > jestem w błędzie ;/

      Ja też tak uważam i przebieram tylko jak naprawdę jest konieczność (ubrania
      naprawdę ostro upaćkane).
    • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:23
      "na buzi i czole ma po 3 siniaki żółtawo sine"- musiał się
      wielokrotnie bardzo mocno uderzyć, nie sądzisz? rozumiem, że niemowlę
      się przewraca, ale 6 żółtawo- sinych siniaków? Jak dla mnie wygląda na
      dziecko totalnie zaniedbane. I nie mowię tu o brudzie.
      • joshima Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:26
        No chyba żartujesz? Wrażliwość ludzkiego ciała na uderzenia jest różna.
        Niektórym wystarczy mocniejszy nacisk, żeby mieć siniaka. Poza tym chyba
        normalne, że w tym wieku dziecko się przewraca i trochę obija. A siniak nie
        znika w parę godzin i trzy żółte siniaki moga pochodzić z przeciągu tygodnia.
        • aretahebanowska Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:51
          Też pomyślałam, że to żart. Gdyby kilka siniaków świadczyło o totalnym
          zaniedbaniu to już dawno dzieci by mi zabrali. A im one starsze tym
          sińców i zadrapań więcej. Ja też jestem wiecznie posiniaczona i długo
          schodzą.
          • zoofka Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:17
            Dokładnie! ja po ostatnim weekendzie mam 19-scie siniaków na lewej
            nodze i 12-scie na prawej. Mojego męża powinni już dawno zamknąć za
            znęcanie się big_grin a ja tylko byłam na tańcach i rowerze.
            I to naprawdę nie żart! mam dobre wyniki badań. Ale nogi ciągle jak
            dalmatyńczyk - w kropki. Wstydzę się chodzić w kieckach. Są ciała
            bardziej i mniej podatne
      • camelka_wik Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:58
        Dobre.

        W takim razie mnie i innym matkom powinni zabierać dzieci bo nie wiem ile ma
        Twoje dziecko ale przy 11 miesięcznym wstającym, ledwo chodzącym dziecku
        możliwość upilnowania go graniczy z cudem.
        O ile ja jestem w stanie patrzeć na niego stale o tyle tata nie daję rady.
        • ciociacesia no nie wiem 09.06.10, 10:59
          ja przez pryzmat mojego patrze - nigdy nie miala na raz wiecej niz dwa siniaki.
          a ja nie z tych co jak tylko dziecko wstaje obkladaja wszystko poduszkami. moze
          ona taka ostrozna jest, albo szczscie mamy?
      • ulik80 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 08:26
        A Ty co z opieki społecznej jesteś? MOja dzis tez sobie nabila guza. Zaniedbuje
        ja ,a moze bije? Przesadzasz troche...
      • monnap Re: Dziecko wojny 09.06.10, 19:41
        Mi sie wydaje ze z tymi siniakami, to moze sie zdarzyc, ale dziecko
        ktore jest w domu i jest brudne (nie mowie o jedzeniu, ale typowym
        brudzie) jest dla mnie niedpuszczalne, rozumiem, ze nie chodzi o
        sterylne warunki, ale umyj czasem podlogi kobieto, albo zagon
        meza.Jak dla mnie to flejostwo i troche mnie odraza. Ja mam 3
        dzieci, 2 koty i 2 psy. Siersc na podlodze sie zdarza, ale czarnych
        plam z brudu to moje dziecko nigdy jeszcze nie mialo.
        • imogen0 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:11
          A kto tu o brudzie mówi???
          Ja tam mam ciekawsze rzeczy do robienia niż pięć razy dziennie na
          szmacie jeździć.
        • camelka_wik Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:15
          monnap napisała:

          > umyj czasem podlogi kobieto. Jak dla mnie to flejostwo i troche mnie odraza.
          czarnych
          > plam z brudu to moje dziecko nigdy jeszcze nie mialo.

          Rozbawiłaś mnie do łez !!!!! big_grin big_grin big_grin
          Myje podłogi dwa razy dziennie a o czarnych plamach nic nie pisałam big_grin big_grin big_grin
          śmieszne wink
          • zoofka Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:20
            dwa razy dziennie to dla mnie już nerwica natręctw z kolei big_grin
            wyluzuj kobieto
          • monnap Re: Dziecko wojny 10.06.10, 19:00
            Sama piszesz ze jest brudny bo lazi po podlodze- a jesli
            rzeczywiscie je myjesz 2 razy dziennie i nadal brudno to czas z
            ziemianki do domu sie przeprowadzic!
            • camelka_wik Re: Dziecko wojny 10.06.10, 22:27
              Śmieszysz mnie dziewczyno do łez..
    • agg3 Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:27
      dziecko czyste tez moze byc szczesliwe! serio wink
      moze cos jest w tym niechlujstwie...
      • camelka_wik Re: Dziecko wojny 08.06.10, 22:59
        Ja nie twierdzę że dziecko czyste jest nie szczęśliwe.........
        • ma_niusia Re: Dziecko wojny 08.06.10, 23:14
          Mój to samo.

          Zazwyczaj tak jest, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe wink Są wyjątki
          potwierdzające regułę.

          Przebieram jak jest już tragicznie brudny lub mokry bo się czymś obleje, kolana
          obdrapane, bo chodzi już sam, ale na wertepach co chwila baach robi wink Gencjaną
          smaruję to fajnie wygląda wink
      • camel_3d Re: Dziecko wojny 09.06.10, 09:56
        agg3 napisała:

        > dziecko czyste tez moze byc szczesliwe! serio wink


        moze... ale mysle, ze dzieciom w tym wieku to wisi kompetnie czy maja czyste
        lapki cz ynie.. za to rodzicom niekonieczniesmile
        • metodiw Re: Dziecko wojny 10.06.10, 10:29
          camel_3d napisał:

          > agg3 napisała:
          >
          > > dziecko czyste tez moze byc szczesliwe! serio wink
          >
          >
          > moze... ale mysle, ze dzieciom w tym wieku to wisi kompetnie czy maja czyste
          > lapki cz ynie.. za to rodzicom niekonieczniesmile

          Zależy, jakiemu dziecku. Jedna z moich córek była taka, że od małego kazała się myć i przebierac na okrągło. Pokazywała, że jest "be" i nie było dyskusji.
          Teraz swoje niemowlę też przebiera po kilka razy na dzień, bo to albo się ulało, albo coś przez pampersa przelazło tyłem lub bokiem...

          Ja zreszta rozumiem, że są dzieci, które nie lubią się myć, ale czy to powód, zeby im pozwalać rosnąć w brudzie? Mamy potem śmierdzących na kilometr nastolatków, nie mówiąc o ogólnym nastawieniu Polaków do higieny.
          Przecież to się kształtuje od maleńkości.
          Niech się maluch bawi jak chce, wypaprze, wytytła, wyświni, ale potem koniec zabawy, mycie i przebieranie.
          Nie wyobrażam sobie, żebym takiego osobnika wracającego z ogrodu lub placu zabaw nie umyła i nie przebrała. Albo nie zrobiła tego samego po jedzeniu, jeżeli rozmaże sobie część posiłku na twarzy i ubranku.
    • miska_malcova Re: Dziecko wojny 08.06.10, 23:09
      tak... Po prostu czułam, że zaraz pojawią się sugestie, że siniaki, to jakaś
      patologia, a ubrudzone dzieci zaniedbane czy co... Ech dziewczyny...
    • imogen0 Re: Dziecko wojny 08.06.10, 23:32
      U nas jest tak samosmile
      A to siniak, a to zadrapanie,co przebiorę to za 5 min.brudna.
      I też uważam,że dziecko brudne to szczęśliwe,że może pazurkami jeść,w
      piasku pogrzebać,kota sąsiada pogłaskać.
      A taki maluch co tego nie może to trochę biedny.No i ta mamusia ciągle
      stojąca z antybakteryjną chusteczkąsmile
      A!No i (co ciekawe)pierwsza krew też pod opieką tatusiasad
    • niebioska Re: Dziecko wojny 08.06.10, 23:44
      dziś w parku starsza pani na widok mojego syna wypaliła "ojojoj. upadło się na
      buzię..." litości. z krwi bym dziecko obtarła. truskawki jadło smile.

      uwielbiam jak pół twarzy ma umazane jedzeniem, więc nawet jeśli myję mu zęby, to
      nie zawsze też buzię smile. spodnie na kolanach też ma na ogół przybrudzone, bo mam
      w domu kota, co butów nie zmienia i faceta, co buty uwielbia zakładać siedząc na
      kanapie (mam też miotłę i mopa, ale też chroniczny brak czasu i ochoty na ich
      częste używanie).
      • lenawawa Re: Dziecko wojny 09.06.10, 07:35
        Wystarczy iść na plac zabaw.
        Tam jest dopiero przegląd siniaków,zadrapań,brudnych łap,nóg,twarzywink
        Czyste niemowlaki widziałam tylko w centrum handlowym,hehe.
        Ale jakie szczęśliwe te maluszki na placu są....
        • joshima Re: Dziecko wojny 09.06.10, 10:54
          Mi wystarczy, że wyjdę do ogrodu. Mała uwielbia pływać w piasku, ale nie to jest
          najgorsze. Zawsze wynajdzie jakieś zielsko wyrwane i porzucone przeze mnie, z
          korzeniami pełnymi ziemi no i oczywiście musi się do niego poprzytulać.

          Mam nadzieję, że jak nadejdzie sezon basenowy to przynajmniej z podwórka będzie
          wracała czysta.
          • majadeblij Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:08
            masz szczesie ze sie przytula, moja to zjadasmile
            do tego jeszcze sobie ostatnio mrowki upodobala - wprowadzila je do
            swojego menu odrazu.
            mam troche z tym problem - z tymi mrowkami, bo niczym ich wytepic
            nie mozemy, a nie chcemy nic trujacego bo malej nie upilnuje,
            musialabym ja w kojcu caly dzien trzymac.
            wolalabym, zeby ich nie wcinala...
            pozdrawiam,
            maja
            • joshima Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:19
              Ależ czemu? Mrówki są odżywcze smile Raczej jej nie zaszkodzą.
              • majadeblij Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:32
                dzonilismy do jakiegos magika od zwalczania mrowek (mamy chyba
                mrowisko gdzies pod chodnikiem) i on twierdzil, ze mrowki tez jakies
                bakterie przenosza - nie byl w stanie powiedzec jakie, wiec do konca
                mu nie wierze. sama jestem mikrobiologiem i nie slyszalam o czyms
                takim w zyciu, ale moze jestem niedouczona..wiec, wolalbym zeby ich
                nie wcinala...
                ale generalnie wole chyba, zeby kilka mrowek zjadla, niz zeby sie
                otrula jakims chemicznym swinstwem...
                • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 08:50
                  majadeblij napisała:

                  > sama jestem mikrobiologiem i nie slyszalam o czyms
                  > takim w zyciu, ale moze jestem niedouczona.
                  Eee tam. Prędzej facet chce, zarobić smile
                  • majadeblij Re: Dziecko wojny 10.06.10, 10:12
                    tak tez mysle - bo calego medlina przestudiowalam w poszukiwaniu jakis
                    informacji na temat bakteri niebezpiecznych dla ludzi a przenoszonych
                    przez mrowki, ale nic nie znalazlam
                • mamasi majadeblij 10.06.10, 09:04
                  Mrówki niektóre mogą przenosić jakies bakterie, jak wszystko
                  zresztą. A próbowaliśce posypać solą? my tak wytępiliśmy mrówki w
                  domusmile a tym mała sie nie zatruje, co najwyżej będzie nieźle pluła
                  jak spróbujewink
                  • mak-111 Re: majadeblij 10.06.10, 09:59
                    my na dzialce wytepilismy mrowki rozstawiajac naczynka z cynamownem uciekaly od
                    jego zapachu. podobno dziala tez proszek do pieczenia.
                    • majadeblij Re: majadeblij 10.06.10, 10:08
                      biologiczne wszystkie jakies metody wyprobowalismy - cynamon,
                      pieniazki miedzane, sol, maczka kukurycziana itp itd.
                      znikaja na kilka dni i sie pojawiaja spowrotemsad(
                      • ulik80 Re: majadeblij 10.06.10, 17:27
                        Moja babcia nalazla taki sposob: wlala do sloika wode i poslodzila ja dosc
                        obficie. Wszystkie mrowki do tego sloika szly i sie topilysmile
                      • camelka_wik sól 10.06.10, 18:29
                        U nas sól wytępiła na stałe mrówki...
    • camel_3d to przywiliej :) 09.06.10, 08:26
      w niemczech wychodzi raz na 3 miesiace "List do rodzicow". dostaje sie go za
      darmo. Opisuja w nim co czego mozna sie spodziewac po dzeicku w tam wieku, itd..
      w ostatnim bylo ladnie ujete, ze powinnismy sie cieszyc, ze mamy dziecko, ktore
      wszedzie wlazi, wszystkiego chce dotknac i coz..ciagle lazi pobrudzone i
      poobtlukiwane, bo to znaczy, ze jest ciekawe swiata, odkrywcze, chce wszytsko
      poznac..no a przy okazji tu i tam sie obije smile Oczywiscie wszystkow normach.
      Najgorzej jest kiedy rodzice wszytskiego zabraniaja, nie pozawalaja sie
      ubrudzic. ubieraja dzeicko na plac zabaw, tek ze widac kazda plamke i jeszcze sa
      wkurzeni ze dziecko bawi sie nieostroznie itd...

      tak wiec nie masz czym sie przejmowac. najwyrazniej dziecko dobrze sie bawilo.
      Moja tez ma na czole siniaka wielkosci sliwki smile nie mam pojecia skad... ale
      wyglada jak dziecko wojnysmile
    • koralik12 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 09:52
      Mój syn jak jest czysty to jest nieszczęśliwy big_grin
      Nie znosi przebierania ani wycierania buzi czy rączek, więc ograniczam to do minimum. Starszy syn był szczęśliwym czyścioszkiem, rzadko sie brudził a jak trzeba go było przebrać to współpracował smile młodszy zupełne przeciwieństwo. Ja nie lubie jak dziecko chodzi w brudnym ubraniu ale musiałam odpuścić smile
      • ulik80 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 10:05
        > Nie znosi przebierania ani wycierania buzi czy rączek,

        Moja tak samo, lubi jedynie jak myje jej buzke, ale juz przy wycieraniu jest
        wrzasksmile. Tak samo wyglada czyszczenie uszu i noska (odkąd skonczyla 6 miesiecy
        stalo sie to prawie niemożliwe).
        • imogen0 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 10:13
          U nas prawdziwy horror jest z myciem główkisad
          A wczoraj musiałam to zrobić bo mała wysypała sobie na głowę wiaderko z
          piaskiem a potem wtarła w to deserek bananowysmile
          • mamasi Re: Dziecko wojny 09.06.10, 10:29
            ma pomyslysmile a moze do mycia glowy uzywajcie takiego kółka np
            canpola? u znajomej pomoglo bardzo
    • minerwamcg Re: Dziecko wojny 09.06.10, 12:17
      Oczywiście, że żółtawo-sine siniaki, a jakie mają być? I gdzie tu
      przesada? Jak się człowiek wstając albo upadając walnie w nogę od
      stołu/futrynę drzwi/szafkę/co tam jeszcze, to co ma mieć, deseń w
      kwiatuszki? Normalne, że jak się ktoś uczy chodzić, to się
      przewraca, a jak się przewraca, to sobie nabija guzy. Moja córka na
      swoich pierwszych urodzinach wyglądała jakby miała rogi smile
      A co do czystości, to nasze dziecko ze spaceru wraca zazwyczaj
      szczęśliwe jak święta ziemia big_grin W domu oczywiście paprze się
      jedzeniem, rozsmarowywanie owoców po ubranku to jej popisowy numer.
      • lulu2.0 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 14:54
        To wszystko zależy też od dziecka -mój Kubuś jest żywym i radosnym
        dzieckiem ale i też jest czystym dzieckiem (no nie zawsze) .Chodzimy
        na place zabaw i bawi się tak jak wszystkie inne dzieci -jego się
        brud nie trzyma -starszy też taki jest(ale spodnie na kolanach rwie
        równo do dziś a ma już 11lat).
        Też uważam że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko .Przecież nie
        będę sama brudzić dziecka żeby inni widzieli jaki on szczęśliwy.
    • anik0987 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 16:45
      Jasne, że dzieci mają siniaki. Moja starsza z placu zabaw czasem wraca
      poobijana, głównie na nogach oczywiście. Guza też można sobie nabić. I ubrudzić
      się nawet możnasmile Chociaż nie sądzę, żeby brud był synonimem szczęścia. Dosyć
      wcześnie zaczęłam starszą uczyć dbania o higienę, mojej raczkującej i pchającej
      wszędzie łapki 11-miesięcznej córeczce też myję łapki co jakiś czas. Jak się
      niemiłosiernie upaprze to przebieram, ale nie szaleję z powodu najmniejszej
      plamki. To co opisujesz to dla mnie jednak przesada. 6 siniaków na twarzy?!
      Tatuś nie pilnował dziecka tylko chyba czytał gazetę i to w drugim pokoju. Mój
      mąż nie raz zostaje z dwójką dzieci, chodzi też z nimi na spacery, place zabaw,
      ale w takim stanie żadnej jeszcze nigdy nie widziałam.
    • namrata86 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 16:58
      Mój synek chodzi już sam. Obecnie ma dwa siniaki na buzi i podrapane kolano. No
      i cóż na to poradzę? Włazi wszędzie, pod stół, na łóżko itd. Idzie i się
      przewraca. Po powrocie z placu zabaw jest cały brudny. Szczególnie ręce, nogi i
      buty. Widzę, że lubi się brudzić. Dziś dostał truskawkę do ręki, był cały
      czerwony + ubrania, krzesełko i płytki. Nie będę mu odbierać przyjemności,
      skończył jeść (co trwało wieczność) to go umyłam. Jakoś się nie przejmuję tym
      czy jest brudny, czy ma kolejnego siniaka na buzi. Umyje się, a siniak zejdzie.
      Takie już chyba dzieciaczki są smile
    • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 09.06.10, 17:00
      Z mojej strony nie był to żart. W mojej rodzinie jest wiele dzieci,
      ale jeszcze nie widziałam NIEMOWLAKA Z 6 SINIAKAMI NA TWARZY! Każdy,
      kto tu zabiera głos, mówi o pojedynczym guzie czy siniaku lub o
      starszych dzieciach. Ja nie mówiłam, że jeden siniak to jest
      zaniedbywanie dziecka. Ale czy Wasze niemowlęta miewają 6 siniaków
      na buzi? Moje dziecko nie ma. Ma 8 i pół miesiąca, raczkuje z
      prędkościa światła, chodzi przy meblach i za rączki, pasjonuje się
      wspinaczką- ale musiałabym go zostawić zupełnie samego na cały
      dzień, żeby sobie nabił 6 siniaków na buzi. Jest oczywiste, że
      niemowlę się przewraca i zalicza wiele uderzeń, ale trochę trzeba je
      jednak chronić. Co on robił? Przewracał na siebie meble? Skoro po
      jednym razie z tatusiem tak wygląda, co by było po 3 dniach?
      • anik0987 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 17:09
        Właśnie o tym napisałam wcześniej. Dziewczyna napisała, że po jednym razie z
        tatusiem dziecko tak wygląda, a wszystkie panie radośnie prześcigają się ile to
        ich dzieci nabijają sobie guzów i jakie to chodzą brudne. Tyle siniaków na raz?
        To zaniedbanie, ignorancja i olewactwo ze strony szanownego tatusia. Nie o
        wygląd tu chodzi, a o bezpieczeństwo dziecka. I tyle. ja bym się niepokoiła.
      • camelka_wik Re: Dziecko wojny 09.06.10, 17:17
        6 siniaków to w moim odczuciu żadne wyczyn. Były dwa dni dziś jest ślad po
        jednym. Nie wiem co Ty sobie wyobrażasz że one są na pół twarzy. To małe
        siniaczki wielkości rodzynka i nie będę tu dyskutować czy trzeba dużo czasu żeby
        je nabić natomiast myślę że uderzenie uderzeniu nie równe a i odporność na
        wychodzenie siniaków u ludzi jest różna. Mnie wystarczy mocniej palcem dotknąć i
        siniak gwarantowany. Mały wstaję przy wszystkim co się da ma rogi czy nie ma, ma
        kant czy nie prawie zawsze się uderzy.
        Tata owszem siedział przed kompem wtedy i generalnie wychodzi z założenia że jak
        się nie uderzy to się nie nauczy więc sprawę olewa.
        Ale nie wydaję mi się że jest wyrodnym ojcem.
        Mój synek jak miał 8,5 miesiąca też wstawał raczkował itp ale wierz mi tak się
        nie obijał.... teraz to już jest wszędobylski do kwadratu.

        Myślę że troszkę zbyt poważnie podeszłaś do tematu ;P
        Opieka społeczna na pewno by mi dziecka nie zabrała tongue_out
        I gdyby wszystkie dzieci były tak "zaniedbane" to zaręczam Ci że świat byłby
        piękniejszy wink
        • mamasi Re: Dziecko wojny 09.06.10, 19:13
          moja miała 5-6 mcy jak walnęła się grzechotką w twarz - efekt 3
          siniaki (2 policzek jeden czoło) bo akurat grzechotka miała 3
          zwierzaki, ja siedziałam obok, ale jak to mozliwe że od grzechotki
          to mnie nie pytajciesmile zresztą przy dzieciach to już mnie nic nie
          zdziwiwink
        • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:07
          Primo- trzeba bylo napisać "siniaczki". Sceundo: jak dla mnie to Ty
          mało poważnie podchodzisz do tematu. W życiu nie zostawiłabym dziecka
          z Twoim mężem. Mój synek nie wstaje a wszędzie chodzi trzymając się
          mebli. I też jest wszedobylski do kwadratu. Pozwalam mu na wiele,
          bardzo rzadko czegoś zabraniam, ale pilnuję, by nie zrobił sobie
          krzywdy i tyle.
          • joshima Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:20
            To znaczy co? Na okrągło latasz za dzieckiem i pilnujesz, żeby przypadkiem się
            nie potknęło i nie upadło?
            • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:29
              Nie. Patrzę i interweniuję kiedy uznam za stosowne. Wydaje mi się, że
              z mojej wypowiedzi nie wynika, że "na okrąglo latam za dzieckiem i
              pilnuję żeby się przypadkiem nie potknęło i nie upadło". Oczywiście,
              że moje dziecko upada (dzięki czemu nauczylo sź szybko pięknie chronić
              głowę). Ale nie na każdy upadek pozwalam. Czemu usiłujesz wydziwaczyć
              mój sposób opieki nad dzieckiem? Bo jest inny niż Twój?
              • ciociacesia jak mloda uczyla sie chodzic 10.06.10, 08:51
                i raczkowac to tez siadywałam przy kompie a ona eklplorowala pokój i czesc
                korytarza. dopuki nie domagaa sie mojej obecnosci czy pomocy pozwalałam jej na
                samodzielnosc. co tam - korzystalam z wolnosci, bo jesli sygnalizowala ze jestem
                jej potrzebna to zawsze byłam dla niej, jak chciala to nosiłam, zabawialam i
                nawet do kibla zabieralam, a co tam.
                siniaki nabila sobie moze ze 3 - akurat jak bylam przy niej. 2 razy mial
                zadrapania niewiadomo skad - ale to jeszcze jak nie przemieszczala sie
              • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 08:51
                jerzozwierza napisała:

                > Nie. Patrzę i interweniuję kiedy uznam za stosowne. Wydaje mi się, że
                > z mojej wypowiedzi nie wynika, że "na okrąglo latam za dzieckiem i
                > pilnuję żeby się przypadkiem nie potknęło i nie upadło".

                Tak właśnie wynikała, skoro według ciebie dziecko nie ma prawa się potknąć i
                zrobić sobie siniaka.

                > Ale nie na każdy upadek pozwalam.
                A jak wybierasz te na które pozwalasz?
                • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 10.06.10, 09:10
                  Nieprawda. Nic takiego nie wynikało.I nie napisałam, że "dziecko nie
                  ma prawa się potknąć i zrobić sobie siniaka". Stosujesz dość słabą
                  metodę- jako że trudno Ci dyskutować z moją racjonalną i wyważoną
                  wypowiedzią, przypisujesz mi słowa i tezy, które sama sobie
                  wymyślasz. Starasz się przeskalować i wyjaskrawić moją wypowiedź,
                  żeby móc ją obśmiać i pokazać, że jest absurdalna. Tylko, że
                  ustosunkowujesz się do swojego wymysłu. A upadki- te na które mam
                  wpływ- wybieram w sposób oczywisty- pozwalam na te, przy których nie
                  zrobi sobie krzywdy a poczuje, że nie są fajne. Myślę, że to niezła
                  metoda, zważywszy na to, że moje dziecko się przewraca jak stary
                  judoka i jakoś nie miewa żadnych siniaków.
                  • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 10:21
                    No cóż. Ja Ci napisałam co mi wynikało, a Ty mi usiłujesz wmawiać nie wiadomo
                    co. Myślę, że dalsza dyskusja, szczególnie, że już nie na temat, nie ma sensu.

                    Już nawet nie będę dociekać jak wybierasz upadki które masz asekurować a które
                    nie, nie biegając cały czas za dzieckiem.
                    • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 10.06.10, 17:17
                      To niech Ci nie wynika czego nie ma, to nie będziesz na podstawie
                      swoich wymysłów oceniać ludzi, których nie znasz.
                      • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 17:41
                        jerzozwierza napisała:

                        > To niech Ci nie wynika czego nie ma, to nie będziesz na podstawie
                        > swoich wymysłów oceniać ludzi, których nie znasz.
                        Robię dokładnie to co Ty smile tylko używam mniej agresywnych określeń.
                        • jerzozwierza Re: Dziecko wojny 10.06.10, 17:56
                          Nie, nie robisz tego co ja. Przypisujesz mi zachowania i przekonania,
                          które sobie wymyślasz. I oceniasz, co sobie wymyśliłaś. Ja tego nie
                          robię. Nie ma sensu z Tobą dyskutować.
                          • joshima EOT 10.06.10, 19:40

              • joshima PS 10.06.10, 08:58
                jerzozwierza napisała:

                > Czemu usiłujesz wydziwaczyć
                > mój sposób opieki nad dzieckiem? Bo jest inny niż Twój?
                Robię dokładnie to co Ty smile tylko nie używam takich niewybrednych określeń.
                • jerzozwierza Re: PS 10.06.10, 09:13
                  Nie, nie robisz tego samego co ja. Nie przeinaczam cudzych wypowiedzi,
                  żeby móc się z nich natrząsać. Autorka sama, w pierwszym poście, sama
                  napisała "Faktycznie wygląda jak zaniedbane dziecko". Nic dodać, nic
                  ująć.
                  • camelka_wik Re: PS 10.06.10, 09:20
                    Dyskusja prowadzi donikąd.
                    Każda mama będzie bronić swoich racji.
                    Dziś moje dziecko nie ma ani jednego siniaczka jest czyste bo odkąd wstał siedzi
                    w kojcu z książeczkami wink
                    Póki co luksus wink)))))))))))))))))))))))))))
                  • joshima Re: PS 10.06.10, 10:22
                    jerzozwierza napisała:

                    > Nie, nie robisz tego samego co ja. Nie przeinaczam cudzych wypowiedzi,

                    Ależ owszem a do tego używasz dość nieprzyjemnych określeń oceniając ludzi,
                    których nie znasz. No ale to też nie na temat, więc kończę.
          • camelka_wik Re: Dziecko wojny 09.06.10, 22:49
            Ja tez pilnuję żeby synek nie zrobił sobie krzywdy ale nie zamykam go w kojcu
            jak wychodzę do kuchni tylko on zostaję i się bawi dalej jak w tym czasie się
            uderzy to nie jestem w stanie temu zapobiec.

            Ogólnie uważam że ta dyskusja donikąd nie prowadzi.
            Masz swoje rację ja swoje i koniec ...
            Nie widuję dzieci bez "siniaczków" w moim otoczeniu więc nie mam zamiaru
            stresować się że coś robię źle.
            To co mogę zabezpieczam nie mam jednak czasu na ślęczenie cały czas nad
            dzieckiem i podstawianie mu "dupochronu" za każdym razem jak upada.
            I możesz spać spokojnie nie martwiąc się o moje dziecko bi nie jestem takim
            lekkoduchem jak Ci się to wydaję.
    • agg3 Re: Dziecko wojny 09.06.10, 17:43
      mi sie wydaje, ze tu nie chodzi o jakies zaniedbania, bo poki dziecko jest
      szczesliwe i krzywda mu sie nie dzieje to ok.
      ale sprawa tkwi w sposobie wychowania. czasami mam wrazenie, ze te "brudne,
      szczesliwe dziecko" jest wymowka rodzicow
      bo co stoi na przeszkodzie by bylo czyste???
      ja corke wychowuje sama, od kiedy skonczyla rok chodzi do zlobka, tym samym
      wariacje u niej maja miejsce caly dzien!
      na podworku czy zajeciach plastycznych albo przepychanki i szalenstwa z
      kolegami... corka nigdy nie chodzila posiniaczona ani brudna. myjemy buzie i
      raczki, nie ma sprzeciwu.
      • joshima Re: Dziecko wojny 09.06.10, 19:04
        agg3 napisała:

        > mi sie wydaje, ze tu nie chodzi o jakies zaniedbania, bo poki dziecko jest
        > szczesliwe i krzywda mu sie nie dzieje to ok.
        > ale sprawa tkwi w sposobie wychowania. czasami mam wrazenie, ze te "brudne,
        > szczesliwe dziecko" jest wymowka rodzicow
        > bo co stoi na przeszkodzie by bylo czyste???

        Ot chociażby to, że trzeba by mu było wszystkiego zabraniać. Coś w stylu:
        zostaw, nie rusz, nie dotykaj bo się ubrudzisz. Czy na tym polega wychowanie? No
        może niektórzy tak lubią, ja nie.
        • agg3 Re: Dziecko wojny 10.06.10, 00:42
          joshima napisała:

          > agg3 napisała:
          >
          > > mi sie wydaje, ze tu nie chodzi o jakies zaniedbania, bo poki dziecko jes
          > t
          > > szczesliwe i krzywda mu sie nie dzieje to ok.
          > > ale sprawa tkwi w sposobie wychowania. czasami mam wrazenie, ze te "brudn
          > e,
          > > szczesliwe dziecko" jest wymowka rodzicow
          > > bo co stoi na przeszkodzie by bylo czyste???
          >
          > Ot chociażby to, że trzeba by mu było wszystkiego zabraniać. Coś w stylu:
          > zostaw, nie rusz, nie dotykaj bo się ubrudzisz. Czy na tym polega wychowanie? N
          > o
          > może niektórzy tak lubią, ja nie.
          >
          >
          >

          ja tez nie! i dlatego Jej nie zabraniam "brudnych" zabaw, przeciez to napisalam!
          i nie popadajmy w skarajnosci... jedna pisze, ze nie bdzie dzieciaka 10 x
          dziennie przebierac, a druga o resztkach loda na policzku...
          wypowedzi jak to zwykle bywa na wyrost przesadzone!
          dla mnie nie ma usprawiedliwienia na brud i niechlujstwo. ale nie bede sie z
          nikim sprzeczac, bo kazdy z nas jest inny i ma swoj sposob na zycie i sami sobie
          jestesmy wizytowka!
          • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 08:53
            agg3 napisała:

            > i nie popadajmy w skarajnosci... jedna pisze, ze nie bdzie dzieciaka 10 x
            > dziennie przebierac, a druga o resztkach loda na policzku...

            To co? Przebierasz dziecko 10 razy na dzień? Już nie kapuję.
            • agg3 Re: Dziecko wojny 10.06.10, 15:47
              nigdy nie musialam przebierac Jej 10 x dziennie! max to moze 3 smile
              a to dlatego, ze ma tez inne zajecia poza kopaniem moich kwaitkow w ogrodzie bez
              nadzoru (choc i tak ubiera do tego sobie kalosze i czasami o rekawiczki prosi)
              smile na placu zabaw tez w g*** sie nie tarza i zazwyczaj tylko spodnie do
              przebrania, do prac plastycznych ma fartuszek, a jak ubrudzi sie lodem, albo ma
              gile do pasa to prosi o husteczke... po prostu takie zachowanie jest dla nas
              normalne big_grin

              pozatym mam kuzynki i kolezanki z dziecmi i widze roznice pomiedzy spodniami
              zabrudzonymi na podworku, a niechlujstwem...

              pozatym nikogo nie krytykuje, bo kazdy robi jak chce, ale nie lubie jak mamuski
              "brudaskow" sarkastycznie podchodza do tych, ktorych dzieci sa czysciut
              • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 15:51
                agg3 napisała:

                > choc i tak ubiera do tego sobie kalosze i czasami o rekawiczki prosi

                Niemowlę?!? Nie pomyliły Ci się fora?

                > smile na placu zabaw tez w g*** sie nie tarza i zazwyczaj tylko spodnie do
                > przebrania
                Widać masz dziecko z tych co ich się bród nie trzyma. Mojej wystarczy, że położy
                się na trawie.

                > pozatym nikogo nie krytykuje,
                Nie, wcale nie krytykujesz, po prostu nazywasz sprawy po imieniu, nie ważne, że
                nie znasz osobiście rozmówców, to nie przeszkadza, żeby ludzi obrażać tongue_out
                • agg3 Re: Dziecko wojny 11.06.10, 00:45
                  przeciez ja nikogo nie obrazilam!

                  wyobraz sobie, ze moje dziecko tez bylo niemowleciem wink
                • yodeek Re: Dziecko wojny 11.06.10, 06:32
                  Czy to dyskusja czy lepiej byc bardziej luzacka czy rygorystyczna mama?? Moim zdaniem agg3 ma racje.Dziecko z siniakami glutami po pas w poplamionym i brudnym ubranku WYGLADA na zaniedbane i nie wazne czy sie cieszy i biega czy siedzi i patrzy. O ile taki stroj moze nie dziwi na podworku o tyle w domu czy w kosciele nie swiadczy najlepiej o rodzicach.Moj synek tez nie przepada za niektorymi zabiegami higienicznymi ale to nie znaczy ze pozwole mu biegac z glutami po pepek bo komu bardziej wygodnie jemu z zatkanym nosem czy mi - gdy nie musze za nim latac i wycierac?
                  • joshima Re: Dziecko wojny 11.06.10, 08:39
                    yodeek napisała:

                    > Czy to dyskusja czy lepiej byc bardziej luzacka czy rygorystyczna mama??
                    Na to wygląda. Moje dziecko, żeby było czyste musiałoby siedzieć jak lala na
                    poduszce. Nie mam na to ochoty.

                    A propos, ani ja ani chyba żadna mama nie pisały tu o glutach do pasa.
      • aretahebanowska Re: Dziecko wojny 09.06.10, 22:42
        Bo tak jak napisała joshima - trzeba by było wszystkiego zabraniać. I
        czasem są ważniejsze sprawy niż przebranie zaplamionej koszulki. Bo czasem
        dziecko zwyczajnie nie lubi myć buzi (są takie) i sprzeciwy są. A niekiedy
        nie warto walczyć i awanturować się o resztki loda na policzku. Bo czasem
        tych dzieci jest zwyczajnie więcej i trudno przypilnować. Piszesz o swojej
        córce, widocznie ona taka jest. Spróbowałabyś z moimi chłopakami - umyć im
        uszy np. Udaje mi się to tylko jak dopadnę znienacka, chociaż teorię znają
        dobrze. Wiedzą, że powinni je myć.
    • majadeblij Re: Dziecko wojny 09.06.10, 20:00
      ja pracuje odkad mala skonczyla 4 miesace - dziecie wiec zlobkowe,
      co za tym idzie na okrolo ma katarsmile nie cierpi jak jej sie nosa
      wyciera, tak wrzeszczy, jakby ja ze skory obrzierano - wiec czasem
      nos ma usmarowanysmile
      jakbym chiala, zeby dziecko bylo czyste, to bym musiala ja 10 razy
      dziennie przebierac, mala raczkuje teraz, czesto wychodzi do ogrodu,
      wiec jak sie po ziemi przejedzie brzuchem .... to wiadomo jak
      wyglada.
      dla mie tylko wazne, zeby zawsze miala czysta pielche i krotkie
      czyste paznokcie (zboczenie moje zawodowe) no i codziennie
      obowiazkowa kapiel!
      pozdrawiam,
      maja
    • paul_ina Re: Dziecko wojny 09.06.10, 23:16
      Teściowa, cała słodycz tej ziemi. Moja z kolei uważa, że synonimem zaniedbania
      dziecka jest kupowanie ubranek w second handzie. Więc pozwalam jej żyć w błogim
      przeświadczeniu, że na garderobę Leny wydaliśmy parę tysięcy złotych kupując
      same nowe markowe ubranka.
    • yodeek Re: Dziecko wojny 10.06.10, 08:35
      Ja bylam takim "dzieckiem wojny" nic nie moglo mi przeszkodzic w dobrej zabawie- skad wiec moj synek jest takim pedantem? niecierpi miec ubrudzonych raczek . Lubi myc buzie i zeby. jak cos mu sie na koszulke wyleje probuje ja zdjac.Obledu mozna dostac.
      Moje dziecko jak jest brudne jest nieszczesliwe.
      • joshima Re: Dziecko wojny 10.06.10, 08:57
        yodeek napisała:

        > Moje dziecko jak jest brudne jest nieszczesliwe.
        Hi hi hi, dobre. Mój bratanek miał taka przypadłość, że jak się zamoczył np
        podczas picia, to natychmiast musiał zmienić zachlapaną część garderoby.
        Najśmieszniej było ze skarpetkami. Za nic na świecie nie chciał zmienić obu
        skoro mokra była tylko jedna. Zmieniał tylko tę zachlapaną. To był dopiero
        obciach i oznaka niechlujstwa, dziecko w skarpetach nie do pary.
    • mamasi Re: Dziecko wojny 10.06.10, 09:16
      Moja ma 2,5 roku i nogi non stop w siniakach - ale ona nie ma na nic
      czasu, wszystko biegiem, ze wszytskiego potrafi zrobić sobie
      zjeżdżalnię, nawet z tatywink ja mam to w nosie, jak komuś to
      nieodpowiada to jego problem. Był moment kiedy z mężem mysleliśmy -
      o matko kiedy ona usądzie, uspokoi sę itp, ale poszliśmy do
      znajomych gdzie była dziewczynka - cała w koronkach, białe
      rajstopki, siedziała jak mumia bo nie chciała się pobrudzić. O
      zgrozosmile wtedy stwierdziliśmy że nasz szatan jest najlepszy bo naszwink
      Mam znajomych którz maja synka. Byliśmy rzem na zakupach a tam
      dziecię całe w siniakach na twarzy, oni zniesmaczeni jak można tak
      bić dziecko. Wróciliśmy do domu a ich dwulatek nie wyrobił na
      zakręcie biegnąc i walnął się głową w futrynę drzwi. Efekt - siniak
      na czole wielki, mniejszy na policzku i podbite oko - ale miał
      śliwę. Nigdy bym nie uwierzyła gdybym tego nie widziałasmile
    • green-blue-eye Re: Dziecko wojny 11.06.10, 09:07
      a nie mozna wyposrodkowac?nie lubie widoku brudnych dzieci.moja kolezanka ma
      rocznego synka i tez wyznaje teorie ze jak brudny to szczesliwy ale od niego
      normalnie smierdzi.zaschniete resztki jedzenia i nie wiadomo czego jeszcze na
      raczkach,ubraniu to nie wyglada za fajnie.
      moja ma 9,5 miesiaca.raczkuje,wstaje i wlazi generalnie wszedzie ale nie
      zauwazylam zeby byla brudna.raczki jej myje 3-4 razy dziennie,buzke przecieram
      jak skonczy zjesc a ubranie "domowe"wystarczy na kilka dni.jak czyms je ubrudzi
      to przecieram wilgotna chusteczka i jest ok.nigdy nie zostawiam plam bo po
      co??jak nie chca sie wyczyscic to przebieram.nie musi wygladac jak fleja.
      acha siniakow nie zauwazylam,a wstaje od 2 miesiecy,przewrocila sie nie raz ale
      zeby siniaki na twarzy?i to,jak u autorki watku,sztuk 6?
      wiadomo jak dziecko sie bawi to nie ma sensu przerywac mu zabawy na
      doprowadzenie do porzadku ale pozniej chyba nic nie stoi na przeszkodzie zeby
      dziecko nie chodzilo brudne.
      • joshima Re: Dziecko wojny 11.06.10, 11:02
        green-blue-eye napisała:

        >zaschniete resztki jedzenia i nie wiadomo czego jeszcze na
        > raczkach,ubraniu to nie wyglada za fajnie.

        Rzeczywiście, to nie jest fajne. Sądziłam, że to oczywiste, że się dziecko przed
        i po jedzeniu myje. To ja chyba jednak jestem po środku, choć nie przebieram
        dziecka kilka razy na dzień i nie robię tragedii jak się 'przykurzy'

        > ubranie "domowe"wystarczy na kilka dni.
        No to u nas tak dobrze nie jest tongue_out Ach ta piaskownica tongue_out
    • camelka_wik Re: Dziecko wojny 11.06.10, 09:41
      Widzę że stworzyłam beznadziejny wątek.
      Wydaję mi się że mogłam zamieścić zdjęcie synka to wtedy nie byłoby takiego
      oburzenia.
      No trudno.
      Dziś nie ma siniaków ale ma brudne kolana bo ja nie wiem jak Wy to robicie że
      raczkujące dziecko po podłodze- wszędobylski nie brudzi kolan ani dłoni. Wydaję
      mi się że jest to nie możliwe bo podłoga umyta nigdy nie będzie taka czysta jak
      stół na przykład.
      Poza tym przy psie który wchodzi i wychodzi z domu nie zmieniając obuwia- (od 12
      lat nie potrafię go tego nauczyć wink) podłoga szybko ma jakieś ciapki ciut piasku
      czy coś innego. Nie jestem w stanie chodzić za nim z mopem ani też nie wyrzucę
      go na dwór na stałe.
      Ma swoje lata i od zawsze był w domu i w domu będzie. Dziecko ponieważ chodzi
      tylko w body jest myte kilka razy dziennie ręce i nogi a jak się ubrudzi tak że
      trzeba przebrać bo mokre albo ma sok na ubranku to go przebieram.
      Z glutami nie chodzi i wypraszam sobie przytaczanie takich słów bo nigdzie tu
      takie nie padły.
      Siniaków 6 = siniaczków 6 wielkości rodzynki, miał taki dzień kiedy się obijał o
      wszystko i koniec!
      Jak ktoś potrzebuję to dam namiar na siebie może opieka przyjść jestem pewna że
      dziecka mi nie zabiorą i nie powiedzą że jest zaniedbane!!!!!!!!
      I tyle w temacie.
      Proponuję wszystkim mamą chwilę się zastanowić czy gdybym miała dziecko z
      patologii to bym tu o nim pisała i czy warto osądzać człowieka nie widząc tego
      co dzieje się u niego i jak sprawa w rzeczywistości wygląda.


      Jeszcze jedno dla mamy która tu chwali córkę że w kaloszach idzie na plac i
      prosi o rękawiczki.. było niemowlęciem Twoje dziecko oczywiście ale chyba wtedy
      nie prosiło o zmianę odzieży czy mycie rąk.
      Jest diametralna różnica między 3letnim dzieckiem a 11 miesięcznym niemowlakiem.
      Druga różnica też może wynikać z faktu płci ale to można oceniać jak dziecko
      jest w stanie powiedzieć o co chodzi.....

      Nie oceniajcie ludzi jak nie widzicie bo ja nie szukam oceny pytam jak to u Was
      wygląda!!!!!!!!!!!!!

      Niechlujem nie jestem wypraszam sobie a moje dziecko jest czyste i brudne i
      zawsze szczęśliwe.
      • aretahebanowska Re: Dziecko wojny 11.06.10, 10:32
        Nie przejmuj się. Moi obaj byli obtłuczeni za niemowlęctwa i tak
        jest nadal. A jak zostawali z tatusiem to wyglądali jak obite
        jabłka. Żyją i mają się dobrze. Co najwyżej tatusiowi zwrócić uwagę
        żeby nie przeceniał możliwości małego. Oni, ci tatusiowie, tak
        mają. Wydaje im się, że jak już się przemieszcza to jest taki duży,
        że zaraz będzie z nimi grał w nogę i na rowerze jeździł. Chyba nie
        mogą się doczekać.
      • joshima Re: Dziecko wojny 11.06.10, 11:04
        Daj spokój, nie tłumacz się. Tu ciężko się spodziewać, że ktoś zobaczy więcej
        niż czubek własnego nosa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja