Półroczniak i spory problem

21.06.10, 12:34
Doradźcie cos bo ja już jestem padnięta i to nie fizycznie, a
psychicznie. Młody ma pół roku, jest bardzo inteligentnym młodym
człowiekiem szybko się uczy, pięknie gaworzy, pełza jak szalony,
przewroty wszelkie opanował w połowie 3 miesiąca, super bawi się
zabawkami, doskonale umie podpełzać do nich, brać do rączek,
przekładać z rączki do rączki, no idealnie.
Ale jest problem z zostawieniem go, ja nie wymagam od niego godziny
bawienia się samemu, absolutnie nie!! Jednak u nas wygląda to tak –
ja do łazienki młody wyje w niebogłosy, odkładam go do łóżeczka
wyje, na matę wyje, do bujaka wyje, przestaje wyć w zasadzie tylko
na rękach lub gdy jest bardzo blisko mnie – czyli położę go na macie
to spokojnie 20minut sam się pobawi, popełza, no ale ja muszę zaraz
obok maty leżeć. Nic totalnie nic nie dam rady zrobić w domu, już
próbowałam z bujakiem np. w kuchni – młody siedzi, widzi mnie,
ciągle do niego gadam, ma zabawki, a mimo to wyje w niebogłosy,
wezmę go na ręce i znów mam zadowolone śmiejące się dziecko, odłożę
wyje. Nie pamiętam kiedy ostatnio zjadłam normalnie – albo mam go na
rękach albo wyje. Męża nie ma pół dnia, a ja nie jestem w stanie się
ubrać, umyć zębów, zjeść. Oddaje go czy to mojej mamie, czy mężowy 5
minut ok. młody cieszy się, bawi gada, po tym czasie znów wyje,
wezmę go na ręce cieszy się i znów gada.
Wyję piszę z premedytacją bo to najczęściej nie jest płacz, a krzyk,
bez łez. Nie musicie mi radzić żebym go wsadziła w chustę – wsadzam,
ale po godzinie, półtorej zaczyna się wiercić, kręcić i marudzić, no
i zdaje to egzamin raz na kilka dni.
Już nie raz płakałam z nim, mam ochotę uciec z domu, marzy mi się
by przez godzinę nie słyszeć tego wycia i mieć wolne ręce.
    • xxx-25 PS 21.06.10, 12:42

      A moją frustrację potęguje jeszcze widok innych półroczniaków, które
      czasem są mniej sprawne od niego, a mimo to leżą na plecach, brzuchu
      i się bawią, zajmują się sobą przez dobre pół godziny. Dodatkowo kto
      jest z nami dłużej niż godzinę wypytuje mnie jak ja daje sobie radę,
      jak ja wytrzymuje z takim dzieckiem…

      Już się nawet zastanawiam czy mu jakiś badań nie porobić…
      • joshima Re: PS 21.06.10, 12:47
        xxx-25 napisała:

        >
        > A moją frustrację potęguje jeszcze widok innych półroczniaków, które
        > czasem są mniej sprawne od niego, a mimo to leżą na plecach, brzuchu
        > i się bawią

        A bo podobno lęki separacyjne nasilają się jak dziecko nabędzie nową umiejętność
        w dziedzinie przemieszczania się.
    • joshima Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 12:46
      xxx-25 napisała:

      > Doradźcie cos bo ja już jestem padnięta

      Poczytaj o lękach separacyjnych. Dzieciom w tym wieku się zdarzają takie okresy
      (potem jeszcze raz koło roku). Możesz z tym próbować walczyć na zasadzie
      wypłakania się, albo podjąć decyzję, że przeczekasz i w tym czasie będziesz go
      nosić i brać ze sobą do łazienki (bo czemu nie?). Jeśli podoba Ci się idea
      noszenia w chustach to polecam, na tę przypadłość są niezawodne bo dają mamie
      względną swobodę a dziecku ukojenie. W tym wieku to już przy odrobinie wprawy
      można instalować na plecach.
      • joshima PS 21.06.10, 12:50
        Aha i jeszcze polecam tak zwane wdupiemanie. Nie w stosunku do dziecka
        oczywiście tylko w stosunku do tych rzeczy, które wydaje Ci się, że koniecznie
        musisz zrobić tongue_out

        Dzieci na szczęście rosną, dorastają i wyrastają z różnych przypadłości, choć
        pewnie w tej chwili trudno Ci w to uwierzyć. Mówię to jako mama 15-to
        miesięcznej córki która miała kilka epizodów nasilonego lęku separacyjnego i
        wiszenia na mnie. Teraz idzie gdzie chce i nawet się nie ogląda czy idę za nią tongue_out
    • krzysiowa_mama Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 12:54
      Mój też czasami taki bywał smile Ja musiałam go ze sobą targać
      wszędzie - ja w wannie - człenio w leżaczku postawionym w drzwiach
      łazienki, ja w kuchni - człenio w leżaczku na szafce kuchennej. Z
      tego co pamietam, to tez zazwyczaj jadłam z nim na rękach tongue_out. Ja
      zaczął siadać to poprostu siedział na macie tam gdzie ja byłam. Jak
      zaczął wstawać to ( o zgrozo!) kupiliśmy mu chodzik i mógł wszędzie
      do mnie przyjechać. Zdaję sobie sprawę, że chodziki mają złą renomę -
      my korzystaliśmy z chodzika tylko wtedy, gdy potrzebne mi były
      wolne ręce: żeby wziąć prysznic, czy się ubrać, czy przygotować
      kaszkę i młody korzystał z niego jakieś 2 - 3 miesiące, bo jak
      ruszył na nogach, to biegiem.
      Czasami jak musisz coś zrobić a zdaje się, że nic nie działą - niech
      chwilkę poryczy, przecież mu się krzywda nie dzieje - połóz w
      łózeczku, czy na macie i zrób swoje. To co możesz rób w poblizu,
      żeby Cię dziecię widziało - może będzie lepiej. A tak wogóle, to
      głowa do góry - zacznie chodzić to nie upilnujesz i będziesz jeszcze
      za nim ganiać big_grin Może dziś Ci się wydaje to marnym pocieszeniem, ale
      uwierz mi czas mija szybko smile
    • cmielak_2 Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 16:24
      Droga xxx-25!!To co piszesz, to wypisz wymalu moja starsza córka
      (obecnie 4-latka, już nie wyjącasmile)Nic się nie dało zrobić,
      głuchliśmy od tego wycia. Moim patentem były niekończące się
      spacery, tzn chodziłam z wózkem ile się dało. Młoda telepana albo
      spała albo kontemplowała otoczenie. Czasem 4 godziny dziennie. I tak
      w domu nie mogłam nic zrobić, więc nawet w ulewę albo trzaskający
      mróz - na dwór. Drugi sposób (pediatrom i psychologom w tym momencie
      noże otwieraj się w kieszeniach) niestety, ale sadzanie przed
      telewizorem. Gdy już coś musiałam pilnie zrobić - włączałam dvd i
      leciała np. świnka Pepa albo tak strasznie kolorowa, wyrazista
      adaptacja "Wesołej wdówki" (trochę kultury wyższej dla półroczniaka
      buahaha). Problem minął kiedy dziewczyna stanęła. Stała w łożku,
      była zajęta przemieszczaniem się i wycie się skończyło. Myślę że za
      jakieś dwa miesiące odetchniesz
    • mamanati09 Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 17:56
      Rozumiem Cię... bo też tak miałam. Zastanawiałam się kiedy i jak rozpuściłam tak
      Malucha, że nawet do toalety nie mogę wyjść...
      Ale zgadzam się z poprzedniczkami - teraz po prostu musi tak być, a niedługo,
      jak dzieciątko zacznie raczkować, to samo będzie za Tobą chodzić albo
      zainteresuje się rzeczami, do których do tej pory nie miał dostępu...smile
      A jak sobie pomóc w tej chwili? Odpuścić wiele rzeczy - nie musi być super
      posprzątane, obiady mogą być szybkie, ziemniaki można obrać w pokoju, koło
      dziecka. A rzeczy, których nie da się zrobić z dzieckiem... no cóż - musisz
      sobie powiedzieć, że jesteś mamą, ale jesteś też człowiekiem - zjeść musisz,
      załatwić się musisz, ugotować też... Dziecku nie dzieje się krzywda, kiedy na
      kilka minut je zostawiasz.
      Do tego - dla swojego zdrowia psychicznego - chociaż 1 godzinę w tygodniu bierz
      sobie "wolne od dziecka." Niech zostanie z nim tata, babcia czy ktoś inny, komu
      ufasz. Tylko... koniecznie wyjdź z domu. Kilka pierwszych razy będzie dla Ciebie
      trudne, ale postaraj się nie zastanawiać co się dzieje w domu. U mnie - choć
      dzieciątko nie wytrzymywało beze mnie minuty jak byłam w domu, po moim wyjściu -
      bawiło się bez problemu z tatąsmile
      Niby godzina, ale jak można odpocząć psychicznie, zatęsknić za dzieckiem i
      nabrać sił na dalsze 24/dobęsmile
      I głowa do góry - niedługo będzie coraz łatwiej.
    • asica-4 Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 18:11
      kude ale sie usmialam malo mi sie szwy nie rozeszly na brzuchu bo
      jestem po operacji.Mam identycznie z moja mała wszystko cacy jak
      jest sie kolo niej a jak na 5 sekund doslownie sie odejdzie to ryk
      jakby ja obdzierali
      • zaba-zaba1 Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 23:38
        u nas to samo! chociaż mały ma prawie 9 miesięcy, mimo że stoi, raczkuje i
        porusza się przy meblach to wystarczy że z pokoju wyjde na chwilk zanieść
        szklanke do zlewu do kuchni i afera jak siemasz! smile
        ostatnio przestałam reagować... mówie do niego że przecież nic się nie stało i
        przytulam. Tak jak ktoś napisał, oprócz tego że jesteśmy matkami jesteśmy też
        ludzmi smile i trzeba czasami zjeść, skorzystac z prysznica czy toalety,
    • xxx-25 Re: Półroczniak i spory problem 21.06.10, 23:50
      Wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi, więc tatuś dziś został z
      Młodym, a ja zapakowałam psy w szelki wink i poszłam na godzinny
      spacer. Młody trochę powył, a trochę się pośmiał bynajmniej dali
      radę.
      Co do chusty – młody teoretycznie chustowy, a teoretycznie dlatego
      że w praktyce godzina co dwa, trzy dni to max co się uda z nim w
      chuście przechodzić, on musi kończynami machać kiedy ma na to
      ochotę, a w chuście co chwilę łapki za czymś wyciąga i się wnerwia,
      że matka np. nie da dobrze zabawka pomachać bo jej szkoda oczu jego
      i swoich.

      Co do dupamania już dawno to praktykuje, obiady w weekendy jadamy u
      rodziców w tygodniu gotujemy albo razem z mężem albo jemy parówki wink
      Więc akurat parcia specjalnego nie mam na mieszkanie, choć nie
      powiem że lubię mieć czysto i dzięki, że mój dzieć właśnie w chuście
      najgrzeczniej siedzi gdy ja odkurzam, więc z odkurzaniem nie mam
      problemów.

      Ale qrcze jak fajnie rano jest umyć zęby bez wycia w tle, albo kubek
      kawy wypić nie gibiąc na kolanie 8kg śpiewając przy tym durne
      piosenki wymyślone na poczekaniu.

      Aha i do kibelka go nie zabiorę, bo się nie zmieścimy oboje big_grin
      błacha przyczyna, a tak życie utrudnia, dodam jeszcze, że bujak i
      patrzenie na mnie nie zdaje egzaminu, on musi być na rękach,
      huśtawka samobujająca go nie satysfakcjonuje, tak jak oglądanie mnie
      z daleka uncertain

      No nic ponarzekałam sobie, poczytałam o lęku separacyjnym, a tak się
      wzbraniałam o tym czytać, jakoś miałam nadzieje że to jeszcze nie
      to, że za wcześnie….
      • joshima Re: Półroczniak i spory problem 22.06.10, 12:24
        xxx-25 napisała:


        > wzbraniałam o tym czytać, jakoś miałam nadzieje że to jeszcze nie
        > to, że za wcześnie….

        Szybciej nastąpi szybciej przejdzie smile Trzymaj się i głowa do góry smile
      • da_tura Re: Półroczniak i spory problem 23.06.10, 12:53
        > Ale qrcze jak fajnie rano jest umyć zęby bez wycia w tle, albo kubek
        > kawy wypić nie gibiąc na kolanie 8kg śpiewając przy tym durne
        > piosenki wymyślone na poczekaniu.
        Łączę się z Tobą w bólusmile)) Mój Mały ma 10 m-cy, i do tej pory nie toleruje braku mojej osoby w polu widzeniasmile))Zostaję z nim sama, mąż wychodzi o 5.30, wraca 0 18 najwcześniej, więc np. moja poranna toaleta trwa 2 min, a i tak w tle słyszę krzyk protestusmile Bawić się bawi, ale tylko jeżeli ja jestem blisko, nie daj Boże żebym wyszła na chwilę, nawet jak jest tyłem, to i tak wie, że wychodzę.
        Pocie4szam się, ze do matury tak nie będziesmile)
        Pozdrawiamsmile
        • easy_martolina84 Re: Półroczniak i spory problem 23.06.10, 13:10
          Hmmmm...chyba zaradzic temu jakos specjanie sie nie da.Trafił Ci sie wyjątkowo
          "upierdliwy" egzemplarz,jesli mozna uzyc takiego zwrotu wink
          Kiedys przejdzie,a do tego czasu powodzenia i trzymaj sie dzielnie!
          • da_tura Re: Półroczniak i spory problem 23.06.10, 14:47
            > Hmmmm...chyba zaradzic temu jakos specjanie sie nie da.Trafił Ci sie wyjątkowo
            > "upierdliwy" egzemplarz,jesli mozna uzyc takiego zwrotu wink
            > Kiedys przejdzie,a do tego czasu powodzenia i trzymaj sie dzieln
            Mój bratanek był taki sam pod tym względem, jak był w wieku mojego syna i z płaczem gonił za bratową jak szła do łazienki, to śmiałam się, że to taka wielka miłośćsmile A teraz mam identyczniesmile
            A pocieszjące jest t, że bratanek ma teraz półtora roku i jest bardzo samodzielnym dzieckiem, także nadzieja jakaś jestsmile
    • atrapcia Re: Półroczniak i spory problem 23.06.10, 22:49
      Wyrośnie z tego. Miałam identycznie, młoda od urodzenia wisiała na
      piersi i ani myślała mamę puścić, potem rączki czy kolanka do
      znudzenia... Już mnie wszystko bolało od siedzenia czy chodzenia z
      nią na rękach... Teraz ma 8,5 miesiąca i od około miesiąca mogę ją
      zostawić samą w pokoju obok na kilka minut (słyszę dokładnie co robi,
      wszelkie zagrożenia zniwelowałam), jak się stęskni to postęka i
      przypełznie (i właśnie wtedy zaczyna się latanie - odnoszenie dziecka
      na dywan, branie na ręce, na kolana, zabawianie, sadzanie), jak
      zaspokoi swoją tęsknotę to mogę ją znów zostawić... Całkiem fajny
      układ smile Dopóki tylko pełza, zacznie się chodzenie to znowu nie
      odpocznę wink
    • jerzozwierza Re: Półroczniak i spory problem 24.06.10, 20:34
      Zabieraj go do łazienki, nie odkładaj do łóżeczka a baw się z nim gdy
      jest w łóżeczku, na macie kładź się razem z nim i się z nim baw nie
      próbując go zostawić. Przed umyciem zębów pokaż mu swoją szczoteczkę i
      opowiedz, co będziesz robić. Mój uwielbia jak myję zębysmile Może masz
      nierealne oczekiwania wobec takiego malucha? Ile czasu- w sumie-
      potrzebujesz dziennie na swoje zajęcia "bez dziecka" tuż przy Tobie?
      • xxx-25 Re: Półroczniak i spory problem 25.06.10, 13:42
        jerzozwierza napisała:

        > Zabieraj go do łazienki, nie odkładaj do łóżeczka a baw się z nim
        gdy
        > jest w łóżeczku, na macie kładź się razem z nim i się z nim baw
        nie
        > próbując go zostawić. Przed umyciem zębów pokaż mu swoją
        szczoteczkę i
        > opowiedz, co będziesz robić. Mój uwielbia jak myję zębysmile Może
        masz
        > nierealne oczekiwania wobec takiego malucha? Ile czasu- w sumie-
        > potrzebujesz dziennie na swoje zajęcia "bez dziecka" tuż przy
        Tobie?


        Wiesz to chodzi o długość wysikania się – ile średnio sika
        człowiek?? Cholerka nawet nie wiem. I jak już kilkakrotnie pisałam
        sprawy nie rozwiązuje patrzenie na mnie, nawet taka czynność jak
        mycie zębów nie jest atrakcyjna jak nie jest u mamy na rękach. A ja
        szybka jestem mi średnio na załatwienie wszystkiego potrzeba około
        30 minut(prysznic już od jakiegoś czasu wieczorem bo to dodatkowe 15
        minut).
    • xxx-25 Re: Półroczniak i spory problem 25.06.10, 13:36
      Odpukać trochę mu przeszło, dalej nie ruszył w świat(choć stara się
      ogromnie), ale jest tak zaaferowany turlaniem się i próbami
      raczkowania, że chyba zapomniał o mamie. Teraz rozpacza do siebie i
      się wkurza okrutnie jak mu zabawka ucieknie, a on musi iść po nią -
      popełzać. Ciężkie życie takiego małego człowieka big_grin
      • jerzozwierza Re: Półroczniak i spory problem 25.06.10, 21:23
        Może to o to chodziło? Że on sam nie mógł sie przemieszczać? Ja sobie-
        jak jestem zmęczona - myślę: przecież on będzie taki tylko chwilkę.
        Zaraz urośnie i się ożeni...smile
        • ylunia78 no wła,śnie,zaraz i tak ucieknie z gniazda.... 26.06.10, 23:44
          tak się mówi....to dokładnie ja mam tak teraz...może i nie ucieka ale jak patrzę
          na większego 3 latka i małego 2 tyg...to czasami nie wierzę,że ten starszy był
          też kiedyś taki maciupki.
          Szybko mi dziecię ucieknie w świat,dzieci tak szybko wogóle teraz "dojrzewają"Ja
          w V klasie sz.podst.to się bawiłam w sklep za domem a teraz takie "panie"to już
          i włosy farbują i z chłopakami się prowadzają...Czyli trzeba się pomęczyć i
          chyba z przyjemnością,bo jak pomyślę,że za chwilę będzie duży i jeden i drugi i
          nie będę miała komu nóżek całować to smutno mi się robisad
    • malazabka.de Re: Półroczniak i spory problem 25.06.10, 13:46
      Ponoc zabawa w akuku bardzo w takich sytuacjach pomaga: dziecko uczy
      sie, ze mamy nie ma, ale ze mama przyjdzie. Niemowlaki nie maja
      poczucia czasu i dlatego ni wiedza czy mama znika na chwile czy na
      dluzej.

      Nie wiedzac o tym bawilam sie od poczatku z coreczka w akuku i
      faktycznie dzis (3,5 m-ca) moge ja zostawic sama na dluzej i z kims
      innym.

      Pozdrawiam i zycze milej zabawy
    • ylunia78 Re: Półroczniak i spory problem 26.06.10, 23:33
      a ja powiem tak....
      Jak można poczytać na tym forum,matka która zostawia dziecko same,czy to w kojcu
      czy to w leżaczku jest "fuj i be"
      Bo mamusia jest niedobra bo nie spędZa całego dnia z dzieckiem tylko troszczy
      się o obiadek dla taty,żeby posprzatne było,poprane itp.
      Moim zdaniem to też dziecko zauważa i jak jest już kumate to nie ma zmiłuj...jak
      mama była od początku to niech będzie już do końca...
      Uważam właśnie,że jednak należy rozgraniczyć przebywanie z dzieckiem a
      obowiązki,bo nie ma co udawać nie można całymi dniami siedzieć(bawić)się tylko z
      dzieckiem a cały dom zaniedbywać.Jak poszukam to wrzucę tu kilka takich
      wypowiedzi mam,które wymadrzały się,że jak się zostawia dziecko wśród zabawek i
      idzie się robić obiad,to jest to wręcz karygodne.
      Pozdrawiam i życzę sukcesów w walce z odseparowaniem się od dziecka i wyjściem
      na miasto npsmile
      • jerzozwierza Re: Półroczniak i spory problem 27.06.10, 18:11
        Acha... Moje dziecko robi się właśnie bardziej kumate... Ma 9
        miesięcy... Się samo odseparowuje i idzie w świat (na razie
        niedaleczkosmile- bo świat jest bardzo ciekawy. Nie jestem zwolenniczką
        zostawiania nic nie rozumiejącego maluszka w rozpaczliwym płaczu i
        prasowania koszul mężulkowi. I co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja