Dodaj do ulubionych

odrobina realizmu

16.10.10, 23:26
wklejam tu a nei na emamie
bo dotyczy to mam niemowlakow, nowych mam...

www.edziecko.pl/rodzice/1,79359,8506318,Odrobine_realizmu_prosze.html
czasem patrzac na nowe mamy, ma sie ochote wykrzyczec, albo wykupic bilboardy w miastach i poza miastami
"Ludzie, to jak wy sobie wyobrazaliscie bycie rodzicem!?!"
ze sie nic nie zmieni?
Ze dalej bedziecie zyc lekkie beztroskie zycie
Bez odpowiedzialnosci za nikogo? w niedziele odsypiajac do poludnia sobotnia impreze
i bez przeszkod ogladajac film w piatkowy wieczor?


ten felieton to tylko czubek gory...

dlaczego nikt nie pisze, nie mowi JAK JEST NAPRAWDE???
Dlaczego nikt nie przygotowuje rodzicow na to , czego swietnym przykaldem jest chocby to forum!

pamietacie felieton Chylinskiej, tez w ten desen?
Obserwuj wątek
    • atrapcia Re: odrobina realizmu 17.10.10, 00:16
      dlaczego nikt nie pisze, nie mowi JAK JEST NAPRAWDE???

      Hmm... Mówi smile Tylko o takich przejściach się szybko zapomina i nie wszystko zostaje powiedziane... Ja byłam przygotowana na chroniczne niewyspanie, codzienne pranie (a z tym wyszło mi na dobre, bo okazało się, że młoda ma tyyyle ubranek, że mogłam spokojnie prać jej rzeczy raz na 2 tygodnie), wymiętolone sutki (na szczęście córa ładnie ssała od początku), nawał mleczny, mokre biustonosze, przetłuszczone włosy i nieogolone nogi... tongue_out Nie przygotowano mnie tylko na TO. A TO jest najgorszym koszmarem jaki jestem w stanie sobie wyobrazić. KOLKA! Na KOLKĘ mnie nikt nie przygotował. Na mdlejące ze zmęczenia ramiona, zapuchnięte od płaczu oczy, ból głowy z przemęczenia i wycia małej syreny... Ale to mija i zaczyna się wszystko pięknie układać. Tylko teraz ja ostrzegam wszystkie znajome przyszłe mamy przed tą nieszczęsną kolką i oferuję pomoc przy doborze środka przynoszącego ulgę smile
    • mika_p Re: odrobina realizmu 17.10.10, 00:40
      Pamiętamy felieton Chylińskiej:
      kobieta.interia.pl/news/macierzynstwo-to-sciema,772463,
      I dziwimy się trochę, bo on ma ponad cztery lata, a nic się w medialnym przekazie nie zmieniło, cały czas mało realizmu. A patrząc po forum, powinno się zmienić, bo coraz więcej młode mamy o tym piszą: że się nie spodziewały, ze nie bedzie różowo.
      Ja nieustająco polecam Gertrud Teusen i "Pierwsze dziecko zmienia wszystko", ze dwa lata temu wyszło wznowienie. To naprawdę powinna być podstawowa lektura młodych matek, obok bibliii o rozwoju niemowlęcia.
    • ma-ma_w-ikuni Re: odrobina realizmu 17.10.10, 00:44
      Przez te piękne obrazowanie macierzyństwa w poradnikach często matki czują się tak jakby nie nadawały się do tej roli. I dlatego w ogóle o tym nie mówią. Wola to zachować dla siebie bo się wstydzą.
      A tak nie powinno być. Powinno się mówić prawdę.
      Jak naprawdę jest nie raz ciężko. Jak się wyję w poduszkę i marzy o kliku godzinach odpoczynku kiedy dziecko ma klika miesięcy kolkę. A kiedy się chce przed kimś wygadać, to się słyszy "przestań to minie za rok nie będziesz o tym pamiętać". Ale ten rok to jest w tym momencie wieczność.
      Na forach nie raz mamy szukają odrobiny zrozumienia i porady. I jak są odbierane? podobnie jak niedorajdy życiowe, które spodziewały się życia bez problemowego przy dziecku. Zamiast wsparcia dostają kolejnego kopa w d..pe.
      • pelagia_pela Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:05
        Na forach dzieciecych roi sie od 'idealnym matek' z usmiechem wstajacych do dziecka o 4 rano. Pamietam watek gdzie dziewczyna nazwala swojego syna 'gnojkiem' - oburzenie bylo niesamowite. Kazda idealna, wspaniala z usmiechem na ustach od bladego switu. Tak naprawde nic nie przygotuje na macierzynstwo a juz na pewno nic na koszmar kolki. ktory sama mialam.
    • mruwa9 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:05
      Ja mysle, ze nawet, gdyby takie teksty pojawialy sie czesciej, to przyszle mamy w nie po prostu nie uwierza, ze moze byc az tak. I cale szczescie, bo wtedy nikt przy zdrowych zmyslach swiadomie nie zdecydowalby sie na dzieci wink
      • agatuslack-re Re: odrobina realizmu 17.10.10, 14:29
        Wszystko czasem potrafi przytłoczyć, bycie matką też. Nie jestem idealną matką polką w różowych kapciach, też miewam chwile kiedy mam ochotę wyjść z siebie, ale zaciskam zęby i robię swoje. Wszystkie takie "ohh ahh" mamusie co to wszystkie rozumy pozjadały i skaczą po głowach dziewczynom, które zwyczajnie bywają zmęczone sytuacją powiem tylko IDŹCIE SIĘ LECZYĆ bo to z wami jest coś nie halo tongue_out
        Bycie mamą to wspaniała sprawa- kocham swojego synka, ale nie oszukujmy się- każdy czasem ma chwile zwątpienia. Ja tam nie boję się do tego przyznać smile Najwyżej zaraz na mnie naskoczą (po raz kolejny zresztą big_grin).
    • bajkolubka Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:14
      Dobry ten artukulsmile Ale czy naprawde jacys nowo narodzeni rodzice, ze pozwole sobie ich tak okreslic, planuja wyprawy do kina i teatru z niemowlakiem? I potem przezywaja zawod, ze to nierealne? Autorka artukulu chyba troche przesadzila... Chociaz slyszalam o rodzicach zabierajacych NOWORODKA na grila do znajomych. Nie wiem, na ile dziecko partycypuje w ogolnej zabawie przy pieczonych kielkaskach i zimnym piwkuwink)
      • aretahebanowska Re: odrobina realizmu 17.10.10, 19:17
        A co jest złego w tym, że np. trzytygodniowe dziecko spędzi dzień na powietrzu. Toż ono tego piwa nie pije i kiełbasek nie je, a co się powietrzy to jego (oczywiście pod warunkiem, że wózek nie stoi dokładnie tam, gdzie wali dym z grilla). Nasi znajomi z tekim właśnie dzieckiem przyjechali do naszego domku nad jeziorem i spędzili tam 3 dni. W dodatku było nas tam chyba ze 12 osób (nie licząc dzieci). Dziecko przetrwało, nic mu nie przeszkadzało, mama była zadowolona i wypoczęta. Przyjeżdżali do nas regularnie przez całe wakacje.
      • memphis90 Re: odrobina realizmu 18.10.10, 11:55
        > . Chociaz slyszalam o rodzicach zabierajacych NOWORODKA na grila do znajomych.
        > Nie wiem, na ile dziecko partycypuje w ogolnej zabawie przy pieczonych kielkask
        > ach i zimnym piwkuwink)
        A co w tym dziwnego? Moje dziecko jako noworodek było na zawodach konnych. Nie, nie siedziało w siodle, ale miło spędziliśmy czas na powietrzu. Odpuściłam wypad na weekend na działkę do znajomych (grill, grzyby i zaskrońce) i żałuję.
      • froszka Re: odrobina realizmu 04.11.10, 22:46
        > Ale czy naprawde jacys nowo narodzeni rodzice, ze pozwole s
        > obie ich tak okreslic, planuja wyprawy do kina i teatru z niemowlakiem?

        Koleżanka panowała wyjście na mecz piłki nożnej smile) Bo gdzieś widziała, że są specjalne nauszniki dla niemowlaków tłumiące hałas. Bo przecież niemowle tylko je i śpi, to w czym problem żeby je ze sobą wszędzie zabierać ?big_grin
    • matylda07_2007 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:16
      Felieton Chylińskiej podoba mi się jeszcze bardziej, niż kiedyś big_grin
      A ten brak realizmu... cóż. Mniej czytać, a forum nie traktować jako równoległego życia, prawdziwego. Na forach często brak realizmu. Wszyscy tacy cudowni i z zasadami. Zamykam laptop i jakoś nie widzę tych wszystkich ludzi z tymi wszystkimi przypisywanymi sobie cechami. I całe szczęście, bo bym wystrzelała wink
      Po treningu, który mi córa przeprowadziła, mam tylko nadzieję, że przy drugim nie będzie gorzej.
      • enamerele Re: odrobina realizmu 17.10.10, 10:19
        Ja też się dałam nabrać na cukierkowy świat niemowlaków i zakochanych w nim mam. Co więcej, taki obraz rozsiewali nawet najbliżsi...Dlatego też następnemu dziecku mówię stanowcze nie!
    • truscaveczka Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:24
      Tylko karmienie piersią, dieta eliminacyjna przy tym i spanie z dzieckiem, a wcześniej świadomy poród siłami natury sprawiają, że kobieta jest dobrą matką. A - nie powinna też rezygnować z hobby, dbać o linię, pięknie się ubierać, codziennie witać wstającego męża w pełnym makijażu i z ładną fryzurą, gotować trzydaniowe obiady jednocześnie nie zaniedbując niemowlęcia, sprzątać cały dom sama, bez wynajmowania pomocy, być wspaniała, zadbana i pachnąca a jednocześnie zasuwać jak mały parowozik...

      "A ja to wszystko p******ę " /M. Świetlicki/ i mówię:

      SUPEROWOMAN MUST DIEEEE!

      Młode mamy są manipulowane przez przekaz medialny, przez matki, babcie, ciotki i kuzynki, przez całe niemal otoczenie, które wysuwa nierealistyczne oczekiwania wobec takiej mamy a następnie wpędza ją w poczucie winy, jeśli tych oczekiwań nie realizuje.

      Jeśli akurat nie jest się młodą matką, dostaje się po tyłku w innych zakresach, zawsze się znajdzie coś, co wynika nie tylko z patriarchalnego charakteru naszej kultury, ale i z historii - tyle razy kobiety MUSIAŁY być dzielne, samodzielne, wspaniałe i silne, że przekazują ten stereotyp samoradka dalej. Moja teściowa miała tydzień temu bardzo poważną operację. Jak myślicie, leży, wypoczywa i zarządza? Zasuwa. Bo tak trzeba, bo ma obowiązki, bo... Witamy w świecie kobiet silnych na siłę uncertain
      • mruwa9 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:34
        truskaveczka, nie wiem, w jakim wieku masz dziecko/dzieci, ale jesli sa w wieku poniemowlecym, to czy sama pamietasz dokladnie, jak to bylo zaraz po porodzie?Bo ja niby pamietam, ale nie pamietam, tzn. z perspektywy czasu te poczatki nie wydaja mi sie tak upiorne, jak wowczas, gdy tkwilam w tej rzeczywistosci. Bo po zaledwie kilku latach rozwazam sobie, co bym zrobila inaczej, o ile wiecej mialabym cierpliwosci, zrozumienia i akceptacji dla tego stanu ( zwlaszcza w przypadku pierworodnego, bo potem to juz sie nabiera rutyny wink I jak tu sie dziwic Twojej tesciowej? Ona juz tego wszystkiego moze nie pamietac. Tak, jak moja tesciowa, dobijala mnie tekstami (po urodzeniu mojego pierworodnego, wyjatkowo wymagajacego krzykacza), stojac nade mna i kiwajac glowa: N (moj maz, znaczy sie). tak nie robil... taki nie byl...on byl taki spokojny...
        ..na co pewnego razu siostra mojej tesciowej odparowala: co ty za bzdury opowiadasz! Nie pamietasz, jak N. sie darl, a ty plakalas razem z nim, ze juz nie wytrzymujesz?
        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
        A pamiec, na szczescie, szybko wymazuje to, co trudne i warte zapomnienia wink
        • matylda07_2007 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:45
          Dlatego warto teściowej czasem odświeżyć pamięć. Nade mną tez ręce załamywała. Moja teściowa.
          Na początku brakowało mi czasu na wszystko. Na siku nawet, nie mówiąc o jakimkolwiek sprzątaniu.
          A ona, ona to WSZYSTKO robiła. Rano zdążyła posprzątać, pościel wywietrzyć, głowę umyć. Po 4 miesiącach do pracy wróciła.
          Jakoś nie brała pod uwagę, że do kolkowej córki wstawała razem z mężem (ja do dziecka w nocy wstawałam sama, żeby mężuś do pracy się wyspał), że miała niańkę do dziecka. I ze porządek w domu był ważniejszy od dziecka. Kiedy moja szwagierka zaczynała się bawić, zbierała jej zabawki i stawiała na półce, żeby bałaganu nie było.
          I dlatego więcej się nie dam.
          A okres niemowlęcy córki doskonale pamiętam. Niemal 2 miesiące nieustannego wrzasku i mojej wegetacji.
          Uwagi innych baaardzo wówczas pomagają.
        • truscaveczka Re: odrobina realizmu 18.10.10, 09:54
          No to masz info w sygnaturce.
          Pamiętam dość szczegółowo, zwłaszcza to, że zajmowali się mną w połogu wszyscy dookoła, teściowa i babcia donosiły żarcie, a mąż się opiekował mną i domem. Pamiętam pozytywy i negatywy. Karmienie bolało, bo nie umiałam przystawiać/Młoda nie umiała ssać - ale jak mi spała na klatce piersiowej to wszystko było nieważne. Akurat Młoda była z tych spokojnych, mało drących się, za to z innymi rzeczami było sporo problemów.
          Nie wiem, co ma tu do rzeczy pamięć mojej teściowej, ona wspomina niemowlęctwo swoich dzieci podobnie jak ja - sugar and spice wink Raczej mam na myśli, ze pozostaje w stereotypie "dzielnych kobiet", które MUSZĄ, mają obowiązki, nie mogą sobie pozwolić na słabość (vide reklama rutinoscorbinu - "jako matka trójki dzieci nie mogę sobie pozwolić na chorobę") - to nam jest wpierane zewsząd, a my mamy prawo do postępowania według potrzeb naszej duszy i ciała. I jak nas przeziębienie powali gorączką 39,8 to mamy prawo sie zająć szukaniem środka przeciwgorączkowego i koca a nie gotowaniem dwudaniowego obiadu i odkurzaniem.
      • jombusiowa Re: odrobina realizmu 17.10.10, 14:49
        Ja się stawiam temu wszystkiemu i nie raz, nie dwa, cytowałam przytoczonego Marcina a jego twórczość trochę sobie odczytuje na swój sposób terazwink
        Niestety zaraz po porodzie to ja musiałam być silną,kiedy slubny mi się totalnie rozwalił ponieważ dziecko urodziło się z wadą-ale tylko i az na siłę psychiczna sobie pozwoliłam-obiady,sprzatanie itd wywaliłam z menu dnia codziennego.
        Coraz bardziej wnerwiaja mnie kobiety, które jak teściowa truscaveczki zasuwa-moja zreszta też-bo obowiązki, bo musi itd...a wcale nie musi! Ja się stawiam i na razie mi to wychodzismile
    • gladys_g Re: odrobina realizmu 17.10.10, 09:55
      O, Agraffka urodziła smile)
      No więc ja mam jedno niemowlę i zupełnie inne doświadczenie. Manie dzieciaka jest przyjemne i, naprawdę, łatwe. Tak, jestem przemęczona i niewyspana, tak samo jak dzieciaka protoplastuś zresztą, ale bez scen.
      Ja się nastawiałam na nieustający hardkor, a jest sielana. Czasem dzieć ma gorszy dzień, wtedy tulę i staję na rzęsach, ale powtarzam sobie, że to minie. Ubranka piorę raz w tygodniu, nie prasuję, nie spinam się z niczym. Na spacery chodzę z chustą, popołudniami, jak sie ogarnę, co rzeczywiście bywa trudne, ale nie niemożliwe.

      Może to kwestia podejścia do dziecka przed dzieckiem. Nigdy nie łudziłam się, że nic się nie zmieni, że będą knajpy, imprezy, kino, zakupy i ploty.

      A teraz, korzystając z drzemki progeniturka, idę smażyć naleśniki na śniadanie, zanim ojciec dziecku wróci z zakupami.
    • green_hill Re: odrobina realizmu 17.10.10, 11:21
      Felieton Chylinskiej czytalam juz chyba z 10 razy i niezmiennie uwazam, ze jest genialny smile

      Zanim zaszlam w ciaze, podczytywalam od dluzszego czasu eDziecko, wiec teoretycznie bylam przygotowana na to, ze poczatki macierzynstwa to nie nomen omen kaszka z mleczkiem. Trafilo mi sie dziecko wybitnie promocyjne, bezkolkowe, przesypiajace przez 3 pierwsze miesiace zycia cala noc z jedna przerwa na karmienie (piersia), spiace takze calkiem sporo w dzien. Start mialam wiec calkiem udany (najwiekszy hardkor byl u nas miedzy 7 a 11 miesiacem, brrr). Mialam posprzatane, poprane, czas na kapiel i zrobienie oka tez byl.

      I MIMO TO pojawienie sie dziecka na swiecie to bylo jak uderzenie obuchem w glowe. Bardzo dlugo zajelo mi zaakceptowanie siebie jako matki, wariowalam z dzieckiem w czterech scianach, brakowalo mi kontaktu z doroslymi, bylam niecierpliwa, nerwowa.

      Mysle, ze rzetelna informacja nt. macierzynstwa i spraw okolodzieciowych jest oczywiscie potrzebna, ale nawet najlepsze poradniki nie przygotuja na to, co moze sie dziac w realu.
      • najma78 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 11:56
        A ja odbieram ten artykul jako bardzo mocno przesadzony, to taki belkotliwy krzyk swiezej matki (rodzicow, bo do sprowadzenia na swiat dziecka potrzeba dwojga) kompletnie niegotowych, nieprzygotowanych, pozbawionych wyobrazni, nieokreslonych co do swoich zyciowych oczekiwan, obowiazkow, niesamodzielnych...Zdecydowana wiekszosc kobiet decydujacych sie na dzieci to nie nastolatki, to dorosle czesto wyksztalcone osoby, dla ktorych wyobrazenie sobie zmian jakie przyniesie dziecko nie powinno byc bardzo trudne. Odnosze wciaz wrazenie czytajac tego rodzaju artykuly czy posty na forum czy sluchajac niektorych znajomych, ze te osoby sa niedojrzale, to wciaz dzieci, ktore same maja dzieci, a rola rodzica jest rodzajem kary lub krzywdy jaka ich spotyka. Przedstawiaja wiec sytuacje w jakiej sie znalazly jako pasmo strasznych udrek, jednoczesnie sa kompletnie niezaradne, tak wlasnie niezaradne, niezorganizowane, bo byc moze zbyt dlugo byly wyreczane, bo zbyt dlugo niesamodzielne, a i oczekiwania maja nierealne. Jest tez druga strona medalu czyli polskie wtracajace sie spoleczenstwo, dajace dobre rady, krytykujace stada mam, tesciowych, cioc, kolezanek a nawet obcych ludzi i jednoczesnie presja jaka czuja mamy aby byc idealnymi pod kazdym wzgledem a nie tylko wystarczajaco dobrymi. Karmienie piersia za wszelka cene, czy lubi czy nie lubi, czy moze czy nie, diety eliminacyjne, bieganie z kazda krostka do setki lekarzy, gotowanie obiadow dla meza, robienie mu kanapek w koncu dobra zona tym sie chlubi, ze gotuje co maz lubi, sprzatanie, pranie ubranek po kazdej zmianie nawet gdy czyste, prasowanie oczywiscie, nie wlaczanie mezow/partnerow w opieke nad niemowletami, bo ,,on musi sie wyspac, odpoczac po pracy itp stereotypowe zachowania rodem z czasow naszych mam i babc wciaz pokutuja. Uzaleznienie od pomocy babc i dziadkow, od pomocy na codzien a nie tylko wtedy gdy sie chce wyjsc do kina czy teatru czy na kolacje. Wiecej realizmu rzeczywiscie sie przyda, ale zdrowego, niemowleta beda nimi przez rok, tak na poczatku jest inaczej, ale z kazdym dniem, tygodniem nabiera sie rutyny, poznaje sie malego czlowieka i uczy zyc z nim, to zawsze jest wyzwanie, trud, ale skoro sie podjelo decyzje i dziecko jest trzeba sprostac wyzwaniu, a lzy, zmeczenie, zmiany hormonalne, sprzeczki to norma, zaczyna sie nowy etap, prawdziwe dorosle zycie, odpowiedzialnosc za druga osobe, trzeba mu sprostac obojetne czy ktos przestrzegal czy nie.
        • green_hill Re: odrobina realizmu 17.10.10, 12:15
          Wiecej realizmu rzeczywiscie sie przyda, al
          > e zdrowego, niemowleta beda nimi przez rok, tak na poczatku jest inaczej, ale z
          > kazdym dniem, tygodniem nabiera sie rutyny, poznaje sie malego czlowieka i ucz
          > y zyc z nim, to zawsze jest wyzwanie, trud, ale skoro sie podjelo decyzje i dzi
          > ecko jest trzeba sprostac wyzwaniu, a lzy, zmeczenie, zmiany hormonalne, sprzec
          > zki to norma, zaczyna sie nowy etap, prawdziwe dorosle zycie, odpowiedzialnosc
          > za druga osobe, trzeba mu sprostac obojetne czy ktos przestrzegal czy nie.
          • green_hill Re: odrobina realizmu 17.10.10, 12:22
            Eee, za szybko wyslalam.

            Masz oczywiscie racje. Jesli chce sie miec dziecko, to trzeba zacisnac zeby i przez te poczatkowe niedogodnosci po prostu przejsc. Choc ja z roznych wzgledow niechecia wspominam okres niemowlecy mojego syna (obecnie 1,5 roku) i za nic nie chcialabym do niego wracac. Teraz syn jest fajnym mlodym czlowiekiem, a bedzie jeszcze fajniejszy smile

        • mruwa9 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 12:17
          No a ja akurat odbieram ten artykul jako szczery i prawdziwy. Bo poczatki macierzynstwa wlasnie takie sa- jak obuchem po glowie. Kobieta obolala i zmeczona porodem, chce odpoczac i dojsc do siebie, a tu- nie ma zmiluj sie, won do kieratu, nie ma zmiluj sie, dziecko krzyczy i domaga sie swoich praw. Kobieta w swojej naiwnosci liczy, ze uda sie zyc jak zyla wczesniej, ze to dziecko ma sie dostosowac do rodziny, nie odwrotnie, rzeczywistosc jednak szybko ustawia wszystkich do pionu. Wprowadzil sie do domu nowy czlowiek i czuje sie jak u siebie, ma gleboko to, co mysli, jak sie czuje i jak zmeczona jest mama.
        • matylda07_2007 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 12:21
          Ojej... ja byłam w zasadzie gotowa, czekałam na dziecko z utęsknieniem, kochałam je i kocham. To nie zmienia faktu, że byłam zadziwiona i czasem sfrustrowana. To było nowe całkiem doświadczenie. Nie da się przygotować i nastawić na wszystko z góry. Trzeba to przeżyć.
          A felieton Chylińskiej trzeba czytać z przymrużeniem oka.
        • mika_p Re: odrobina realizmu 18.10.10, 00:22
          najma78 napisała:
          > Zdecydowana wiekszosc kobiet decydujacych sie na dzieci to nie nastolatki, to dorosle
          > czesto wyksztalcone osoby, dla ktorych wyobrazenie sobie zmian jakie przyniesie
          > dziecko nie powinno byc bardzo trudne.

          Owszem, to jest bardzo trudne, bo raczej nikt nie ma porównywalnego doświadczenia.
          Nic nie przygotowuje na pełna dyspozycyjność 24h/ dobę, 7 dni w tygodniu, 30 dni w miesiącu. Bez szansy na urlop. Bez możliwości rzucenia wszystkeigo w diabły - umowe o pracę można rozwiązać, malżeństwo zakończyć rozwodem, a mając maleńkie dziecko nawet gdy jest się u kresu wytrzymałości nie ma się możliwości zmiany tej sytuacji, dziecko będzie, i będzie 24 h/dobę w myślach. Wymagając czujności. Wymagając poświęcenia czasu juz natychmiast. Na początku nie dając w zamian nic poza satysfakcją. Komunikując żądania w niezrozumiałym języku. Błąd może kosztować cierpienie, zdrowie, życie.
          Wskaż mi, jakie doświadczenie pozwala wyobrazić sobie zmiany, które przyniesie dziecko.
          • dagmara-k Re: odrobina realizmu 18.10.10, 13:28
            no nie, ja podlotkiem nie jestem, rozpieszczona lala tez nie, samodzielna od kilku lat a nie wyobrazalam sobie ze moze byc tak ciezko jak jest. ja sie nie zastanawiam czy isc do kina czy teatru, tylko jak tu zjesc cos cieplego przed 20.00, po 20 zwykle nie mam sily wiec cieple to sa ewentualnie tosty z kromki chleba i plasterka sera, bo samo sie robi. narzekam, owszem, duzo. mowie jak jest.
          • najma78 Re: odrobina realizmu 19.10.10, 00:02
            mika_p napisała:
            >
            > Owszem, to jest bardzo trudne, bo raczej nikt nie ma porównywalnego doświadczen
            > ia.
            > Nic nie przygotowuje na pełna dyspozycyjność 24h/ dobę, 7 dni w tygodniu, 30 d
            > ni w miesiącu. Bez szansy na urlop. Bez możliwości rzucenia wszystkeigo w diabł
            > y - umowe o pracę można rozwiązać, malżeństwo zakończyć rozwodem, a mając maleń
            > kie dziecko nawet gdy jest się u kresu wytrzymałości nie ma się możliwości zmia
            > ny tej sytuacji, dziecko będzie, i będzie 24 h/dobę w myślach. Wymagając czujno
            > ści. Wymagając poświęcenia czasu juz natychmiast. Na początku nie dając w zami
            > an nic poza satysfakcją. Komunikując żądania w niezrozumiałym języku. Błąd może
            > kosztować cierpienie, zdrowie, życie.
            > Wskaż mi, jakie doświadczenie pozwala wyobrazić sobie zmiany, które przyniesie
            > dziecko.

            To charakterystyka matki, ktora sama zostala z niemowleciem? Takie odnioslam wrazenie, bo nikt ze znanych mi osob nie zajmuje sie dzieckiem 24/7 kazdego jednego dnia, mawet mamy singielki, bo kobiety maja partnerow/mezow, rodzine, przyjaciol, nie zyjemy na swiecie zupelnie sami. Nawet ja mieszkajac za granica, z dala od rodziny, znajomych (nie sprowadzalam nikogo na czas po porodzie) dawalam spokojnie rade i nie zajmowalam sie bez przerwy dzieckiem, nie mialam smietnika w domu, nie jadlam kanapek o 20.00, nie smierdzialam z braku prysznica itd. choc tez poplakiwalam, bo zmiany hormonalne mnie nie ominely, bywalam zmeczona, rozdrazniona itp. ale nie wspominam tego jako pasma codziennych cierpien psychicznych i fizycznych z powodu pojawienia sie malego czlowieka. Decyzja o sprowadzeniu na swiat dziecka spowodowala, ze ruszylam wyobraznie i przewartosciowalam swoje dotychczasowe zycie, co innego stalo sie wazne, czego innego zaczelam oczekiwac. Nie rozczarowalam sie, nie potrzebowalam desperacko pomocy mamy czy tesciowej, wystarczylo, ze oboje z mezem rozumielismy, ze zaczal sie nowy etap i nasze role w nim. Obecnie mamy dwoje dzieci i najmilej wspominamy wlasnie czas kiedy byly niemowletami - byly najmniej absorbujace. Odpowiadajac na twoje pytanie: nalezy wsluchac sie w siebie, szczerze odpowiedziec czego sie chce w zyciu, w jakim stopniu jest sie samodzielnym, bo chyba zadna dorosla kobieta nie jest tak naiwna, ze mysli iz dziecko to tak jak piesek czy kotek, a jej zycie zmieni sie odrobine. Wiecej naturalnosci, bo dzieci to naturalna kolej zycia, a jak to w zyciu sa lepsze i gorsze chwile.
            >
            • froszka Re: odrobina realizmu 04.11.10, 23:41
              E tam ja nie piszę, że się rozczarowałamsmile Wręcz przeciwnie, mój syn to najlepsze co przydarzyło mi się w życiu. Pierwsze miesiące to była bajka w porównaniu z tym co jest teraz (półtora roku)wink
          • froszka Re: odrobina realizmu 04.11.10, 23:04
            > Nic nie przygotowuje na pełna dyspozycyjność 24h/ dobę, 7 dni w tygodniu, 30 d
            > ni w miesiącu. Bez szansy na urlop. Bez możliwości rzucenia wszystkeigo w diabł
            > y - umowe o pracę można rozwiązać, malżeństwo zakończyć rozwodem, a mając maleń
            > kie dziecko nawet gdy jest się u kresu wytrzymałości nie ma się możliwości zmia
            > ny tej sytuacji, dziecko będzie, i będzie 24 h/dobę w myślach.

            O, to właśnie było dla mnie największym zaskoczeniem. Wydawało mi się, że jak już miałam do czynienia z dziećmi, nasłuchałam się różnych historii to już jestem przygotowana. Ale tego nie da się tak naprawdę opisać jak wielka to zmiana.

            W mojej rodzinie i rodzinie męża otwarcie mówi się o tym jak to było z nami i co najważniejsze, nie zostawia się kobiety w połogu bez pomocy. Dzięki Bogu, nie miałam więc żadnego ciśnienia że muszę koniecznie sama. A mąż też widział, że ja nie "siedzę" w domu i od samego początku we wszystkim pomagał.
    • jaga07 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 12:33
      Szkoda, że tak rzadko mówi się prawdę, ale chyba takie teraz mamy czasy a i społeczeństwo mocno wylansowane przez media.

      Wszyscy musimy być idealni, uśmiechnięci, wysportowani, szczupli, spełnieni w pracy, w domu, w sexie, a jeśli się człowiek w życiu nie mieści jest zwykłym nieudacznikiem-stąd te depresje, samobójstwa i zabójstwa.

      Ja np. mam teraz fazę zmęczenia rutyną, codziennie to samo, chodzę i jęcze, że chce mi się gdzieś wyjść, pojechać, przed małą cały wolny czas spędzałam szosując na motocyklu a teraz, niedosyć, że ledwo opanowałam sytuację po urodzeniu to jestem w następnej ciąży no i dupa!

    • metodiw Re: odrobina realizmu 17.10.10, 15:16
      Ja pamiętam, jak w pierwszych dwóch miesiącach życia wnuczki córka krzyczała, że ją wystawi na Allegro albo dzwoniła do chłopa do pracy, żeby ją sobie zabierał ze sobą w plecaku smile
      Na szczęście jestem na emeryturze i mogłam codziennie przychodzić pomagać, bo szkraba nie dało się z rąk wypuścić smile

      A teraz - zuch dziewczyna, radosna, uśmiechnięta, potrafi się samodzielnie zająć zabawką smile
    • dagmara-k Re: odrobina realizmu 17.10.10, 16:44
      ja czekalam (czytaj: zaciekle walczylam) o dziecko 4 lata. jak mi ktos mowil jak jest naprawde to mowilam ze wszystko zniose byle by moc kiedys tak narzekacwink no i prosze. mambig_grin mam swoja odrobine realizmu, choc nie wiem, czy odrobine to dobre slowowink
      wiecej nierealizmu slysze od matek, ktore moze maja latwiejsze dzieci od mojego, a moze sciemniaja troche, albo rzeczywiscie juz zapomnialy o tym co najtrudniejsze.
    • imogen0 Re: odrobina realizmu 17.10.10, 17:49
      Nam pierwsze dziecko zafundowało taki sajgon,że o drugim dziecku dłuuugo nie chciałam słyszećsmileZ drugim już jest inaczej ,mam więcej cierpliwości i nie rusza mnie kaszka rozsmarowana na ścianie...
      Pamiętam jak kiedyś poskarżyłam się sąsiadce,kobitka po 60-tce,że jestem zmęczona i na nic nie mam czasu a ona wsiadła na mnie,że wstyd w dzisiejszych czasach narzekać,że mamy pralki,ciepłą wodę w kranie,po jednym dziecku i śmiemy marudzić?Ona piątkę wychowała,wodę w wiadrze nosił i takie tam...
      Podejście otoczenia nie pozwala nam być słabym...Na szczęście w rodzinie i mężu mam wsparcie,mogę bez poczucia winy powiedzieć,że mi się nie chce...
      • yadrall Re: odrobina realizmu 17.10.10, 21:04
        Ja na dziecko czekalam dlugo,a walka byla ciezka i bardzo zaciekla. Przez cala ciaze olbrzymi lek-czy sie uda? Urodzilam przez CC (moja decyzja) i poczulam wielka ulge! Po 12h od porodu wstalam i poszlamdo synka-byl w inkubatorze ze wzgledu na moja cukrzyce.
        Bylam pewna,ze bedzie strasznie-mam swoje lata i wydawalo mi sie,ze bedzie ciezko-mialam mase obaw. I co sie okazalo? Ze jest super! Do dzis bycie mama jest dla mnie wielka fascynacja i daje mi mase satysfakcji,ale to pewnie dlatego,ze jestemmocno wyluzowana mama smile
        Karmienie piersia nie szlo? Maly pije mleko z butli
        Budzil sie w nocy? Odsypialismy w dzien
        Plakal,bo mial kolke? Nosilam i chustowalam,a takze poszlam do pediatry po pomoc-dostalismy Debridat i bylo lepiej
        Zabkuje i wisi na mamie? Na obiad bedzie pizza z zamrazalnika

        Bycie mama traktuje jako wielka przygode i super fajne zajecie-cala reszta jest na drugim planie-jak mi starczy na to czasu to ok,a jak nie to trudno.
        I tu wielkie dzieki mojemu mezowi-za wspolprace przy dziecku i wyrozumialosc -to miedzy innmi dzieki niemu macierzynstwo jest takie fajne smile
    • boo-boo ??? 17.10.10, 21:40
      "dlaczego nikt nie pisze, nie mowi JAK JEST NAPRAWDE???
      > Dlaczego nikt nie przygotowuje rodzicow na to , czego swietnym przykaldem jest
      > chocby to forum!"

      Ale o czym tu pisać o czym tu mówić- wystarczy odrobina wyobraźni żeby o tym wiedzieć bo noworodek/niemowlę to nie cukiereczek który leży w łóżeczku i milutko pachnie- to ciężka praca i poświęcenie-no i zupełnie nowy rozdział w życiu.
      Ja tak to widzę.
      • mrs.t Re: ??? 17.10.10, 22:09
        nie o boo boo chyba postow na niemowlaku nie czytasz
        'wciaz sie budzi'
        wciaz placze'
        'czemu musze ciagle je nosic'
        i takie tam...
        • imogen0 Re: ??? 17.10.10, 22:52
          Jak słyszę w tv,że ktoś np.znęcał się nad maluchem,bo za głośno płakał to myślę,że wszyscy potencjalni przyszli rodzice powinni trafiać do szkoły,takiej na wzór zasadniczej służby wojskowej,obowiązkowej...która pokazałaby,że dziecko płacze,ma kolki,wisi na cycku itp.,a nie słodki bobas z reklamy...
    • pani_kasia Re: odrobina realizmu 18.10.10, 09:10
      Prawda jest taka że dziecko to najcięższa praca jakiej można się podjąć...
      Wg mnie nikt i nic nie jest w stanie przygotować kobiety (mężczyzny też) w pełni na to co ją czeka... Bo niby w jaki sposób przewidzieć czy dziecko będzie miało straszne kolki, czy będzie płakać o 2 w nocy z bliżej nieokreślonego powodu?? Nikt też nie wie jak sami rodzice odnajdą się w nowej roli. Na dziecko zdecydowaliśmy się absolutnie świadomie sądząc że nadszedł na to czas. Wiedziałam że dziecko to nie tylko cud miód, a mimo to momentami mam wszystkiego dosyć... Dobrze że mogę liczyć na pomoc męża (chociaż czasem potrafi mnie wqrwić jakąś głupotą) i nie ma takiego parcia żeby w domu wszystko było jak z obrazka. Jak nie mam kiedy posprzątać to trudno, od odrobiny bałaganu jeszcze nikt nie umarłwink
      Jeszcze jedno... Z całym szacunkiem, ale pisanie o niedojrzałości, naiwności i takich tam gdy kobieta otwarcie mówi że jest zwyczajnie zmęczona, sfrustrowana i gdyby tylko mogła rzuciłaby to wszystko w cholerę i pojechała na wakacje jest chyba trochę nie na miejscu. Nie róbmy z siebie żon i matek idealnych jak z reklamy...
    • jekaterynka Re: odrobina realizmu 18.10.10, 11:58
      mnie też to irytuje, że kobiety nie wiem boją się chyba mówić o tym, że macierzyństwo nie jest tylko usłane różami, tylko pojawiają się trudne chwile, zmęczenie, stress zniechęcenie. u nas chyba wokół macierzyństwa istnieje taki trochę tabu, że matki często się boją mówić o tym, ze chwilami nienawidzą bycia mamą
    • camel_3d bez przesady... 18.10.10, 13:02
      wszytsko jest kwestia organizacji...
      zawsz emialem czas na ksiazke, po urodzinych malucha wysypialem sie lepiej niz wczesniej bo przerwy w nocy nadrabialem drzemkami w ciagu dnia razem z malym. Dodatkowo byla super niania i sasiadka, ktora chetnie zabierala malucha do siebie na kilka godzin, zebym mogl pojsc do kina teatru czy potkac sie ze znajomymi..zreszta do tej pry sasiadka go zabiera.. (ma juz 2 lata)..czasem u niej spi. Praca..no coz... reorganizacja nastapila..ale podroze nie koneicznie.. pierwsze pol roku sobie odpuscilem, ale potem wrocilo podrozowanie i wyjazdy...maly swietnei sie dostosowuje.. nie wazne czy 14 godzina samochodem (z przerwami) czy samolotem.
      Mysle, ze nowoczesnosc dezorganizowala rodzine..babcie mieszkaja daleko, nie ma w okolicy "pomocy" i do tego ta mania "MOJE DZIECKO!!!!!" NIKOMU NIE WOLNO GO DOTKNAC - JA WIEM WSZYTSKO NAJLEPIEJ .... powoduje, ze nagle macierzysntwo staje sie duzym obciazeniem fizycznym i psychicznym.
      • dagmara-k Re: bez przesady... 18.10.10, 13:44
        i do tego ta mania "MOJE DZIECKO!!!!!" NIKOMU NIE WOLNO GO
        > DOTKNAC - JA WIEM WSZYTSKO NAJLEPIEJ .... powoduje, ze nagle macierzysntwo staj
        > e sie duzym obciazeniem fizycznym i psychicznym.
        SERWIS EDZIECKO.PL POLECA:

        tu sie troche zgadzam, ja tak mam. ale mysle ze mam racje dlatego, ze osoby ktore by chcialy mi pomoc maja taki pomysl jak zadzialac na moje dziecko:
        - sikami leczyc afty
        -zawiezc do znachorki za lasem bo placze
        - "a moze ona przelamana?"
        - daj jej sztuczne mleko bo za czesto je
        - zobacz jaka ladna bluzeczka, czemu nie chcesz jej dziecku nalozyc (waskie rekawy, zapiecia na plecach, dziecko wrzeszczy)
        - daj jej ze srodka placuszka ziemniaczanego

        a sruszka nie placuszka!!! owszem, jestem zbuntowana na te pomocne super pomysly, na te zdrabnianie wszystkiego co dotyczy dziecko a z rozpedu i reszty, na traktowanie dziecka jak lalki. moze to moj blad i moze dlatego musze wszystko sama? moze zachlysnelam sie ta nasza kultura indywidualistow, bo w glebokiej japonii pewnie bym przytaknela i wydlubala troche smazonego ziemniaka polroczniakowi i oddala w rece babc, niech robia co sluszne.
        tyle ze w tej kulturze odpowiedzialnosc ponosi potem matka i dziecko a nie tabun cioc i babc.
        masz racje, one sa za daleko. ja czuje ze wsiaknelam w niezaleznosc juz za bardzo zeby dobrze sie teraz czuc z zaleznoscia. chyba juz wole swoje przemeczenie.
        • ochra Re: bez przesady... 18.10.10, 14:02
          Z pomocą niani, męża, babci etc. naprawdę można się ogarnąć. Mnie wszyscy uprzedzali że będzie ciężko, że brak snu, brak czasu dla siebie i tak dalej. Faktycznie,pierwsze miesiące były straszne. Teraz też jestem zmęczona, wory pod oczami, bo nikt się za mnie nie wyśpi, ale mam czas na wyjście z koleżankami od czasu do czasu, fryzjera, fitness, teatr. Moje dzieciate koleżanki podobnie.
          • agul86 Re: bez przesady... 18.10.10, 14:41
            Ja w ciąży czytałam książkę Leszka Talko "Dziecko dla odważnych". Trochę mnie to przygotowało, ale rzeczywistość i tak rozwiała wszystkie wyobrażenia... Generalnie nie jest najgorzej, ale nikt mi nie wmówi, że przy małym dziecku ma się czas dla siebie, dla męża, czas na sprzątanie...
            • anettchen2306 Re: bez przesady... 18.10.10, 18:54
              No to ja zaprzecze twojej teorii, ze majac niemowle/noworodka nie ma sie nawet czasu wyjsc do kibelka ... tak sie dzieje zazwyczaj przy pierwszym dziecku, gdy to dziecko przyslania wszystko inne smile, gdy staje sie ono pepkiem swiata a nie czescia rodziny. Zwlaszcza, gdy wczesniej nie widzialo sie nigdy noworodka, znajomych "dzieciatych" omijalo szerokim lukiem ...
              Ja jakos mialam po narodzinach corki (drugie dziecko) czas dla rodziny, zwlaszcza, ze mialam juz dziecko, wowczas 7 letniego syna, babcia mieszka w innej miejscowosci, duga babcia ponad 1000 km od nas. I wiesz co? Ze bez tych babc, opiekunek mialam zudecydowanie wiecej czasu, bylam bardziej zorganizowana niz za pierwszym razem, mialam dla nas wiecej czasu niz majac do dyspozycji babcie, ciocie ... Moze mialam to szczescie, ze mala nie miala kolek, nie urzadzala rykow. Polozona w kolysce w kuchni "patrzyla", jak gotuje obiad smile Razem ze mna robila pranie, wsluchiwala sie jak urzeczona w dzwiek pralki czy odkurzacza. Jakos nasz dom nigdy nie przypominal w tym czasie wysypiska smieci. Mialam czas ugotowac obiad (bo to kwestia czasem 20 min), zajac sie starszakiem i odrobic z nim lekcje, poczytac mu. Mialam nawet czas 2 tygodnie po porodzie na produkcje kart z podziekowaniami za zlozone nam zyczenia i odwiedziny po porodzie, prezenty dla nas. Moze mialam taki egzemplarz dziecka "bezproblemowego". Karmilam piersia, jezdzilam z mala na zakupy (pierwszy raz, gdy miala 8 dni) w srodku listopada. Moj maz pomagal mi przez pierwsze 3 dni po wyjsciu ze szpitala - tyle dostal urlopu. Wstawal do pracy o 3 nad ranem, wracal o 18.30. takze w co drugi weekend. Nie zajmowalam sie dzieckiem 24 godz na dobe. Nie wpatrywalam sie w nia gdy spala smile Robilam wtedy to, co musialam lub chcialam zrobic smile Ba, mialam nawet czas namalowac duuuzy obraz, co obecnie przy prawie 3 latce graniczy z cudem ...
              • kawka74 Re: bez przesady... 18.10.10, 19:53
                tak sie dzieje zazwyczaj przy pierwszym dziecku, gdy
                > to dziecko przyslania wszystko inne smile

                Niekoniecznie. Tak może być przy dziecku piersiowym, które ma ogromną potrzebę ssania i nie chce smoczka.
                Dwa miechy wyjęte z życiorysu, przy czym nie wspominam ich najgorzej.
                • anettchen2306 Re: bez przesady... 18.10.10, 20:48
                  Ja pierwszych tygodnii po urodzeniu pierwszego dziecka nie wspominam zbyt dobrze: komplikacje przy porodzie u mnie, wyjscie ze szpitala po prawie 3 tygodniach od porodu, depresja poporodowa ... Do tego sesja egzaminacyjna w 4 tyg. po porodzie, nastepnie zjazdy na studiach zaocznych co 2 tygodnie na caly weekend, 300 km od miejsca zamieszkania, sciaganie mleka w publicznych toaletach, w toalecie w pociagu nawet ... To byl sajgon smile Po czym powrot do pracy po 3 mcach, dalej studia, budowa domu, rodzina ... Drugie dziecko zas to prawdziwa radosc z macierzystwa, olbrzymi spokoj i jakby rzec: sielanka. Ale tez olalam wszystkie "dobre" rady mojej mamy, babci, cioc ...
                  Zauwaz tez, ze dzieci piersiowe, ktore przychodza na swiat w nastepnej kolejnosci, jakos mniej wisza na cycu wink zauwazam po sobie i po znajomych "cycowych" smile Te jakos mniej potrzebuja tego cyca niz pierworodne czy co?
                  • imogen0 Re: bez przesady... 18.10.10, 20:52
                    anettchen2306 napisała:

                    >
                    > Zauwaz tez, ze dzieci piersiowe, ktore przychodza na swiat w nastepnej kolejnos
                    > ci, jakos mniej wisza na cycu wink zauwazam po sobie i po znajomych "cycowych" :
                    > -) Te jakos mniej potrzebuja tego cyca niz pierworodne czy co?

                    Zgadzam się...smile
                  • kawka74 Re: bez przesady... 18.10.10, 21:15
                    > Zauwaz tez, ze dzieci piersiowe, ktore przychodza na swiat w nastepnej kolejnos
                    > ci, jakos mniej wisza na cycu

                    Nie wiem, będę musiała się przyjrzeć.
                    Albo poczekać na swoje drugie. ;p
                • imogen0 Re: bez przesady... 18.10.10, 20:49
                  A ja fajnie wspominam okres wiszenia na cycu;mała wisi a ja czytam,siedzę na forum albo tv oglądam...smile
                  • kawka74 Re: bez przesady... 18.10.10, 21:14
                    Toteż napisałam, że nie wspominam ich najgorzej smile
                    Potrzebna była dobra organizacja, odpowiednia ilość wody pod ręką, coś do jedzenia, pilot, laptop i szafa gra.
            • camel_3d Re: bez przesady... 18.10.10, 22:19
              > ale nikt mi nie wmówi, że przy małym dziecku ma się c
              > zas dla siebie, dla męża, czas na sprzątanie...

              ma sie czas na wszytsko.
              • agul86 Re: bez przesady... 18.10.10, 22:32
                camel_3d napisał:

                > > ale nikt mi nie wmówi, że przy małym dziecku ma się c
                > > zas dla siebie, dla męża, czas na sprzątanie...
                >
                > ma sie czas na wszytsko.


                no to chyba jestem jakaś dziwna i niezorganizowana bo nie mam. szczerze- zamiast sprzątać jak Mała śpi, wolę się walnąć na kanapę i przespać pół godziny.
          • maja679 Re: bez przesady... 19.10.10, 00:41
            Też bym tak chciała, ale niestety z moim nikt nie zostanie. Nawet do fryzjera chodzi ze mną. Mam go od 10 miesięcy 24 godziny na dobę. A na fitness go ze sobą nie wezmę, na imprezę też.
            • dagmara-k maja679 19.10.10, 20:39
              a poszukaj w sowim miescie jagos fitnesu mamusiowego. moze jest? ja chodze z mala razem na cwiczenia z dzieckiem. mobilna nie jestem wiec wozi mnie znajoma ktora tez ma male dziecko i razem sie fitnesujemysmile.

              ja sie bede upierac ze to ile kto ma czasu zalezy bardziej od tego jakie jest dziecko i siec spoleczna niz od dojrzalosci. ja jestem sama z dzieckiem od 11 do 21 i pewnych rzeczy nikt za mnie nie zrobi. pewnie przy mniej absorbujacym maluchu jadlabym obiady czesciej. a do kina mnie nie rwie jakos. moze mnie bedzie rwalo jak dziecko bedzie wieksze?
      • froszka Re: bez przesady... 04.11.10, 23:29
        > wszytsko jest kwestia organizacji...
        a może bardziej podejścia?

        Dziewczyny mają ciśnienie żeby sobie udowodnić i całemu światu, że nic się nie zmieniło. No kurna zmieniło się.
        Dziecko to rewolucja. Jak słyszę, że jakaś bidula dzień w dzień sprząta całe mieszkanie, gotuje codziennie dwudaniowy obiad dla męża, prasuje mu koszule i tylko ona zajmuje się kilkutygodniowym dzieckiem, to robi mi się bardzo smutno (mąż też nad tym ubolewa, że żona jest wykończona, ale do domu wraca później bo dziecko ciągle płacze). Kiedyś, tak jak napisałeś, wychowywanie dziecka i opieka nad nim to był obowiązek całej rodziny, a teraz kobieta bierze to tylko na siebie.

        A to co powtarzam przyszłym mamo, to nie daj sobie wmówić, że coś MUSISZ i nie bój się prosić o pomoc.
    • joxanna Re: odrobina realizmu 18.10.10, 21:21
      Hm, czerpiąc informacje od znajomych, z książek i z forów... raczej nie spodziewałam się, że będzie różowo. Chyba nawet byliśmy przygotowani na gorsze, chociaż pierwsze dziecko nasze było dość wymagające.

      Natomiast to, o czym się nie pisało i co mnie zjadało przy pierwszym dziecku to była MONOTONIA. NUDA. POWTARZALNOŚĆ. Przy drugim było pod tym względem łatwiej - bo jednak pierwsze, już wówczas dwuletnie, to było zupełnie innego rodzaju wyzwania. Było ciekawiej. Za to przy trzecim jest już tak ciekawie, że trochę mnie przerastasmile
      • mrs.t Re: odrobina realizmu 18.10.10, 23:15

        > Natomiast to, o czym się nie pisało i co mnie zjadało przy pierwszym dziecku to
        > była MONOTONIA. NUDA. POWTARZALNOŚĆ. Przy drugim było pod tym względem łatwiej


        ojeja
        a mnie wrecz przeciwnie
        co sie przywyczailam do jedych zachowan, jakas namiastke rutyny udalo sie wprowadzic - to sie dziecku odmienialo!
        Jednym z hasel macierzysntwa jest dla mnie wobec tego
        Jedynym przewidywalnym zachowaniem dziecka jest jego nieprzewidywalnosc.
        i
        Jedyna stala u dziecka jest zmiennosc!
    • kamelia04.08.2007 Re: odrobina realizmu 19.10.10, 01:58
      ja jak byłam w ciaży, to nadal nie czułam tematu. Żadnego macierzynskiego poruszenia.
      Nastawiałam sie jedynie na krew, pot i łzy.

      Młoda sie urodziła, poród nie był przyjemnoscia, najtrudniej mi było z moim własnym ciałem - byłam obolałym miesem, z dzieckiem tez łatwo nie było, bo człowiek niedoswiadczony, ale i z drugiej strony nie było jakies straszne.

      Szybko sie polubiłysmy, młoda nie była jakas wrzeszczaca (poza jednym durnym przetrzymaniem jej dracej sie, zrobiłam wtedy baranka o sciane i walnełam sie w pusty łeb) zyje nam sie dobrze razem. Uswiadomiłam sobie, ze mam sie do niej dostoswac nie na odwrót, wszystko zrobiło sie łatwiejsze, a dziecko przyjemne w obsłudze.

      A imprezy nigdy mnie nie rajcowały.....
    • nihiru Re: odrobina realizmu 19.10.10, 08:42
      Zupełnie nie rozumiem, skąd te pretensje "dlaczego nikt mnie nie uprzedził"?
      Ja w ciąży nie czytałam ani "mama i ja" ani "CiP-a"smile. wchodziłam na emamę i od samego początku jestem/byłam nieustająco zdziwiona że wszystko mi tak bezproblemowo przychodzismile

      A jeszcze powiem, że podczas pierwszych miesięcy życia syna było mi łatwiej cokolwiek zrobić niż teraz, kiedy ma roczek.
    • kaamilka Re: odrobina realizmu 19.10.10, 09:08
      miesiąc po porodzie też zastanawiałam się, czemu nikt mi nie powiedział, jakie to wszystko straszne... uncertain
      ciąża i poród lajtowe - cud, miód... dopiero potem się zaczęło... a najgorsze było to, jak się syn urodził, że nie czułam do niego nic... no wiedziałam, że powinnam go kochać, ale nie było we mnie grama miłości... nawet dzieci w dyżurce bardziej mnie rozczulały niż mój własny syn wink
      wszystko przysło z czasem... teraz moje dziecko jest dla mnie najważniejsze na świecie, kocham go ponad wszystko i dopiero teraz po roku moge powiedzieć, że cudnie jest być matką! smile
      myślę za chwilę o drugim i widzę, że dopiero za 4 lata z drugim będzie tak fajnie jak z tym teraz, bo planuję jakieś 3 lata różnicy między dziećmi
      • imogen0 Re: odrobina realizmu 19.10.10, 09:48
        Gdy urodziłam pierwsze dziecko-też miałam tak jak ty-zjawiło się takie Coś co powinnam kochać od pierwszej chwili a tu nic...miałam poczucie winy,że nie czuję mega-miłości,przyszła po paru dniach,może tygodniach...już nie pamiętam.A jak pokazali mi synka po porodzie to zamiast łez szczęścia były łzy z bólu i wyczerpania...
        A miłość do córeczki czułam jak tylko test pokazał ciążę,zachwycałam się zdjęciami usg a jak położyli mi ją na piersi,taką brudną to się poryczałam i trzymałam tak mocno,że położna ledwo mi ją wyrwała do myciasmile
        Dwa porody-dwa całkiem inne doznania...
        • kaamilka Re: odrobina realizmu 20.10.10, 09:56
          Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. W ciąży jeszcze nie jestem, ale już wiem, że kolejna ciąża właśnie i poród będa zupełnie inne. Będę pamiętała, żeby delektować się każdym dniem ciąży i każdą chwilą porodu, bo to pięęęękne chwile!
          I wiem też, że miłość do dzieci sie mnoży a nie dzieli, więc już teraz czuję, że pokocham to dziecko od pierwszej chwili.
    • archeopteryx Re: odrobina realizmu 20.10.10, 15:19
      No to ja chyba jestem straszną szczęściarą, bo mam całkiem inne doświadczenia z pierwszych miesięcy macierzyństwa. Dodam, że nigdy nie interesowałam się małymi dziećmi, wręcz za nimi nie przepadałam i w związku z tym nie miałam najmniejszego pojęcia o obsłudze niemowlaka. Trochę ciężko było przez pierwsze dwa tygodnie, kiedy to jeszcze łeb miałam nabity teoriami Tracy Hogg o uczeniu samodzielności, prostym planie itd. Okropnie martwiłam się, że u nas to nie działa, byłam zestresowana. Po dwóch tygodniach walki z własnym maleńkim dzieckiem postanowiłam postąpić zgodnie z moją intuicją i naprawdę wszystko zaczęło się robić prostsze - spałam z córką w łóżku, pozwalałam jej w ciągu dnia spać przy piersi, jak już dobrze zasnęła odkładałam do łóżeczka i miałam czas na ogarnięcie mieszkania i przygotowanie posiłku, czy po prostu drzemkę. Później zaczęłam nosić w chuście co dawało mi już całkiem duże możliwości manewru smile Nie było tak różowo pod względem psychicznym - Mała miała kolki, podejrzenie zapalenia układu moczowego, więc dużo łażenia po lekarzach, badań i ciągły lęk czy to minie i czy to nie jest coś poważnego. Pod względem organizacyjnym było jednak zupełnie okej. Nie przypominam sobie sytuacji bym do południa urzędowała w piżamie. Nie korzystałam za dużo z pomocy Mamy, ale odkąd Mała skończyła dwa miesiące mniej więcej raz w miesiącu spędza noc u babci, a my mamy czas spotkać się ze znajomymi, pójść do kina, na imprezę itd. Dodam, że przez prawie 7 miesięcy karmiłam piersią (początki były trudne). Nie wiem, wydaje mi się, że to (oprócz oczywiście egemplarza jaki się nam trafił - dość spokojny wink kwestia podejścia, ja znajduję w sobie tyle cieprliwości w stosunku do dziecka , że aż mnie to zadziwia. Wstawanie w nocy po kilka razy, niemal ciągła dyspozycyjność, noszenie, spacery itd. nie było dla mnie kłopotem.
    • dobroslawa2010 Re: odrobina realizmu 21.10.10, 11:08
      Wg mnie każde dziecko jest inne. Ile dzieci tyle przypdków. Ja w ciąży naczytałam się mnóstwa wątków na tym forum, jak to niemowlęta płaczą 24/7 i straszliwe opowieści znajomych o kolkach, przeskokach rozwojowych, zębach itd. W każdym bądź razie przygotowywałam się psychicznie na nadejście trudnego, ciężkiego okresu. No i nic takiego się nie wydarzyło. Od przywiezienia ze szpitala mała przesypia całą noc (je na śpiku), ja częściej wychodzę na piwo z koleżankami, do fryzjera, spokojnie wróciłam do pracy, nawet podjęłam studia. Mój mąż odczuł zmianę, bo o 1 raz częściej dziennie musi psicę wyprowadzać smile Ostatnio małej zęby się wyrżnęły, no i też powodowana wpisami na forum i opiniami otoczenia nakupiłam żeli przeciwbólowych, gryzaczków itd. I też nic się strasznego nie działo. Akurat mała przez cały weekend śmiała się jak nakręcona. Oczywiście zdarzało mi się zamykać w łazience i wyć, ale to przez widok własnego ciała po porodzie.
    • jerzozwierza Re: odrobina realizmu 21.10.10, 11:58
      Trochę sobie musiałam poczekać na mojego synka, więc nie robi na mnie wrażenia fakt, że nie chodzę do kina i teatru. Nie nastawiałam się na to, że nic sie nie zmieni- wiedziałam, że zmieni się wszystko. Nie żałuję jednej chwili spędzonej z moim dzieckiem. Nie tęsknię za życiem wolnego człowieka, uśmiecham się do swoich nie noszonych butów na obcasach. Bywa, że jestem tak niewyspana, że kompletnie nie kontaktuję. Ale... Dziewczyny, przecież ten artykuł był utrzymany w żartobliwym tonie! Autorka nie napisała, że wczesne macierzynstwo jest koszmarem, prawdę o którym wszyscy ukrywają- jak, mam wrażenie, zrozumiała to część z Was. Zdarza mi się jak jej lecieć na plac zabaw po kilku "zwrotach akcji"- zdyszana, potargana i spocona. Nawet częstowink Ale też- jak autorka- trochę się z tego śmieję. Czasem w głossmile To chyba nie jest nic takiego wielkiego- trochę się w życiu "spocić"? Ciężkie przeżycia to kolka i choroba dziecka- a cała reszta... Nie żartujcie. Chyba nie jesteście księżniczkami na ziarnku grochu?
      • mrs.t Re: odrobina realizmu 04.11.10, 17:13
        > śmieję. Czasem w głossmile To chyba nie jest nic takiego wielkiego- trochę się w
        > życiu "spocić"? Ciężkie przeżycia to kolka i choroba dziecka- a cała reszta...
        > Nie żartujcie. Chyba nie jesteście księżniczkami na ziarnku grochu?


        jerzozwierza, swietnie powiedziane!

        troche pokory...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka