ambivalent
28.11.10, 09:18
No i znowu jestem, kolejny problem. Mam nadzieje, ze ktos to przeczyta.
Cos dziwnego dzieje mi sie z piersiami. Dwa dni temu obudzilam sie po nocy (dlugiej, bo mloda postanowila przespac 8 godzin) i jedna piers, pomimo bycia pelna, zupelnie nie chciala sie oproznic. Stwierdzilam, ze to poczatke zastoju, wzielam cieply prysznic, posiedzialam dlugo na pompce i przeszlo. Mleko zaczelo plynac normalnie. Nastepnego dnia, zupelnie bez powodu, druga piers zrobila to samo. Nagle przestala dawac mleko. Znowu posiedzialam na laktatorze, pomoglo. Produkcja w te dni byla troche nizsza, jakies 15%, ale stwierdzilam, ze pewnie wroci do normy. A dzisiaj w nocy wstalam na sciagani i ZNOWU pierwsza piers nie daje mleka. Do tego jest dosc miekka (a z reguly w nocy piersi mam nabrzmiale). Do sie dzieje?? Czy one juz tak beda na zmiane wariowac? Denerwujace to bardzo, stresujace tez.
Dodam, ze sciagam laktatorem podwojnym, wiec jak siedzialam na nim dluzej z powodu jednej piersi, to druga tez sciagala dluzej przez to, wiec nie tak, ze zaniedbywalam ktoras. Bije sie z myslami, bo mloda konczy 12 tygodni i zamierzalam po malu przestawiac ja na mm. Moze to naturalny poczatke konca?