swingwasp
07.12.10, 00:29
Na skórze naszego dziecka pojawiło się coś co wygląda jak liszaj - suche, chropowate plamy. Gdy dziecku jest gorąco lub na zimnie robią się mocno czerwone. Zaczęło się ponad miesiąc temu, pojawiła się plamka o średnicy 4-6mm pod kolankiem. Potem kolejna. Gdy zniknęły zauważyłam że to samo pojawiło się na szyi, z tym, że było większe ok 2 cm. Teraz ma na policzku ok 3-4 cm, na rączkach po kilka małych plamek. Co kilka dni pojawiają się na szyjce i pod kolankami, na udach ale te akurat szybko znikają (kwestia jednego dnia) Byłam z tym u pediatry i przepisała mi maść - smarować aż nie zniknie, diagnoza: tak się często zdarza u dzieci. Gdy zaczęło się ich pojawiać coraz więcej byłam kolejny raz - diagnoza: może to być uczulenie na wszystko, w tym i na wodę, smarować i się nie przejmować. Dziś byłam z tym 3 raz (nie wiem jak tą plamkę na buzi chronić przed zimnem, bo na mrozie też robi się żywo czerwona a przecież młodego w domu nie będę non stop trzymać, pozatym ma tych plamek ok 15, większych i mniejszych na całym ciele) diagnoza - dziecko się przewraca z plecków na brzuch i odwrotnie więc to zwykłe obtarcia albo uczulenie. Mam zmienić proszek (od początku prałam w vizirze i nic mu nie było ale już od jakichś 2 tyg piorę w loveli więc to chyba nie to) Pozatym kąpać i smarować oliatum a zmiany dalej tą maścią. Na pewno wg mojej pediatry to nie jest uczulenie na jedzenie więc karmić mam dalej tak jak karmię - pierś + zupki/owoce i kaszka rano. Trwa to już jakieś 1,5 miesiąca.
I tu moje pytanie, czy Wasze dzieci też mają takie coś? Faktycznie się tym nie przejmować czy zrobić jakieś badania? Jeśli tak to jakie? Chcę zabrać małego do dermatologa ale to dopiero w nst tyg, bo nie mamy jak tam się dostać a z przesiadką i godzinnym czekaniem na nią sama z młodym nie pojadę w takie zimno. Nie bardzo ufam tej pediatrze ale innej niestety w naszym ośrodku nie ma. Może powinnam się wybrać prywatnie do innego pediatry? Tylko nie piszcie, że zadaję głupie pytania na forum zamiast wziąść dziecko do lekarza, bo pediatra przyznam się szczerze prawie mnie przekonała, że to nic takiego. Tylko jakoś mi to nie daje spokoju, wydaje mi się, że powolutku to się nasila, choć lekarka twierdzi inaczej. Zresztą usłyszałam dziś, że trochę przesadzam.