Witajcie, mam ogromny problem zmartwienie i nie wiem czy dam sobie radę z tym i nie skapituluję

. Za miesiąc Synek kończy rok i a ja za 2 tygodnie wracam do pracy. Będzie się nim zajmować trochę niania i więcej moja mama. No właśnie nie wiem czy wracam. Od 3 tygodni przychodzi do nas niania i staramy się przyzwyczaić do siebie. Na początku fajnie-Mały zadowolony, uśmiechnięty, daje zabawki, idzie na ręce, uśnie przy niej i zje z nią. Ja zadowolona że tak dobrze ją przyjął. No i zaczęły się schody- z każdym dniem coraz gorzej. Chodzenie i szukanie mnie po mieszkaniu, płacz, nie chce spać i jeść, przytula się tylko do mnie. Dziś rozpłakał się jak tylko weszła do mieszkania. Nic go nie uspokaja z nią ani ulubione zabawki ani wyglądanie przez okno i nawet to co mu nie pozwalamy robić go nie interesuje. Chowam się w drugim pokoju albo wychodze a on przez ten czas cały czas płacze. Myslałam że to tylko niania tak działa na niego ale nie. z moją siostra jak został to było to samo a do tej pory nie płakał. Z babcią nie ma takich problemów. Już nie wiem co robić-wracać do pracy czy nie. Mogę napisać jeszcze podanie o przedłużenie wychowawczego-względy finansowe raczej nie grają tu roli. Ale czy później nie będzie gorzej? Może teraz przyzwyczai się szybciej że mamy nie ma. Nie chcę doprowadzić do sytuacji że tylko mama i nikt inny i dziecko uwieszone kolan (taka sytuacja jest u sąsiadki-4llatka nie toleruje nikogo oprócz mamy). Serce pęka jak awanturuje się. Jak było u Was? dziecko przyzwyczaiło się do obcej niani? Długo to trwało?