Dodaj do ulubionych

Do mam pracujacych

24.03.11, 16:54
Dziewczyny jak dajecie sobie rade z praca i zajmowaniem sie dzieckiem albo dziecmi bo ja wymiekam. Wrocilam do pracy 2 miesiace temu - moja corka ma 7 miesiecy, wymieniamy sie z mezem tzn on ma do pracy na 15 ja pracuje do 14 ja przyjezdzam on jedzie. W chacie nie mam kiedy sprzatnac bo corka jest tak absorbujaca ze musze non stop znia byc - zaczela raczkowac i wszedzie jej pelno nie mozna w oczu sposcic nawet na chwilke. Ma 2 drzemki w cviagu dnia jedna ok 10 druga wlasnie przed 17 - spi ok 45-60 minut ja w tym czasie ledwo zdaze cos tam zjesc, co wlasnie robie, nastawic pranie, zaczac przygotowywac cos na obiad na dzien nastepny a ona juz wstaje i do 20:30 nie mam chwili wolnego. Z kolei jak ona zsypia wieczorem to zanim przyszykuje ciuchy do pracy, wezme prysznic itp to jest 22 i padam bo wstaje dosc wczesnie o 5. I kiedy to wszystko zrobic, nie mam sil, maz tez probuje cos zrobic w dzien ale to spacer ok godziny - poltorej codziennie, to zabawa z nia i pilnowanie bo wszedzie jej pelno. Jak wy to robicie ze wszystko robicie smile???
Obserwuj wątek
    • erba Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 18:42
      Ja pracuję na cały etat plus jeszcze czasem muszę pracować po powrocie. W domu ogarniam jako tako, sprzątam porządnie w sobotę, gotuje tylko dziecku, prasuję tylko pracowe ciuchy, zakupy robi mąż, on tez gotuje w weekendy. Jeśli po pracy muszę coś porobić w domu, to robię to wszystko z córką, ona łazi obok na podłodze, coś tam do niej gadam, w kuchni np. otwieram dolną szufladę z różnymi pierdółkami, typu plastikowe pojemniki, drewniane łyżki i mam ją z głowy na 20min. A jak jest wyjątkowo marudna, bo np. zęby idą to pakuję ją w nosidło. A odkurzam tylko z nosidełkiem, bo inaczej jest krzyk. Po 20 mam czas dla siebie. Owszem jestem zmęczona, ale nie jest tragicznie, po prostu obniżyłam standardy porządku w domu.
    • tommama Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 19:39
      wszystkie prace domowe ograniczamy do minimum smile
    • agg3 Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 20:01
      przede wszystkim to nie dac dziecku wejsc sobie na glowe!
      ja wychowuje corke sama i rowniez po maciezynskim wrocilam do pracy!
      nie mialam absolutnie nikogo do pomocy bo mieszkam za granica.
      musialam tak wszystko zorganizowac, zeby wilk byl syty i owca cala wink
    • mala_mee Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 20:08
      Pracuję od 8 do 16. Reszta to kwestia organizacji. Jak nie chcę to nie robię. Jak chcę to pewne rzeczy da się zrobić z łażącym dzieciakiem między nogami.
    • babyaggie My nie robimy :) 24.03.11, 20:15
      żyjemy w chlewie i tyle. Od niedawna jest niania. Bawi się z dziecięciem, a my wtedy ogarniamy mieszkanie. Jak niani nie ma, przesuwamy tylko klamoty ze środka przejścia. Wolimy się bawić z dzieckiem i wyspać niż sprzątać.
      • atrapcia Re: My nie robimy :) 24.03.11, 20:28
        > żyjemy w chlewie i tyle

        Piękne! big_grin

        Ja was podziwiam mamuśki... Ja sama robię w domu większość, na spokojnie - jest czysto, jest poprane, poprasowane, pozmywane, ugotowane... Ale ja nie pracuję! A na koniec dnia i tak jestem piekielnie zmęczona. Nie tak, żeby paść na ryj, ale jednak. smile

        Od września mamy szansę na żłobek, więc może pójdę do pracy (jak znajdę)... Nie wiem jak ja to wszystko wtedy ogarnę. Ogólnie mój M to niechluj, nie sprzątnie po sobie, rzuca wszystko gdzie popadnie, pracami domowymi gardzi (zrobi coś jak go zaszantażuję tongue_out), więc masakra będzie big_grin Chyba też będziemy w chlewie mieszkać a w soboty odgruzowywać wink
        • czekolada85 Re: My nie robimy :) 24.03.11, 20:45
          Ja jeszcze nie wróciłam do pracy a czasami wydaje mi się że też żyjemy w chlewie.
          Mam bardzo duże mieszkanie na którego posprzątanie zawsze potrzebowałam kilku godzin. Teraz ogarniam z grubsza, wszystko przeważnie z małą na rękach. Ja śpi a nie śpi za wiele próbuje zrobić "jakiś obiad" albo też chociaż chwilkę odpocząć.
          Mój mąż podobnie jak twój Atrapcia o porządek nie dba i w ogóle nie przeszkadza mu ten syf!

          Generalnie najbardziej wstyd mi jak wpadają zapowiedzianie teście albo ktoś z rodziny a w domu wielki sajgon. Dzisiaj np. miałam wizytę cioci która bawiła się z małą na dywanie i wychodząc kazała mojejmu mężowi posprzątać pod narożnikiem i na balkonie wink
          Jakoś nie dobrze mi z tym że jestem mało ogarniętą matką.

          W październiku wracam do pracy i już boję się jak będzie wyglądało wtedy moje mieszkanie...
          • pronovia Re: My nie robimy :) 24.03.11, 21:06
            chyba bym tą ciocię udusiła... chociaż swoją drogą dobrze, że mężowi kazała posprzątać a nie Tobie smile
          • atrapcia Re: My nie robimy :) 25.03.11, 11:33
            Tylko ty moja droga masz naprawdę malutkie dziecko a ja prawie 1,5-roczniaka wink Nie jest teraz dla mnie problemem puszczenie jej bajki, czy danie fajnej zabawki żeby mieć ją z głowy na kilkadziesiąt nawet minut smile Jako mama małego dziecka i tak ogarniasz wszystko pięknie - ja miałam za to ssaka wiszącego 20h na dobę na piersi, budzącego się co godzinę w nocy i mającego drzemki po 15-30 minut i wtedy byłam pewnie tak wykończona, jak teraz mamy pracujące, bo też choć trochę ogarnąć chatę musiałam wink Oj ciężko było, nawet połowa tego co teraz nie była zrobiona smile Za to dużo czasu miałam na siedzenie przy kompie tongue_out Dziecko przy piersi a ja seriale, filmy, fora, gierki... wink
    • onunka Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 20:42
      wróciłam do pracy zaraz po macieżyńskim(po 20 tyg),mam dwoje dzieci,jakos daje rade choc czasem padam na twarz,niestety mąż w pracy od 8-23,wpada ok 15 na obiad ogólnie pomocy żadnej,jedynie w nd udaje mu sie wyjsc ze starszym na spacer,z pierwszym dzieckiem to były wakacje-tak z perspektywy czasu myśle,syn ma 4 lata,był mało absorbującym dzieckiem,miałam czas na wszystko,zawsze posprzątane,ugotowane,poprasowane...i tak było do ost.miesięcy drugiej ciąży a teraz?hmmm...jest czysto bo staram sie żeby mnie zabawki dzieci nie stłamsiły wiec tylko jak położe spać małego zbieram wszystko z podłogi,codziennie trzeba odkurzyć(zazwyczaj z wiszącym na odkurzaczu młodym)zmyć podłoge(no to już wyższa szkoła jazdy-ogólnie zapominam że mam w domu drzwi wiec moja wina),obiady codziennie inne i świeże(jakos mi sie nie chce gotować na "zaś"uncertain )młody śpi ok 1,5godz wiec w tym czasie staram sie coś upichcić,potem wspólnie jemy,myje naczynia i ide sie z nimi bawić,reszte robie po 9-tej,padam przed powrotem męża i tak wkółko...wiem że kiedyś bedzie lepiej,moze za rok?mały ma prawie 11mcy,wszędzie go pełno,ja sprzątam jedne graty on wyrzuca drugie,starszy mu pomaga i tak ciągle,przyzwyczaiłam sie,jedynie co mnie wkurza to to że wyspać sie nie moge porządnie:/bałagan przeżyjetongue_out,moje standardy utrzymania porządku mocno sie zaniżyły.
    • matkakarmicielka Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 20:49
      myslałam ze to tylko ja tak mam ze nie wyrabiam ze wszystkim. Cora spi a ja jeszcze musze jej mleko sciagnac na jutro ze o innych rzeczach do zrobienia nie wspomne
    • czekolada85 czekam... 24.03.11, 20:52
      Teraz już tylko czekam na jakąś forumowiczkę która napiszę że jesteśmy nieudolne, że ona ma idealny porządek i idealne dzieci.
      Nawet obstawiam taką jedną... co ma dzieci ładnie nie upasione dzieci z białymi ząbkami wink
      • matkakarmicielka Re: czekam... 24.03.11, 21:20
        a któz to taki?
    • swingwasp Re: Do mam pracujacych 24.03.11, 21:12
      dobra to ja napisze wink a tak na poważnie to też ograniczamy wszystko do min. a czasem i tak musimy robić 7 milowe kroki żeby dostać się z pokoju do pokoju uncertain. Jak wracam i chcę coś zrobić to mam kilka sposobów na raczkująco-wstające przy wszystkim dziecko. Wkładam młodego do krzesełka i daje mu piętkę od chleba - radzi sobie z nią jakieś 30 min więc na szybko zmywam. Jak już mu się nudzi to przed drzwiami z kuchni stawiam łóżeczko turystyczne i daję jakieś lekkie, nietłukące miseczki, foremki - no nowość jakąś. A ja dalej walczę z obiadem, od razu na dwa dni. Jak mu się znudzi to zaczyna wstawać więc wtedy albo śpiewamy, albo sobie pokrzykujemy, albo się chowam co jakiś czas za ścianę itp. A jak to wszystko mu się znudzi to wkładam go do huśtawki i na szybko zamiatam i myję, mam takiego agenta że na widok miotły czy mopa którym potrząsam się śmieje, że zdążę pomyć wszystkie podłogi. Pralkę nastawiamy razem, ja ładuję, on cyka i włącza a potem patrzymy jak się kręci. A potem pół godziny zabawy na dywanie, kąpiel i spać. O 1930 mam wieczór dla siebie i choćby nie wiem co nie pozwalam po kąpieli wyłazić z łóżeczka i nie zaświecam światła. Już się przyzwyczaił i nie protestuje.
      • silvik Re: Do mam pracujacych 25.03.11, 10:11
        Prawda jest taka, że trzeba trochę zmienić priorytety- ważniejszy jest nasz spokój (przecież nic się nie stanie jak chata nie będzie błyszczećtongue_out)
        Ja mam dwójkę dzieciaków- 7-letniego synka i 7-miesięczną córkę. Malutka jest teraz na etapie raczkowania, chodzenia po całej chacie trzymając się fotela, stołu...Nawet na chwilę nie można spuścić jej z okasmile
        Miałabym ją zamykać w kojcu, żeby był porządek. Olewam tosmile
        Ostatnio synek gdy miał posprzątać swój pokój to powiedział- mama, przecież jest ścieżkatongue_out
        W kurzu nie mieszkamy, podłoga jest codziennie zamiatana i myta ale bez przesady. Zabawki są wszędzieeeeeetongue_out
        Za chwilę wracam do pracy (podobnie było ze starszym synkiem) i naprawdę dziewczyny- cieszcie się chwilą. Nie ma co sobie włosów z głowy wyrywać...A ewentualnymi uwagami rodziny nie ma co się przejmować. Mi to już minęło, kiedyś stawałam na rzęsach, że MUSZĘ, MUSZĘ....i po co, tylko chodziłam zdenerwowana, że ciągle jest nie tak posprzątane, ugotowane, itpsmile
        Pozdr.
    • lucyna_1980 Re: Do mam pracujacych 25.03.11, 11:16
      Ja wyznaję zasadę że dom jest dla mnie a nie ja dla domu.
      Sprzątam jak mam czas i siły. Zazwyczaj jak się zabiorę to robię to gruntownie ale po jednym pomieszczeniu na zasadzie dziś sprzątam salon, kiedys tam łazienkę a jeszcze kiedy indziej sypialnie. Już nie pamiętam kiedy cały dom był posprzatany "na błysk". Okna nie myte juz dawno, prasuję jak M sie zajmuje małą bo wspina mi się po desce do prasowania. Obiadów nie gotuję ale bałagan w kuchni sam się robi - kuchnię sprzątam jak mała zaśnie a mi jakimś cudem nie uda się zasnąć razem z niąsmile
      Zmywa zmywarka, pranie wstawiam przed wyjściem z domu programuję godzinę zakończenia i rozwieszam jak wracam.
      Jedyną rzczą jaką robię codziennie to odkurzanie bo lniejący pies i kulające się po podłodze niemowlę nie idzie w parze. Ale żeby nie było, że robie to sama... kupiłam odkurzacz samosprzątający. Jeden przycisk i wio !!!

      Niedawno wpominałam sobie jak fajnie było rok temu jak mała miała 3-5 miesięcy i jeszcze dużo spała a ja siedziałam w domu. Dom wysprzątany na błysk, obiad ugotowany, na spacer poszłyśmy - normalnie sielanka była ... smile
    • wiedzmapleple3 Re: Do mam pracujacych 25.03.11, 12:35
      U nas rowniez nie jest idealnie, wrocilam do pracy z poczatkiem roku kiedy młoda miała 7 mcy i zaczynała raczkowac. Jakos sobie radzimy,nie zawsze jest czysto ale wielkiego chlewu tez nie mawink Sprzatamy głownie w sobote - mamy z mężem podział obowiązkow, kiedy on np. odkurza i myje podłogi ja jestem na spacerze z małą. Obiady na cały tydzien robię dla nas i dziecka w weekend i zamrażam - jak wracamy z pracy wystarczy tylko odgrzac. Pranie,prasowanie tez w weekend, a w ciagu tygodnia jak cos muszę np zrobic w kuchni to sadzam małą na podłodze, daję do zabawy różne pierdułki i w wiekszosci mi sie udaje skonczyc co zaczełam. Poza tym zawsze kiedy coś robię staram się ją czymś zając, np. rano szykując się do pracy malujemy się razem, tzn. ja się maluje a mała mi grzebie w kosmetyczce i takie tam... Musze Wam jeszcze powiedziec, że pracując jestem mniej zmeczona niz jak opiekowalam sie dzieckiem 24h, moze dlatego, ze moje dziecko tez z tych baaardzo absorbujących. Ale bałam sie bardzo powrotu do pracy i też myslalam, ze z niczym sie nie bede wyrabiac. Okazało sie jak widac nie dosc ze nie takie trudne to chyba nawet łatwiejsze, także nie ma co się stresowac na zapaswink Pozdrawiam wszystkie pracujące i niepracujące mamysmile
    • bolsz Re: Do mam pracujacych 25.03.11, 12:36
      Dwa miesiące temu wróciłam do pracy.Też mijam się z mężem,tyle że on nie ma możliwości pracy po południu,a ja owszem.Więc do niego teraz należą wieczorne rytuały - kolacja,kąpiel,wieczorne czytanie bajek i usypianie dzieci.Wracam późno,z grubsza ogarniam chatę,mamy chwilę dla siebie.Rano on prowadzi córkę do przedszkola,ja zajmuję się maluchem i domem.Mam bałagan,nie sposób ogarnąć całości.Sprzątam w wolny dzień.Natomiast codziennie rano odkurzam,od kiedy mały raczkuje,podłogę zmywam co kilka dni.Zmywarka chodzi codziennie,pralka co dwa dni.Nie nadążam chować do szaf suchego prania.Prasuję tylko rzeczy,których akurat potrzebuję.Podsumowując - mam czysto,ale bałagan.Trudno.Ja też potrzebuję odpocząć i się wyspać.Poza tym to stan przejściowy,dzieci szybko rosną,wkrótce będziemy tęsknić za tym całym rozgardiaszemsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka