walker85
20.05.11, 16:16
Leżąc w łóżku postanowiłam podzielić się z Wami moim przemyśleniami.
Mam 41 stopni gorączki, CRP 180, białko w moczu i kiepskie inne wyniki. Czuję się fatalnie i nie mogę opiekować się swoim półroczniakiem. Prawdopodobnie mam grypę, biorę antybiotyk (bo podobno nadkażona). A może nie mam grypy... jeżeli CRP nie spadnie do środy to szpital i diagnostyka. Wiecie pewnie co to oznacza. Choć może tylko ja mam takie fatalne myśli. Szukam pocieszenia, że może nie będzie tak źle.
Czasem miałam dosyć opieki nad synkiem, tego ciągłego samotnego siedzenia w domu. Teraz mąż sprawuje nad nim opiekę - wziął urlop (co nie było łatwe na jego stanowisku). Karmiłam piersią przez cały czas - teraz nie mam siły, pokarmu coraz mniej. W szczególności, że syn od dawna pił tylko z jednej piersi. Po prostu w nocy mam 41 stopni i nie jestem w stanie wstawać do małego (mąż śpi z nim w drugim pokoju).
Bardzo brakuje mi jego dotyku, zapachu, gładziutkiej skórki, kontaktu z nim. Bardzo boję się go zarazić. Boję się, że oznacza to dla nas koniec karmienia.
Mam straszne wizje, że coś mi się stanie, że zostaną sami. Bardzo się boję, ale może to tylko majaki gorączkowe. Boję się go zarazić.
Wesprzyjcie.