Moj 10 miesięczny synek od 10 dni! ma katar. To jest jakaś masakra,najpierw katar,stosowalam euphorbium, wode morska, frida,nasivin sporadycznie nic nie pomagalo,poszlam do lekarza,okazalo sie,ze infekcja spłynęła do gardła i mamy anginę ropną

Antybiotyk pomógł, jutro idziemy do lekarza,żeby to potwierdził.
Ale czemu ten katar nie ustaje? O co chodzi? Do tego biegunka i juz nie wiem czy to reakcja na antybiotyk czy zęby?
Dostaje szału bo jestem z synkeim przez 24 h sama,latam myje jak nie nosek to pupe... grrr...
Katar jest już tak gęsty i lepki,że ledwo daje rade go wyciągnąć z noska.
O co moze chodzic z tym katarem?