Dodaj do ulubionych

Dziecko terrorysta

08.01.12, 12:52
Jak poradzić sobie z dzieckiem 4 miesięcznym , które nie pozwala nic zrobić w domu tylko chce aby nim się zajmować ? Nie mogę nic zrobić bo krzyczy i chce na ręce albo bawić się . Skutek jest taki że zajmuje się nim a nie gotowaniem , sprzątaniem i póżniej kiedy mama mnie odwiedza mówi że w domu jest brud i bałagan . Dodam że w trakcie drzemek muszę być w pomieszczeniu , bo po 5 minutach budzi się i płacze.
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:00
      Cytat
      Jak poradzić sobie z dzieckiem 4 miesięcznym , które nie pozwala nic zrobić w domu tylko chce aby nim się zajmować ?


      Zabić.

      --
      Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
      • moofka Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:39
        mama_kotula napisała:

        > Cytat
        > Jak poradzić sobie z dzieckiem 4 miesięcznym , które nie pozwala nic zrobić w d
        > omu tylko chce aby nim się zajmować ?
        >

        >
        > Zabić.
        >

        doraznie wystarcza ktorko potrzymac nad gazem tongue_out
    • kkokos Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:02
      póżniej kiedy mama mnie odwiedza mówi że w domu jest brud i bałagan
      > .

      niech weźmie ścierkę i posprząta, jeśli jej to przeszkadza. to twój dom i twoja sprawa, prawda?
    • marzeka1 Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:23
      Jeśli nie możesz nosić na rękach , nawet w chuście, (ja nie mogłam ze względu na kręgosłup), polecam leżaczek. Spokojnie mogłam zrobić w domu wszystko, tam gdzie szłam brałam dziecko z leżaczkiem, ono mnie widziało, było spokojne. Na ręce brałam, gdy siedziałam.
      • wuika Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 19:01
        Najwyżej potem się będzie biegać na godziny ćwiczeń rehabilitacyjnych, wszak te leżaczki nie do końca zdrowe są suspicious
        --
        Na poważne potraktowanie Twojego problemu proszę umówić się z tygodniowym wyprzedzeniem
        • moofka Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 19:06
          wuika napisała:

          > Najwyżej potem się będzie biegać na godziny ćwiczeń rehabilitacyjnych, wszak te
          > leżaczki nie do końca zdrowe są suspicious


          a w czym dziecku zaszkodzi pare chwil w lezaczku jak matka chce zupe zrobic zeby nie pasc
          nie przesadzajmy
          • wuika Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 10:56
            Jak poleży 20 minut, to się nic nie stanie, jak będzie leżało pół dnia, czyli cały czas aktywny, to dziękuję bardzo.
            --
            Na poważne potraktowanie Twojego problemu proszę umówić się z tygodniowym wyprzedzeniem
            • joanna.pio Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 12:18
              Mój kiedyś 4 miesięczny terrorysta w leżaczku beze mnie w zasięg ręki i wzroku wytrzymywał 2 minuty wink
              Przeczekaj, zajmij się dzieckiem smile
              --
              Gadający sześciolatek...
              ...i brykający niemowlak
      • nanuk24 Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 23:24
        Taaa....kocham takie rady

        --
        This boat that we just built is just fine
        And don't try to tell us it's not
        The sides and the back are divine -
        It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
        • triss_merigold6 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 11:06
          A co konkretnie Ci się w tych radach nie podoba? Grunt, że to działa. U mnie działa przy drugim niemowlaku (innej płci i od innego ojca więc nie można zwalać na podobieństwo między dziećmi).
          • nanuk24 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 15:02
            No wlasnie, poblem jest taki, ze na mojego nie dziala.
            A juz probowalam wszystkiego. Smoczka do buzi nie wezmie, a w despeacji wykupilam wszystkie rodzaje ze sklepu, by sprawdzic, a moze jakis mu podpasuje. I dawalam mu rowniez mm, by dluzej pospal: mleko z butelki wypil, po czym przyssal sie do mnie na dluuuzej. Takze, moje dziecko po butelce bardziej mnie potrzebuje. Tak bylo do czwartego miesiaca. Teraz jest fajnym, zadowolonym z zycia polroczniakiem, ktorego mozna na dluzej zostawic na podlodze i sam sie soba zajmie albo spokojnie siedzi w lezaczku i obserwuje z zaciekawieniem swiat.

            --
            This boat that we just built is just fine
            And don't try to tell us it's not
            The sides and the back are divine -
            It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
    • kozica111 Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:30
      Dobrym wyjściem jest leżaczek, można tez się ochustować, ba można nawet nie reagować tylko spokojnie zmyć naczynia.Nie jestem zwolenniczką ciągłego bycia na usługach dziecka, trzeba od małego uczyć tego że mama nie jest na każde zawołanie.
    • hellulah Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:37
      To jest dziecko czteromiesięczne. Weź przestaw sobie priorytety. Bardzo bardzo szybko ten okres totalnego uwiązania do dziecka minie - gdzie się tak tobie pali, że nie możesz przez krótki czas skupić się na malutkim dziecku? Naprawdę za bardzo krótką chwilę już nie będzie tak potrzebować mamy jak teraz.

      Mama mówi że bałagan? to tak jak dziewczyny piszą, daj jej szmatę i mopa w dłoń i niech posprząta.

      Nie musisz teraz mieć wszystkiego na błysk, musisz być blisko dziecka oraz musisz dla własnego dobra odpoczywać/brać oddech poza domem. Jakbyś pisała, że ci trudno zorganizować wyjście na kawkę z koleżanką, to bym ciebie zrozumiała i poparła, a tak kobieto prosisz się o ochrzan wink

      Chusta, bujaczek stawiany blisko ciebie - można i nawet powinno się spróbować, ale mówię raz jeszcze, weź zmień priorytety. Moje w podobnym wieku na czas gotowania obiadu umieszczałam w gondolce i stawiałam w kuchni, no i np. gotowałam śpiewając jej piosenki i robiąc miny, owszem - powoli starałam się przyzwyczajać do "samotnego" zostawania w łóżeczku (otwarte drzwi do pokoju, ja np. w kuchni - kiedyś trzeba zacząć uczyć samodzielności, ale nic na siłę), ale mimo wszystko, nie stawiałam porządków domowych ponad kontakt z niemowlakiem. Od porządków oraz od kontaktu z niemowlakiem gdy ty musisz odpocząć to jest tata dziecka oraz - no właśnie - babcia (zwłaszcza że tak kocha porządek). Ty się bałaganem teraz nie przejmuj. Naprawdę za niedługo będzie już inaczej.
      • andaba Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 13:50
        Umycie podłogi to 15 minut, garków drugie 15.
        Przyrządzenie obiadu ok 30 minut.
        Od płaczu przez godzinę dziennie w kilku ratach dziecku nic nie będzie. A jak zostanie pozostawione same sobie przez 10 minut to może odkryje, że ma rączki, którymi można się bawć. Nie ma to jak przyzwyczaić dziecko do bycia wisiorkiem i mieć wymówkę na wszystko...
        • hellulah Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 14:10
          Ok wiem, nieprecyzyjnie się wyraziłam. (praca czeka uuuu)

          Ja akurat jestem jak najdalsza od, jak to ujmujesz, "przyzwyczajania dziecka do bycia wisiorkiem". Oj nie. Wiem nie jesteś moją psychofanką smile ale to powinno wynikać z ogółu moich postów na forum. O chociażby z tych o dzieciach samych w domu albo o "podrzucaniu" na weekendy lub dłużej dziadkom.

          Tylko jedna rzecz to świadome przyuczanie dziecka do samodzielności, a całkiem inna według mnie - nazywanie (nawet żartem) czteromiesięczniaka "terrorystą" za to, że chce być blisko mamy.

          Ja tu widzę kilka problemów:

          1. problem sprzątania i dlaczego to musi robić kobieta/matka? (owszem, umycie podłogi zabiera 15 minut - może by więc tak pan mąż...?);

          2. niecierpliwość młodej matki (typu "moje dziecko ma dwa tygodnie, czemu ono ciągle wisi na cycu!!! a ja bym chciała - akurat teraz zaraz natychmiast - na snowboard w Alpy").

          Małe dziecko ma swoje etapy rozwojowe i na pewnych wczesnych i dość krótkich (w skali naszego życia) etapach wymaga wyłącznej uwagi. Według mnie trzeba się z tym pogodzić, nie warto się szarpać ("tak, teraz moje dwutygodniowe dziecko wisi non stop na cycu, ok, w Alpy pojadę za dwa lata, trudno, mam za to fajnego niemowlaka").

          3. niezrozumienie potrzeb wynikających z etapu rozwoju (to chyba oczywiste) ale to akurat ok, to nie jest wiedza dana z góry, trzeba się nauczyć, autorka pyta na forum więc super.

          Moja mała córka była przyzwyczajana, że owszem, na jej płacz/wołanie mama i tata reagują od razu (nikt jej nie porzucił) - ale niekoniecznie podejściem do łóżeczka, wzięciem na ręce natychmiast. Natychmiast to była reakcja werbalna i to nie zawsze, naprawdę zależało od sytuacji, kontekstu. Owszem, bywało tak, że zostawała sama w łóżeczku nawet niezadowolona, a ja ogłaszając, co i jak będę robić, robiłam swoje. Mimo wszystko było to dostosowane do jej wieku i możliwości. Dlatego tak jak pisałam wyżej, gdy miała te cztery miesiące i nieco więcej (co pamiętam dobrze, jako że wtedy się przeprowadziliśmy i jakoś to zachowałam we wspomnieniach) bywało, że ja gotowałam sobie coś tam jednocześnie z nią gadając, śpiewając i ogólnie zabawiając.

          Nie wiem, czy napisałam jaśniej, mam nadzieję.

          Generalnie chodzi mi o zachowanie równowagi i ustalenie priorytetów oraz o dopasowanie opieki do wieku rozwojowego dziecka.
        • a.nancy Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 14:16
          > Od płaczu przez godzinę dziennie w kilku ratach dziecku nic nie będzie. A jak z
          > ostanie pozostawione same sobie przez 10 minut to może odkryje, że ma rączki, k
          > tórymi można się bawć. Nie ma to jak przyzwyczaić dziecko do bycia wisiorkiem i
          > mieć wymówkę na wszystko...

          mówimy o dziecku czteromiesięcznym, nie o dwulatku.

          --
          A ja wdycham Londynu grypogenne opary
          I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
          Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
          Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
      • a.nancy Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 14:12
        nic dodać, nic ująć.

        hellulah napisała:

        > To jest dziecko czteromiesięczne. Weź przestaw sobie priorytety. Bardzo bardzo
        > szybko ten okres totalnego uwiązania do dziecka minie - gdzie się tak tobie pal
        > i, że nie możesz przez krótki czas skupić się na malutkim dziecku? Naprawdę za
        > bardzo krótką chwilę już nie będzie tak potrzebować mamy jak teraz.
        >
        > Mama mówi że bałagan? to tak jak dziewczyny piszą, daj jej szmatę i mopa w dłoń
        > i niech posprząta.
        >
        > Nie musisz teraz mieć wszystkiego na błysk, musisz być blisko dziecka oraz musi
        > sz dla własnego dobra odpoczywać/brać oddech poza domem.

        --
        A ja wdycham Londynu grypogenne opary
        I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
        Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
        Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
        • hellulah Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 14:16
          No jednak bym coś dodała (trochę tak jak napisały kozica i andaba) smile bo faktycznie warto delikatnie wprowadzać nawet takiego maluszka w samodzielność. Tylko ważne, jak myślę, żeby z wyczuciem i z umiarem. Po prostu nie przeginać w żadną stronę.

    • mimi_julki Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 14:52
      Jesli chodzi o dziecko, to niestety tak jest, ze ma swoje wymagania: najchetniej bardzo dlugo przy piersi, wlasciwie piers = smoczek - do tego dazy, bo bliskosc fizyczna daje mu poczucie bezpieczenstwa i komfort zyciowy - dlatego chusta jest jakims kompromisem, lezaczek tez, bo moze sie zajac ogladaniem swiata. Nie dogadasz sie z nim racjonalnie na zasadzie, daj mi najukochanszy moj czlowieku chwile, zebym mogla teraz zrobic to i to, za to pozniej zrobie to i to dla ciebiewink Dyskomfort typu chlod czy glod od razu wywoluje ryk, a ty matko reaguj bez ociaganiawink

      Racjonalnie rzecz ujmujac - masz do wyboru: albo wykombinowac, o co w danej chwili mu chodzi i ze stoickim spokojem zaspokajac jego potrzeby (w nagrode usnie i bedziesz miala czas, ktorego potrzebujesz, choc pewnie nie bedziesz wiedziala, ile tego czasu dostaniesz: wcale nie wprost proporcjonalnie do twoich zaslugwink Mozesz tez nie zaspokajac jego potrzeb i wtedy bedzie jego ryk i twoj stres.

      Kazda matka szczegolnie przy pierwszym dziecku dowiaduje sie tego, co ty wlasnie opisalas (chyba ze odda komus to dziecko pod opieke, albo ma wyjatkowo leniwy egzemplarz - taki, ktoremu nie chce sie ryczecwink

      Twoja matka natomiast zachowuje sie nie fair wobec ciebie. Zapomniala juz, jak to jest z niemowlakami, czy moze nie wychowywala sama swojego dziecka? Od nikogo innego jak tylko od wlasnej matki oczekiwalabym, ze zamiast wytykac mi brud w domu, przynajmniej juz zamilknie, skoro nie chce wesprzec swojej wlasnej corki chocby dobrym slowem. Mam nadzieje, ze gdy moze kiedys zostane babka, nie bede taka jedza dla mojej rodzonej corki. Z niesmakiem przeczytalam co niektore odpowiedzi na twoj post: kobieta kobiecie jedza - smutne. Nie jestes sama sobie winna - po prostu jestes w jednym z najtrudniejszych w zyciu kobiety okresow - wlasnie urodzilas pewnie twoje pierwsze dziecko - gdy ono podrosnie - byc moze troche odzyjesz - czego ci serdecznie zycze. Trzymaj sie!
    • asia_i_p Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 19:18
      Jeszcze moment i będzie lepiej.
      Macie balkon? Moja córka dużo lepiej i dłużej drzemała na balkonie - jak nie to spróbuj kłaść ciepło ubraną przy szeroko otwartym oknie.
      Trochę próbowałam sprzątać z dzieckiem w nosidełku (nie miałam chusty), ale do tego trzeba jednak mieć parę. Ja swojej córeczce rąk nie żałowałam, ale żałowałam noszenia, bo jestem mało wysportowana - przyzwyczaiła się do bawienia i zasypiania u mnie na kolanach, kiedy siedziałam. I wcześnie (czteromiesięczną już na pewno, ale i wcześniej) kładłam na brzuszku na kocu na podłodze. Najpierw gapiła się na zabawki, potem próbowała pełzać do zabawek, potem do nich pełzała, na koniec ćwiczyła przy paczce pieluch. Na początku to nie była żadna ulga, bo i tak potrzebowała mnie przez cały czas do interakcji - ale jak się przyzwyczaiła do tego leżenia na podłodze, to z wiekiem potrzebowała mnie coraz mniej. Można było porobić coś w tym samym pokoju, poczytać. Minus zdecydowany - kiedy do tego przyzwyczajoną wsadziłam do kojca to podniosła lament i mowy nie było. Więc może czasem kładź na brzuszku też w kojcu, żeby go polubiła.

      A mamę wykorzystaj - na następną taką uwagę powiedz "No właśnie mamo, nic mi nie daje zrobić, może ty się z nią pobaw, a ja posprzątam" - i wręcz mamie dziecko.

      No i może odstaw "Dziecko", "Mam dziecko", itp. - do dziś pamiętam, jak mnie zdołował artykuł, czego NIE MUSZĘ robić jako młoda matka. Autorka artykułu pocieszała mnie, że nie muszę zmywać podłogi w kuchni codziennie, starczy raz na trzy dni. Ja nie zmywałam od nie przyznam się ile, więc możesz sobie wyobrazić, jak się poczułam.
      --
      Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
      Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
      • aleksandra1357 Re: Dziecko terrorysta 08.01.12, 23:36
        asia_i_p napisała:

        Autorka artykułu pocies
        > zała mnie, że nie muszę zmywać podłogi w kuchni codziennie, starczy raz na trzy
        > dni. Ja nie zmywałam od nie przyznam się ile, więc możesz sobie wyobrazić, jak
        > się poczułam.

        Hi hi, mam to samo. Jak mówię, że jestem przemęczona, to sypią się rady koleżanek: przestań prasować albo: odkurzaj raz na tydzień. A ja kurde nie prasuję i nie odkurzam wcale wink
    • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 11:09
      moje dzieci w tym wieku dzień i noc płakały z powodu silnej kolki, też nic nie mogłam zrobić, przystawiałam do piersi, żeby choć na chwilę uspokoić.. Potem, jak przeszły kolki (u córki w wieku 7 miesięcy, u syna w wieku 6 miesięcy), to syn, mniejszy, umiał się sobą zająć nawet godzinę, choć płaczkiem i nadwrażliwym dzieckiem był od urodzenia, jak miał rok to dostał lęków separacyjnych, które trwały u niego do 2,5 roku, więc zawsze był do mnie uwieszony, płakał jak odeszłam na krok, bawił się sam pod warunkiem, że obok siedziałam. Córka lęki separacyjne miała wcześniej, w wieku niemowlęcym, szybko jej minęły, nigdy nie była płaczkiem, tylko silną małą kobietą, ale bardzo upierdliwą, która co chwila coś chce i nie potrafi się sama ze sobą bawić, a ma już 6 lat. Znudziły mi się z nią ciągłe zabawy, ostatnio jej odmawiam i moje dziecko niedawno oświadczyło, że nie potrzebuje zabawek, bo z nich wyrosło, zamiast tego woli chodzić mi za tyłkiem i co chwila coś chce, o coś prosi, coś kombinuje. Także nie pocieszę, ten terroryzm się nie kończy. Ja nie pamiętam kiedy sama się wykąpałam, zawsze dzieciaki wpychają mi się do wanny.
      --
      Klara (styczeń 2006)
      Staś (styczeń 2009)
        • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 11:18
          Młodsze od września pójdzie do przedszkola, a ja do pracy. Starsze już 3 rok do przedszkola chodzi, ale w sumie tak naprawdę to nie problem ze starszym dzieckiem, tylko z młodszym. No bo jak dziecko jest niegrzeczne, złośliwe, to można jakoś z tym walczyć, zastosować jakieś metody wychowawcze. Ale co z dzieckiem, które jest przewrażliwione, każdą rzecz obwieszcza od razu płaczem, wszystkiego się boi (no dobra, te lęki już zaczynają przechodzić)? Nakrzyczę na niego jak coś zrobi, to od razu zesika się i zwymiotuje, nie zareaguję momentalnie gdy płacze z powodu jakiejś błahostki, to też zaraz sika i wymiotuje ze stresu. I klops.

          --
          Klara (styczeń 2006)
          Staś (styczeń 2009)
          • pade Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 11:37
            to może małego na jakąś terapię? skoro wymiotuje ze stresu z powodu tego, że na niego nakrzyczysz to co będzie jak zostanie w przedszkolu? sam z obcymi ludźmi?
            • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 11:45
              chodzę z nim do psychologa. Nie wiem jak to będzie gdy zacznie chodzić do przedszkola... codziennie płacze przy rozstaniu z siostrą (razem ze mną do przedszkola ją odprowadza), całuje ją na pożegnanie, tuli i dzień w dzień jest bardzo smutny, nawet w domu popłakuje, ale jak go z babcią czy gdzieś zostawię, to jakoś daje sobie radę, nie płacze w ogóle. Jest nadzieja, że przez te pół roku wzmocni się i będzie lepiej, bo nawet jak porównam jaki był jeszcze pół roku temu, to niebo a ziemia.
              --
              Klara (styczeń 2006)
              Staś (styczeń 2009)
          • hellulah Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 13:27
            O rany, zaglądam i co widzą moje oczy?

            >Nakrzyczę na niego jak coś zrobi, to od razu zesika się i zwymiotuje

            Dlaczego w ogóle na niego krzyczysz?! Po jaką, pardon my French, cholerę jasną krzyczysz na dziecko?

            Ja NAPRAWDĘ (tak, teraz ja krzyczę - tam mentalnie) rozumiem, że można stracić panowanie nad sobą, ale dlaczego ty z tego ROBISZ NORMĘ? w sensie, że się dziwisz, że dziecko się boi, reaguje nerwowo na krzyki, agresję ze strony mamy?

            Co ten dzieciak takiego "robi" że wywołuje to twój krzyk? Daj spokój.

            > nie zareaguję momentalnie gdy pła
            > cze z powodu jakiejś błahostki, to też zaraz sika i wymiotuje ze stresu

            To co dla ciebie jest błahostką, dla małego dziecka może być bardzo, bardzo ważne. Nie musisz z automatu podporządkowywać się dziecku, ale trzeba dać jasny sygnał, że chcesz dziecka wysłuchać, że przyjmujesz do wiadomości jego zdanie/potrzeby. Zupełnie inaczej jest gdy mama czy tata z uśmiechem i "otwartą" mową ciała mówią, "słyszę że chcesz xxx, teraz robię yyy, ale jak to skończę, idę do ciebie" (i faktycznie tak robią) a inaczej gdy dziecko nie widzi żadnej reakcji albo widzi reakcje negatywne. Ja się nie dziwię, że mały człowiek może się popłakać. Ty się dziwisz.

            Masz wrażliwe dziecko, doceń to, popracuj nad sobą, żeby go nie zniszczyć przez przypadek i z niewiedzy.
            • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 13:51
              > Ja NAPRAWDĘ (tak, teraz ja krzyczę - tam mentalnie) rozumiem, że można stracić
              > panowanie nad sobą, ale dlaczego ty z tego ROBISZ NORMĘ? w sensie, że się dziwi
              > sz, że dziecko się boi, reaguje nerwowo na krzyki, agresję ze strony mamy?

              Mylisz się, że robię z tego normę, a wcale tak nie jest. Czy Tobie nigdy nie zdarzyło się podnieść głosu? Czy jesteś osobą z anielską cierpliwością? Ja uchodzę za osobę spokojną i łagodną, zawsze taka byłam, teraz mam jakiś kryzys, ale staram się być dla syna uśmiechnięta, nie tylko na pozór, próbuję go rozweselać, staram się radzić ze swoimi emocjami, choć nie jest prosto, bo te złe już tyle czasu kumuluję w sobie, że czasem czuję, że jestem strzępkiem nerwów. Mąż całe dnie spędza w pracy, średnio raz na 1-2 miesiące w niedzielę dzieci zostawiamy u teściów na jakieś 2 godziny i to jest mój jedyny wolny czas. Oczywiście nie mam tego dzieciom za złe, nie wyżywam się na nich. Mój syn np. wyleje coś i muszę go pocieszać, bo od razu jest płacz, histeria, coś mu upadnie, od razu płacz, histeria, chce pić, przeważnie od razu mówi to z płaczem, ma krzywo skarpetkę - płacze, chce jeść - to samo. Mogłabym wymieniać długo. Tu nie chodzi o to, że on ma tak raz dziennie, takich sytuacji jest co najmniej kilka w ciągu godziny od zawsze, nie jest to coś, co pojawiło się pół roku temu, czy rok, choć fakt, jest coraz więcej sytuacji, że jednak mówi coś spokojnie. Teraz jest też lepiej dlatego, bo do niedawna normalne odgłosy powodowały, że płakał, gdy widział zamknięte drzwi płakał, nie wychodził z wózka na spacerach, bo tylko tam czuł się bezpiecznie, nie chodził do 20 miesiąca życia, bo się BAŁ. Muszę go w kółko pocieszać, przytulać, wiem, że dla niego to wszystko to nie błahostki i on to naprawdę przeżywa, jednak wychowywanie takiego dziecka bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym, to nie prosta sztuka.

              Zupełnie inaczej jest gdy mama czy tata z uśmiechem i "otwartą" mową cia
              > ła mówią, "słyszę że chcesz xxx, teraz robię yyy, ale jak to skończę, idę do ci
              > ebie" (i faktycznie tak robią)

              Moje dziecko w takiej sytuacji by płakało. Poczekać na coś? To nie na jego nerwy. On przeważnie chce mieć coś jeszcze zanim o to poprosi.

              --
              Klara (styczeń 2006)
              Staś (styczeń 2009)
              • hellulah Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 14:33
                > Mylisz się, że robię z tego normę, a wcale tak nie jest.

                Wyciągam wnioski na podstawie wypowiedzi. Jeśli czytam, że dziecko płacze gdy matka krzyczy oraz że matka jest zdziwiona, że dziecko płacze, gdy ona krzyczy to można założyć, że matka uważa, że dziecko nie powinno reagować płaczem na jej krzyk, prawda?

                Jeśli jest inaczej w twoim życiu to bardzo dobrze, piszę bez ironii, serio serio.

                > Czy Tobie nigdy nie zdarzyło się podnieść głosu? Czy jesteś osobą z anielską cierpliwością?

                Odsyłam do mojego postu wyżej. Przecież piszę, że ja rozumiem incydentalne podniesienie głosu. Ba, nawet okazjonalny atak szału. Tylko wiesz, pisanie, że dziecko jest jakieś nietakie (nadwrażliwe, do poprawek) bo reaguje płaczem czy nawet wymiotami na krzyk matki - to do mnie nie trafia. Bo jak dla mnie reakcja dziecka jest jak najbardziej sensowna. Pewnie, są osobniki z grubą skórą, po których wszystko spłynie.

                > choć nie jest prosto, bo te złe już tyle
                > czasu kumuluję w sobie, że czasem czuję, że jestem strzępkiem nerwów

                No i żal mi ciebie i piszę to bez ironii, bez szydery. Za dużo masz na głowie i tego nie obejmujesz.

                Skoro jest tak jak piszesz z synkiem, to może mniej tego pocieszania, a więcej zimnej krwi. Jak coś wyleje, to razem (w miarę jego możliwości) sprzątnijcie, spokojnie, z pogodnym nastawieniem. Potraktuj to trochę jak odegranie roli.

                > Zupełnie inaczej jest gdy mama czy tata z uśmiechem i "otwartą" mową cia
                > > ła mówią, "słyszę że chcesz xxx, teraz robię yyy, ale jak to skończę, idę
                > do ci
                > > ebie" (i faktycznie tak robią)
                >
                > Moje dziecko w takiej sytuacji by płakało. Poczekać na coś? To nie na jego nerw
                > y. On przeważnie chce mieć coś jeszcze zanim o to poprosi.

                Nie znam twojego synka, ale (może się mylę) ja bym jednak wzięła na przetrzymanie. Tylko z jakimś jasnym komunikatem, że ty wiesz, co robisz i wiesz, że on czeka. Może z jednoczesnym informowaniem go co się dzieje?

                Takie tam moje dywagacje, pisałaś chyba, że masz też fachową poradę i to konkretną (dopasowaną do dziecka). Będzie lepiej, już dajesz sobie radę, szukasz rozwiązań, a dzieci rosną, i synek się rozwinie i unormuje.

                  • hellulah Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 22:34
                    Może uściślijmy, że teraz już nie o kozie_w_rajtkach, tylko ogólniej.

                    Koza się doprecyzowała i wyjaśniła. Tu sobie dalej rozmawiajmy (jeśli można prosić) o sytuacji hipotetycznej: dorosły wrzeszczy/krzyczy na dziecko bez głębszej refleksji, ma to dziecko zdyscyplinować, dziecko spazmatycznie płacze.

                    Pytanie, jak ty definiujesz normę.

                    Jeśli norma to coś tolerowanego, akceptowanego, a odchylenie od normy to coś złego, coś do korekty (aby przystawało do normy), to ja uważam osobę kierującą agresję na dziecko za obiegającą od normy. Z tej dwójki: dziecko płaczące, nawet w sposób niekontrolowany całkowicie, gdy jest atakowane, i dorosły atakujący dziecko no sorry to nie dziecko jest "do korekty". Bo niby jak? to nie dorosły ma zamknąć paszczę i się ogarnąć, tylko niby dziecko nauczyć łykać łzy i siedzieć cicho?

                    Jeśli norma to coś związanego z psychiką i wiekiem rozwojowym to owszem, dziecko reagujące negatywnymi emocjami na krzyki dorosłego (zakładam, że są to krzyki typu dorosłemu puściły nerwy i jest agresywny) zachowuje się normalnie jak najbardziej. Oczywiście, pytanie jaki jest wiek dziecka, jaka konkretnie reakcja. Wcale mnie jakoś jednak nie dziwi, że bardzo małe dziecko płacze spazmatycznie w reakcji na agresywną nerwówę i wrzaski matki (sorry koza jeśli to czytacz, to już nie o tobie, powtarzam, tylko ogólniej).

                    Jeśli norma to powszechność... to cóż, chyba faktycznie dorośli komunikujący się z dziećmi krzykiem to norma sad
                    • gryzelda71 Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 09:06
                      Skupiłaś się na wrzeszczących ni z gruszki ni z pietruszki dorosłych(rzadko spokojny dorosły nagle się rozdziera),natomiast wymiotujące dziecko,bo matka głośno i zdecydowanie zwróciła uwagę uszło uwadze.
                      Oba przypadki do korekty jak to tu zostało określone.
                      • hellulah Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 09:30
                        Nie, nie uszło uwadze. Dorośli wrzeszczą na dzieci zazwyczaj gdy chcą je zdyscyplinować (często skądinąd słusznie, czasem niesłusznie) a nie potrafią inaczej, bo nie potrafią albo/oraz są rozdrażnieni, agresywni, w depresji.

                        > bo matka głośno i zdecydowanie zwróciła uwagę uszło uwadze.

                        To przypominam dopiero później koza doprecyzowała. Poza tym takie zwracanie uwagi to jest "krzyknąć do dziecka" a nie "nakrzyczeć na dziecko", prawda? Ja się odnosiłam do "krzyczenia na dziecko" czyli do agresji, a nie głośniejszych wypowiedzi.

                        Tak, dziecko nie powinno wymiotować w silnym stresie, ale wniosek z tego taki, że przede wszystkim to rodzice muszą przestać dostarczać tego silnego stresu, bo jeśli "krzyczą na dziecko" to sorry ale to oni wywołują te wymioty.
                        • gryzelda71 Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 09:39
                          Ja wiem,że na forum to niepoprawne,ale zdyscyplinowanie przez podniesienie głosu działa.
                          I krzyknięcia matki nie powinno być dla dziecka silnym stresem.Jak jest to nie jest to normą.
                          • hellulah Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 10:10
                            Dalej się nie rozumiemy, pewnie więc zaskoczę cię tym, że tak, zgadzam się z tobą.

                            Zdyscyplinowanie przez podniesienie głosu. Tak. Sama stosowałam.

                            Ale "podniesienie głosu" to zrozum nie jest "nakrzyczenie na dziecko" - no ja przynajmniej odróżniam jedno od drugiego.

                            To pierwsze to (jak ja to rozumiem) jest silniejszy, głośniejszy ton, jakiś krótki komunikat, ale na spokojnie, bez nerwów, bez agresji, a nawet z mową ciała sugerującą przyjazne uczucia. Taki odpowiednik kłapnięcia zębami matki suki. Np. "zostaw!!!" gdy dziecko sięga po ostry nóż (a swoją drogą, co ten nóż tam robi? dlaczego w zasięgu rączek dziecka? ale to inny temat). Do zastosowania w sytuacjach awaryjnych, sporadycznie, naprawdę wtedy, gdy jest to bezwzględnie potrzebne.

                            Działa wtedy, gdy nie jest nadużywane, gdy jest silnym wyjątkowym bodźcem, no a przede wszystkim - wiesz, wiele innych metod, które nie wymagają podnoszenia głosu działa równie dobrze albo nawet lepiej, a niesie ze sobą dodatkowe pozytywne skutki (np. uczy komunikowania się i negocjowania bez krzyków, uczy kontrolowania emocji, uczy szacunku dla rozmówcy i zasad prowadzenia rozmowy).

                            Natomiast ja nie uznaję krzyku jako metody ukarania dziecka (coś już się stało, już po ptokach, chodzi tylko o karę) - są inne, lepsze i skuteczniejsze.

                            Powtarzam, "nakrzyczeć na kogoś" o ile mi wiadomo, oznacza w naszym języku "wyładować krzykiem na kimś negatywne uczucia, ukarać go krzykiem (mogą być wywołane zachowaniem tej osoby, ale niekoniecznie)".

                            Ja widzę różnicę między spokojnym i rzeczowym "zostaw!!!" raz na jakiś czas, gdy naprawdę trzeba, a czymś w stylu hałaśliwego darcia ryja w akcie totalnego "puszczenia nerwów" i swoistego egoizmu, żeby ukarać dziecko zalewaniem go potokiem złych słów.

                            (Sama koza przyznała potem, że ma problemy z kontrolowaniem negatywnych emocji, nawiasem mówiąc - kozie też nie chodziło o rzeczowe komunikaty /tyle, że głośniejsze, demonstrujące siłę i zdecydowanie i "koniec dyskusji"/ ale o agresję po prostu.)
                              • hellulah Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 10:43
                                Ale pytanie, po co. Być może wychodzę z błędnych założeń; nie wykluczam, że to ja mylnie rozumiem twój przekaz. Możliwe.

                                To weź mi to jakoś uporządkuj, ok? Może po prostu powiedz: czy uważasz, że dobrze jest krzyczeć na dziecko (czyli podniesionym, ostrym, niekontrolowanym głosem wypowiadać się negatywnie o dziecku i/lub jego zachowaniu) w ramach kary po czymś, co już się wydarzyło?

                                Bo na razie to mam wrażenie, że ja o kapuście, a ty o pierniczkach.

                                hellulah: niefajnie wywnętrzać się na dzieciach i drzeć na dzieci jadaczkę. Koza pisała o "krzyczeniu na dziecko" a to jest właśnie to.
                                gryzelda: ale nie masz racji, bo fajnie jest głośno upomnieć dziecko od czasu do czasu. Krzyknąć do dziecka, zdyscyplinować.
                                hellulah: to ok, zgadzam się, upomnieć rzeczowo można, byle z sensem i bez agresji.
                                gryzleda: ale nie o to mi chodzi i co ty mi wmawiasz.

                                smile

                                Już nic nie rozumiem.

                                Kawa nie weszła do krwiobiegu jeszcze czy cóś?

                                ...pora wstawać łeeee.
                • asia_i_p Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 15:10
                  Bo ty od razu myślisz o wrzasku - a ja takie dziecko, o jakim pisze Koza, widziałam. Mój siostrzeniec miał okres wybuchania płaczem właśnie o wszystko. Na przykład biegł do niezabezpieczonych schodów (nie moje mieszkanie, nie moja decyzja jak zabezpieczać), my z siostrą (nie jego matką) wołałyśmy, zrywając się, "Nie, Dawidek (zmieniam imię) stój", a on wybuchał płaczem. Choć ani nie darłyśmy się, ani nie byłyśmy szczególnie przerażone - tak reagował na wszelkie podniesienie głosu.
                  --
                  Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
                  Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
                • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 15:25
                  Co do krzyku to masz rację, naprawdę się zgadzam. Od kiedy mój syn zaczął reagować wymiotami na stres (ma to dopiero od pewnego czasu), to robię wszystko, żeby tych stresów miał jak najmniej, choć w sumie zawsze starałam się, żeby miał ich jak najmniej, ale teraz staram się jeszcze mocniej wink. Ogólnie nigdy dużo nie krzyczałam i może dlatego robi to aż takie wrażenie? No nieważne. Ja tam zawsze powtarzam dzieciakom, że nie jestem świętą krową, ani matką idealną, popełniam błędy jak każdy. Staram się, nie zawsze wychodzi, ale się staram. Z małym jest coraz lepiej i będzie jeszcze lepiej.
                  --
                  Klara (styczeń 2006)
                  Staś (styczeń 2009)
                  • hellulah Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 16:05
                    Jesteś bardzo dobrą mamą. I nie daj sobie wmówić inaczej, serio. Kochasz synka, szukasz rozwiązania problemów i dostrzegasz swoje braki, starasz się. Przepraszam za może ostre słowa w pierwszym poście, no odczytałam wtedy sytuację nieco inaczej (z tego co było napisane).

                    Trzymaj się!
      • aqua48 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 11:17
        koza_w_rajtuzach napisała:

        Także nie pocieszę, ten terroryzm się nie kończy.

        Ja pocieszę kończy się, kończy. W pewnym momencie dziecko mówi że jest już duże i nie musi wszystkiego robić z mamusią. Nawet całusa nie da, a zwłaszcza publicznie.
        Ale czetromiesięczniak to jeszcze nie ten etap, on potrzebuje bliskości, mówienia do niego, zabaw i przytulania. Bałagan w domu, brud? Może mamusia pomogłaby w sprzątaniu? Weź dzieciaka na spacer i zostaw matce pusty dom i odkurzacz.
    • marghe_72 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 13:40
      joanmary napisała:

      > Jak poradzić sobie z dzieckiem 4 miesięcznym , które nie pozwala nic zrobić w d
      > omu tylko chce aby nim się zajmować ?

      pokochać? Uzbroić się w cierpliwość?

      Przeca to niemowlę..
      --
      miszmasz-marghe.blogspot.com/
      i
      malutki-kuchcik.blogspot.com/
    • mynia_pynia Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 14:04
      Wymyj koła od wózka, dziecko ułóż w gondoli do snu i wózek weź do kuchni. Smoczek do buzi i niech śpi a jak zacznie kwilić to dwa razy bujniesz dając znać, że jesteś i do obierania marchewki powrócisz.
      U mnie to funkcjonuje dość sprawnie.

      Natomiast nie zgodzę się odnośnie czasu gotowania, bo mi obranie pyr, marchewki, cebuli, doprawienie wszystkiego zajmuje więcej niż 30 min, - może dlatego że na bieżąco sprzątam po tych czynnościach żeby nie utonąć w stercie naczyń i z zasyfionym blatem i zlewozmywakiem (mam zmywarkę).

      • ledzeppelin3 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 17:51
        Jesli Cię stać- zmywarka + suszarka do prania + pani do sprzatania to genialne wynalazki.
        Prasowanie odpuść.
        Obiad- warzywa na patelnię + paluszki rybne mrożone, lub makaron z sosem pesto + pomidory z puszki + tarty ser, ewentualnie zestaw 3- leniwe z serków homo. Kazdy to 15 min.
        W chwilach desperacji - nosidło lub chusta.
        Smoczek.
        Jak popłacze kwadrans rano, kwadrans po południu i kwadrans wieczorem, nic się nie stanie.
        Leżaczek, wózek- yes.
        Jak to kolka- tylko Debridat, popros pediatrę. Nic innego nie działa.
        U mnie działało i działa przy 4 małych dzieci.
        --
        Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
        • ledzeppelin3 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 17:53
          A, i niech matka Ci gotuje, jak jest taka mądra.
          --
          Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
    • kamelia04.08.2007 Re: Dziecko terrorysta 09.01.12, 22:52
      joanmary napisała:

      > Jak poradzić sobie z dzieckiem 4 miesięcznym , które nie pozwala nic zrobić w d
      > omu tylko chce aby nim się zajmować ?


      pokochac, zając sie nim, nosic, pokazywac rózne rzeczy.
      Pomyliłas dziecko z lalką. Dziecka nie da sie odłozyc na półke, jak sie znudzi.



      > Nie mogę nic zrobić bo krzyczy i chce na
      > ręce albo bawić się .


      a co myslałas, że ma gdzies wyłacznik i w wybranym przez ciebie momencie wylaczysz i bedzie spokój??
      Halo, obudź sie, masz do czynienia z żywym człowiekiem



      > Skutek jest taki że zajmuje się nim a nie gotowaniem , sp
      > rzątaniem i póżniej kiedy mama mnie odwiedza mówi że w domu jest brud i bałagan


      A to myslałaś, że nie trzeba sie zajmować. NAJPIERW trzeba sie zając dzieckiem, a dopiero potem, ewentualnie reszta.
      Czy jabys wynajeła pomoc domową, to tez bys jej kazała za jednym zamachem posprzatac, ugotowac i niańczyc dziecko?
      Każda niania powie ci, ze do sprzatania trzeba sobie brac sprzataczke i każda sprzataczka ci powie, że do dzieci to jest niańka. A ty sama chcesz i jedno, i drugie.


      matka niech sie nie wtrąca. Jak jej to przeszkadza, to niech ruszy dupsko, weźmie szmate i posprzata, albo niech nie przychodzi wcale. Ciekawe czy jakby poszła do obcych ludzi, to tez by komentowała porządek.



      > . Dodam że w trakcie drzemek muszę być w pomieszczeniu , bo po 5 minutach budz
      > i się i płacze.


      no, po prostu to straszne.


      Sorry, kobieto. To co napisałaś, to sie tylko o taki komentarz prosiło.

      --
      tutiturum
      • asia_i_p Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 08:29
        Jeszcze jedna mądra, której się wydaje, że jak dokopała to pomogła. Nad konstruktywnymi radami trzeba pomyśleć, bezmyślnie przywalić potrafi każdy, byleby komputer umiał włączyć.
        Sorry, kobieto. To co napisałaś, to sie tylko o taki komentarz prosiło.

        --
        Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
        Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
      • ledzeppelin3 Re: Dziecko terrorysta 10.01.12, 21:25

        -- kamelia04.08.2007 napisała:

        > joanmary napisała:
        >
        > > Jak poradzić sobie z dzieckiem 4 miesięcznym , które nie pozwala nic zrob
        > ić w d
        > > omu tylko chce aby nim się zajmować ?
        >
        >
        > pokochac, zając sie nim, nosic, pokazywac rózne rzeczy.
        > Pomyliłas dziecko z lalką. Dziecka nie da sie odłozyc na półke, jak sie znudzi.
        >



        Taaajeee! i z plaskacza jej!

        Mądrzysz się i każesz kochać jakby laska napisała co najmniej, że oddaje dziecko 4-miesięczne do ochronki na 2 tygodnie a sama jedzie na snowboard w dolomity....
        Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
    • suazi1 ... 10.01.12, 11:56
      Czteromiesięczniak jest jeszcze zbyt mały, żeby wiedzieć, co to terror, nie sądzisz?
      --
      "Ja nie zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić!!!" by pJ
    • sueellen Re: Dziecko terrorysta 11.01.12, 00:21
      A Ty myslalas że urodziłas Baby born?...

      Gdyby dziecko 4-miesięczne nie zachowywałaby się tak jak opisalas tylko lezalo grzecznie i udawalo, ze go nie ma to bym pomyślala, że z tym dzieckiem jest cos nie tak.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka