zdrowy sen noworodka

12.09.12, 23:28
dlanoworodka.pl/sen/
Dobrze, madrze i tresciwie ujeto stan obecnej wiedzy na temat snu noworodka (dokldnie tego samego ucza Holendrzy) w tym: gdzie powinien spac (w czyim lozku), jak usupiac aby dziecko nie plakalo, pozycja dziecka do snu i wiele innych uzytecznych informacji.
    • toya666 Re: zdrowy sen noworodka 12.09.12, 23:58
      Wiele tam jest nieprawdy i bzdur. Ale ostatni punkt jest zwieńczeniem:

      10. Jak nauczyć dziecko jak nie płakać za mną po położeniu go spać lub po przebudzeniu się w nocy?

      Dzieci muszą się uczyć jak zasypiać bez twojej pomocy wieczorem i po tym jak przebudza się w nocy. Gdy twoje dziecko ma 2-3 mc, możesz zacząć uczyć go tych umiejętności. Jeżeli płacze, zajrzyj do niego i upewnij się że wszystko jest w porządku. Staraj się nie brać go na ręce ani nie kołysać - nasili to płacz. Możesz pozwolić popłakać mu przez chwilę (jeśli potrafisz to znieść) ale zawsze sprawdzaj co z nim co kilka minut. W końcu dziecko nauczy się jak uspokajać się samemu. W ostatnich czasach dość popularna stała się metoda usypiania 3 - 5 – 7. Prosta metoda daje dziecku odczuć, że rodzic zagląda do niego co jakiś czas i że jest w pobliżu. Najpierw kładziemy dziecko i zaglądamy do niego po 3 minutach, potem kolejno zgodnie z zasadą po 5 i następnie po 7. Metodę stosujemy przez kilka do kilkunastu dni z rzędu, aż dziecko nauczy się samo usypiać.


      Autorowi chodziło o to, że dziecko traci nadzieję na PRAWDZIWĄ pomoc, przytulenie. Ja mam gdzieś takie zaglądanie, jeśli ewidentnie potrzebuję przytulenia, dotyku...
      • milamala Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 00:11
        Zupelnie bez emocji.
        Ta metoda jest stosowana i polecana przez specjalistow (u mnie pedagodzy i lekarze z miejscowego szpitala, do ktorego trafila corka w wieku 3 m-cy) nie bez powodu.
        Ale przeciez nie jest to metoda obowiazkowa. To tylko ew. sugestia, pomoc, dla tych, ktorzy nie maja lepszego pomyslu.
        Powiem Ci "w sekrecie", mnie tez mowili o tym wczesniej i ja odrzucalam cala soba takie pomysly. O lekarce, ktora mi brutalnei powiedziala, ze budze dziecko tak do niego latajac, tarmoszac nie pozwalam mu usnac pomyslalam, ze wredna jest i tyle.
        Dopiero jak mi dziecko trafilo do szpitala i tam zastosowali (sila rzeczy przymusowo) taka metode, ktora do mojej trafila w ciagu 2,3 dni pomyslalam, ze chyba jednak to ja sie mylilam. W kazdym razie po tygodniu odebralam dziecko przepieknie spiace samodzielnie w swoim lozeczku bez jednego szmeru a co dopiero placzu. Spi tak do dzis.

        Natomiast prawda jest tez taka, ze dzieci sa rozne i rodzic sam wie najlepiej, co dziala na jego dziecko.
        • joshima Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 03:33
          milamala napisała:

          > Ta metoda jest stosowana i polecana przez specjalistow
          Chyba chciałaś powiedzieć przez treserów. Specjalistami to oni nie są. Nie mają pojęcia o tym jak stres wpływa na kształtowanie się połączeń w mózgu i min późniejszą zdolność do radzenia sobie z emocjami.

          > Ale przeciez nie jest to metoda obowiazkowa. To tylko ew. sugestia, pomoc, dla
          > tych, ktorzy nie maja lepszego pomyslu.
          Naprawdę trudno wpaść na gorszy pomysł.
        • ranni_caj Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 10:09
          i co? będziesz postulować oddawanie wszystkich niemowląt na tydzień do szpitala, żeby w bezdusznych warunkach "nauczyły się" spać? gratuluję, świetna postawa doprawdy.
          • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 11:47
            ranni_caj napisała:

            > i co? będziesz postulować oddawanie wszystkich niemowląt na tydzień do szpitala
            > , żeby w bezdusznych warunkach "nauczyły się" spać? gratuluję, świetna postawa
            > doprawdy.

            Az sie cisnie na usta, aby odpowiednio skomentowac taki rodzaj "inteligencji, ktory sklania do napisania czego takiego jak wyzej.
            Ale powstrzymam sie, bo na glupote (przez ogromne G) nie ma rady.
        • ponponka1 Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 12:33
          milamala napisała:

          > Dopiero jak mi dziecko trafilo do szpitala i tam zastosowali (sila rzeczy przym
          > usowo) taka metode, ktora do mojej trafila w ciagu 2,3 dni pomyslalam, ze chyba
          > jednak to ja sie mylilam. W kazdym razie po tygodniu odebralam dziecko przepie
          > knie spiace samodzielnie w swoim lozeczku bez jednego szmeru a co dopiero placz
          > u. Spi tak do dzis.


          jakbys oddal do sierocinca tez bys miala taki efekt. Bo wiesz,ta medota wziela sie wlasnie z przytulkow, gdzie nie bylo i nie ma czasu na przytualnie dzieci......a ze skuteczna. nikt tego nie neguje. Zasatnow sie tylko dlaczego?
          >
          > Natomiast prawda jest tez taka, ze dzieci sa rozne i rodzic sam wie najlepiej,
          > co dziala na jego dziecko.
          • ponponka1 a swoja droga 14.09.12, 12:35

            jak moja byla w szpitalu po odwodnieniu sie to ja bylam przy niej w dzien i w nocy .... wlasnie po to by nie przeszla traumy samotnosci (zostawianie dziecka placzacego sammu sobie to taka trauma) - miala 5 miseicy.
            • milamala Re: a swoja droga 14.09.12, 16:10
              Pewnie dlatego, ze oddalam dziecko nie do bylejakiego szpitala, tylko doskonalego, w ktorym mialo doskonala opieke, totez nie musialam sie sama przed soba popisywac jaka to jestem "poswiecajaca" sie matka.
              • illegal.alien Re: a swoja droga 14.09.12, 19:21
                No, jezeli dla Ciebie zostanie z dzieckiem w szpitalu to poświęcenie, to rzeczywiście nie dogadamy sie.
                • milamala Re: a swoja droga 14.09.12, 20:07
                  No, jezeli dla Ciebie zostanie z dzieckiem w szpitalu to poświęcenie, to rzeczy
                  > wiście nie dogadamy sie.

                  Na szczescie nie musimy sie dogadywac.
                  A takim pozal sie "mamuskom" (zal najbardziej dzieci takich) nie zamierzam tlumaczyc kwestii szpitala mojej coreczki.
                  • illegal.alien Re: a swoja droga 15.09.12, 01:09
                    Zal to Twojego dziecka, ktore nie dosc, ze chore, to zostalo zostawione samo sobie w szpitalu. Naprawde nie trzeba byc 'Matka-Polka' (cokolwiek rozumiesz pod tym terminem), zeby wiedziec, ze dziecko potrzebuje wsparcia i opieki kogos, kogo zna i komu ufa - szczegolnie w takiej trudnej chwili, jaka jest choroba, szczegolnie, jak jest malutkie.
              • ponponka1 Re: a swoja droga 17.09.12, 11:52
                milamala napisała:

                > Pewnie dlatego, ze oddalam dziecko nie do bylejakiego szpitala, tylko doskonale
                > go, w ktorym mialo doskonala opieke,

                Taaaa...mialo tak doskonala opieke, ze zasypia samo w lozeczku.
                Widzisz, sama piszesz, ze nauka samodzielnego zasypiania wymaga BRAKU opieki......przez kilka, kilkanascie minut przez kilka dni (wieczorow)....
                Im mnej opieki tym jest on lepsza. A doskonala opieka oznacza - zupelny jej brak! Tak trzymac!
              • kindddzia Re: a swoja droga 17.09.12, 11:57
                Mila, a nie pekalo Ci serce, ze Twoja coreczka jest tam teraz z dala od Ciebie? Ze nie wiesz czy w danej chwili slodko spi, czy moze placze? Ze Jej nie widzisz i nie mozesz przytulic? Ze Ona tezraz potrzebuje poczuc Twoj zapach, przytulic sie? Nie tesknilas za Nia? I przede wszystkim, nie bylo Ci smutno, ze Ona, taka Mala Kruszynka teski za Toba?

                Jejku jak mnie raz jedna Pani Doktor postraszyla ewentualnm szpitalem, zupelnie bezpodstawinie, jak sie okazalo, ale jednak aslo padlo, to myslalam, ze zwariuje na sama mysl, ze ktos inny bedzie moje dziecko przewijal, ukladal do snu, ze moze cos Ja bedzie bolalo. Nie karmie piersia i bardzo sie balam, ze w zwiazku z tym nie moglabym pojsc z Mala do szpitala. Nie wiem jak to w praktyce wyglada, ale sama taka mysl doprowadzala mnie do szlanstwa i kombinowalam co zrobie "gdyby jednak" gdzie zadzwonie, komu zaplace, skad wezmie pianiadze, bo nie wytrzymalabym gdyby Mala poszla do szpitala sama. To by bylo dla mnie ogromne "poswiecenie", a nie w druga strone.
                A naprawde nie jestem "matka polka" w tym stereotypowym mniemaniu, mysle o sobie, sprawiam sobie przyjemnosci i moj swiat sie na dziecku nie konczy, nie mam zlotej cierpliwosci i czasami mam zwyczajnie dosc - dlatego naprawde mnie zdzwilo, ze mozna pojscie z niemowlakiem do najwspanialszego nawet szpitala traktowac jako poswiecenie. Chyba, ze czegos nie zrozumialam.

                Nie krytykuje, Twoje dziecko, Ty jestes najlepsza mama dla swojej coreczki, ale zzera mnie ciekawosc, czy naprawde nie bylo Ci zal? Czy moze tylko pozujesz troszke tutaj na forum na taka twarda? Bo metody wychowawcze, jak klasc, jak usypiac, kiedy ile karmic - kazdy ma swoje zdanie, ale milosc do dziecka, troska i opiekunczosc... no nie wyobrazam sobie tak lekko oddac dziecko komus innemu. Napisz mi prosze jakie sa mechanizmy Twojego dzialania
                • milamala do Kindzi 19.09.12, 01:31
                  Wiem Kindziu, ze nie jestes Matka Polka w tym sterotypowym wydaniu, bo to odrazu widac po madrym i grzecznym poscie. Dlatego odpowiadam na Twoje pytania.
                  Kindziu, ja wieksza czesc dnia przebywalam z moja coreczka. Wychodzilam ze szpitala na czas jej snu. Do kazdego snu usypialam ja sama , wlasnie ta "szpialna"metoda o ktorej pisalam i ktora okazala sie ku mojemu zdziwieniu niezwykle skuteczna. Ale jak sama zauwazylas kazdy ma swoje sposoby na te kwestie.
                  W nocy byla "sama", ktora zreszta cala przesypiala. Jak sie budzila to pielegniarka ja karmila.
                  A mimo to bardzo tesknilam, bardzo bylo mi smutno i plakalam na poczatku. Zreszta bylam wtedy przytulana i pocieszana przez pielegniarke.
                  Nikt mnei ze szpitala nie wyrzucal, dostalam wlasne lozko na ktorym karmilam mala i z ktorego zawsze moglam skorzystac. Natomiast zaproponowano mi, aby jednak pozwolic lekarzom i pielegniarkom wykonywac swoj zawod.
                  A ja postanowilam, ze nie bede traktowac lekarzy i pielegniarki jak moich wrogow, tylko ludzi, ktorzy sa po to aby pomoc i dziecku i matce. Jedna pielegniarka zartobliwie nakazala mi wyjazd za miasto i odprezenie sie w sobotnie popoludnie. Taki rodzaj terapii sprzezonej, matki i dziecka.
                  Ja wtedy to przyjelam, bo im ufalam, bez glebszego zastanawiania sie.
                  Ale teraz po czasie widze w tym wszystkim (namawianiu mlodych zestresowanych mam do odpoczynku, oferowaniu opieki nad dzieckiem) glebszy sens.

                  Otoz dziecko zdrowieje szybciej, jest szczesliwsze i radosniejsze kiedy jego mloda mama jest w pelni zdrowa psychicznie, emocjonalnie, hormonalnie zrownowazona, kiedy jest wypoczeta i zadowolona.
                  Nie jest nia na pewno matka(rottweiler), ktora z roznych powodow koniecznie chce zastapic dziecku wszystko: matke, ojca, lekarza, pielegniarke, pedagoga, opiekunke itp. i nie dopusci nikogo do dziecka. Dziecko kobiety nadopiekunczej, nieufnej (np. w stosunku do personelu w szpitalu), agresywnej nie bedzie nigdy szczesliwe.
                  Dlatego zapewne namawiano mnie do zufania im, do zadbania o siebie, do wypoczecia.

                  Pozostanie z dzieckiem 24 godziny na dobe w szpitalu jako poswiecenie?
                  Wlasnie o to chodzi, ze nie powinno sie takich spraw stawiac w katogorii poswiecenia lub nie. Zauwaz, mama rottweiler takie rzeczy pojmuje w kategorii poswiecenia. Bo ona bedzie wszedzie na kazdym portalu rozglaszac i wszystkich wszem i wobec informowac, ze oto ona sie poswiecila, ona zostala, ona zrobila, ona dala, ona wszystko, a inne to nie.

                  Dziwie sie, ze w ogole postrzegasz mnie jako osobe twarda. Bardzo sie dziwie, bo na pewno nia nie jestem. Po prostu ucze sie rozsadku, ktory bardzo przydaje sie w wychowaniu i kochaniu dziecka.
                  Agresja wobec otoczenia i brakiem zaufania do swiata (typu, nie oddam dziecka do szpitala, do zlobka, do przedszkola, pod opieke tesciowej itp. bo mi tam dziecko skrzywdza) przy jednoczesnej nadopiekunczosci nie oddaje sie przyslugi wlasnemu dziecku.

                  Bardzo pasuje mi holenderskie podejscie do sprawy. Mam dziecko, ktore chowam nie dla siebie a dla swiata. Nie urodzilam je aby dotrzymywalo mi towarzystwa po wsze czasy, aby podawalo mi szklanke wody na starosc, aby sie mna zajmowalo.
                  Urodzilam je aby sie samorealizowalo, aby bylo szczesliwe, aby sie wyprowadzilo z domu rodzinnego najpozniej do 20tki, realizowalo siebie, popelnialo swoje bledy, bez wdziecznej obecnosci mamusi, ktora wie wszystko lepiej.
                  Tak to wyglada tu gdzie mieszkam i jak obserwuje efekty to nie dziwie sie, ze w przeprowadzonych miedzynarodowych badaniach naukowych wyszlo, ze najbardziej szczesliwe na swiecie dzieci zyja wlasnie w Holandii, choc mamy tu sie tak nie "poswiecaja" w polskim tego slowa rozumieniu.
                  wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Gdzie-zyja-najszczesliwsze-dzieci,wid,11864465,wiadomosc.html?ticaid=1f319
                  Kazdy ma swoje zasady i swoje widzenie swiata i wybiera to co uwaza za najlepsze.
                  • murwa.kac Re: do Kindzi 19.09.12, 04:21
                    taaaaakkkkkk.
                    same wiarygodne zrodla podajesz. wp, onet. tylko faktu brakuje.

                    wymyslasz dziewczyno. prawda jest taka, ze twoje dziecko ma nieczula matke, ktora je zostawila w potrzebie. dziecko, ktore wybudzone w nocy, przestraszylo sie, ze jest samo, bez mamy, po dwoch czy trzech nocach placzu po prostu zrezygnowalo, bo zrozumialo, ze na wlasna matke nie moze liczyc. bo matka sie musiala relaksowac. i to w tym najgorszym okresie jakim jest choroba i szpital. nawet nie masz pojecia jakie szkody takim stresem wyrzadzilas swojemu dziecku. i najwyrazniej masz to w d.pie.
                    twoje dziecko nie jest samodzielne. twoje dziecko zostalo brutalnie nauczone, ze jest samo i jest sprzetem zawadzajacym i przeszkadzajacym mamusi w pilowaniu paznokci.

                    naprawde - nie masz sie czym chwalic.
                  • bindella Re: do Kindzi 19.09.12, 07:46
                    Milamama.... pomysl o czym Ty tu wypisujesz???? Dziecko szczegolnie malusienkie potrzebuje matki! Ono nie rozumie i nie chce byc samodzielnym! Im wiecej ciepla i milosci dostanie, tym bardziej bedzie pewne siebie i samodzielne. Nie ma na swiecie zadnego malenstwa ktore spi samodzielnie. Za wczesnie je chcesz wychowac. Mi takich dzieci po prostu zal. I Twoja teoria o wypoczetej mamie... sorry, urodzilas po to aby dbac o siebie i byc wypoczeta? Jak dziecko ululasz - od razu musisz byc niewypoczeta??? Dawac dziecku cieplo i milosc - dlaczego od razu ma sie byc niewypoczeta??? Moj synek od pierwszego dnia spi ze mna. Pierwsze 4 tygodnie na moich rekach. Uwielbiam to uczucie. Dzisiaj ma 4 mce i spi miedzy mna, a mezem na lozku w sypialni. Wieczorami zasypia na moich rekach. To nasz rytual. I jeszcze zanim go odlize, chce gotak potrzymac jeszcze z godzinke. Mam wtedy czas poczytac swoje czasopisma, poogladac tv, wypic herbate. Praktycznie przez caly dzien sie przytulamy. I on juz teraz rowniez nie ma najmniejszego problemu zasnac sam w koszu lub w lozeczku. Powiem Ci powaznie: odkad moj synek sie urdodzil nie plakal dluzej niz 10 min. i to, bo go bolal brzuszek. Ja nie wpadlam nawet na taki pomysl aby stosowac jakies metody zasypiania!!! Nie wyobrazam zamknac dziecko w pokoju i czekac kilk aminut az przestanie plakac... To jest sadystyczne. My mamy swoj rytm, swoje rytualy, swoj zegar. Jestem dosc wypoczeta i czuje sie naprawde dobrze... Ty masz juz swoje przekonanie i sie do tego przyzwyczailas. Jestem pewna ze nie bedziesz mnie sluchac, ale radze Ci po prostu: sprobuj dziecko ululac, przytulic, poglaskac... Ono tego potrzebuje... Usamodzielni sie gdy przyjdzie na to czas.
                    • bindella Re: do Kindzi 19.09.12, 07:49
                      Aha - i nie wierze ze Twoje dzecko nie chce w nocy jesc! Moj synek przesypia cale noce, ale ja go 2 x w nocy karmie "na spiocha". Pozatym - to dziecko i nie uwierze ze codziennie wstaje wtedy gdy ty sie budzisz wypoczeta... I jezeli sie wybudzi np. o 5tej nad ranem, ewentualnie placze, to co Ty robisz... spisz dalej?
                  • kriss_1 Re: do Kindzi 19.09.12, 08:30
                    Nie moge uwierzyc-ty naprawde uwazasz , ze dawanie niemowleciu czulosci i spelnianie jego u]potrzeb powoduje ,ze jest ono niesamodzielne, nie zostanie puszczone do przefszkola i.sie z domu nie wyprowadzi. A mialam nadzieje,ze to jakis zart...
                    • bindella Re: do Kindzi 19.09.12, 09:15
                      To jest tylko smutne... Ja tez nie uwerzylam i szczerze: to sa posty przez ktore odechciewa mi sie czytac jakiekolwiek fora... sad
                    • milamala Re: do Kriss - wylacznie 19.09.12, 09:54
                      Przeczytalam Twoj post, bo napisany przez nowy nick(dla mnie nieznany), wiec myslalam, ze moze cos madrego przeczytam. Reszty oczywiscie nei czytam, bo na glupoty nie mam czasu.
                      Czy Ty polemizujesz ze mna?
                      Jesli tak to prosze zacytuj moja wypowiedz w ktorej mowilam o:
                      TWOJ cytat: ze dawanie niemowleciu czulosci i speln
                      > ianie jego u]potrzeb powoduje ,ze jest ono niesamodzielne.

                      Ja o w/w sie nie wypowiadalam, bo kwestia zaspokajania potrzeb dziecka w tym czulosci to kwestia oczywista, nie wymagajaca wyjasnien - przynajmniej dla normalnym mam.

                      " nie zostanie puszczo
                      > ne do przefszkola i.sie z domu nie wyprowadzi"
                      Moja nie chodzi do zlobka, bo nie ma potrzeby. I to jest ta roznica. Moja nie idzie do zlobka, bo nei musi, a nie dlatego, ze zrobia jej tam krzywde, i ze zostawie ja biedna sam pod opieka jakiejs 'dziwnej"pani i innych malych "psychopatow", ktorzy tylko czeaja aby otruc moje dziecko. To ostatnie to oczywiscie ironia.
                      • kriss_1 Re: do Kriss - wylacznie 19.09.12, 13:27
                        Nick mam ten sam od wielu lat.
                        Polemizuje bo z toba sie nie da nie polemizowac- to bardzo smieszne jak solie tak piekliszsmile
                  • milamala Re: do Kindzi 19.09.12, 09:39
                    Do cech matki polki rottweiler mozna zaliczyc jeszcze braki w wyksztalceniu(kiedy je zdobyc jak sie siedzi na forum caly dzien, upss- przy dziecku oczywiscie, a jakze by inaczej) ale i czytaniu oraz rozumienieniu bardzo prostych tresci.
                    Dowod: "do Kindzi"oznacza do Kindzi a nie do kogos innego.
                    Tyle w tym temacie.
                    • bindella Re: do Kindzi 19.09.12, 09:46
                      I niedosc ze jestes glupia, jestes jeszcze zlosliwa.
                      milamala napisała:

                      > Do cech matki polki rottweiler mozna zaliczyc jeszcze braki w wyksztalceniu(kie
                      > dy je zdobyc jak sie siedzi na forum caly dzien, upss- przy dziecku oczywiscie,
                      > a jakze by inaczej) ale i czytaniu oraz rozumienieniu bardzo prostych tresci.
                      > Dowod: "do Kindzi"oznacza do Kindzi a nie do kogos innego.
                      > Tyle w tym temacie.
                    • kriss_1 Re: do Kindzi 19.09.12, 09:53
                      Dobre dobre, a wiesz co to jest forum? tongue_out
                      • milamala Re: do Kriss 2 19.09.12, 09:59
                        Dobre dobre, a wiesz co to jest forum? tongue_out

                        Malo, ze wiem, nawet czytam wypowiedzi (tych spod madrych nickow) ze zrozumieniem i nie imputuje innym wlasnych tresci z wlasnej wyobraxni, jak to sie zdarza niektorym, io czym sama dobrze wiesz.
                        Do mnie nie musisz juz wiecej sie wysilac i pisac, juz nie bede tego czytac.
                    • ranni_caj Re: do Kindzi 19.09.12, 10:51
                      milamala napisała:

                      > Do cech matki polki rottweiler mozna zaliczyc jeszcze braki w wyksztalceniu(kie
                      > dy je zdobyc jak sie siedzi na forum caly dzien, upss- przy dziecku oczywiscie,
                      > a jakze by inaczej) ale i czytaniu oraz rozumienieniu bardzo prostych tresci.
                      > Dowod: "do Kindzi"oznacza do Kindzi a nie do kogos innego.
                      > Tyle w tym temacie.

                      sama też się wtrącasz w rozmowy innych osób, ale że braki w wykształceniu wykazujesz niemal w każdej wypowiedzi, więc ta powyższa już mnie nawet nie dziwi, rech, rech, rech... smile))))))))))
                  • ranni_caj Re: do Kindzi 19.09.12, 10:52
                    milamala napisała:

                    > Otoz dziecko zdrowieje szybciej, jest szczesliwsze i radosniejsze kiedy jego ml
                    > oda mama jest w pelni zdrowa psychicznie, emocjonalnie, hormonalnie zrownowazon
                    > a,

                    z całego serca życzę Twojej Córeczce, by się takiej kiedyś doczekało...
                    • milamala ranni caj 19.09.12, 11:03
                      z całego serca życzę Twojej Córeczce, by się takiej kiedyś doczekało.

                      Twoje z cala pewnoscia sie nei doczeka Twoj psychiatryczny problem jest na tyle zaawansowany, ze nie wroze poprawy.
                      Bieganie za kims od switu, sledzenie go po roznych forach, agresywne wypowiedzi nie do tematu umieszczane pod kazdym nickiem tej osoby. Nie watpie, ze spisz i snisz o mnie, wstajesz rano i dalej szukanie co w miedzy czasie powiedzialam.
                      To jest po prostu statium zaawansowanej choroby psychicznej. To nie jest normalne.
                      Normalni sie tak nie zachowuja. Normalni zyja swim zyciem.
                      Nie wroze poprawy, ale uwazam, ze mimo to trzeba probowac leczyc. Powodzenia.
                  • kindddzia Re: do Kindzi 19.09.12, 12:06
                    dziekuje za odpowiedz.

                    Widzisz jak sie cos napisze na forum to nie widac caloksztaltu, a jedynie ten napisany wycinek. Tak jak sie spodziewalam, nie jestes mama "bez serca". Coprawda ja na pewno nie bylabym w stanie zostawic Malej w szpitalu (chociaz z drugiej str kto wie? dopoki sie nie znajdziemy w konkretnej sytuacji, nie wiadomo jak sie zachowamy, mozna jedynie przypuszczac), ale to Twoje dziecko, Twoja decyzja i Twoja sprawa. Kiedys tak to wlasnie wygladalo, moja mama byla jako malenstwo kilka dni w szpitalu i moja babcia nie mogla nawet w dzien z nia siedziec. Poszla nad Odre sie zrelaksowac, zamiast siedziec i sie umartwiac. Ja bym siedziala i sie umartwiala, no bo tak juz mam, w niczym nikomu by to nie pomoglo, ale tak bym pewnie zrobila. A moja babcia to wspaniala kobieta byla, pelna milosci, dlatego daleka jestem od oceniania na odleglosc.

                    Jestem przekonana, ze Mila daje dziecku czulosc i milosc. gdyby to dziecko miala gdzies, to nie przesiadywalaby tyle na forach tematycznych, a robila sobie te paznokcie, o ktorych tu pisza niektore mamy.
                    To sie wszystko zmienia, inaczej sie chowalo kiedys, inaczej sie chowa teraz i kazda mama ma prawo chowac dzieciatko po swojemu. Nie bije, prawa nie lamie, dziecko zadbane i jestem przekonana, ze "ukochane" i wstrzymalabym sie jednak od tak ostrej krytyki i narzucania wlasnych pogladow. To tylko forum, tylko internet i moze gdybyscie sie spotkaly w prawdziwym zyciu, to kto wie, moze nawet by przyjazn z tego byla, bo nie mozna poznac czlowieka po jakichs wycinkowych wypowiedziach z internetu. No tak mi sie wydaje.

                    Mila odnosnie pracowania nad soba w kwestii zaufania innym - uwazam, ze to bardzo dobry pomysl. Ja mam z tym ogromny problem, jestem typowym "control freak" i przeraza mnie mysl, ze kiedys "oddam" coreczke na kilka godzin np tesciowej uncertain

                    To prawda, szczesliwa mama, szczesliwe dziecko. Tylko tutaj nie mozna mierzyc wszystkich swoja miara. Jestem przekonana, ze sa kobiety (i na tym forum chyba jest ich duzo), dla ktorych pelne poswiecenie dla dziecka, nieprzespane noce i tysiace godzin spedzonych na karmieniu piersia itp to, pomimo ogromnego zmeczenia, czysta przyjemnosc. Dla takich kobiet macierzynstwo to spelnienie i radosc i relaks. I one sa wtedy szczesliwe kiedy moga sie poswiecic dziecku. I wtedy jest i szczeliwa mama i szczesliwe dziecko. I to jest piekne. Niektore kobiety macierzynstwo maja w genach, sa w tym zupelnie naturalne i ich dzieci sa dla nich calym zyciem. A dla innych kobiet czescia zycia, ogromna, bardzo wazna, ale jednak czescia. I kazda wie czego potrzebuje zeby byc szczesliwa i powinna to robic, bo faktycznie wtedy tez dzieciak bedzie szczesliwszy. Bo rozne sa potrzeby roznych roznych ludzi.

                    I tak samo chyba dzieci. Tutaj jedna Pani napisala o synku co tak malutko placze. To naprawde wspaniale i cudowne i piekne, nawet nie ma Pani pojecia jak strasznie zazdroszcze, ale to raczej nie jest tak, ze to tylko Pani zasluga. Na pewno cala milosc i opiekunczosc bardzo duzo daje, jednak Pani synek, moim zdaniem, ma po prostu takie usposobienie.
                    Ja moja corunie za kazdym razem usypiam na rekach, po kazdym posilku przez godzine Ja trzymam, tule, caluje, glaszcze. Jak placze to Jej spiewam, opowiadam rozne historie, nosze po domu, lub mcno przytulam i zaszywamy sie w lozku - w zaleznosci co akurat, na dany moment dziala. I niestety nie moge powiedziec, ze Ona malo placze. Oczywiscie nei wiem jak by bylo bez problemow brzuszkowych, ale odnosze wrazenie, ze czesc tych marudzen juz nie jest z bolu. Mala sie przyzwyczaila i teraz nawet jak nie boli nic, to wymaga pelnej atencji.
                    To wspaniale uczucie tulic wlasne dziecko. I ja nie mialam wyboru praktycznie, musialam Ja od 2 tyg zycia tyle nosic, lulac etc, ale gdybym miala, to chyba bym inaczej postapila. Wolalabym zeby sie spokojnie sama wyspala w lozeczku. Mam wrazenie, ze to wieczne tulenie, spiewanie etc to tez za duzo bodzcow. Dziecko przez to na chwile samo nie potrafi zostac, w dzien nie ma szans aby Ja z rak odlozyc, zasnie tylko w pionie i tylko na mnie, lub na tacie. I nie wiem, no nie wiadomo tego i pewnie nie bedzie tego wiadomo, ale mam podejrzenie, ze corunia byla pewniejsza siebie, spokojniesza i szczesliwsza, jak do snu potrzebowala zjesc, zmienic pieluszke i ulozyc sie wygodnie. dziecko bylo zadowolone i wypoczete. Teraz jak Ja przyzwyczailismy, do tych wszystkich atrakcji juz nie zasnie tak spokojnie, jakby caly czas lekko czuwala, czy przypadkiem lulanie sie nie skonczylo ...

                    Tylko, tak jak mowie, my nie mielismy wyboru, bo jak dziecko wrzeszczy z bolu, to nie ma mozliwosci innej, jak ciagle lulac ... Ale jak te kolki sie skoncza, to raczej bedziemy probowac ja troszke "wychowac", dla naszego spokoju, a Jej dobra.



                    I kazde dziecko jest inne, jedno potrzebuje tylu bodzcow, drugie potrzebuje spokoju i ciszy. I madra matka doskonale bedzie widziala roznice miedzy swoimi potrzebami, a potrzebami dziecka. I tylko ona bedze wiedziala jak wychowywac swoje dziecko, dlatego jeszcze raz, nie wrzucalabym jednak wszystkich niemowlaczkow do jednego worka i wstrzymalabym sie od tak silnej krytyki na odleglosc.



                    • kindddzia Re: do Kindzi 19.09.12, 13:06
                      drogie mamy, jeszcze jedna rzecz mi sie nasuwa, offtop zupelny. I moralizatorsko bedzie wink

                      czemu Wy tak sie traktujecie brzydko? Czemu inputuecie, ze ktos jest zla matka, ze zal czyjegos dziecka i duzo innych epitetow ... to najgorsze co mozna matce powiedziec. Jako mamy kazda powinna to wiedziec. Kazda z nas kocha swoje dziecko najbardziej na swiecie, a nasze dzieci kochaja najbardziej nas, a nie czyjes inne matki. Kazda chce dla dziecka jak najlepiej, kazda sie stara. Gdyby kazda mama byla taka sama, gdyby istanial model "idealnej matki", swiat bylby nudny.
                      A to wszystko o czym piszecie mozna napisac grzeczniej, lagodniej, nie uderzajac w czuly punkt, nie krytykujac tak ostro matki. To naprawde musi bolec.

                      Tyle sie tu pisze o milosci, o cieple i tolerancji i czulosci w stosunku do dzieciatek, czy Waszym zdaniem nie traci to na wartosci, jesli dla innych juz nie zachowuje sie tych wspanialych uczuc? Spojrzcie jaki swiat tworzycie swoim dzieciom, pelen agresji i braku zrozumienia i tolerancji, one kiedys dorosna i beda musialy w tym zyc.

                      Mamy powinny sobie pomagac, bo wszystkie mamy podobne problemy, wszystkie sie bardzo staramy i chcemy jak najlepiej dla naszych pociech. To powinno laczyc, a nie dzielic.

                      Wobec wielkiej, matczynej milosci wybor sposobu usypiania malenstwa jest niczym, a strsznie tutaj popsul atmosfere i wizerunek kobiet, polek, matek ...

                      to by bylo na tyle. Bardzo niewyspana jestem, ekstremalnie wrecz, stad takie uwrazliwione nastawienie wink
                      • milamala Re: do Kindzi 19.09.12, 14:55
                        Dziekuje, napisalas to tak pieknie. Jestes bardzo madra osoba. Z ogromna przyjemnoscia bede czytac Twoje wpisy. Dobrze jest uczyc sie od takich madrych ludzi.
                        Kindziu, napisz do mnie slowko na gazetowego (napisalabym sama, ale nie potrafie sobie poradzic, jesli napiszesz nawet pustego to ja odesle odpowiedz).
                        Otoz mialam dokladnie takie sam problem. Mysle, ze gdyby wtedy ktos poradzil mi to co teraz wiem po fakcie to byloby duzo lepiej, niestety tak sie nie stalo. Sama doszlam do rozwiazania. Zatem napisz, to podzielimy sie swoimi spostrzezeniami i doswaidczeniami.
                        • kindddzia Re: do Kindzi 19.09.12, 15:23
                          Mila napisalam na milamala/malpa/gazeta.pl - strzelam, ze to o ten adres chodzi wink
                          a co do mojej "madrosci", to ekhm, pamietaj, ze to tylko internet wink tak naprawde moge byc Panem Stefanem z Koziej Wolki

                          dziewczyny, tak sobie szukalam co zrobic z ciagle placzacym dzieciaczkiem, bo moje diablatko dzis sama siebie przechodzi i wpadlam na taki artykul: dzieci.pl/breedingAid,11506234,cid,1024259,title,Co-zrobic-gdy-niemowle-ciagle-placze,wychowanie_artykul.html?smgputicaid=6f326

                          z ktorego wniosek jest taki, ze trzeba znalezc zloty srodek. Czyli wszystkie wypowiadajace Panie mialy racje bo prawda (wedlug badania) jest gdzies po srodku wink no, i zgoda niech juz bedzie smile


                          • ponponka1 Jedzie rycerz na koniu, srednio maja po 3 nogi 20.09.12, 08:27
                            Wot i caly zloty srodek.

                            A autorkom slodkich do zarzygania postow powyzej - polecam nie madrosci z internetu ale troche wyobrazni. Tylko tyle. I zadnych zlotych srodkow.
    • a_lex Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 00:04
      po pobieżnym przeczytaniu - dwie rzeczy już wydają mi się bzdurą - z praktyki mojej piszę smile
      1. budzenie dziecka w nocy na karmienie - w życiu bym nie wpadła na to, żeby wyciągać dziecko z łóżka i gadać niego, zapalać światło itd. myślę, że każda matka w duchu bogu dziękuje za każdą godzinę snu więcej smile
      (pomijam tu sytuacje, kiedy dziecko jest wcześniakiem, o niskiej wadze i po prostu czasem musi być obudzone na karmienie)
      2. dziecko nie powinno drzemać po godz. 16. bo będzie miało trudności w zaśnięciu wieczorem. oznaczałoby to, że musiałabym budzić codziennie swoje dziecko, słuchać jej marudzenia i jęków. dziecko jest nie do życia, matka wkurzona... wtedy na pewno lepiej się zasypia wieczorem smile
      ok, moje dziecko dawno noworodkiem nie jest, ale tym bardziej nie wyobrażam sobie budzenia noworodka, żeby lepiej zasypiał wieczorem. moje dziecię przespało tak naprawdę pierwszy miesiąc życia. albo i więcej. jadła i spała. kłopotów z zasypianiem nie zauważyłam smile

      noworodki to też ludzie, tylko tacy całkiem mali. nie da się ich w sztywne ramki wsadzić, każdy jest inny i ma inne potrzeby.
      zgadzam się z tym, że dobrze jest wprowadzić rutynę, stały rytm dnia, modyfikując go w miarę rośnięcia dziecka i zmiany jego potrzeb.
      nigdy nie musiałam uczyć mojego dziecka zasypiania, umiejętność tę posiadło jeszcze w brzuchu smile
      nie budziłam w nocy, nie budziłam w dzień. spałam z dzieckiem, kiedy czuło taką potrzebę i jakoś nie spowodowało to problemów ze spaniem w osobnym łóżku. nie trenowałam samodzielnego zasypiania barbarzyńską metodą 3-5-7. kładłam dziecko spać na brzuchu, długo karmiłam piersią i nie dałam dziecku smoczka smile więcej grzechów nie pamiętam.
      --
      • zona_mi Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 00:12
        Podejrzewam, że autorce wątku nie chodziło o całość tekstu (z którym nie zgadzam się, jak w powyższych wpisach), ale o misję przekonania wszystkich do układania dzieci na plecach.
        • a_lex Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 00:17
          fragment o układaniu na plecach pominęłam jakoś wink
          zastosowałam czytanie selektywne.
        • milamala Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 00:50
          zona_mi napisała:

          > Podejrzewam, że autorce wątku nie chodziło o całość tekstu (z którym nie zgadza
          > m się, jak w powyższych wpisach), ale o misję przekonania wszystkich do układan
          > ia dzieci na plecach.
          >
          Autorce chodzilo o to o co chodzilo, tzn. o zdrowy sen noworodka. Poza kontrowersyjnym 'budzic czy nie budzic', cala reszta to kwintesencja obecnego stanu wiedzy na temat zdrowego snu noworodka.
          1. spanie u rodzicow w pokoju ale nie w lozku
          2. ile ma spac? tyle ile potrzebuje
          3. usypianie na plecach a nie brzuszku
          4. zero poduszek
          5. metoda 3,5,7 ktora przeciez jest tylko skuteczna rada, a nie obowiazkiem
          Oczywiscie (jak mowi lex) nie mozna wszystkiego w sztywne ramy wlozyc. Co do spania dziennego, to moja spi o 10 i czasem jej sie dospi nawet do 14.00 , to przeciez jej wtedy nie poloze znowu do lozka.
          • a_lex Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 11:14
            usypianie... co to jest? moje dziecko kładłam do łóżka i spało. czasem trzeba ją było przytulić, ponosić, wziąć do łóżka, na kolana.
            karmiłam piersią, więc logiczne jest dla mnie, że dziecko jakąś część nocy spędzało ze mną w łóżku. do dziś się zdarza, że przyczłapie w środku nocy z misiem i poduszką ze swojego pokoju, żeby spać ze mną.
            metoda 3-5-7 jest może i skuteczna, ale, jezu, jak bardzo trzeba nie mieć serca, żeby pozwolić dziecku płakać w samotności? nawet te 3, 5 minut... nie wiem, jak można stać za drzwiami i słuchać płaczu własnego dziecka.

            mnóstwo mądrych (i mniej mądrych) książek napisano na temat obchodzenia się z dziećmi. nie ma jednej skutecznej metody. myślę, że każda matka musi poznać własne dziecko i to ona musi się dostosować do jego potrzeb. wszystko inne jest tresurą.
          • drzewachmuryziemia Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 12:20
            nie, to nie jest zadna "kwintesencja obecnego stanu wiedzy na temat snu noworodka" - obecna wiedza psychologów i neuropsychologów odwołuje sie do teorii przywiązania, a tu jakos nie ma o tym ani słowa, zupełnie jakby najważniejszą potrzebą niemowlęcia było samodzielne zasypianie, co jest totalną bzdurą.
      • milamala Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 00:21
        Zgadzam sie, kazde dziecko jest inne. Poza oczywistymi sprawami zw. z bezpieczenstwem cala reszte traktuje jak sugestie gdy ktos nie ma lepszego pomyslu na swoj dziecko a ma problem.
        Moje dobrze zareagowalo na staly rytm, choc i ten staly rytm nei zawsze jest staly.
        Karmienie nocne ... uf, dobrze, ze sie skonczylo, bo do dzis nie wiem co powinnam robic, budzic czy nie budzic oto jest pytanie.
        Metoda 3-5-7 wydaje sie byc barbarzynska, ale dziala (przynajmniej w moim przypadku), a ja jak zobaczylam efekt, to stwierdzilam, ze wole miec wyspane dziecko niz caly dzien rozryczane dziecko z niewyspania, ktore ciagle tarmosze niepozwalajac mu usnac w spokoju.
        Karmilam dziecko srednio slugo, przestalam przymusowo (mala sama zdecydowala), dalam smoczek. Wiecej grzechow nie pamietam.
        • toya666 Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 09:05
          milamala napisała:
          > Metoda 3-5-7 wydaje sie byc barbarzynska, ale dziala (przynajmniej w moim przyp
          > adku), a ja jak zobaczylam efekt, to stwierdzilam, ze wole miec wyspane dziecko
          > niz caly dzien rozryczane dziecko z niewyspania, ktore ciagle tarmosze niepozw
          > alajac mu usnac w spokoju.


          A po co tarmosiłaś dziecko "niepozwalajac mu usnac"? Nie lepiej położyć się razem i poprzytulać? Wierz mi, że działa smile
        • bindella Re: zdrowy sen noworodka 19.09.12, 09:19
          milamala napisała:
          stwierdzilam, ze wole miec wyspane dziecko
          > niz caly dzien rozryczane dziecko z niewyspania, ktore ciagle tarmosze niepozw
          > alajac mu usnac w spokoju.
          > Karmilam dziecko srednio slugo, przestalam przymusowo (mala sama zdecydowala),
          > dalam smoczek. Wiecej grzechow nie pamietam.

          Ja pierdziele... uncertain
    • joshima Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 03:31
      Internet jest nawet bardziej cierpliwy niż papier. Przyjmie każdą bzdurę jaką ktokolwiek z siebie wydusi.
    • murwa.kac Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 05:33
      no coz.
      jezeli chcialabym sie bawic w tresowanie malpki to bym sobie malpke sprawila, a nie dziecko.
      bo to co prezentuje polecana przez ciebie strona to tresura dziecka, majaca w glebokim powazaniu potrzeby dziecka.
      poczytaj sobie 'madrych rodzicow' i zobacz ile krzywdy mozesz wlasnemu dziecku wyrzadzic takim postepowaniem.
      ja podazam za potrzebami swojego dziecka, Ty je ignorujesz. biedne to Twoje dziecko.

      doprawdy Twoja misja wcisniecia dzieci w lozeczko i kladzenia ich do spania na plecach jest beznadziejna i swiadczy o powaznych brakach w Twoje wiedzy oraz inteligencji.
    • 1matka-polka Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 11:24
      milamala napisała:

      > Dobrze, madrze i tresciwie ujeto stan obecnej wiedzy na temat snu noworodka

      Gdzie są jakieś źródła? Kto robił te badania na jakiej grupie i jakie wyniki mu wyszły bo ja nic nie rozumiem z tego.
      Tu jest napisane, że powinno się coś robić ale dlaczego akurat tak, żeby rodzicom było wygodniej? I jaki ma to wpływ na rozwój dziecka i jakie procesy zachodzą wtedy w jego organizmie, gdzie to jest napisane?
      Może coś przeoczyłam?
    • 1matka-polka Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 11:43
      Przejrzałam resztę artykułów na tej stronie i ich zawartość merytoryczna pozostawia wiele do życzenia, także milamala popracuj nad umiejętnością korzystania ze źródeł.
      • ponponka1 zgadzam sie 14.09.12, 12:48
        tak dla testu zajrzalam na strone o karmieniu piersia i znalazlam takiego kwiatka.
        Dziecko powinno 4 do 5 razy zassać pierś, po czym zrobić 5-10 sekundową przerwę. Liczna ssań zwiększy się wraz ze wzrostem ilości mleka. Gdy mleko zacznie płynąć wolniej, wzór ssań zmieni się prawdopodobnie na 3-4 ssań i przerwę trwającą dłużej niż 10 sekund.

        Mamuski, stopery do reki i podawajcie piers!!! No i sprawdzajcie jak mleko leci....bo jak zacznie wolniej albo szybciej to zaczyna sie zabawa we wzorki.

        Ciekawe jak sie sprawdza te szybkosc plyniecia mleka? wklada sie dziecku w buzie jakas rurke z licznikiem przeplywu -np. takim od wody? big_grin
        • ponponka1 Re: zgadzam sie 14.09.12, 12:51
          i to

          Po czterech dniach znakami dobrze najedzonego dziecka są:

          dwie lub więcej żółtych, musztardowych kupek na dobę. (Przez pierwsze 4 tygodnie zwykle dziecko wypróżnia się po każdym karmieniu. Po około miesiącu dzieci karmione piersią mają mniej wypróżnień i często zdarza się, że nie robią nawet jednej kupki codziennie)


          To moja chodzila przez 6 miesiecy glodna.....robila kupki raz na dwa tygdonie.....cud ze zyje....albo na szczescie nie czytalam tych porad
    • illegal.alien Re: zdrowy sen noworodka 13.09.12, 12:38
      Bardzo ciekawe. Tylko akurat z SIDS i spaniem w lozku rodzicow to nieprawda. Spanie z rodzicami obniza ryzyko SIDS.
      • ichi51e2 Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 17:44
        Do dzis nie wiadomo co wywoluje smierc lozeczkowa. Zdrowe dziecko po prostu przestaje oddychac. przez lata problem nie byl badany a nawet jesli to zawsze z silnym podejrzeniem ze glownym sprawca jest przemoc domowa. (Spadek po wiktorianskiej Anglii gdzie liczba przypadkow przekraczala wszystki mozliwe statystyki i co ciekawe glownie dochodzilo u dzieci oddanych na wychowanie krewnym za pieniadze (dzieci nieslubne, niechciane ec)Wyodrebnione kilka faktorow ktore moga miec znaczenie. Takimi sa: (potencjalne niebezpieczenstwa) plec (chlopcy),wiek (2-3 miesiac) rasa (czarni, indianie i eskimosi), przypadki sids w rodzinie, matka ponizej 20 roku zycia, palenie, narkotyki, alkohol, puchate kocyki, kocyki w ogole, pozycja na brzuszku, poduszki, ochraniacze na lozeczko, pluszaki, spanie w absolutnej ciszy i inne. Potencjalnie zapobiegajace: uzycie smoczka, wiatrak w pokoju dziecka, spanie w umiarkowanym halasie (white noise, czyli szumy akwarium, radio, rozmowa) Latwo wywnioskowac ze tak samo jak dziecko bez wiatraka i smoczka nie zejdzie od razu, tak samo dziecko polozone na brzuszku nie wyzionie ducha w 100 przypadkach na 100. To wszystko statystyka. Co do spania z rodzicami to jedne badania wskazywaly ze szkodzi inne ze pomaga.
        • ichi51e2 Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 10:32
          dodam jeszcze od siebie ze z mojego doswiadczenia dzieci nie placza bez powodu - zadaniem rodzica nie jest dzieciaka "przeczekac" co sugerue metoda 3-5-7 tylko w jak najkrotszym czasie zorientowac sie o co chodzi (przewaznie - glodne, pielucha, strach, samotnosc, problem z brzuszkiem, nuda i nieszczesliwy wypadek (np zaplatana lapka) pokrywaja wszystkie przyczyny placzu)

          no moze jeszce opcjonalna utrata smoka.
          • illegal.alien Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 13:14
            Zgadzam sie. I smutno mi sie robi jak slysze, ze dziecko wieczorem 'musi sie odryczec' albo 'musi sobie odreagowac'. Nie wierze w to.
            • kindddzia Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 13:23
              a mi sie wydaje, ze cos takiego istnieje. Przynajmniej u mojej coruni, ktora baaardzo duzo placze, bo ma kolki, ale czesto przed zasnieciem tez sie rozplacze, a ja juz wiem, ze to nie jest z bolu brzuszka, no bo umiem juz rozpoznawac, pieluszka zmieniona, dzidzia najedzona, wszystko gra, a Ona placze kilka minut i nagle bum i zasypia. Tak jakby wlasnie sie musiala wyplakac, albo ze zmeczenia przed snem, nie wiem. Tyle, ze ja nie mam serca Jej wtedy zostawic i placze mi na rekach.
              I nawet nie jest to kwesita "przemyslunku" co bedzie dla Niej lepsze i jakichs zasad wychwawczych. To jest instynkt, ja Mala tak kocham, ze nie wyobrazam sobie zostawic Ja placzaca. Taki zwykly ludzki odruch, male placze, duze leci przytulic i pocieszyc. Po prostu.
              • illegal.alien Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 13:51
                Przepraszam, zastosowalam skrot myslowy smile
                Ja wierze, ze sa dzieci, ktore wieczorem placza, bo sa przebodzcowane, zmeczone, cos im w glowie siedzi wink natomiast nie wierze, ze one musza sie same wyplakac i nalezy je zostawic same sobie - wrecz przeciwnie. Uwazam, ze jak dziecko placze z przebodzcowania czy przemecznia, to jest to oznaka, ze mlodziutki system nerwowy sobie z czyms nie radzi i potrzebuje wsparcia doroslego systemu nerwowego, zeby sie nauczyc sobie radzic smile
              • joshima Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 15:42
                kindddzia napisała:

                > a mi sie wydaje, ze cos takiego istnieje. Przynajmniej u mojej coruni, ktora ba
                > aardzo duzo placze, bo ma kolki, ale czesto przed zasnieciem tez sie rozplacze,
                > a ja juz wiem, ze to nie jest z bolu brzuszka, no bo umiem juz rozpoznawac, pi
                > eluszka zmieniona, dzidzia najedzona, wszystko gra, a Ona placze kilka minut i
                > nagle bum i zasypia. Tak jakby wlasnie sie musiala wyplakac
                Ale czy to powód, żeby ją zostawiać samą z tym płaczem?

                > Tyle, ze ja nie mam serca Jej wtedy zostawic i placze mi
                > na rekach.
                No własnie.
                • ichi51e2 Re: zdrowy sen noworodka 18.09.12, 15:13
                  tak tak - jest jeszcze cos takiego jak plakanie z zbyt duzej ilosci wrazen wink i tez jest cos takiego jak plakanie bo sie juz jest zbyt zmeczonym by zasnac... przytulanie bardzo pomaga! wink))
    • ponponka1 a tu cos o bliskosci w... szpitalu 14.09.12, 12:27
      Prawdziwe badania a nie teorie...
      www.nrk.no/helse-forbruk-og-livsstil/1.8313641
      Krotko:
      Norwescy lekarze w szpitalu w Darmmen wprowadzili specjalne pokoje rodzinne dla wczesniakow, gdzie rodzice przebywaja sam na sam (spiac tez) razem z wczesniakami. Wynik? Szybszy rozwoj i dojscie do siebie dzieci.

      Ja chyba jednak poslucham mojej intucji i lekarzy z Drammen....
    • bindella Co za brednie!!! 14.09.12, 14:36
      Mam wybudzac delikatnie dziecko w nocy???
      Mam go klasc w lozeczku a nie ze mna, gdzue czuje sie bezpiecznie???
      I te glupie metody 3-5-7: to powinno byc oficjalnie zabronione! Krew mi sie gotuje Jak slucham takich bredni!!!! Tym sie wyrzadza krzywde dziecku.
      Matki powinny zdac sie na intuicje, cieplo i milosc a nie "metody". Madra mama wie, ze Karde dziecko jest inne i ze nie istnieje unikalna zasada.
    • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 15:47
      Czytajac wypowiedzi niektorych jedynych 'najlepszych'matek Polek mozna zreasumowac starym (jak widac) niesmiertelnym dowcipem, bardzo popularnym za granica "czym rozni sie matkaPolka od Rottweilera - ano tym ,ze rottweiler da kieddys w koncu dziecku spokoj.
      Nic dodac nic ujac.
      Co tam specjalisci, co tam WHO, matkaPolka swoj rozum ma.
      • ponponka1 Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 15:54
        milamala napisała:

        > Co tam specjalisci, co tam WHO, matkaPolka swoj rozum ma.


        Jacy specjalisci, jakie WHO? Podaj linka to wytycznych WHO co do snu noworodka?

        Swoja droga masz jakis straszny kompleks bycia Polka w Holandii..... Ja mieszkam w Norwegii i tu, okazuje sie w praktyce szpitalnej, ze dzieciom jest lepiej z rodzicami niz w lozeczkach. Jak widzisz, mieszkanie w Holandii nie daje patentu na racje.
        Jedyne co zrobilas to zostawilas swoje dziecko same w szpitalu i tym sie chwalisz..... A nie ma za bardzo czym....
        • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 16:18
          Jedyne co zrobilas to zostawilas swoje dziecko same w szpitalu i tym sie chwali
          > sz..... A nie ma za bardzo czym....

          W tej zimnej Holandii zapomnialam jak to jest , jak sie nie ma juz niczego poza dreczeniem wlasnego dziecka chora nadopiekunczoscia pod pozorem "poswiecenia sie", byle tylko nie zabraklo widzow na to moja "dobroc".
          Ale na poprawienie ci humorku, dodam, ze gdybym oddala dziecko do rownie kiepskiego szpital (dobry szpital nie pozwolilby mi rozwinac skrzydel matki Polki "opiekunki"), to zapewne siedzialabym z mala, w koncu ktos musialby sie nia zajmowac.
          A tak ide dalej, planuje za rok oddac dziecko pod opieke jakis obcych bab w przedszkolu, potem z bolem serca treba bedzie oddac dziecko do obowiazkowej szkoly. Ale na studia juz nie pozwole. Nie pozwole zeby wyjechalo do obcego miasta. Nikt mi dziecka nie zabierze.

          Wspolczuje dzieciom matek Polek, straszny musi to byc zywot.
          • murwa.kac Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 16:27
            chcesz mi powiedziec, ze Twoje dziecko bylo w szpitalu a Ty zostawilas je samo i polazlas w pissssdu?!
            OJP...
            nawet nie chce sobie wyobrazac jaka traume przeszlo... uncertain
            • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 18:55
              nawet nie chce sobie wyobrazac jaka traume przeszlo...

              Nie chce sobie nawet wyobrazac jaka traume przezywa twoje dziecko z taka rottweiler mamusia.
              • murwa.kac Re: zdrowy sen noworodka 15.09.12, 06:44
                dlaczego jestes okrutna dla swojego dziecka?

                blagam. wywal te kafeterie i inne pseudonaukowe tresci, ktorymi sie posilkujesz i czytaj madrze jesli juz musisz.
                pozycja dla Ciebie obowiazkowa:
                merlin.pl/Madrzy-rodzice_Margot-Sunderland/browse/product/1,586399.html
                moge ci w .pdf udostepnic jak szkoda Ci kasy.
            • ponponka1 Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 11:30
              Tylko, że tamci wyjeżdżali na roboty przymusowo, a ci współcześni z własnej woli otrzymując kieszonkowe.

              mnie tez to najbardziej zaszokowalo. I najgorsze jest to, ze ona sadzi, ze jest sie czym chwalic......
              • ponponka1 bledny cytat 17.09.12, 11:33
                mialo byc
                chcesz mi powiedziec, ze Twoje dziecko bylo w szpitalu a Ty zostawilas je samo i polazlas w pissssdu?!

                tez jestem w szoku
          • illegal.alien Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 19:20
            Twoja mama nie jest Polka?
            • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 19:50
              illegal.alien napisała:

              > Twoja mama nie jest Polka?

              Matka-Polka to frazeologizm. Nie niewiele wspolnego z pochodzeniem (tak jak np. powiedzenie "gonic w pietke ma niewiele wspolnego z pieta).
              To okreslenie na pewien zespol cech, ktorym charakteryzuja sie niektore matki tj. chorobliwa nadopiekunczosc, nadmierna nerowowosc, agresywnosc, podejrzliwosc. W kazdym razie nic dobrego dla dziecka.
              Takie matki sa niestety z powodu kultury bardzo w Polsce rozpowszechnione (stad tyle niesamodzielnych dzieci) i niestety taki obraz jest dosc slynny. Stad pewnie jako Polka raczona jestem dowcipami o Matce-Polce gorzej niz rottweiler.
              • 1matka-polka Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 20:15
                Przepisywać umiesz, to już wiemy. Teraz naucz się odróżniać tekst źródłowy od jego interpretacji i teksty popularnonaukowe typu jak działa mózg od poradników typu jak wytresować sobie dziecko.
                • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 20:24
                  Przepisywac? Mozesz podasz mi zrodlo z ktorego hm ... przepisalam. Chetnie przeczytam. Czekam.
                  Tak podejrzewalam, frazeologizm to trudne slowo dla Matki-Polki. Ujme to inaczej, choc bez nadzieji, ze tym razem uda sie trudna sztuka rozumienia. To taki zwrot, cos co sie uzywa na codzien, a niekoniecznie nalezy to rozumiec doslownie. Czy wyrazilam sie stosownie do poziomu rozmowcy?
                  • 1matka-polka Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 20:38
                    Normalnie, wpisałaś sobie w Google matka Polka, wyskoczyło ci, że to frazeologizm, sprawdziłaś na Onecie co to znaczy i teraz świrujesz.
                    • milamala Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 21:33
                      Przepraszam, po prostu nie przyszlo mi do glowy, ze ktos kto twierdzi, ze pozjadal wszystkie rozumy i przeczytal wiele madrych ksiazek, uwaza, ze slowo "frazeologia" nalezy sobie poszukac w internecie oraz uzywanie tego slowa jest swirowaniem.
                      Powiem szczerze, ze az mnie zatkalo ... w ogole nie przyszlo mi do glowy, ze dla kogos to problem.
                      • 1matka-polka Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 21:54
                        No właśnie, wiele rzeczy ci nie przychodzi do głowy i może już zakończmy na tym.
              • ponponka1 jeszcze raz bo widac ciezko dotrzec 17.09.12, 11:27
                Pochwalilas sie ze zostawilas dziecko (niemowle) w szpitalu holenderskim i po kilku tam spedzonych samotnie nocach dziecko zasypia samo w lozeczku n cala noc.

                Nastepnie polecasz nam te metode, no modyfikujac ja "naukowo" na 3,5,7....

                Zamiast zastanowic sie co takiego przeszlo twoje dziecko, ze zmienilo sie jego zachowanie?

                Mieszkam w Norwegii i NIGDY nie spotkalam sie z dowcipami o Matkach Polkach. Znam za to wiele Norwezek, ktore wg twoich standartow (nie mylic z holenderskimi bo takowych na pewno nie ma tak jak nie ma japonskich, amerykanskich, francuskich itp. standartow wychowyania dzieci ) sa Matkami Polkami rotweilerkami. Ba, znam nawet Australijke i Szwedke. Jak je ponownie spotkam to uswiadomie je ze sa MatkamiPolkami.

                Dalam ci link do artykulu o norweskim szpitalu w Drammen, gdzie od kilku lat wprowadzono dla wczensiakow pokoje gdzie sa same z rodzicami a nie typowe ze dwa, trzy inkubatory w jednej sali plus rozice i personel. Wynik - dzieci rozwijaja sie o wiele lepiej i bez powiklan.


                Mieszkam w Norwegii ale w szpitalu bylam z moja corka w Polsce, na Nieklanskiej w Warszawie. I tak, tu pozwalaja a nawet zalecaja spedzanie czasu z dziecmi. Ale ja nie sluchalam zalecen, Ja czulam, ze moja corka mnie potrzebuje w tym obcym zupelnie dla niej miejscu. Miala 5 miesiecy. Teraz ma trzy lata i tez bym jej samej nie zostawila. Taka rottweilerka jestem.

                Sprawa przedszkola jest zupelnie inna sprawa niz szpital. Do przedszkola dziecko sie "przyzwyczaja". To nie jest tak, ze przychodzisz i zostawiasz. Przez pierwsze kilka dni jestes ty lub drug polowa z dzieckiem.

                My Matki Polki rotweilerki i inne Matki Norwezki, Szwedki, Autralijki, my mamy dzieci by z nimi byc. I dlatego z nimi jestemy.
      • joshima Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 16:46
        Słuchaj dziewczyno. Wszyscy Ci mówią, żeś głupotę zrobiła. Zamiast wziąć to na klatę i się po angielsku wycofać, to się rzucasz i wszystkich w koło obrażasz. To już nawet nie jest śmieszne.
      • 1matka-polka Re: zdrowy sen noworodka 14.09.12, 18:17
        milamala napisała:
        >Co tam specjalisci, co tam WHO, matkaPolka swoj rozum ma.

        Ci specjaliści WHO to a propos czego? Każą dziecko zostawiać na 3-5-7 minut, czy liczyć połyki i odstępy między nimi, proszę o linki, teksty źródłowe.
    • joshima Usypianie dzieci po holendersku 14.09.12, 16:49
      Poczytaj sobie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,572,138332957,138332957,Usypianie_dzieci_po_holendersku_pocieszcie_mnie_.html
      • milamala Re: Usypianie dzieci po holendersku 14.09.12, 20:10
        Poczytalam, poczytalam, tylko potwierdza, ze nie bez powodu ludzie na swiecie smieja sie z matek-Polek i opowiadaja o nich dowcipy. Bo Matke-Polce tyle czasu zajmuje biadolenie nad losem dziecka sasiadki, ze nie ma juz mowy o ewentualnej czynnej pomocy takiej rodzinie. "Dobroc"zaczyna sie i konczy na slowach.
        • joshima Re: Usypianie dzieci po holendersku 14.09.12, 23:33
          milamala napisała:

          > "Dobroc"zaczyna sie i konczy na slowach.
          A co Ty możesz wiedzieć o dobroci? Ty, która jesteś okrutna nawet dla swojego maleńkiego dziecka?
        • murwa.kac Re: Usypianie dzieci po holendersku 15.09.12, 06:40
          taaaaa...? matek polek powiadasz?
          to poczytaj se tu jeszcze kochaniutka
          www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1523107,1,o-niezwyklych-relacjach-doroslych-i-dzieci.read
          CytatDr Evelin Kirkilionis z Uniwersytetu we Freiburgu

          tyle jezeli chodzi o Twoja teorie matek polek.
          • drzewachmuryziemia Re: Usypianie dzieci po holendersku 15.09.12, 09:36
            no dokładnie, w kółko mówię, ze może by tak o przywiązaniu te wszystkie mądre doradczynie poczytały...ale mądre jest też to, że ona zaleca chociaż kołyskę i zabawy dotykowe, jesli ciągłe noszenie powoduje napięcie, ból kręgosłupa - dla dziecka nie będzie tez dobre, gdy rodzice będą coś robić na siłę, z negatywnymi emocjami
    • ladnyusmiech Re: zdrowy sen noworodka 15.09.12, 10:03
      Nie doczytałam do końca artykułu.
      Zatrzymałam się na " Jeśli jest karmione naturalnie budzi się częściej, a przerwa między karmieniem nocnym nie może być dłuższa niż 3,5 - 4 godziny. Jeśli jest karmione mlekiem modyfikowanym przerwa ta może osiągnąć nawet 7-8 godzin co daje możliwość rodzicom dłuższego odpoczynku " .
      Moje dziecko o tym nie wie i chyba dobrze. Spi w nocy dłużej. I ani myślę go wybudzać wcześniej niż ma w zwyczaju.
    • solsquare Re: zdrowy sen noworodka 15.09.12, 11:58
      Moje dziecko śpi w łóżku razem ze mną i moim mężem, łóżeczka dziecięcego używamy jako ... przewijaka i placu zabaw (synek uwielbia karuzelke). Czułam się z tym głupio i "niepedagogicznie" dopóki nie trafiłam na rozdział o spaniu w "Mądrych rodzicach". Przeczytałam, że tylko gatunek ludzki wymyślił sobie spanie osobno z dzieckiem, każdy inny gatunek ssaka trzyma dzieci blisko w nocy. I ulżyło mi smile Wiem, że mojego dziecka nie zje grizzly ani tygrys w nocy, ale jego potrzeba i nasza potrzeba spania razem chyba bierze się z natury.
      Myślę, że do 18stki mu przejdzie smile a na razie nie będę nic na siłę zmieniać, bo ktoś mądry coś napisał..
      • ponponka1 Re: zdrowy sen noworodka 17.09.12, 11:38
        solsquare napisała:

        > Myślę, że do 18stki mu przejdzie smile a na razie nie będę nic na siłę zmieniać, b
        > o ktoś mądry coś napisał..

        No co ty, wszystkie matki, ktore wytresowaly dzieci do spania w lozeczkach (nie mylic z dziecmi, ktore bez tresury spaly same), uwazaja, ze nie tylko do 18-tki ale pewno ze swoimi dziecmi beda przychodzily by spac z nami smile
      • mmmaaammmaaa2009 Re: zdrowy sen noworodka 19.12.12, 17:37
        Nie przejmuj się.Na pewno nie napisał tego nikt mądry w temacie.
        znam tematykę, także z konferencji psychologicznych na wysokim poziomie - takie artykuły powinny być karalne. Aktualna wiedza, to bardzo rzetelne badania z tematyki teorii więzi. Nie jest to żadna tajemna wiedza. Tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać informacji.
        Pocieszające, że większość z tutejszych mam słucha swojego serca, a nie samozwańczych ekspertów smile
        Pozdrawiam.
    • ponponka1 nie trolluj 13.02.13, 12:24
      wklejajac ten sam link w kilku miejscach trolujesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja