nana30
06.07.04, 20:55
Słuchajcie kobiety, moze mi cos doradzicie. Moj 5 tygodniowy synek jest
straaasznym placzkiem! Odkąd się tylko urodził to kojarzę go-albo śpiącym,
albo płaczącym. Najpierw myślałam, że coś mu dolega- i faktycznie tak bywało-
a to zagazowywał się, a to zakażenie dróg moczowych przywleczone ze szpitala,
potem zastrzyki, rozumiem, ze płakał- bo bolały, a to znowu mieszanki mleczne
nie takie- zaparcia, bóle brzuszka, itp. Ale teraz wydaje mi się, że już w
końcu nic mu nie jest, lekarze (rózni) oglądali, badali, sprawdzali, wszystko
w normie, badania dróg moczowych powtorzone, wszystko ok, dbam o to, że kupy
byly codziennie. Nosidelko, wózek, nocna lampka świecąca całą nocke,ja z
mężem na zmiane- dziecko płacz i płacz. Tzn jak śpi to śpi, jak się budzi- 2
min spokoju i jazda na calego(krzyki). Do tej pory jakos pomagało noszenie w
różnych pozycjach, śpiewanie, kołysanie, obecnie już nie. Kiedy próbuję go
tulić wyrywa się, już w szpitalu pieegniarki stwierdzily ze niedotykalski typ
z niego. Wydaje mi się(pewności nie mam) że kolki nie ma- brak
charakterystycznych objawów opisywanych rownież na forum. Już mi brakuje
pomysłow co z takim płaczącym maluchem można robić żeby go uspokoić! Dochodzi
do tego, że oboje z mężem patrzymy z lękiem kiedy się budzi i ukrywaną
nadzieją, że uda się nad płaczem zapanować.
Ludziska, poradzcie ,może macie jakieś sprawdzone sposoby na
takich "terrorystów" , ew może robię jeszcze coS nie tak. Czy wszyscy maja
takie "jazdy" z maluszkami? I kiedy to się wreszcie unormuje?!
Pozdrawiam
Nana