Smakosze ;)

22.03.13, 10:30
Czy Wasze latorosle tez sprawdzaja absolutnie wszysciusienko paszczowo? A moze maja nawet jakies ulubione 'smaki'?
Moj maly gryzon wszystko co wpadnie w jego lapki musi doglebnie organoleptycznie zbadac, poslinic, polizac, pogryzc, poszarpac, possac, pozuc jesli sie da i pewnie tez chetnie by zjadl. Ostatnio wzielo go nawet na sciany (wszelkie powierzchnie podlogowe juz dawno wylizal, wycmokal i wyslinil wink ) Tak pytam z ciekawosci (moze rozne dzieci maja roznie nasilone te odruchy?) m in dlatego, ze widzialam tu wiele pomyslow na zabawy, np z fasola luzem jako pomysl na zajecie dziecka, zeby mama miala troche czasu – moje dziecko owszem pobawi sie, ale pod scislym nadzorem, bo co pol minuty reka z fasolkami wedruje do buzi. Podobnie makulatury i inne zjadalne materialy, jesli cos da sie odgryzc lub polknac to niechybnie zostanie to uczynione. Chociazby ostatnio w chwili nieuwagi taty zezarl nam jakis dokument. Teraz gdy doszlo jeszcze przemieszczanie sie pole razenia znaczaco sie zwiekszylo. Ostatnio go przylapalam na smakowaniu elementow kominka...
Czy moj syn jest jakims ewenementem w tej dziedzinie, czy jak? wink Kiedy maluchy z tego wyrastaja? Jak jest u was?
    • murwa.kac Re: Smakosze ;) 22.03.13, 10:37
      nooooorma.

      moj mial to samo. i w sumie nadal jeszcze troche ma.

      dopoki to nie bylo szklo pokruszone, pety z chodnika czy odpady ze smietnika - badal sobie wszystko bez wyjatku.
      a to papieru zjadl, a to fasole polknal czy groch, a to kawalek peknietego balonu. wszystko na drugi dzien znajdowalam w pieluszce, Mlodemu po dwoch czy trzech razach fascynacja z jedzeniem czegos tam przeszla i normalnie sie tym bawi.
      • arya82 Re: Smakosze ;) 22.03.13, 12:32
        Murwa, ale nie powiesz mi, ze to ok dawac wszystko dziecku i sie nie przejmowac. No sory ale kawalkiem gumy z balona to moze sie latwo udusic, nie mowiac o tym ze nie wiadomo jakie np trujace barwniki w tym sa zawarte.
        • murwa.kac Re: Smakosze ;) 22.03.13, 12:44
          nie no nie mowie, ze mu na tacy podaje, tak?
          balon pekl, bylismy pewni, ze wszystkie kawalki pozbieralismy, na drugi dzien w pampersie byl dowod, ze jednak nie.
          ilosc barwnika - no chyba by musial wagon tych balonow zjesc, zeby mu to w jakis WIDOCZNY czy wyrazny sposob zaszkodzilo.
          bez przesady smile

          ja sie nie przejmuje i na luzie podchodze. bo predzej czy pozniej i tak COS zezre, guza nabije czy palucha przytrzasnie.
          i wole zeby to bylo wczesniej, przynajmniej mam polowe mniej stresu przy chodzacym, ciekawskim dzieciu, ktore wie, ze drzwi przytrzaskuja palce, wiec trzeba uwazac, wie jak juz smakuje papier, wiec w ataku wscieklizny daje pudlo makulatury do wyzycia sie i nie martwie, ze polknie jej 5 kilo, zamiast sie denerwowac i probowac wyrywajacego dzieciaka utulic czy cos.
          o korzysciach typu zajac dziecko fasola podczas gotowania czy mozliwosci zostawienia dzieciaka w pelni umeblowanym pokoju 5 min. bez nadzoru, nie wspominam. bo przy chodzacym dziecku sa one BEZCENNE smile
          • ichi51e2 Re: Smakosze ;) 22.03.13, 13:53
            Moje dziecko jest takim smakoszem. Z reka na sercu moge powiedziec że ma to po mnie. - ja zarlam drewno, lego i papier chyba az do pojscia do szkoly. Dziecku wyciagam z lap i pyska bez przekonania - nic mi przeciez nie jest a niekotre kawalki papieru do dzis mi wygladaja apetycznie... Albo puzzle drewniane...
            Ale np moje teciowa twierdzi ze takie zachowanie jest objawem natrectwa i trzeba tepic.
          • arya82 Re: Smakosze ;) 22.03.13, 13:53
            Rozumiem.
            Z tym barwnikiem, whatever, to roznie moze byc, teraz w jedzeniu mozna znalezc takie paskudztwa, ze strach pomyslec co sie kryje w nie spozywczych wyrobach.

            Tez wydaje mi sie jestem w miare na luzie w wielu kwestiach. Ale jednak wyznaje zasade, ze przezorny zawsze ubezpieczony. Wiem ze moze zezrec cos co mu potencjalnie moze stanac w gardle, zadlawic, to nie daje i nie zostawiam w zasiegu. Tez nie pozwalam na przytrzaskiwanie palcow etc, jakies drobne upadki ok, niech sie uczy, ale np narozniki mam na stolach zaklejone i szuflady zabezpieczone, bo nie chce na swoim dziecku sprawdzac jak duza krzywde sobie potrafi zrobic. Jak bedzie staraszy i bardziej rozumny to zmienie podejscie, teraz juz pare razy sobie zrobil kuku i nic z tego nie wyniklo (w kwestiach pojmowania przez niego niebezpieczenstwa) poza rykiem i paroma siniakami wink
    • neffi79 Re: Smakosze ;) 22.03.13, 10:40
      normalne, nasza uwielbia jeśc wszelkie gazetki, papiery, kartonowe pudełka, a najbardziej kocha te wewnętrzne metki od ubrań.
    • rulsanka Re: Smakosze ;) 22.03.13, 14:10
      Fasoli bym nie dawała, dopóki etap wkładania wszystkiego do ust nie minie. U syna minęło jak miał trochę ponad rok.
      Pamiętam, że próbował ugryźć mydło i zjadł ziemię z kopca kreta - na długo zniechęciło go to do tych produktów. Tekturę, książeczki niestety żuł, choć zabierałam. Tam są różne kleje i farby, niezbyt zdrowe to jednak. To normalne, że dzieci wkładają rzeczy do ust i dlatego trzeba dawać pewne rzeczy tylko pod kontrolą.

      Natomiast młodszy, wyłącznie piersiowy, prawie pięciomiesięczniak zeżarł ostatnio pająka o czym przekonała mnie zawartość pieluchy. Było trochę jęczenia w nocy, ale poza tym ok.
      • tasiolot Re: Smakosze ;) 22.03.13, 15:36
        U mnie w mieszkaniu nie ma rzeczy, która by nie była oblizana. Ja też pozwalałam małej wszystko brać do paszczy a tu się okazuje, że wczoraj się pojawiły pleśniawki. Ciekawe czy to od tego?
    • ichi51e2 Re: Smakosze ;) 22.03.13, 16:46
      Moze to dziwne pytanie - ale w sumie dlaczego dziecko mialoby sie zadlawic fasola? Najgorsze co moze sobie chyba zrobic to do uszka noska wepchnac?
    • miracle83 Re: Smakosze ;) 23.03.13, 07:53
      u nas młody też wszystko pcha do paszczy, jednak jego największa fascynacja to kapciewink uwielbia je oglądać, trzymać w łapkach no i oblizywać. jak tylko jakiegos zobaczy pędzi- a nie raczkuje jeszcze- przez cały pokój. podobaja mu się zwłaszcza różowe paputki starszej siostrywink
      • muza24 Re: Smakosze ;) 23.03.13, 13:16

        Moja Córcia też tak ma z kapciami. Teraz troszkę jej przeszło, ale bym moment że notorycznie szukałam swoich kapci bo gdzieś je przed nią schowałam smile.

        A odpowiadając autorce wątku. Moja Córa tak ma prawie od urodzenia. A ponieważ jest coraz bardziej mobilna to coraz więcej rzeczy trafia do buzi. Ale ja nie bronie. Ciamka i piliota i telefon i tubkę z kremem. Tak widocznie jej pasuje smile
    • ajserped Re: Smakosze ;) 23.03.13, 11:11
      Pyszności wg mojego:
      gazety
      paragony
      folia aluminiowa
      metki od zabawek
      twarz matki
      pilot
      telefon
      książeczki szmaciane i kartonowe
      kubeczki po jogurtach
      To tak między innymi.
      Co do fasoli, to podobno to była moja ulubiona zabawka. Fasola typu jaś, otwierałam sobie szafkę w kuchni i mieszałam ręką w pojemniku z fasolą. Ale chyba byłam już wtedy trochę większa niż mój syn teraz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja