ichi51e2
11.06.13, 08:19
Ostatnio odkrylam ze moje dziecko jest najbardziej wylansowana osoba w domu. Potem tz potem dlugo dlugo nic i matka kopciuszek. I to mnie sklonilo do refleksji (plus to ze ogladam jdrame o mlodej matce ktora debiutuje z wozeczkiem w parku i musi sie dobrze wstrzelic w towarzystwo bo inaczej parkowe mamusie ja odrzuca i dziecko juz nigdy sie nie pozbiera a ona bedzie musiala jezdzic do parku na drugi koniec miasta - i ona na te spacery sie godzinami szykuje) ze wygladam jak lach - powiem szczerze dres crocsy odrosty wzrok dziki suknia plugawa innymi slowy - a w wozki maly ksiaze... Na ludzi nie patrze (choc mam wrazenie ze malo u mnie na kwadracie matek dzieci wyprowadza - babcie dziadkowie ojcowie jakies kuchty ale matek nie widuje. Na obcasach (w stylu victorii b) w zyciu nie widzialam - ale w sumie na babki nie patrze bo mnie wozki interesuja - o fajne kolka, co to za wozek... O emma! Boze ile snobow ze stokke... - ogolnie raczej nuda panie dziejku... Czy to ja tak mam? Bo moja tesciowa jak z psem idzie to sie przebiera... Ja do tesco tez... Jak po wnusie do szkoly tez...