behemot1977
25.08.13, 22:00
To już tydzień: po porannym przebudzeniu (około 7) młoda (5,5) humor ma znakomity. Pogwarzy, pobawi się, na macie poleży, poturla się. Po dwóch godzinach dobry humor znika jak rękę odjął i zaczyna się jęczenie. Które można ukoić tylko nosząc w koło po mieszkaniu i pozwalając macać róże rzeczy. Nie ma odkładania - bo ryczy aż do utraty oddechu. Jęczenie cichnie przy wyjściu na spacer. Cisza trwa 2,5 godziny - tyle śpi. Potem humor jest przez godzinę. A do wieczora - noś, nie odkładaj. I noś z atrakcjami, bo po 10 minutach jest jęk albo wrzask... Po kąpieli - wrzask. Ubieranie - histeria.
Wiem, że może zęby (nic nie widać), albo skok. Ale tak chciałam się wyżalić, bo już mi dziś było słabo.