skalpelek201
08.05.14, 11:48
Witajcie,
spotkałam na spacerze mamę z 4,5miesięczną córką. Młoda karmiona od początku butelką (bo guzki, pokarm małowartościowy??? itp...). Dziecko spokojne, mama zachwycona macierzyństwem, tyle czasu dla siebie... A najbardziej zadowolona jest (mama) jak małej włączy telewizor i ma 30 miinut spokoju. Mnie zatkało i powiedziałam że my (w sensie moja 10 miesięczna córka) telewizji nie oglądamy, co najwyzej telewizor. Chciałam zasugerować delikatnie ze w tym wieku to może za dużo tej telewizji... Coś mnie powstrzymało i słuchałam dalej. Mama zachwycona bo mała śpi w nocy po 11 godzin ciurkiem (bez pobudek), zasypia w łóżeczku sama, je aż miło i tak dalej. Wiem, że mogła koloryzować, ale we mnie zakiełkowała zazdrość. No bo co ja robię źle? Gdzie popełniam błąd? Karmię piersią na żądanie, nawet co godzinę (albo częściej). Śpię z dzieckiem i wstaję do niej setki razy w nocy, usypiam na ręku na piłce, noszę na ręku,tłumaczę, bawimy się razem całe dnie i tak dalej... Moja córka jest aktywnym uczestnikiem mojego życia. RB pełną gębą. I mam czasami dość. Wiem, że dzieci się nie porównuje i dalej będę robić to co robię. Ale czy to jest dobre dla mojego dziecka, czy ja jej jakoś nie krzywdzę? nie rozpuszczam? Moja córka jest fantastyczna i bardzo mnie kocha i potrafi to okazać (daje mi "buziaki") ale to dlatego że ja cały dzień staję na rzęsach żeby była szczęśliwa bo inaczej ryk. Czy to na prawdę kiedyś zaprocentuje większą samodzielnością?