No właśnie.. Córka skończyła 9 m-cy. Na każdy mój sprzeciw- odciągnięcie jej od czynności, której nie powinna robić, zabranie jakiejś rzeczy itp. reaguje atakiem histerii; ba, nawet słowo nie wolno powoduje płacz.
Czy normalny jest taki bunt już w tym wieku? Jak powinnam reagować? Próbowałam zabawiać ją czymś innym, odwracać uwagę, ale ona zaraz znów zaczyna się np. wspinać gdzieś gdzie nie powinna i znów wszystko zaczyna się od nowa.. Próbowałam również przeczekać ten płacz ale ciężko jest jej uspokoić się samej, dzisiaj po pół godzinie protestów musiałam ją uśpić bo była bardzo senna a nadal szlochała, nie chciała zająć się zabawą. Ostatnio powrót z podwórka też wywołuje u niej histerię.
Nie wiem czy popełniłam jakieś błędy czy córa ma po prostu taki charakter-zarówno ja jak i mój mąż byliśmy bardzo "trudnymi" niemowlętami

po czym wyrośliśmy wbrew pozorom na bardzo spokojnych ludzi

.
Poza tym buntem wydaje mi się, że jest ok, Mała lubi ludzi, potrafi być bardzo radosna, często się śmieje, do wszystkich zagaduje, jest kontaktowa. Sporo gaworzy. Nie lubi jedynie zmiany pieluch, w ogóle już sama pozycja leżąca jest dla niej straszną "karą".
Jeśli ktoś miał lub ma podobne doświadczenia proszę o radę.