kostuchna14
26.01.15, 11:37
Czesc dziewuchy. Nie mialam pojecia o istnieniu tego forum.gdybym wiedziala, to może kpi przebiegaloby u mnie łagodniej. A byl to z poczatku dramat. Nie byłam w stanie zaakceptowac ze nie powiodl sie moj idealny plan na karmienie piersia dwa lata, na bliskość z synem itd. Doprowadzilo mnie to do depresji, a nawet 3 dni temu zaczelam brac psychotropy (mialam juz lęki przed wyjsciem z domu, tak bardzo utracilam pewność siebie jako matka i kobieta). Leki te jednak wywołują u mnie ogromne skutki uboczne, ponadto nie czuje sie dobrze karmiac przy nich dziecko, mimo ze lekarz i ulotka mowia o tym, ze mozna je stosowac przy kp. Strasznie to wszystko ciezkie. Ile awantur w domu bylo. Niestety też tendencja do wyladowywania sie na dziecku (zdarza mi sie krzyknąć albo zostawić placzace, albo mocniej odlozyc do lozka ehhh powiedzcie blagam, ze u was to samo). Obwinianie siebie, męża, dziecka, atmosfery w domu. Teraz jestem juz blizej teorii ze niektore dzieci po prostu takie sie rodza. Ale za kazdym razem jak kolezanka wyciaga cycka zeby nakarmic dziecko, chce mi sie plakac a potem rozerwac ją na strzepy. Masakra, jakie to wywoluje silne emocje.