Witam wszystkich serdecznie,
moim problemem jest bardzo nerwowa córeczka, która obecnie ma 11 tygodni. Od urodzenia jest bardzo nerwowa - najgłośniejsza na oddziale. Mamy z nią wiele problemów, a chyba główny z nich dotyczy snu i kp (wiem, wiem temat wałkowany). Ale od poczatku:
- córka jest kp, teoretycznie "na żądanie", ale tak naprawdę co mniej więcej 2,5 h - jeżeli dam cyca częściej to ona na ogół po 2 łykach na nim zasypia,
- córka NIGDY nie sygnalizuje, że skończyła jeść - potrafi zjeść wszystko z piersi i jakby dostała jeszcze butelkę to by zjadła. Jak opróżni pierś to strasznie ją szarpie - jak mały dzikus. Potrafi zjeść np. 200 z piersi (mam wagę), płakać, że ją odłączyłam (mimo szarpania piersi), a później ulać dużo, ponieważ oczywiście jej sie to nie miesci,
- czasami zje mało (bo nie mam więcej w piersiach) i awanturuje się tak samo jak zje dużo ...
- niestety nie umiem rozrożnić jej potrzeb i płaczu ...często jak daję pierś to zasypia po 2 pociągnięciach,a teoretycznie powinna być głodna, bo minęło np. 3 h od poprzedniego karmienia,
- przybiera na wadze właściwie - ok. 200/250 gr tygodniowo,
- jest w 75 centylu jesli chodzi o wage (ok. 5,8 kg) i w 95 centylu jeśli chodzi o dlugość (ok. 62 cm), wiec moze powinna jesc wiecej?
- bardzo mało śpi w dzień - czasami w ogóle nie mogę jej uśpić - próbowaliśmy chyba wszystkiego - otulanie, huśtanie, wózek, biały szum, chusta itp. Śpi najlepiej (albo drzemie) w chuście, ale tylko jak chodzę - jak tylko stanę to jest ryk. Czasami uda mi sie ja uspic na rekach, ale odłozona budzi sie natychmiast. W wózku śpi max. 20 min, ale tylko jak chodzę, później jest ryk (przy wkładaniu do wózka też jest ryk),
- wieczorem pada ze zmęczenia po kąpieli przy cycu ok.21, karmię ją o 3.30 i to ja ją zazwyczaj budzę, albo karmię "na śpiocha" ... Dziś zaspałam i obudziła mnie o 4.10, zanim ją nakarmiłam i uśpiłam to byla 5.30. Pospała jeszcze do 8.15 - oczywiście wierzgając nogami i rękoma, wyginając się itp - włączamy wtedy karuzelę szumiącą i jakoś działa lub nie

wiem, że noce nie sa najgorsze, ale dni to koszmar,
- generalnie cale dnie płacze lub marudzi lub śpi na piersi (te dni są najgorsze i dziś taki mamy),
- czasami nie płacze, a teoretycznie powinna być głodna, a czasami w 2gą stronę - nakarmiona, przewinięta, utulona, zabawiona, a wyje strasznie

- bylismy u 3 pediatrów, gastrologa i neurologa - niby wszystko ok - nie sa to kolki, zreszta przerabiałysmy mase lekow na kollki - nie dawały rezultatów. Robilismy badanie moczu, kalu,krwi, usg glowy, brzucha, nerek - jest ok,
- nie sa to skoki rozwojowe, ani problemy z laktacja - ona jest taka od urodzenia ...
- myslalam, ze to problemy adaptacyjne (iv trymestr), ale nie jest lepiej. Poza tym, chyba by wtedy bardziej "szanowała" cycusia, a nie tak szarpała,
- jest bardzo spięta, odpycha mnie, drapie siebie i mnie, neurolog wykluczyl wnm. Jak mu powiedzialam o zaburzeniach integracji sensorycznej, to powiedzial, ze za wczesnie na to.
- wiem o teorii high-need-baby, ale szukam jakiegos racjonalnego wytlumaczenia jej zachowania ...
- nie musze chyba dodawac, ze jestem tym strasznie sfrustrowana i nie mam pomocy ...
Czy ktos ma jakis pomysl o co moze chodzic ???????????