Dodaj do ulubionych

Chyba strzeliłam sobie w stopę...

08.10.16, 16:56
Młodsza tylko na piersi. Walczyłam o to karmienie i się udało. Z tym że na chwilę obecną uważam że to było bez sensu. Starszą karmiłam mieszanie i było super. Dostawała moje mleko do tego trochę mm i ciągnełyśmy tym systemem do 6 mcy. Dziecko najedzone super spało ja mogłam odczasu do czasu gdzieś wyjść. Przy młodszej uparłam się że tylko,pierś bo starsza idzie do,przedszkola to będzie chorować i wiadomo że dla młodszej pierś najlepsza ochrona. Otóż póki co wszystkie katary + rotawirus przechodzą razem. Do tego młodsza śpi jak zając pod miedzą w dzień drzemki 30 min max a w nocy budzi się milion razy a do kompletu od paru dni odmawia picia z butelki choć wcześniej nie było z tym problemu.
Nie planowałam karmić jej długo - 6 mcy to absolutne minimum ale skoro odmawia butelki to nie wiem co będzie. Jestem na diecie eliminacyjnej ( tak wiem dieta matki karmiącej to mit ale móje dziecko o tym ńie słyszało i reaguje bólami brzucha na połowę mojego "normalnego" jadłospisu) mój żołądek przestał funkcjonować normalnie ogólnie dawno nie ważyłam tak mało jak teraz ( to,akurat plussmile)
Coś tu można poradzić czy taki już los matki karmiącej?
Obserwuj wątek
    • lidek0 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 17:00
      Ja nie jestem ani fanatyczką kp ani mm, wiem ,że rodzaj karmienia nie ma wpływu na chorowanie - takie są fakty. Dziecko po prostu trzeba uodparniać. Jak chcesz to faktycznie łatwiej z mm bo Ty nie musisz trzymać diety - ale sama sobie odpowiedz co chcesz, bo dziecko ma być "karmione mlekiem a syte miłością" i nie ważne jakie to mleko.
      • carmelita81 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:38
        Ja wiem że z mm łatwiej i miałam zamiar powoli podawać jej tego mm więcej ale dziecię się na butlę obraziło i jak próbuje jej dać to drze się jak,opętana. I tu jest problem bo podobnie jak Ty od fanatyzmu jednego czy drugiego jestem bardzo daleka...
        • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 20:23
          Niech ktoś inny podaje butlę. I niech poda przed spaniem, wtedy jest łatwiej, bo dziecko jest wyciszone. Mój młodszy też się obraził na butlę, ale musiał się do niej przekonać, bo miało mnie nie być kilka dni. Gdy ja stresowałam się na wyjeździe jak on je, to okazało się, że od babci czy taty ładnie je. Po powrocie wróciliśmy do piersi, widać było, że tego mu brakowało.
          • carmelita81 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 22:00
            Dawał tata - to samo dziki ryk.Zawsze dostaje przed spaniem. Dziś dałam w butelce swoje odciągnięte - niby coś tam wypiła ale z rykiem. Więc chyba chodzi,o samą butelkę a nie o mleko...
      • panterarei Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 10.10.16, 19:06
        lidek0 napisała:

        > Ja nie jestem ani fanatyczką kp ani mm, wiem ,że rodzaj karmienia nie ma wpływu
        > na chorowanie - takie są fakty.
        A skąd masz te fakty?
        >
    • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:14
      Pierś nie chroni przed chorobami, ale dzięki piersi dziecko lżej przechodzi infekcje. Dotyczy to szczególnie jelitówek i infekcji z gorączką. Moim zdaniem to jest ogromna zaleta kp i warto - ale to twoja decyzja.
      Nie bardzo rozumiem, piszesz że karmisz tylko piersią, a dalej, że od kilku dni odmawia butelki? Czyli ta butelka jest, czyli jednak karmisz mieszanie? Piszesz, że jesteś na diecie, w takim razie czy mleko butelkowe to zwykłe mm, czy takie dla alergików? Jeśli zwykłe, to dietę naprawdę możesz sobie darować. Krowy nie trzymają diety smile
      Co do spadku wagi, to ja jadłam jak smok a przy obu dzieciach chudłam w oczach. To nie kwestia diety, tylko samego karmienia.
      Moim zdaniem niesłusznie obwiniasz kp o zły sen córeczki. Każde dziecko jest inne. Twoja młodsza córka od początku śpi gorzej niż starsza i prawdopodobnie sposób karmienia nie ma na to wpływu.
      • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:30
        rulsanka napisała:

        > Moim zdaniem niesłusznie obwiniasz kp o zły sen córeczki. Każde dziecko jest in
        > ne. Twoja młodsza córka od początku śpi gorzej niż starsza i prawdopodobnie spo
        > sób karmienia nie ma na to wpływu.

        Też tak uważam. Moi synowie obaj kp i obaj śpią dobrze w nocy, poza wyjątkowymi sytuacjami. Za dnia starszy zawsze spał dobrze, młodszy zdecydowanie gorzej. Sąsiadka nie karmiła w ogóle swoich dzieci, a ich spanie to jedno wielkie nieporozumienie. Druga sąsiadka ma córkę 3,5 roku, która chyba do tej pory się budzi. 1-2 pobudki to była noc przespana.


      • carmelita81 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:35
        Karmię piersią ale dawałam jej wieczorem ok 30 ml mm - raz żeby była przyzwyczajona do butelki 2 lepiej po nim spała w nocy. Nie zgodzę się że dietę mogę sobie darować bo wystarczy że skubne coś "zakazanego" a dziecię męczy brzuch albo w wersji łagodniejszej dostaje wysypki. Mm daje zwykle ale po nim zero sensacji. Akurat spadkiem wagi się nie przejmuję - bardziej martwi mnie ciągły ból żołądka i ogólne osłabienie.
        A co do kp i kiepskiego snu to patrząc po starszej to ma wpływ. Dopóki była więcej kp spłamidentycznie jak młodsza. Jak mm przeważyło sen się poprawił i to znacząco. Niby każde dziecko jest inne ale ja mam jakby bliźniaczki ( obie się urodziły tego,samego dnia w odstępie 3 lat) i mam idealne porównanie młodszej do starszej. Zresztą tak jak wspominałam młodsza dostawała mm i w nocy było o niebo lepiej także wg mnie sposób karmienia jak najbardziej ma wpływ na sen.
        • mamalilki5h Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:42
          Rany! Witaj w klubie ze tak powiem. U mnie różnica między dziećmi 6 lat ale też jakbym miała bliźniaki. Mówi się że każde dziecko jest inne ale u mnie to się nie sprawdza. Młodsza niczym się nie różni od swojego brata kiedy był w jej wieku sad Trudne egzemplarze się trafiły..
        • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 19:22
          "Nie zgodzę się że dietę mogę sobie darować bo wystarczy że skubne coś "zakazanego" a dziecię męczy brzuch albo w wersji łagodniejszej dostaje wysypki. Mm daje zwykle ale po nim zero sensacji."

          A jakie są te rzeczy zakazane?

          "Akurat spadkiem wagi się nie przejmuję - bardziej martwi mnie ciągły ból żołądka i ogólne osłabienie."

          Zbadaj sobie morfologię, hormony tarczycy i poziom d3. Przyczyny osłabienia prawdopodobnie są niezwiązane z karmieniem. Ból żołądka z kp na pewno nie ma nic wspólnego. Zasadniczo powinnaś iść z tym do lekarza, takich bóli się nie bagatelizuje. Na chwilę obecną możesz próbować pić kleik z siemienia lnianego po posiłkach i przed snem.

          "A co do kp i kiepskiego snu to patrząc po starszej to ma wpływ. Dopóki była więcej kp spłamidentycznie jak młodsza. Jak mm przeważyło sen się poprawił i to znacząco. "

          A może była po prostu starsza?

          "Niby każde dziecko jest inne ale ja mam jakby bliźniaczki ( obie się urodziły tego,samego dnia w odstępie 3 lat) i mam idealne porównanie młodszej do starszej. Zresztą tak jak wspominałam młodsza dostawała mm i w nocy było o niebo lepiej także wg mnie sposób karmienia jak najbardziej ma wpływ na sen."

          No ale przecież dawałaś mm na noc? Było lepiej niż z samym kp?
          • carmelita81 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 22:11
            rulsanka napisała:

            > A jakie są te rzeczy zakazane?
            >
            Mleko i wszystko pochodne do tego orzechy, owoce niektóre i warzywa wzdymające.
            >
            > Zbadaj sobie morfologię, hormony tarczycy i poziom d3. Przyczyny osłabienia pra
            > wdopodobnie są niezwiązane z karmieniem. Ból żołądka z kp na pewno nie ma nic w
            > spólnego. Zasadniczo powinnaś iść z tym do lekarza, takich bóli się nie bagatel
            > izuje. Na chwilę obecną możesz próbować pić kleik z siemienia lnianego po posił
            > kach i przed snem.
            Owszem ból żołądka z kp nie ma nic wspólnego - ale ma coś wspólnego z dietą na której w związku z kp jestem. Iść do lekarza mogę tylko na 99% usłyszę że skoro karmię piersią to w sumie i tak żadnych leków mi nie przepisze. Zresztą znam swój organizm i wiem że brakuje mu produktów mlecznych...

            > A może była po prostu starsza?
            >
            Właśnie jakoś w tym wieku w którym jest teraz młodsza ( prawie 4 mce) spamie się jej poprawiło.
            >
            > No ale przecież dawałaś mm na noc? Było lepiej niż z samym kp?

            Pisałam w poprzednim poście że było lepiej...
            • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 00:12
              "Mleko i wszystko pochodne do tego orzechy, owoce niektóre i warzywa wzdymające. "

              Mleko - niemożliwe by szkodziło. Jeżeli dajesz normalne mm to jest to mleko krowie. W 100% krowie z krowimi alergenami! Jeśli ty pijesz mleko, to do twojego mleka przedostają się śladowe ilości alergenów. A w mm masz alergeny w pełnej postaci. Jeżeli mm nie szkodzi, to możesz spokojnie pić produkty mleczne.
              Co do warzyw wzdymających, to na pewno możesz jeść brokuły. Od nich rozszerza się dietę dzieciom półrocznym, szanse, że szkodzą są praktycznie żadne. Ale biorąc pod uwagę, że widzisz problem po wypitym przez siebie mleku a nie ma go przy mm, stawiam na autosugestię. Dziecko może reagować na produkty, których spożycie wiązało się u ciebie ze stresem i wątpliwościami.

              "Owszem ból żołądka z kp nie ma nic wspólnego - ale ma coś wspólnego z dietą na której w związku z kp jestem."

              Jeśli już to ze stresem. Mleko nie jest w żaden sposób potrzebne żołądkowi, jeśli już to szkodzi. Jak bardzo chcesz, to możesz pić mm smile

              "Iść do lekarza mogę tylko na 99% usłyszę że skoro karmię piersią to w sumie i tak żadnych leków mi nie przepisze. "

              To pij siemię lniane, jest lepsze od większości leków, sprawdzone. Produkty z omeprazolem możesz brać, są bez recepty. Do lekarza warto iść, być może konieczna jest gastroskopia. Jeżeli problem nie zmniejszy się po 2 tygodniach picia siemienia i brania np. polprazolu - gastroskopia może być wskazana.
        • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 20:09
          Sąsiadka niedawno przeszła na MM i w żaden sposób nie polepszyło jakości snu. Koleżanka dawała MM przed snem i co śmieszne dziecko jeszcze szybciej zaczynało się budzić. Śmiałyśmy się, że bardzo mu smakowało to MM. Możesz spróbować dawać więcej MM, co Ci szkodzi ? Nie porównuj jednak swoich córek, to dwie różne istoty mimo posiadania podobnych genów.
        • deep_core_blue Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 20:26
          Młodsze dzieci z reguły śpią gorzej, zwłaszcza popołudniami i w weekendy, kiedy starsze rodzeństwo jest w domu i drze się w niebogłosy. Sprawdzone info wink

          I to nie zależy od kp, serio. Moje wszystkie dzieci kp. Najstarsze super spało w nocy, źle, ale nie tragicznie w dzień, średnie totalnie do dupy w nocy, dossskonale w dzień, najmłodsze cudownie do 5 miesiąca włącznie w nocy, potem tragicznie, bo szkoda czasu na spanie, a w dzień bardzo różnie. Nie ma reguły
      • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:37
        rulsanka napisała:

        > Pierś nie chroni przed chorobami, ale dzięki piersi dziecko lżej przechodzi inf
        > ekcje. Dotyczy to szczególnie jelitówek i infekcji z gorączką.

        Mój starszy syn bardzo chorował mimo kp, ale kto wie czy gdybym nie karmiła, to nie chorowałby jeszcze bardziej. Odporność to bardzo złożona sprawa. Młodszy dużo wcześniej zaczął chorować, ale po pierwsze od początku lepiej znosi infekcje, a po drugie choć trochę się uodpornia przed pójściem do żłobka.
      • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 19:50
        "Pierś nie chroni przed chorobami" Nie zgadzam się. Karmienie piersią zapewnia lepszy rozwój flory bakteryjnej w jelitach, co z kolei przyczynia się do lepsze odporności organizmu. Po drugie, dziecko dostaje z mlekiem matki przeciwciała i w związku z tym ma większą odporność np. na choroby które przechodzi matka.
        • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 20:16
          Gdy starszy poszedł do żłobka, to zaczął masakrycznie chorować. Non stop choroby, zapalenie ucha, antybiotyki. Na dodatek masakryczny rotawirus przez ponad tydzień mimo szczepienia. Karmiłam go długo, zdrowo się odżywialiśmy, codziennie byliśmy na dworze, nie trzymałam go sterylnie, nie przegrzewałam, a i tak swoje musiał wychorować i na 3 lata będzie miał wycinane migdałki. Odporność to nie jest taka prosta sprawa jak się z pozoru wydaje. Młodszy od początku lepiej znosi infekcje i szybciej dochodzi do siebie, a nic w swoim podejściu nie zmieniłam.
          • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 20:58
            Szkoda tych migdałków. To bardzo ważny organ... Wycięcie migdałów to ostateczność...
            • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 21:09
              Lepiej żeby znów miał non stop zapalenie ucha, bezdechy w nocy i było mu ciężko oddychać ? Do tego to niestety zmierza, migdałki są bardzo powiększone. Syn nie chorował za bardzo w ciągu poprzedniego roku tylko dlatego, że miał zrobiony drenaż uszu. Dzięki temu uszy się wentylowały i wydzielina nie miała jak się zbierać. We wrześniu znów płyn w uszach, na szczęście tym razem jeszcze obyło się bez antybiotyku. Wiem po sobie co to oznacza i dopiero wycięcie trzeciego migdałka pomogło mi nie chorować non stop. Co się namęczyłam wcześniej to moje.
              • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 11:18
                Nie wiem ela.dzi Nie jestem lekarzem, ale kiedyś czytałam wywiad z jednym który wypowiadał się, że migdały są bardzo ważnym organem w ciele... "Migdałki stanowią część układu odpornościowego człowieka. Ich lokalizacja wynika z funkcji jaką pełnią. Dochodzi w nich bowiem do namnażania komórek układu odpornościowego, eliminując czynniki chorobotwórcze, które wnikają do ciała wraz z wdychanym powietrzem lub drogą pokarmową." A wycina się je tylko jeśli są bardzo przerośnięte. "Nawracające infekcje górnych dróg oddechowych, alergia czy tzw. refluks przełykowo-gardłowy mogą prowadzić do odczynowego przerostu migdałków podniebiennych i gardłowego. W efekcie ten ostatni staje się miejscem kolonizacji bakterii. Problem ten występuje przede wszystkim u dzieci między 3 a 10 rokiem życia. W starszym wieku obserwuje się spontaniczne zmniejszanie się migdałków, które związane jest m.in. z dojrzewaniem układu odpornościowego." A moje doświadczenie jest takie, że jak byłam bardzo mała to często miałam zapalenia ucha. Oczywiście wtedy była moda na usuwanie migdałów i mnie też mieli usunąć, ale mama w końcu się nie zgodziła. W sumie dziękuję jej za to. Problem ucha zniknął w wiekiem. Ostatnio chorowałam na to w dzieciństwie... Obecnie nie choruję w ogóle. Jedynie na przeziębienie rzadko.
                • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 13:20
                  Wycinano mi migdałki jak miałam 12 lat, to było zdecydowanie za późno. Od razu odczułam różnicę w oddychaniu i w końcu byle katar nie powodował wielkiej infekcji. Wiem, że zdania są podzielone, ale po swoich doświadczeniach (i nie tylko) wiem, że podjęłam dobrą decyzję. Lekarka też się długo zastanawiała zanim dała skierowanie. Życzę, żeby Was ominęły takie atrakcje smile
                  • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 19:47
                    Ela.dzi, ale wycinacie trzeci migdał czy wszystkie migdałki? Trzeci zdecydowanie warto wyciąć. Mnie trzeci nie zniknął i jako dorosła osoba mam z nim problemy. A u dorosłych wycięcie to niebezpieczna operacja.
                    Natomiast migdałki podniebienne zazwyczaj warto zostawić.
                    • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 22:54
                      Jeszcze nie wiem co ostatecznie zadecydują lekarze, to okaże się przed samym zabiegiem. Może się okazać, że będzie powtórny drenaż, jeśli uszy będą zawalone w terminie zabiegu. Na skierowaniu mam skróty PMP i PMB - obstawiam, że chodzi o przerost migdałków podniebiennych i bocznych. Widziałam na własne oczy, że boczne praktycznie się stykają i dlatego syn śpi z otwartą buzią. Ufam lekarce syna, długo się zastanawiała czy już ciąć czy jeszcze poczekać, a z tego co mówi to na konsultacjach sporo odsyłają dzieci, bo migdały nie są jeszcze w tragicznym stanie.
                      • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 10.10.16, 19:14
                        Ela.dzi To trzymam kciuki, żeby u Was się poprawiło!
                        • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 12.10.16, 14:59
                          Dzięki, przyda się smile Syn ma anginę potwierdzoną szybkim testem z gardła, tym razem antybiotyk konieczny. Chociaż tym razem uszy czyste. Migdały są tak przekrwione, powiększone i zawalone nalotami, że aż się sklejają. Szkoda mi dziecka sad
                          • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 12.10.16, 15:24
                            Biedaczek sad
                            Przy anginie antybiotyk powinien szybko pomóc. Dostaliście na 10 dni?
                            • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 12.10.16, 16:31
                              Tylko na 7, 2 razy po 3,5 ml. W ogóle zdziwiłam się, bo lekarz powiedział, że od poniedziałku może iść do przedszkola, jeśli będzie dobrze się czuł.
                              • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 12.10.16, 19:14
                                Do przedszkola może chodzić jak tylko zacznie się dobrze czuć. Czyli nawet na 3 dzień antybiotyku. Przy dobrze dobranym antybiotyku na 2 dzień dziecko już nie zaraża.
                                Ale jeśli chodzi o czas antybiotyku, to wytyczne są jasne, 10 dni. Jedynie azytromycynę daje się krócej, ale przy anginie to nie najlepszy wybór.
                                • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 13.10.16, 10:07
                                  Jak tam u Was?
                                  Jeszcze dodam, że jeśli syn dotychczas był tak słabo leczony, to może to jest przyczyną chorowania i przerostu migdałów? Ja w zeszłym roku złapałam paciorkowca i standardowa kuracja 10-dniowa nie wystarczyła. Najpierw miałam zinnat, efekt leczenia szybki. Po 2 dniach od zakończenia znowu angina. Dostałam ospen, znowu 10 dni leczenia. Poprawa była od razu. Niestety po miesiącu znowu angina (wszystko paciorkowce potwierdzone). Dostałam augmentin, brałam ponad 2 tygodnie. Paciorkowiec zniknął, od roku żadnej anginy. Jak mam zaczerwienione gardło i robię test, to paciorkowca nie ma.
                                  Często antybiotyki są dawane na zbyt krótko i wtedy są ciągłe nawroty. Dotyczy to różnych chorób.
                                  • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 13.10.16, 15:00
                                    Po antybiotyku jak ręką odjął, zobaczymy co z tego będzie. Przez rok i 4 miesiące od drenażu antybiotyk dostał raz, więc nie mogę powiedzieć, że to przez złe leczenie. Lekarka mówiła od początku, że zrobi wszystko, żeby nie trzeba było wycinać. W momencie, gdy wypadły dreny (gdzieś w maju, czerwcu) znów pojawił się katar, którego ciężko było się pozbyć. Już wiedziałam, że będzie powtórka z rozrywki. Po drodze były wakacje i tylko odroczyło się to w czasie.

                                    Za to mały (7 miesięcy) ma bardzo wysoką gorączkę (39,5), jakiś płyn w uszach, zaczerwienione gardło, paskudny kaszel i lekarka też dała mu antybiotyk, bo bała się takiej wysokiej gorączki u takiego malucha. Żyć nie umierać sad
                                    • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 13.10.16, 21:48
                                      Oj współczuję. Ale co do starszaka naprawdę radzę iść gdzieś po kolejną dawkę. Nie wiem, możesz skłamać, że ci się wylało, czy coś. Naprawdę 10 dni na paciorkowca to minimum i takie są wytyczne.
                                      • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 13.10.16, 23:23
                                        Miałam już wcześniej wykupiony antybiotyk i lekarz dał mi receptę w razie takiej potrzeby.
                                        • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 13.10.16, 23:36
                                          W takim razie ok smile
        • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 21:22
          Chodziło mi o to, że wiele osób przypisuje wręcz magiczne działanie karmieniu piersią. Oczekują, że dziecko kp nie będzie w ogóle chorować. W rezultacie, gdy dziecko złapie infekcję, następuje rozczarowanie. jak to - miało nie chorować?! I zwątpienie w sens całego karmienia. To tak nie działa.
          Infekcje się zdarzają u dzieci, niezależnie od sposobu karmienia. Być może statystycznie rzadziej u dzieci kp, natomiast dla przeciętnego rodzica, który nie ma przed sobą próbki statystycznej, a swoje własne, zasmarkane niemowlę, nie ma to aż takiego znaczenia.
          Dlatego moim zdaniem warto mówić o faktach. To, że dziecko złapie infekcję będąc karmione piersią, jest wysoce prawdopodobne. Natomiast dzięki karmieniu ma szansę chorobę przejść lżej, niż gdyby było karmione mm.
        • friarielli Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 11.10.16, 21:47
          Przeciwciała z mleka nie przechodzą do krwi u naczelnych, mogą chronić tylko przed patogenami w układzie pokarmowym co ma bardzo duże znaczenie w krajach trzeciego świata, u nas mniejsze. Na pewno nie chronią przed "przeziębieniami"
          • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 11.10.16, 23:00
            U nas też przeciwciała chronią. Dlaczego? Bo wiele wirusów powoduje równocześnie objawy przeziębienia i jelitowe (adenowirusy), a drogą zakażenia jest układ pokarmowy. Poza tym samo karmienie piersią powoduje, że infekcje jelitowe przechodzone są znacznie lżej. Są krótsze, z mniej intensywnymi objawami, z mniejszym ryzykiem odwodnienia. Wynika to z tego, że mleko ma optymalny skład zabezpieczający jelita. Substancje antybakteryjne i antywirusowe (laktoferyna). Probiotyki, prebiotyki. Poza tym mleko jest płynem osmotycznym, lepiej nawadnia niż sama woda, no i oczywiście odżywia.
            Rotawirusy są o tyle mniej groźne tutaj niż w krajach trzeciego świata, że zawsze w odwodzie jest szpital z kroplówką. Natomiast dzięki kp można do tego szpitala w ogóle się nie zbliżać.
    • mamalilki5h Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:23
      Nie pociesze niestety ale doskonale cię rozumiem! U mnie dokładnie taka sama sytuacja! Mała śpi tak samo w dzień jak twoja! Noce u nas nawet nawet, budzi się jakieś 4 razy, ale coś czuję że po dzisiejszym dniu to się zacznie milion pobudek w nocy! Jak dotąd nie znalazłam żadnego sposobu żeby się poprawiło! Jestem u kresu wytrzymałości! Też musiałam bardzo ograniczyć dietę i też dawno nie ważyłam aż tak mało( 175cm 60kg) i bardzo źle się z tym czuje. Próbowałam dawać mojej mm ale okropne zaparcia miała i jest uczulona na nabiał i soje tak że nie mam zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o mieszanki. Tu gdzie mieszkam mam do wyboru Nutramigen lub Neocate. Ten pierwszy porażka na całej linii a 2 nie kupowałam bo €40 za puszkę to przegięcie! Tak że łącze się w bólu i wiem co przeżywasz sad sad sad
      • carmelita81 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:41
        Czytałam Twoje wątki - moja przynajmniej w wózku śpi jak zabita po 2-3 godziny ale idzie zima i nie wiem co będzie. A co do mm to ja na starszej przestestowałam parę mieszanek także młodsza dostaje jedyne słuszne mleko smile a raczej dostwała bo się na butlę obraziła raptem.
        • mamalilki5h Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:48
          Zazdroszczę tych 2-3 h, BARDZO, aż zielenieje 😉 Ja dziś poszłam z Małą na spacer w wózku. Nie było płaczu ani krzyków i nawet zasnęła, ale co z tego jak spała dokładnie 28 minut a łaziłyśmy prawie 2 h! Tragedia z tym spaniem!
        • mamalilki5h Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 18:52
          Jakby moja tak spała w wózku byłabym skłonna chodzić z nią te 2 czy 3 h mimo deszczu, mrozu czy innych zjawisk atmosferycznych. Serio mówię smile
          • carmelita81 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 19:05
            Hehe ja też chodzę chociaż w PL pogoda kiepska się zrobiła i ja już z katarem się męczę. Moja też czasami się przebudzi w tym wózku po 30 min - wtedy wyszukuje jakiś mega nierówny chodnik i jeżdżę po nim albo włączam jej szum z telefonu - jeden albo drugi sposób i śpi.
            • ela.dzi Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 20:18
              Ze starszym naczytałam się książek na mrozie aż mi pupa odmarzała smile życzę, żeby to szybko minęło
      • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 19:38
        Dziewczyny ja schudłam tak, że mieszczę się w spodnie w które nie mieściłam się przed ciążą... Też jestem na eliminacyjnej. Tzn nie jem nabiału. Resztę zaczęłam w miarę jeść (no może oprócz pszenicy) bo już myślałam że oszaleję. Wyniki jakie mam to się aż boję, pewnie mega anemia mimo, że biorę żelazo. Nawet nie robię, żeby się nie denerwować. Jestem z tych drobnych osób i już się po prostu robię chuda. Włosy mi strasznie poleciały... Te dzieci wszystko z człowieka wysysają...tongue_out Ale karmię piersią i nie odpuściłabym już. Za dużo się wymęczyłam, żeby teraz odpuścić.
        • leni6 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 08.10.16, 21:07
          Mama_mil, ja po roku karmienia (dziecko uczulone na mleko krowie i pszenicę, w różnych okresach wielu innych rzeczy też nie jadłam, schudłam kilkanaście kilogramow w stosunku do wagi sprzed ciąży) zrobiłam kontrolne badania i wszystko wyszło super. Także, nie musi być z tym zdrowiem tak źle.
        • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 00:13
          Brak nabiału nie powinien powodować problemów zdrowotnych. Zbadaj tarczycę, pewnie tu leży przyczyna.
          • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 11:20
            Tarczyca u mnie jest ok. Tsh w normiesmile miałam badane wielokrotnie.
            • babybump Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 16:34
              Tsh o stanie tarczycy mowi bardzo malo. Praktycznie nic. Trzeba badac ft3, ft4, przeciwciala, ferrytyne, wit b12, d3, poziom magnezu. I zrobic usg.
              • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 10.10.16, 19:16
                A te badania wykonuje się prywatnie? Może sobie zrobię jak dziecko trochę podrośniesmile
            • rulsanka Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 19:39
              Taa, tsh. Ja mam cudowne tsh, natomiast przeciwciała 5x ponad normę. Dodatkowo na tarczycy mam 3,5cm guza, tarczyca do wycięcia. Mam takie okresy złego samopoczucia, że snuję się z kąta w kąt i ledwo żyję.
          • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 11:21
            Ale trzeba mieć dużo czasu aby przygotowywać posiłki które nie zawierają nabiału i pszenicy. A przy małym czasu nie mam aż tyle co kiedyś.
            • lauruaaa Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 16:15
              Czas zawsze się znajdzie jak się chce. Ja nie jem pszenicy i tak samo karmie córkę bo w mojej rodzinie wszyscy od strony mamy mają słabe żołądku. Do tego dochodzi mi spanie z córką w dzień bo wieczorami pracuje z mężem muszę pogadać i odsypiam. Polecam wszelkiego rodzaju placki z mąki ryzowej i kukurydziane plus jajko do tego warzywa lub owoce i blender. 15 min i śniadanie jest
              • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 10.10.16, 19:17
                No ale ja jajek nie jem... Myślę, że jak odwiedzę teraz pediatrę to zapytam czy mogę już powoli zacząć ten nabiał wprowadzać.
                • deep_core_blue Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 13.10.16, 09:41
                  Wywar z siemienia lnianego zalanego wrzątkiem dobrze robi za jajka. Można dodatkowo go spienić trzepaczką rózgową.
            • leni6 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 19:21
              Raczej nikt z dzieckiem nie ma tyle czasu co miał przed nim. Nie rozumiem czemu miałabyś mieć anemia od nie jedzenia nabiału i pszenicy, żadna z tych rzeczy nie jest jego dobrym zrodlem.

              Masz małe dziecko, na diecie możesz być długo, warto jednak o siebie zadbać. Ja generalnie jadłam dość monotonnie, ale miałam opanowane szybkie dania, które mogłam jeść, starałam się tez jeść kaloryczne przekąski.
              • mama_mil Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 10.10.16, 19:19
                Leni wiadomo, że się nie ma czasu, do tej pory miałam też totalny chaos przez spanie małego, od trzech tygodni mamy wreszcie stały plan dnia więc zaczęłam też lepiej jeśćsmile
    • mart-a1984 Re: Chyba strzeliłam sobie w stopę... 09.10.16, 23:10
      Bo jak zwykle, plany to jedno a życie swoje. Ja byłam pewna, że najmłodszego będę karmić piersią bez problemu, starszą córkę karmiłam 2,5 roku i nie było nigdy żadnych problemów ze ssaniem, z laktacją, miałam doświadczenie. Byłam pewna, i klops, po trzech miesiącach mm, z przyczyn zdrowotnych. A mimo to infekcje się nie czepiają Rodzynka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka