ewa154
11.01.05, 14:36
Zamierzam skorzystac z metody "Usnij wreszcie". Chyba nie mam innego wyjścia.
Metoda Tracy Hogg jest nie
do zastosowania w przypadku mojej córki - niestety, mimo szczerych chęci. Oli
pomieszalo sie juz chyba wszystko.
Na poczatku w ogóle nie chciała pić z butelki. Teraz, majac 12 m-cy po prostu
pokochała butelke. Już nie chce wieczorem jeść kaszki łyżeczką, jak to robiła
do tej pory, tylko domaga się butli i przy niej zasypia. (I jak tu jej umyć
ząbki po posiłku...) Ale niestety nie na długo. Budzi sie w nocy. Czesto z
powodu braku smoczka. Czasem znajdzie go sama w lozeczki i sama
sie "obsłuży",
ale czasem ja musze jej go podac, bo gdzieś się jej zawierusza. Ale to pół
biedy, po później zasypia. najgorsze, że budzi się 1 raz w nocy z wielkim
płaczem i nie da się jej uspokoić. Branie na ręce nie pomaga. Do tej pory
pomagało na jakiś czas noszenie i pokazywanie różnych rzeczy, np kota a
ostatnio choinki. Ale teraz juz i to nie skutkuje - poza tym jak długo tak
można. Ola preży sie będąc na
rekach, położona na łóżku, podłodze (gdziekolwiek) wyje niemilosiernie.
Przychodzi do mnie, a gdy ja biore na rece znow sie prezy i zanosi się
jeszcze bardziej. I to trwa od ok 1 do 2 godz. noc w noc. Nie ma możliwości,
zeby uspokoila sie na rekach i zeby mozna bylo ja odstawic do lozeczka. Nie
można tego wytrzymać nerwowo. Tym bardziej, ze rano trzeba wstac do pracy.
Nie wspomne juz, że ostatnio chorowała i po chorobie w ogóle sobie
przestawila dzien z noca. Na szczescie wraca juz do normy. Ale i tak budzi
sie w nocy.
Wczoraj w nocy zostawiliśmy ja sama w łóżeczku, żeby się wypłakała. Płakała
godzine i sama zasneła. Dzis dopiero zaznajomilam sie z metodą "Uśnij
wreszcie". Tam zalecaja wchodzic do pokoju w okreslonych odstepach czasu. ja
tego nie robilam, bo wydaje mi sie, ze ona placze jeszcze bardziej gdy mnie
widzi, ze robi to "pod publike". Chce na mnie wymusic jakies zachowwanie, ale
ja nie mam pojecia jakie...... skoro nawet noszenie nie pomaga.
Na efekty jeszcze za wczesnie. Nie wiem co powinnam zrobic. Czy nie pozwalac
jej zasypiac przy butli, czy w ogole na razie tego nie zmieniac. czy w nocy
wchodzic jednak do pokoju....
Musze tez przyjac sztywny rytm dnia Oli (drzemek i posiłków). Do tej pory
zalezał on od tego, o której obudzial sie Ola. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Trzymajcie kciuki. Napiszcie czy miałyście podobne problemy.
Pozdrawiam,
Ewa