patbal
26.02.05, 12:15
witam drogie mamy,
mam problem - moja córeczka, która ma 4 miesiące bez jednego tygodnia po
skończeniu trzech miesięcy zaczęła "szaleć" wieczorami. przedtemy była
spokojnym dzieckiem, które rzadko kiedy coś pobolewało. a teraz... po 21:00
zaczyna się prężenie, widzę, że moje maleństwo chce zasnąć (ma oczy
zamknięte), a tu nic. nie da rady. płacze, a właściwei to krzyczy co chwilę,
aż jej łezki lecą. nawet jak ją cały czas na rączkach trzymamy, to i tak co
parę minut krzyczy i płacze. cokolwiek byśmy nie robili (woda koperkowa) to i
tak przestaje się męczyć ok północy. MI to wygląda na kolki,ale położna ze
szpitala twierdzi, że już na nie za późno. ja sama nie wiem. nie chcę żeby
moja córeczka tak się męczyła. dziewczyny, co robić?? dodam, że majeśka
karmiona jest wyłącznie piersią, kupkę robi raz na tydzień, przed czym jest
bardzo niespokojna (dawaliśmy jej parę razy nux vomica lehning'a, ale na za
dużo się nie zdało, bo to homeopatyczny lek na spirytusie, więc mała prawie
wszsytko wypluwała.
proszę o pomoc, wsparcie, cokolwiek. ja też już nie daję rady, bo mała
ostatnio jest coraz bardziej marudna (czyli że coś jej dolega, bidulce), po
północy zasypia i ok. 7:00, 8:00 robi pobudkę i też się znowu pręży i
popłakuje. ja właściwie za dużo nie śpię, bo w nocy mam pobudki (dwie, druga
nad ranem), na szczęście te tylko na samo jedzonko, bez płakania.
co to może być?
martwię się, nie mówiąc o tym, że mi już się non stop kręci w głowie, od tego
niewyspania...
pozdrawiam,,
patrycja