strach przed wózkiem

08.06.05, 22:34
Czy któraś z Was spotkała się z tym żeby dziecko bało się jeździć w wózku ???
Mój synek nigdy nie przepadał za jeżdżeniem w wózku ale do ok. 2 miesiąca
można go było jeszcze "namówić", natomiast póżniej było coraz trudniej, teraz
ma 4 miesiące i każdy spacer to jest mordęga dla mnie i dla niego,zaczyna
popłakiwać już w momencie wkładania do wózka,potem jest coraz głośniej, łzy
płyną strumieniem,robi się czerwony, i w końcu biore go na ręce i już jest
super, zero łez.Czasem uda się go uśpić na 0,5 godz.i to jeżdżąc po równym
asfalcie. Dziury, krawężniki powodują dodatkowy krzyk. Woziłam go w gondoli,
teraz w spacerówce, na płasko, na siedząco, bez budki, ze smokiem i ciągle
źle. Jak go przekonać do spacerów ?
    • anklaud Re: strach przed wózkiem 08.06.05, 23:48
      Nie zmuszaj dzieciaka!Spacer to ma byc przyjemność a nie mordęga jak sama
      wcześniej wspomniałaś.Ubierz brzdąca i noś na rękach,siedź na ławce, na
      kocyku,gdziekolwiek byle miał swierze powietrze i sie nie stresował.Syn mojej
      koleżanki od urodzenia nie tolerował wózka.Przekonał sie dopiero gdy skończył 6
      miesięcy.Natomiast mój dzieciak nie toleruje łóżeczka i leżenia w domu.Dopóki
      nie wyjdę na spacer to cały czas noszę go na rękach od okna do okna.Też ciężko
      no nie???
    • marzena72 Re: strach przed wózkiem 09.06.05, 00:13
      Tak, są takie dzieci, a wśród nich był (bo ma już 6 lat) syn... naprawdę nie
      przepadał za wózkiem, a w spacerówce to bał sie usiąść - płacz był wielki...
      zaczął "normalnie" jeździć w wózku, jak miał... 13 m-cy... przedtem tylko na
      rączkach sad

      A teraz mam córę, z którą nie mam takich problemów... dopóki coś jej się nie
      spodoba wink

    • kosstka80 Re: strach przed wózkiem 09.06.05, 09:52

      moja mala ma juz prawie 8 m-cy i od poczatku nie toleruje wozka...bylam w szoku
      niby wszystkie dzieci lubia...czasem nosze ja w nosidelku ale wazy juz ponad 10
      kilo wiec nie jest lekkosmile
    • justyna_28 Re: strach przed wózkiem 09.06.05, 11:10
      Ja muszę uspić swoja przy cycu i dopiero wkładam do wózka i wychodzimy na
      spacer, a jak się obudzi to pedem do domu. Ala ma 4 tygodnie.
    • violkam Re: strach przed wózkiem 09.06.05, 14:44
      jakbym czytała o sytuacji mojej koleżanki, też ma córeczkę z którą jak wychodzi
      na spacer to wózek pcha, a ją musi nieść. Ja sobie tego nie wyobrażam, pewnie
      jak dzidzie Wasze płakały to je wyciągałyście z wózka i tak praktykowałyście od
      wczesnych miesięcy i dlatego Wasze dzidzie nie lubią teraz wózka. Rozumiem,
      żeby dziecko wyciągać jak mu się ulewa, ale w jakim innym przypadku? Może od
      razu zaopatrzcie się w nosidełka bo dzieci będą coraz cieższe, a jak tego nie
      zmienicie, to będziecie je nosić dopóki nie zaczną chodzić. Może idźcie na
      spacer w jakieś zaciszne miejsce i tam pozwólcie wypłakac się Waszym pociechom,
      jeżeli nie są głodne to płacz im nie zaszkodzi, im wcześniej zajarzą o co
      chodzi, że musza leżeć tym się przyzwyczają, bo naprawdę będziecie mieć duży
      kłopot. Naprawdę szczerze Wam współczuję, bo widziałam jak moja kumpela męczy
      się przez tą sytuację. A co będzie jak będzie wielka zawieja a Wy dzieci na
      rękach?
      • misiabella Re: strach przed wózkiem 11.06.05, 13:37
        A może wózek ma za twarde zawieszenie?U nas od momentu,gdy spuściliśmy trochę
        powietrza z kół wózek jest bardziej miękki,bujany i mały łatwiej
        zasypia,wcześniej często płakał i musiałam robić cuda.
        Piszesz,że zwłaszcza dziury w drodze dziecku dokuczają-wg.mnie tu może być
        problem,jeżeli masz taką możliwość to spróbuj zmienić twardość zawieszenia.
        • duramgama Re: strach przed wózkiem 11.06.05, 13:59
          Moja córa przez 4 pierwsze miesiące zasypiała w wózku natychmiast jak ruszłyśmy
          z miejsca. Potem zaczął sie bunt.
          Najpierw marudzenie, które postanowiliśmy przeczekiwać. Usypiała nieco obrażona,
          ale dało się znieść te chwilowe dąsy.
          Potem zaczęła płakać jak tylko wkładałam ją do gondoli. Bywało jednak tak, że
          popłakała 5 minut i smacznie zasypiała więc spacerek był dla mnie przyjemnością.
          Któregos dnia poszła na spacer z tatą. Rozryczała się na dobre i mój mądry mąż
          postanowił to przeczekać. Uśnie!Uśnie-machał do mnie z dołu i poszedł na polną
          drogą pełną wertepów. Sądził, ze kołysanie ją uśpi. W końcu płacz przerodził sie
          w regularny ryk. Nie wiem po jakim czasie usnęła ze zmęczenia, ale do wózka
          zraziła się na amen.
          Nastepnego dnia kiedy wkładałam ją do gondoli wyła ze strachu."NIE! NIE! NIE! W
          wózku spać nie będę, boję się jeździć!"-zdawała się protestować moja mała. W
          końcu musieliśmy pójść na ustępstwa i dziecko spało w domu (zasypiając przy
          piersismile, a na spacer wychodzilismy z nosidełkiem, a jak było cieplutko to hop
          na kocyk i zabawa na całego. Wszyscy byli zadowoleni, a wózek kurzył się na klatce.
          Teraz (mała ma prawie 7 m-cy) przerobilismy wózek na spacerówkę i od trzech dni
          przyzwyczajamy córę do nowej perspektywy patrzenia na świat. Pierwszego dnia
          płakała, chyba ze strachu. Po kilku minutach prób -rezygnacja (nie chciałam
          powtórzyć historii mojego męża).
          Kolejny dzień -bez jeżdżenia- mała w wózku, ja obok na ławce-zabawy, grzechotki,
          pieski,samochody...Jakoś dało się ją uprosić, żeby pobyła w wózku pół godzinki.
          Ale o jeżdżeniu mowy nie było. Tylko ruszyłam zaczynał się lament. Wydaje mi
          się, że się boi więc będziemy powolutku robić kroczek za kroczkiem. Wczoraj
          udało mi się z nią pojeździć 20 minut. To juz coś! Mam nadzieję, że uda się ją
          przekonać do wózka, bo w nosidełku nie powinna spędzać zbyt dużo czasu, a
          spacerków sobie odmówić nie można.
          Próbuj wprowadzać jakieś delikatne zmiany, ale tak żeby malucha nie wystraszyć,
          bo jak się zrazi to trudno to będzie naprawić. Jesteśmy tego najlepszym
          niechlubnym przykłademsad
          Pozdrawiam
Pełna wersja