Tak się od dawna zastanawiam - wiele osób pisze, że lepiej jest by dziecko
miało chłodno niż za ciepło, że hartowanie jest dobre, że nie ma co
przegrzewać... pewnie jest w tym sporo racji ale mimo wszystko wciąż się
martwię, że np. młody się w nocy odkrył a było otwarte okno i może się
przeziębić, że może na spacerek ubiorę go zbyt lekko itp.
Czy zdarzyło się Wam, że dziecko Wam zmarzło i przez to się pochorowało?
Mówię o takich malutkich dzieciach, takich trzy, cztero, pięciomiesięcznych...
Czy ktoś chcąc hartować swoje dziecko miał potem problemy?
Gdzie jest granica hartowania?
I przy okazji - jak długo zakładaliście Waszym dzieciom skarpetki? Niby są
upały ale stópki mojego czteromiesięcznego synka wciąż są zimne więc zakładam
mu skarpetki - niestety do tej pory nie znalazłam takich, które by nie
zostawiały odciśniętych szlaczków
p.