Witam.Mam półroczną córeczkę, bardzo kochaną i grzeczną, nie sprawia większych
problemów,przesypia całą noc.Ale od paru dni coś się ze mną dzieje i nie mam
siły ani ochoty się nią zajmować.Cały czas jestem śpiąca i rozbita, jak mała
nie spi mylślę bez przerwy żeby już poszła spać, nie chce mi się z nią bawić
ani do niej mówić.Drażni mnie strasznie jej płacz i mam ochotę na nią
nakrzyczeć

.Mój mąż pracuje,ale po południu jest w domu i pomaga mi przy
małej, więc nie powinnam narzekać.Nic mnie nie cieszy, a wręcz wszystko
smuci.Nie mam komu podrzucić małej na chwile bo mieszkam daleko od
rodziny.Czuję się tak jakby wróciła mi depresja poporodowa.Czy króraś z was
też coś takiego przechodziła lub przechodzi?bo zaczynam się martwić czy to
normalne