Proszę o pomoc, mój synek ma 2 tygodnie i w ciągu dnia urządza nam długie
maratony: karmienie, pielucha, płacz, karmienie, pielucha i tak w kółko.
Dzisiaj było tak przez 5 godzin, po czym przespał godzinkę i znowu następne 3
godziny było to samo. W nocy budzi nas tylko raz lub dwa, ale w sumie na dobę
śpi ok. 11 godzin, to chyba trochę za mało?
Po wyjściu ze szpitala był ważony na razie tylko raz i prawie wcale nie utył,
więc boję się, że za mało je, albo raczej za bardzo się męczy i dlatego nie
tyje. Kolki raczej nie ma, płacz wskazuje raczej, że albo chce ssać albo
idzie kupa. Trochę juz się zaczynam załamywać, że nie umiem go uspokoić.
Zaczęliśmy mu dawać smoczek, ale to go uspokaja na chwilę, potem smoczek
wypada i znowu maluch kaprysi. nie chciałabym go bez potrzeby przyzwyczajać
do smoczka, ale nie wiem już, co z nim zrobić. Proszę, pomóżcie