Może Wy mi pomożecie, dziewczyny, bo już nie mogę - praktycznie od urodzenia
moja córeczka nienawidzi spacerować w wózku (gondoli oczywiście) - jak tylko
wychodzimy z domu, zaczyna się przeraźliwie drzeć, i potrafi tak nawet 40
minut. Naprawdę nie mam już ochoty z nią wychodzić i gdyby nie to, że mam
swoje sprawy na mieście, to wystawiłabym ją na balkon i tyle chodzenia

.
Wyeliminowałam już różne czynniki:
1) nienawidzi ubierania, zwłaszcza czapki - to nie ta przyczyna, dziś
położyłam ją do wózka śpiącą, a i tak się obudziła w połowie spaceru i dała
koncert
2) jest głodna - karmię ją zawsze "do oporu" przed wyjściem, dziś dokarmiałam
dwa razy na spacerze, nic to nie dało
3) jest jej za ciepło - teraz chodzi całkowicie odkryta, wieje na nią wiatr,
nic to nie pomaga
4) jest jej za zimno - na pewno nie, bo jest cała ciepła

i wszystkie
przechodzące panie mówią, że jest jej na pewno za ciepło (co mnie oczywiście
wkurza na maxa)
5) wyczuwa mój zły nastrój - nie, bo czasami wychodzę w bardzo dobrym
nastroju i dopiero potem mi sie psuje, jak ona zaczyna koncertować
Naprawdę nie wiem co jej jest. W domu prawie nie płacze poza wieczorem, keidy
ma kolki.
Ktoś miał podobny problem? Czy ona z tego jakoś wyrośnie??? (ma 3 miesiące)