magda236
30.05.06, 07:35
Do wczorajszego dnia maoglam mówić, że mam najgrzeczniejsze dziecko na
świecie mało płacze, zero kolek, apetyt dobry, 7 dni podrząd przespanych nocy
a tu nagle foch. Troche trudno mi opisać jego zachowanie, cały czas stęka i
marudzi nie posiedzi nawed minutki sam a jak go trzyma sie na rekach to
łapie lapkami za włosy z całej siły ciągnie i w tym samym momecie z otwartą
buzią wpija mi sie w policzek. Po tym przedstawieniu jestem cała opluta,
podrapana i mam powyrywane wlosy z cebulkami garściami. Może to ząbki mu idą,
dodam ze ma skąńczone pół roku. Dzisiaj w nocy tez stęki, płacz przez sen i
wiercenie sie a rano marudzenie i brak apetytu. Dziewczyny co to może być?