magda236
17.07.06, 23:14
Dziewczyny napisze co mi sie dzisiaj przytrafiło, teraz sie z tego smieje ale
w pierwszym momencie miałam serce chyba pod gardełem. Mój szkrabek obudził
sie o 5 rano więc zabrałam go w środek do naszego łóżka. Zrozumiał jednak, że
nici z zabawy i musi iśc spac jak rodzice. Tata po godzinie wstał a mama
mądrze położyła poduszke za synkiem i poszła dalej lulac. Nagle słysze
gaworzenie mojego rafcia otwieram oczy SZOK niema go, wzrok na podłoge leży
poduszka a synka brak i nagle zadowolony głosik dobiegający spod stolika
udający jazde autem brrrrruuuu. Jest siedzi koło łózka pod stoliczkiem na
golaska i nic mu nie jest. Morałek: gdyby nie tata bałaganiarz co zostawił
koło łóża ubrania i jaska to napewno nie lądował bym tak miękko, mam chyba
troche głupkowata mame co mysli, że poducha to dla mnie przeszkoda nie do
pokonania i wędrówka pełzająca po zimnej podłodze zmusiła mnie żeby nauczyc
sie samemu siadac.