Dodaj do ulubionych

nauka czytania

07.08.06, 12:46
Moja córeczka ma 4 miesięce i niebawem zamierzam rozpocząć z nią naukę
czytania. Znalazłam w necie specjalne karty ze słowami, znam metodykę.
Chciałam zapytać, czy ktoś z Was ma doświadczenia z uczeniem czytania
niemowląt? Będę wdzięczna za wszelkie uwagi i refleksje.
Obserwuj wątek
    • olimpia_b81 Re: nauka czytania 07.08.06, 12:49
      taaa...
      ja zaczne od nauki prowadzenia samochodu zeby mogla sama jezdzic do biblioteki
      po ksiazki
    • twarz2 Re: nauka czytania 07.08.06, 12:51
      A po co?
      Nie pytam złośliwie, tylko ja dotychczas nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie
      - jaki jest cel takich zabiegów?
      • magaa29 Re: nauka czytania 07.08.06, 13:07
        Po to, by nie miała później problemów z nauką i samym czytaniem. Nauka czytania
        przed pójściem do szkoły jest zgodna z etapami rozwoju mózgu (czytanie jest
        funkcją mózgu, a te rozwijają się do 5-6 roku życia).

        Może źle sie wyraziłam: nie oczekuję ocen i wydziwiania, tylko doświadczeń
        osób, które uczą czytać swoje maluszki!
        • jakw Re: nauka czytania 07.08.06, 18:17
          Idąc tym tropem dzieci, które nie nauczyły się czytać przed zerówką mają
          problemy z nauką i samym czytaniem? Chyba ciut przesadzone.
          • dorianne.gray Re: nauka czytania 07.08.06, 19:40
            Chyba ciut przesadzona ta Twoja konkluzja raczej...
            • mama_kotula Re: nauka czytania 07.08.06, 19:50
              Dorianne, konkluzja jest jak najbardziej logiczna, wywnioskowana ze sformułowania:
              "czytanie jest funkcją mózgu, a te rozwijają się do 5-6 roku życia)".
              Ale imho to stwierdzenie jest nieprawdziwe, bo wynika z niego, że jeśli dziecko
              nie nauczy się czytać do 5-6 roku życia, nie nauczy się już wcale (bo skoro
              czytanie jest funkcją mózgu, a te rozwijają się do 5-6 roku życia ---> ergo: po
              5-6 roku funkcje mózgu się nie rozwijają, zatem dziecko nie jest w stanie
              nauczyć się czytać. smile))
              • magaa29 Re: nauka czytania 08.08.06, 17:06
                Potem też się rozwijają, ale już znacznie wolniej. Kiedy dziecko ma 6 lat, jego
                mózg jest w 80% ukształtowany. Wiele osób ma problemy z czytaniem (z tym chyba
                się zgodzisz),bo uczymy się czytać zbyt późno.
                • mama_kotula Re: nauka czytania 08.08.06, 17:22
                  magaa29 napisała:

                  > Potem też się rozwijają, ale już znacznie wolniej.
                  Zatem trzeba było to napisać, to nie byłoby błędnych konkluzji smile))

                  > Kiedy dziecko ma 6 lat, jego
                  > mózg jest w 80% ukształtowany. Wiele osób ma problemy z czytaniem (z tym chyba
                  > się zgodzisz),bo uczymy się czytać zbyt późno.

                  Ech, wydaje mi się, że zbyt naukowo do własnego dziecka podchodzisz smile
                  Potraktuj "czytanie" jako raczej dobrą zabawę, a nie jako narzędzie stymulacji
                  funkcji mózgu smile
                  • magaa29 Re: nauka czytania 08.08.06, 20:51
                    Tak się składa,że "naukowo" i zawodowo zajmuję się tym tematem. I uwazam,że
                    szkoda by było tej wiedzy nie wykorzystać. A do mojego dziecka podchodzę przede
                    wszystkim z wielką miłością smile
                    • jakw Re: nauka czytania 08.08.06, 22:28
                      No i pewnie dlatego, że zawodowo i naukowo zajmujesz się tym tematem masz nieco
                      skrzywiony pogląd na tę sprawę. Bo piszesz, że chcesz nauczyć czytania "Po to,
                      by nie miała później problemów z nauką i samym czytaniem". Widocznie masz do
                      czynienia ze zbyt dużą ilością dzieci mających problemy z nauką czy czytaniem ;-/
                      Z doświadczeń w mojej rodzinie: problemy z czytaniem itp ma 1 dziecko - ale
                      pewnie nie dlatego, że za późno zaczęło się uczyć czytać (wszystkie zaczynały
                      się uczyć czytać w podobnym wieku), tylko dlatego, że ma dysleksję.
                      W kolejnym poście stawiasz tezę "wiele osób ma problemy z czytaniem, bo uczymy
                      czytać się zbyt późno". Więc ponownie zadaję pytanie: czy wyniki jakichś badań
                      potwierdzają tę tezę? I jaki jest wg tych badań optymalny wiek zaczynania nauki
                      czytania?
                      Bo równie dobrze może być tak, że ludzie mają problemy z czytaniem, bo
                      a) mieli/mają złych nauczycieli
                      b) są dyslektykami i nikt w porę tego nie zauważył
                      c) nie mają odpowiednich wzorców w domu (trudno wpadać w nałóg czytania książek,
                      gdy w dom tylko książka telefoniczna)
                      I o ile zgodzę się, że z tym, że sporo dzieci jest w stanie nauczyć się czytać
                      przed początkiem formalnej nauki czytania w szkole czy w przedszkolu, o tyle
                      nauka czytania niemowlaka wydaje mi się bez sensu. Bo owszem, dziecko pewnie
                      przyswoi sobie wiedzę, że "to jest literka A" czy "to jest słowo pies" tak samo
                      jak uczy się "to jest but", "to jest pies", "to jest krowa". Tylko właściwie po
                      co np. 2-latkowi taka wiedza? Jest to raczej sztuka dla sztuki, a nie wiedza do
                      praktycznego wykorzystania. Bo co małolatowi po tym, że nawet przeczyta np.
                      "substancja szkodliwa" skoro i tak bardziej będzie zainteresowane spożyciem owej
                      substancji?
                      W tym wieku młody człowiek uczy się praktycznie cały czas - uczy się chodzić i
                      biegać, w ciągu kilku lat opanowuje język, uczy się w miarę kulturalnie i
                      samodzielnie jeść, uczy się, że jest dzień i noc, że gorące parzy itd. To co
                      tobie się wydaje zapewne stratą czasu (np. leży sobie i wsadza sobie
                      ręce/grzechotkę do buzi zamiast zajmować się rozwojem intelektualnym) dla twojej
                      córy jest poznawaniem siebie i otoczenia oraz ćwiczeniem własnego ciała.
                      Więc imho zamiast w naukę czytania pobawcie się w machanie grzechotką czy
                      turlanie - na tym etapie życia twoja córa będzie z tego miała większy pożytek.
                      • aga55jaga jakw 09.08.06, 00:23
                        pięknie napisałaś big_grin
                      • magaa29 Re: nauka czytania 09.08.06, 19:06
                        Muszę sprawdzić, czy nie mam w domu zainstalowanej kamery, skoro z takim
                        przekonaniem piszesz o tym, jak spędzam czas z moją córką. A już całkiem
                        poważnie: uważam, że nie masz prawa do wydawania takich ocen opierając się
                        wyłącznie na kilku postach. To, że wiem duzo na temat intelektualnego rozwoju
                        niemowląt, nie znaczy, że nie bawię się beztrosko z córką; że moja mała nie
                        wkłada sobie grzechotki do ust, że nie turlamy się po podłodze czy nie śpiewam
                        jej piosenek. Proszę więc o rozwagę i wstrzemięźliwość przy szafowaniu ocenami!
                        • jakw Re: nauka czytania 09.08.06, 19:35
                          mam wrażenie, że byłam bardzo wstrzemięźliwa...(jak na siebie przynajmniej)
                          Ale jeśli czymś się czujesz urażona to przepraszam, bo urażanie Ciebie nie było
                          moim zamiarem. Chciałam tylko podkreślić, że imho dziecku w tym wieku do
                          rozwoju intelektualnego i fizycznego wystarczy w zupełności to co określasz
                          jako "beztroskie zabawy" (btw czy to oznacza, że nauka czytania to nie jest
                          beztroska zabawa? wink)
                • jakw Re: nauka czytania 08.08.06, 17:57
                  Dzięki za rozwinięcie. A mogłabyś zacytowac (podać link) do badań na ten temat?
                  Czy np. w społeczeństwach, które uczą się wcześniej czytać, % osób mających
                  problemy z czytaniem jest znacząco mniejszy?
                  PS
                  W sumie może pomyśl też o nauce liczenia. Bo chyba jednak więcej osób ma
                  problemy z matematyką?
                  • shamsa Re: nauka czytania 08.08.06, 18:03
                    zdecydowanie najwiecej osob ma problemy z samoakceptacja z powodu wygorowanych
                    oczekiwac rodzicow smile
                  • magaa29 Re: nauka czytania 08.08.06, 20:47
                    O nauce liczenia też myślałam smile ALe zacznę od czytania
    • mama_kotula Re: nauka czytania 07.08.06, 13:31
      Nie uczyłam czytać niemowlęcia. Pokazywałam karty Domana synkowi, jak miał ok.
      roku, dokładnie tak, jak to było opisane w metodzie.
      Po 1,5 miesiąca zarówno mnie, jak i jemu się znudziło (wbrew pozorom, to jest
      dość nużące, nawet, jeśli jest to forma zabawy - wymaga regularności, a efekty
      pojawiają się dość późno).
      Odpuściliśmy, wolałam w czasie poświęcanym na pokazywanie bzdurnych kartek
      poczytać mu książkę (nawet, jeśli to miały być 3 minuty).
      Jak miał 2,5 roku nauczył się czytać samodzielnie, ale nie sądzę, by miało to
      cokolwiek wspólnego z tymi niespełna 2 miesiącami "nauki czytania".

      Jak chcesz, to próbuj. Może się i tobie, i córeczce spodoba smile
    • figrut Re: nauka czytania 07.08.06, 14:01
      Coś w tym chyba jest, jeśli dziecko wcześniej nauczy się literek. Moja córka
      swoją "naukę" zaczynała właśnie jako niemowlę, od momentu jak zaczynała
      siedzieć w łóżeczku. Pierwsze literki które poznała, to litery z kołderki. Nikt
      jej jednak tego specjalnie nie uczył, literki przykuwały jej wzrok i pokazywała
      je palcami, a ja mówiłam, jaką aktualnie pokazuje. Z chwilą nauki chodzenia,
      poznawała i utrwalała kolejne litery. Nigdy nie byłam mamą która potrafi
      doszukiwać się jakiś cudów w opadniętym liściu, czy pełzającym robalu, więc
      rekompensowałam to córce pokazywaniem liter i cyfer na samochodowych tablicach
      rejestracyjnych. Tym sposobem w wieku roku i czterech miesięcy znała już
      wszystkie drukowane literki, ale na złożenie w całość z liter i zrozumienie
      prostego wyrazu [kot, ul, dom] przyszedł dopiero czas około trzeciego roku
      życia. Fakt, nauka idzie jej rewelacyjnie [od września idzie do liceum], ale nie
      wiem czy ma to związek z nauką czytania w dzieciństwie. Najważniejsze - nie
      przesadzać i niczego nie robić na siłę.
      • kokons Re: nauka czytania 07.08.06, 20:57
        Zaintrygowałyście mnie!
        Znalazłam ten podrecznik i może go kupie:
        www.allegro.pl/item116683719_zabawy_fundamentalne_hit_mamo_to_ja_od_ss.html
    • lizax5 Re: nauka czytania 07.08.06, 19:51
      Uczyć czytać niemowlę to chyba lekka przesada, na wzsystko przyjdzie czas...
    • martina.15 Re: nauka czytania 07.08.06, 19:56
      z tego co wiem nie chodzi o nauczenie dziecka czytac. ale chodzi o rozwoj na
      przyszlosc spostrzegawczosci, latwiejsza ta "wlasciwa" nauke.

      myslalam zeby sprobowac ale sama wydrukuje slowa na zwyklych kartkach i
      poczekam-bo mi sie nie chce teraz- przynajmniej z pol roku jeszcze smile
    • nat.wroclaw Jak Boga kocham ... 07.08.06, 20:07
      Kobiety miłe, co was ugryzło? Jedna pani w komputerze ma taki pomysł na rozwój
      intelektualny swojego dziecka, że chce mu pokazywać karty do stymulacji nauki
      czytania. Wiadomo, że do samej umiejętności aktywnego czytania od tego droga
      daleka, ale uczy skupiania wzroku, uczy kształtów liter, kojarzenia dźwięku ze
      znakiem, uczy ruchu gałek ocznych od lewej do prawej. Ta pani nie krzywdzi tym
      dziecka, nikomu nie ubliża, poświęca czas, uwagę i do tego grzecznie pyta o
      wskazówki inne panie, które mają podobny pomysł na zycie.

      Bez względu na wymierne teraz rezultaty - jest to czas spędzony z rodzicem imho
      - jakościowo lepszy niż ćmienie cygareta na placu zabaw podczas gdy dziecko
      bezwolnie buja się w wózku (obrazek codziennie obserwowany u mnie na osiedlu).

      Czy aż tak trudno przejść nad istnieniem tej pani do porządku dziennego? Trzeba
      od razu dziamgać "po co, po co?". Po jajco.

      Magaa - pwodzenia, dobrej zabawy Wam i miło spędzonego czasu wspólnie życzę.

      Nat
      • ruda_szczurka Re: Jak Boga kocham ... 07.08.06, 20:12
        nat.wroclaw napisała:
        > Kobiety miłe, co was ugryzło?

        Pogoda taka chyba ;/
        • nat.wroclaw Re: Jak Boga kocham ... 07.08.06, 20:17
          Heh, Ruda, i Ciebie tu zagnał baby-boom?
          Zaludniamy Wrocław smile
          • ruda_szczurka Re: Jak Boga kocham ... 07.08.06, 20:17
            mnie rok temu wink
    • gosika78 Re: nauka czytania 07.08.06, 21:44
      Również mnie to zaintrygowało. Kupię z czystej ciekawości.
    • shamsa Re: nauka czytania 07.08.06, 21:51
      ja sie sama nauczylam w wieku 3 lat, bez wydziwiania matki. matka mi byla
      potrzebna do kupowania krzyzowek i zabierania w podroze na przyklad, glod wiedzy
      sie ma albo nie. jezeli dziecko ma wrodzona ciekawosc, to bedzie czytac
      wczesniej, jesli nie, to nauczy sie w szkole. geniusza mozna stworzyc
      umozliwiajac samorozwoj, nie zalezy to od wieku rozpoczecia nauki czytania.
    • lenka_style Re: nauka czytania 07.08.06, 22:49
      o, to jest nas więcej smile
      ja się nauczyłam czytać ok. 3 roku życia, oczywiście sama, tzn. babcia
      pokazywała mi literki w kalendarzu i tak sobie je przyswoiłam
      dodam, że do około 5 - 6 roku życia czytałam b. szybko ALE PRAKTYCZNIE BEZ
      ZROZUMIENIA (pamiętam!), więc nie wiem, na ile taka nauka ma sens
      chyba że ktoś aż tak chce się popisywać swoim maluszkiem przed znajomymi sad((
      • reniuta67 Re: nauka czytania 07.08.06, 23:12
        czesc! ta nauka czytania polega na wzrokowym zapamietaniu w odpowiedniej
        kolejnosci literek i co za tym idzie slowek( oczywiscie u starszych
        dzieci) .Metoda faktycznie rozwija spostrzegawczosc i generalnie mozg maluszka
        (i podziwiam mamy ktorym chce sie to robic ( naprawde nie zalewam!!!) .Bo ja
        przy trzecim dziecku kombinuje tylko coby tu zrobic zeby sie nie narobioc ) -
        ale mi sie to generalnie nie udaje !.pozdr
        • figrut Re: nauka czytania 07.08.06, 23:42
          > (i podziwiam mamy ktorym chce sie to robic ( naprawde nie zalewam!!!) .Bo ja
          > przy trzecim dziecku kombinuje tylko coby tu zrobic zeby sie nie narobioc ) -
          > ale mi sie to generalnie nie udaje !.pozdr
          Ja też tak kombinuję smile)) Córka jest moim pierwszym dzieckiem i pierwszą wnuczką
          moich rodziców. Sama wśród dorosłych... miałam czas, żeby zająć się tylko nią
          jedną na spacerze, a nie kombinować, gdzie by tu iść z dzieciakami, aby było
          bezpiecznie i żeby się same sobą zajęły smile))
    • aga55jaga a ja mam to za przeproszeniem gdzieś bo 07.08.06, 23:49
      bo nie widzę sensu w takiej stymulacji, która właściwie nie jest dziecku do
      niczego potrzebna. No chyba żeby pochwalić się przed znajmymi jakie to mądre
      dziecko mamy w domu. Pozwalam swoim dzieciom rozwijać sie własnym tempem,
      jeżeli pytają o litery to im odpowiadam, jeżeli nie mają ochoty to też ich nie
      zmuszam. Pozwól dziecku być dzieckiem - to sa jego najpiękniejsze chwile. Zdąży
      jeszcze wziąć udział w "wyścigu szczurów" jak pójdzie do przedszkola, szkoły.
      Nie zapomnij tez o tym aby twoje ambicje nie przerosły chęci i możliwości
      dziecka, gdyż maluchowi wyrządzisz wielką krzywdę. Pozdrawiam.
      • p_renula76 do aga55jaga 08.08.06, 00:01
        Popieram w 100% Twoja wypowiedź, to czego nie napisalam w swoim poście wyjęłas
        mi z ust! Mam jeszcze malenkie dziecko-7,5 mies i juz żal mi że czas tak szybko
        leci...i taki"kawał faceta"smile się zniego zrobił(oczywiście jestem szczęśliwa
        że tak zdrowo rozwija!!!) i za niedługo pewnie nawet przytulic mi sie do siebie
        nie dasmileale do sedna- normalne dzieciństwo to podstawa!! Nie zabierajmy go
        naszym Maluchom
    • p_renula76 Re: nauka czytania 07.08.06, 23:50
      Z początku pomyslałam że to znów jakis niedorzeczny post,bo nie słyszalam o
      czyms takim no ale skoro to prawda.......ja nie widze w tym sensu, po co
      zabierac dziecku, zwlaszcza tam maleńkiemu jego dopiero zaczynające sie
      dzieciństwo?to najpiekniejszy okres życia, szkoda go skracac a na tego typu
      naukę ma jeszcze czas i napewno zdąży nauczyc sie czytac i pisac wtedy kiedy
      będzie na to odpowiedni moment.
      • czarna_maruda Re: nauka czytania 07.08.06, 23:54
        No cóż, pokolenie geniuszy nam rośnie najwyraźniej, zważywszy na liczbę
        kupujących na Allegro
        • shamsa Re: nauka czytania 07.08.06, 23:57
          zwlaszcza to "kolo uczenia sie" jest bardzo odkrywcze i duzo wnosi (z oferty
          allegro)
    • magaa29 Re: nauka czytania 08.08.06, 12:10
      Drogie Panie! Nie bardzo rozumiem, dlaczego uważacie, że nauka czytania to
      zabieranie maluchowi dzieciństwa i sposób na włączanie go do wyścigu szczurów.
      Metoda DOmana zakłada, że sesje czytania mają być dla dziecka ZABAWĄ!! ono nie
      wie,że sie uczy i wtedy uczy się najszybciej!Jeśli zabieraniem dziecku
      beztroskiego dzieciństwa jest spędzanie z nim czasu i wspólna zabawa, to ja
      swojej córeczce dzieciństwo zabiorę !!!
      A zainteresowane metodą odsyłam do książki Rojkowskiej Naucz małe dziecko
      myśleć i czuć.
      • shamsa Re: nauka czytania 08.08.06, 13:02
        > A zainteresowane metodą odsyłam do książki Rojkowskiej Naucz małe dziecko
        > myśleć i czuć.
        cale szczescie moje juz umie myslec i czuc
      • aga55jaga Re: nauka czytania 08.08.06, 18:04
        Droga Pani a ja jeszcze raz powtarzam że nauka czytania jest dziecku w tym
        wieku zupełnie nie potrzebną stymulacją. Wytłumacz mi sens i niezbędność owych
        twoich zamiarów, sens, bo jakoś go pojąć nie mogę.

        Myślę podobnie jak shamsa powyżej - na szczęście moje dzieci potrafią myśleć i
        czuć bez specjalistycznych pozycji typu Rojkowska, której wcale nie mam ochoty
        czytać, jak i pozostałych ton innych "mądrych" książek. Dziecko to nie
        podręcznik i nie można go ująć w pewne konkretne ramy. A ja wychowuję dzieci
        sercem - nauka polega na oglądaniu mrówek, wyobrażaniu, która to mama a która
        to tata pędzący z pracy, gadaniu, pytaniu, odpowiadaniu, dotykaniu, wąchaniu,
        brudzeniu się, biciu (między rodzeństwem, to też niestety do życia jest
        potrzebne), kłótniach, umiejętności godzenia się, przepaszania, wybaczania -
        wymieniać mogłabym bardzo długo. Ja tak czuję macierzyństwo i tak czuję naukę
        dziecka, nie potrafię postępować zgodnie z zaleceniami jakiejś tam pani od
        książki i tyle. Może jestem prosta kobieta z ograniczonym światopoglądem, ale
        uważam że na wszystko w życiu moich dzieci przydzie czas i nie mam zamiaru
        niczego przyśpieszać - nauki czytania także. Pozdrawiam
        • betka100 Re: nauka czytania 08.08.06, 18:52
          Twój problem polega na tym, że Ty uważasz ze najlepszy czas jest wtedy jak
          dziecko samo sięgnie po książkę, nie rozumiesz chyba znaczenia słowa stymulacja.
          Ciekawa jestem czy kupiłaś kiedyś dziecku jakąkolwiek zabawkę edukacyjną, bądź
          bawiłaś się tak, żeby je zachęcić do zrobienia czegoś. Jeśli tak to jesteś
          dziwnie niekonsekwentna bo do jednego dziecko zachęcac wolno a do innego
          nie.Wydaje mi się że nauka czytania oznacza dla ciebie posadzenia dziecka w
          ławce szkolnej, nie rozumiem skąd taka paniczna obawa przed zmianami i przed
          kożystaniem z nowych możliwości i wiedzy.Rocznemu dziecku wszystko jedno czy
          pokazujesz mu kwiatek czy literke, jesli to go cieszy to chyba OK?
          • aga55jaga Re: nauka czytania 08.08.06, 19:15
            betak100
            po pierwsze ja nie mam problemu, bo niby w czym i z czym?
            po drugie - owszem kupowałam dzieciom wiele zabawek edukacyjnych wydając na nie
            całkiem sporą kasę (na szczęście nie moją) i wiesz co? Uważam że te zabawki są
            do niczego - dzieci bardziej twórczo zachowywały się i zachowują - z garnkiem,
            garścią makaronu, papierem i wszystkimii innymi nieedukacyjnymi rzeczami. A
            zabaweczki edukacyjne baardzo szybciutko poszły w kąt. Czy widzisz związek
            inteligencji i twórczości dziecka z zabawkami edukacyjnymi. Tak naprawdę one są
            nudne!
            po trzecie - Nie widzę związku między zabawą, konsekwencją a nauką czytania
            kilkumiesięczniaka.
            po czwarte - w jaki sposób roczne dziecko może rozbawić literka? Tym bardziej,
            jak napisałaś, jest mu wszystko jedno co widzi? A co dopiero
            czteromiesięczniakowi, który to dopiero niedawno zaczął widzieć wyrażnie oraz
            zaczął poznawać i badać otoczenie
            po piąta - owszem nauka może być zabawą i taką też być powinna szczególnie dla
            malców, ale nie powinno przeskakiwać się pewnych etapów w rozoju dziecka, a tym
            właśnie jest zbyt wczesne rozpoczęcie takiej nauki. Jeszcze raz powtarzam, ja
            wyznaję zasadę, że dziecko uczy się poprzez obserwację świata, zachowań
            międzyludzkich, zwierząt, słchanie bajek,itd. Nie boję się panicznie, jak to
            określiłaś, koRZystania z nowych możliwości - tyko najzwyczajniej myślę, iż nie
            wszystko, co nowe jest dobre dla dziecka. Każdy wychowuje swoje dzieci jak
            uważa. Wg mnie moim dzieciom aż tak wczesna nauka nie była potrzebna. Starsza
            córa ma 6 lat - sama poczuła pewnego dna pęd ku nauce czytania. Młodsza jest
            cierpliwą słuchaczką jej dukania. Oczywiście , że możesz uczyć chociażby i
            kilkutygodniowe dziecko czytania, liczenia i czegokolwiek tam zechcesz,
            wykoRZystywać co zechcesz - to Twoje dziecko - ale po co? Bo ja sensu w tym nie
            widzę nadal. I tyle.
    • mysia125 take it easy :))) 08.08.06, 19:24
      sluchajcie, wszytskiego trzeba w zyciu sprobowac wink

      ja tam sobie chwale karty do wyostrzania wzroku u noworodkow, smiem twierdzic,
      ze dosc szybko zauwazylam przejrzystosc spojrzenia dzieciecia, gdy mu owe karty
      gdzies tam rozwieszalam. A i ja mialam zajecie, i Mlody mial zajecie - z takim
      malcem za bardzo sie nie pobawisz wink rysowalam mu biedronki dajac upust swoim
      pokladom macierzynskiej milosci, a Mlody sie cieszyl.

      Pozniej sobie poszlam na zajecia dla matek z dziecmi, mlody sie cieszyl jak
      gUpi, ze ma towarzystwo, zabawki,piosenki,etc. Ja mialam radoche, bo wyszlam z
      domu i trafilam w srodowisko, gdzie musialam mowic w obcym dla siebie jezyku.

      Czytania tez probowalismy, wlasnie z kartami do ostrzenia wzroku z Zabaw
      Fundamentalnych bylo. I totalna klapa, nuda sie okazala, moje dziecko wolalo
      ogladac obrazki w ksiazce.Natomiast zamiast samych Fundamentalnych wole wymyslac
      mlodemu zabawy sama. Owszem, ma pare slow gdzies tam napisanych, zeby sie
      obcykalo z tym jak z grafika, ale czytac zaprzestalismy. Zwlaszcza, ze zaczelam
      doglebnie sie zastanawiac i wyszlo mi, ze metoda Domana jest bardziej pod inne
      jezyki niz polski. Nauczysz dziecko czytac slowo PIES, a co bedzie z PSEM? i o
      PSIE? etc, etc.

      No i bawilismy sie w jezyk migowy(migany?) dla niemowlakow. Smiem twierdzic, ze
      w naszym przypadku to byl strzal w dziesiatke.

      Wiec nie potepiajcie nikogo w czambul, jesli cos sprawia radosc, to czemu nie smile

      a jesli sie pytasz o opinie: moim zdaniem 4 mies to za wczesnie. I moim zdaniem
      cala zabawa przestaje byc zabawa, robi sie nudna. Ale sama sprobuj wink))

      --------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      O Felixie, jego rodzicach, zabawach z malcami i noszeniu w chuscie na blogu:
      Felix for beginners
      • aga55jaga Re: take it easy :))) 08.08.06, 19:32
        w sumie masz rację - wszystkiego można spróbować big_grin
    • jakw Re: nauka czytania 08.08.06, 19:41
      No dobra, nauczysz małe dziecko czytać - i co dalej? Zanudzi się w szkole.
      • magaa29 Re: nauka czytania 08.08.06, 20:45
        I tak wiele dzieci nudzi się w szkole, więc nie przyjmuję tego argumentu smile
        • drops27 Re: nauka czytania 08.08.06, 21:49
          Z matoda Domana to dosc kontrowersyjna sprawa i trzeba sie dobrze zastanowic
          czy rzeczywiscie jest sens. matoda zmierza do nauczenia czytania wyrazami, tak
          jak to jest prowadzone w szkolach szybkiego czytania. I wszystko byloby w
          porzadku gdyby twoje dziecko uczylo sie ta metoda cale dziecinstwo (czyli w
          wieku wczesnoszkolnym) Niestety realia polskiej szkoly sa inne. Dzieci uczy sie
          czytania starymi technikami, czyli literka, pozniej sylaba i wyraz. W takim
          wypadku twoja nauka moze wziac w leb, bo sie okaze ze dziecko nie ma problemu z
          czytaniem calych wyrazow pojawi sie "tylko" problem z rozkladaniem na literki,
          czyli jakby odwrotny do problemu ktory zazwyczaj maja dzieci (skladanie literek
          w calosc). Powinnas ewentualnie zadbac aby mial dobrych nauczycieli i w
          przedszkolu i pozniej w szkole. Wiem ze niestety szkola potrafi totalnie
          spiepszyc to co wypracowali rodzicesad Podobnie jest z matematyka, co z tego ze
          dziecko swietnie liczy w wieku 4 lat, jak okazje sie ze idzie do przedszkola
          lub szkoly i nagle pojawia sie problem - Jas ma problemy z matematyka? - Glowi
          sie cala rodzina co sie stalo, czarne mysli pt nasz Jas nie jest niestety taki
          madry jak myslelismy-nic bardziej blednego Jas jest nadal madrym chlopcem tylko
          na swojej drodze napotkal glupia nauczycielke! tyle mojego wywodu. Skonczylam
          studia pedagogiczne, nie pracuje w zawodzie, ale wiem kto konczyl, i ile jest
          durnych nauczycielek naszych dzieci. Mowie to z cala odpowiedzialnoscia!
          Pogratulowac tylko mamie zapalu!
          • shamsa Re: nauka czytania 08.08.06, 21:52
            mam siostrzenice, ktora w zerowce "nauczyli" czytac: S, SZ, SZK, SZKO, SZKOł,
            SZKOłA. Trwało to wieki. kto tym ludziom dal dyplom?
    • mathiola Re: nauka czytania 08.08.06, 21:05
      moje maja 2 miesiace i ucze je grac na pianinie.
      Tez czytalam o tej metodzie. Przy pierwszym dziecku nawet mialam ambicje zeby z
      nim to cwiczyc. Na szczescie z braku czasu jakos zapomnialam. Teraz synek ma 4
      latka i juz wiem, ze nauka czytania przychodzi wtedy kiedy dziecko jest gotowe.
      Moj co prawda poznal literki w wieku ok. 2 lat (z ciekawosci, nie dlatego ze ja
      chcialam) ale umial je nazwac raczej na zasadzie obrazkow. I tak jest do dzis.
      Czytac sie nauczy jak do tego dojrzeje czego i twojemu dziecku zycze, a
      amerykanskie metody wychowywania dzieci jakos do mnie nie przemawiaja...
    • bei Magaa:0 napisałam na priv- please- odpowiedz:) 08.08.06, 23:14
    • aniasek Re: nauka czytania 08.08.06, 23:46
      Wiesz co, ręce mi opadły, widac, że nie masz co z czasem robić. Proponuję, abyś
      przy okazji okazji nauki czytania uwzględniła czytanie ustaw oraz innych aktów
      prawnych. Od razu przygotujesz ją na studia prawnicze na najlepszej uczelni.
      Jestem nauczycielem, filologiem, pracuję z dziećmi i widzę jak często są
      znudzone, a przede wszystkim zmęczone, bo przecież wszystkie przedszkolaki w
      dzisiejszych czasach muszą być genialne. Szkoda mi Twojej córeczki, bo
      wspomniany już wczesniej przez kogoś argument o nudzie w szkole, a co gorsza
      wczesniej w przedszkolu jest bardzo, ale to bardzo prawdziwy, i chociaż
      piszesz, że nie przyjmujesz go do wiadomości, to właśnie powinnaś. Chyba nie
      jesteś nauczycielem, bo gdybyś była, nigdy w życiu nie napisałabyś czegoś
      takiego. Przecież można bawić się z niemowlakiem, uczyć go na milion sposobów,
      ale do diaska wszystko po kolei. Przepraszam za zbyt ostry ton, ale jak już
      wspomniałam wcześniej, na co dzień mam do czynienia ze znudzonymi dziećmi, a co
      gorsza z nadambitnymi rodzicami, którzy nawet w minimalnym stopniu nie zdają
      sobie sprawy jaką krzywdę wyrządzają dziecku, próbując na siłę uczynić z niego
      geniusza.
      • hanna26 Re: nauka czytania w pieluchach 09.08.06, 00:11
        Aż mi się głupio przyznać...
        Czytać nauczyła się w wieku siedmiu lat, w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
        Jakim cudem zdołałam zrobić maturę, a później skończyć dwa wydziały na studuach
        dziennych UW - pojęcia nie mam. Teraz dopiero widzę, że musiałam mieć jakiegoś
        dzikiego farta. W jaki sposób zdołałam nadrobić takie nieprawdopodobne
        zapóźnienia?...
        • shamsa Re: nauka czytania w pieluchach 09.08.06, 00:13
          moze cie jakos inaczej STYMULOWANO? wink
        • hanna26 Re: nauka czytania w pieluchach 09.08.06, 00:13
          Miało być oczywiście: nauczyłam. Zjadłam jedną literę. To prawdopodobnie wynik
          zbyt późnej nauki czytania.
          Cóż, wszystko zawsze kiedyś wyjdzie na wierzch.
          • aga55jaga Re: nauka czytania w pieluchach 09.08.06, 00:36
            tak tak. A swoją droga jakas ty była dziko szczęśliwa jako dziecię tzn z mojego
            punktu widzenia. Ja nie miałam tyle szczęścia co ty. Umiałam czytać niestety
            już w wieku 4 lat i teraz siedzę już 6 rok z dziećmi w domu. Brat co to ledwie
            przez podstawówkę przelazł, ledwie składał literki do kupy, ma własną firmę w
            UK - no patrz!
            • elf1977 Re: nauka czytania w pieluchach 09.08.06, 07:44
              Według mnie próbować można, w formie zabawy, ale trzeba obserwować swoje
              dziecko. Moja córeczka ma 13 miesięcy, nadal jest tak żywa i ruchliwa, że
              właściwie trudno z nią wykonywać jedną czynność dłużej niż minutę. Nie
              wyobrażam sobie nawet pokazywania jej obrazków, bo widzę, że jej to nie
              interesuje. To samo z literkami. Ona poznaje świat przede wszystkim poruszając
              się, zmieniając swoje pomysły co chwila itd. Jest żywym (aż nadto) dzieckiem,
              co dla mnie jest męczące, lecz dla niej pouczające. Nie mogę jej nawet na
              chwilę posadzić w fotelu, więc dostosowuję się do jej "trybu poznawania świata".
              Jeśli ta metoda (nie znam jej, więc tylko sugeruję się wypowiedziami na forum)
              polega na nauce szybkiego czytanie\a, nie jestem jej zwolenniczką. Szybkie
              czytanie jest modą, spłyca ono dogłębne zrozumienie i zinterpretowanie tekstu
              (oczywiście w przyszłości, nie w pieluchach), polega w zasadzie na
              koncentrowaniu się na treści. Nie jest według mnie to dobre, a na pewno nie
              rozwija wrażliwości.
              Jestem filologiem polskim, choć czytać nauczyłam się późno (w zerówce), dziś
              czytam bardzo szybkosmile) i dogłębniesmile)Dziś dzieci czytają źle, bo mają bardzo
              często dysleksję, poza tym rodzice zbyt malo czasu poświęcają czasu wspólnemu
              czytaniu (jakoś ta forma wydaje mi się sensowniejsza w przypadku niemowlęcia
              niż uczenie go czytania, pod warunkiem, że dziecko chce słuchać), pozostawiając
              pociechę przed telewizorem, później komputerem.
              Nie wiem, jacy ludzie kończą pedagogikę. Wiem, że ja np. jestem dobrym
              nauczycielem, a to, że niektórzy nieraz się nudzą na moich lekcjach, zwalam na
              karb systemu, w którym w jednej trzydziestoosobowej klasie znajdują się dzieci
              na bardzo różnym poziomie intelektualnym. Siłą rzeczy nie mogę się zająć
              wszystkimi odpowiednio.
              Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka