dziewczyny jak widzicie - ja już po porodzie (to do tych, które mi wcześniej
radziły). Mam teraz inny problem i w związku z tym znów piszę. Napiszcie mi
proszę, JAK WRÓCIĆ DO FORMY po porodzie? Czy mogę sobie jakoś pomóc? Piotusia
urodziłam JUŻ 9 DNI TEMU, a ja ciągle nie dość, że kiszę się w domu (właściwie
to oboje kisimy, bo nie ma kto wyjść na spacer z dzieckiem) to ja jeszcze
ciągle w łóżku. Chce mi się ryczeć, bo nie umiem ani siedzieć, ani co gorsza
stać. Rodziłam sn, straciłam sporo krwi, mam anemię, w trakcie porodu pękła mi
szyjka macicy i cała pochwa, w dodatku zostałam nacięta aż po odbyt, ale jeśli
chodzi o to nacięcie to już mniejsza z tym. Wg lekarza - jestem pozszywana z
góry na dół

(( No i jeszcze podczas porodu doznałam uszkodzenia kości
miednicy, więc jak już wyjdę z łóżka to poważnie kuleję i chodzenie sprawia mi
okropny ból. Czy jest tu jakaś dziewczyna, która tak pokiereszowana po
porodzie sn szybko doszła do siebie? Ja staram się o tym nie myśleć, ale jak
sobie uświadamiam, że nawet własneo dziecka nie umiem ponosić... to znów chce
mi się płakać. Jak sobie pomóc, żeby to wszystko szybko się zagoiło? Mam pójść
do ortopedy (z tą miednicą, bo nawet nie wiem, co się dokładnie stało), ale ja
nawet nie umiem siedzieć (na szczęście mam pożyczonego laptopa) nie mówić o
staniu dłuższym niż 3-4 minuty. Help...